Featured

31 grudnia 2013

Do czego prowadzi babska ciekawość, czyli Maska Algowa, Organique.


Witam w ten Sylwestrowy wieczór! Ale zanim złożę Wam życzenia noworoczne, wspomnę krótko o maseczce którą dostałam do wypróbowania od córki. Wymieniając się doświadczeniami kosmetycznymi Organique dała mi do wypróbowania maseczkę. Zachwalała, zachwalała i poleciła spróbować. No więc nie patrząc dla jakiej cery jest stworzona maseczka, wypróbowałam. Było z tym niemało zamieszania i zzdziwienia, maska nie jest akurat specjalnie dla mojego typu cery, ale jak Was interesuje moje doświadczenie z nią, zapraszam do czytania.


Zdjęcie wypożyczone ze strony http://www.organiquecosmetics.pl ponieważ saszetka była już rozpoczęta. Jest tu mowa o maseczce algowej marki Organique, przeznaczonej do cery trądzikowej, nie mojej. Ale że ciekawość babska zasłoniła mi oczy i zapomniało się spojrzeć na etykietkę, to druga sprawa.

Na saszetce są naklejone dwie etykiety, z przodu i z tyłu. Są informacje o producencie i opis maseczki oraz jej skład. Są także symbole i data ważności. Maseczka liczy sobie pojemność 30g. Nie jest duża, ale za to wydajna.
Wszystko napisane jak byk, ale czytać się nie chciało.. 
Paćnęłam sobie więc proszku do miseczki..

Było tego więcej bo nie chciało się czytać. 
Ale na twarz nie trzeba wiele, dlatego tu jest pojemność dużej łyżki. 
Wymieszać trzeba z odrobiną wody, dolałam więc trochę z czajnika. 


Po wymieszaniu, zrobiła się taka paćka. 
Za pierwszym razem nawaliłam tego więcej i nie miałam pojęcia jak mam to zutylizować. 
Z braku pomysłu, nałożyłam też na dłonie. 
Podczas robienia zdjęć, maseczka robiona jest drugi raz, więc ilość jest bardziej rozsądna. 
Ale spokojnie, na dłonie, też wystarczyło. :) 

To że upaćkałam trochę włosy, mogłam zgonić na panujący remont. 
Maseczka jednak szybko zastyga i można było resztki maski wyczesać. 


Po wyznaczonym czasie (15 minut) maseczkę ściągamy palcami. 
Broń Boże wyrzucać maskę do umywalki, bardzo łatwo można ją zatkać. 
Ściągnięte płaty maski wywalamy do kosza. 

Mimo że nie mam trądzikowej, a już tym bardziej młodej cery, maseczka sprawiła że wyglądała jak bym cofnęła ją w czasie. Skóra dłoni zrobiła się również niesamowicie gładka. No i co najważniejsze, maseczka nie wysuszyła mojej skóry. 

A co obiecuje producent? 

Wspomaga leczenie stanów zapalnych skóry trądzikowej. Działa antyseptycznie, ściąga rozszerzone pory, oczyszcza skórę i absorbuje nadmiar sebum. Olejek z drzewa herbacianego działa bakteriobójczo, cynk reguluje aktywność gruczołów łojowych, a naturalny kwas salicylowy zmniejsza oznaki trądziku.  Maska nie powoduje przesuszenia skóry, zapewnia elastyczność i odpowiedni stopień nawilżenia.
Doskonała jest na trądzikowe stany zapalne skóry: działa antyseptycznie, ściąga rozszerzone pory, oczyszcza skórę i absorbuje nadmiar łoju.  Dzięki bakteriobójczym właściwościom zawartego w masce Olejek z drzewa herbacianego działa bakteriobójczo,  cynk reguluje aktywność gruczołów łojowych, a obecność naturalnego kwasu salicylowego wpływa na zmniejszenie oznak trądziku.  Maska zapewnia także  skórze odpowiedni stopień nawilżenia. 
ALGINAT
100% ekstrakt z alg brunatnych, bogaty w łatwo przyswajalne alginiany, polisacharydy, aminokwasy, witaminy, związki jodu, krzemu, wapnia i magnezu oraz mikroelementy. Wzmacnia skórę, głęboko ją nawilża, redukuje zaczerwienienia i podrażnienia. 
MUŁ MORSKI 

Zawiera proteiny, polisacharydy, polifenole, lipidy, witaminy oraz mikro i makroelementy. Zawiera także chlorofil, chinony, fito sterole i poliaminy. Stanowi unikalne źródło nawilżenia, regeneracji i witalności. 
BIAŁA WIERZBA 
Ekstrakt stosowany jest w kosmetykach pielęgnacyjnych skóry ze względu na właściwości przeciwzapalne oraz keratolityczne, ułatwiające złuszczanie warstwy rogowej naskórka, ściągające, bakteriostatyczne, uszczelniające naczynia włosowate.
OLEJ Z DRZEWA HERBACIANEGO 

Łatwo przenika przez skórę i działa bakteriobójczo na bakterie beztlenowe wywołujące zmiany trądzikowe. 
Z tego powodu firmy kosmetyczne wykorzystują go jako składnik preparatów do pielęgnacji skóry trądzikowej, takich jak środki do oczyszczania twarzy czy kremy pielęgnacyjne. Kosmetyki te są zwykle dobrze tolerowane przez skórę, nie powodują zbytniego wysuszenia i podrażnienia. 

MENTOL 
związek o charakterystycznym, silnym zapachu mięty. Jeden z głównych składników olejku miętowego. Wykazuje działanie chłodzące, odświeżające, kojące podrażnienia, a także lekko znieczulające. 



Instrukcja użycia: 

W każdej saszetce znajduje się porcja na twarz, szyję i dekolt. Porcję maski wymieszać z chłodną wodą do utrzymania jednolitej masy. Nałożyć równomiernie na skórę twarzy oraz szyi i dekoltu. Po ok 15 minutach zdjąć maskę w jednym kawałku, począwszy od dolnego brzegu. 

Moje wnioski: 

Gdyby nie moja ciekawość i brak wnikliwości, pewnie bym jej nie użyła. Maseczka nie jest przeznaczona do mojej cery. Przez przypadek, udało mi się skorzystać i przekonać że nawet przy cerze suchej i wrażliwej, maseczka także czyni cuda. Mam bardzo suchą skórę, a maseczka nie pogorszyła jej stanu. Nie wysuszyła jej ani trochę. Dogłębnie ją oczyściła, dotleniła. Skóra zrobiła się gładka jak nie powiem co. 

Cena saszetki 30g wynosi ok. 20zł, ale jest bardzo wydajna. Wystarczy na kilka użyć. Według mnie cena jest bardzo przystępna jak na kosmetyk o tej jakości. 

Oceniam ją na 6+/6  i szczerze gorąco polecam! :)



Przyszedł czas na pożegnanie starego roku.
Z tej okazji życzę Wam żeby spełniły się Wasze marzenia,
Dużo zdrowia, dużo radości,
oraz spełnienia marzeń.
I super pomysłów, oraz sukcesów w blogowaniu. :)







30 grudnia 2013

Grudniowe pożegnania.


  Grudzień dobija końca, i choć napisałam post denkowy już wcześniej znalazło się jeszcze parę rzeczy. Postanowiłam jak najszybciej pozbyć się pustych opakowań więc proszę. :)

Balea, Żel do kąpieli: Zapach tylko na początku wydawał się ładny, niestety jest jakiś nie mój. Nie kupię go więcej, ale kupiłam o zapachu limonkowym. Sam żel jako żel nie jesy zły, choć mógłby lepiej się pienić.

Revitabrow, Odżywka stymulująca wzrost brwi: Cena zabójcza, ale z moimi brwiami uczynił cuda. Cieszę się że miałam możliwość go przetestować. Jak trafi mi się większa gotówka, będzie mój.

Lierac, Płyn micelarnyJako płyn micelarny da się lubić, dobrze wszystko zmywa, nie podrażnia, ale tani nie jest. Może kiedyś wrócę do niego. Na razie korzystam z mleczka NUXE. 

Pat&Rub, Krem do twarzy 40+ : Krem jest bardzo łagodny dla skóry, dobrze nawilża ale cudów nie uczynił. Zapach który na początku kojarzyłam z zapachem owoców, stawał się coraz bardziej nieznośny. Z trudem go wykończyłam, ostatnio używałam na noc choć jest na dzień. Pod koniec ciężko było resztę wydłubać, pompka przestała działać. Otworzyłam i wydłubywałam szpatułką. Jeszcze została końcówka, ale do twarzy go nie użyję, do rąk też nie. Nie mogę znieść już tego zapachu. Nie rozumiem jak krem za taką cenę może mieć tak niemiły zapach. Na szczęście szybko znika, ale i tak mam go już dość. Resztki zużywam do pięt, jak najdalej od nosa.

Estee Lauder, Revitalizing Supreme: Krem pod oczy, miniaturka. Jeden z najlepszych kremów pod oczy, pozostawiał super efekty. Miło się używało, ale już się skończył. Jaka szkoda, szkoda że nie kupiłam więcej tych miniaturkowych zestawów. Bardziej się opłacało niż pełnowymiarowe opakowania.

Organique, Kula do kąpieli: Druga połówka poszła dziś do wanny. Zapewnia miłe chwile podczas kąpieli, oraz dobrze nawilżoną skórę. Czasami sprawię sobie taką przyjemność.

Wszystkie zdenkowane kosmetyki są podlinkowane do recenzji, wystarczy na nie kliknąć. Zapraszam do czytania, komentowania, a ja postaram nadrobić odwiedziny Waszych blogów.
Dziękuję że pamiętacie o mnie, mimo ostatniego zaniedbania w odwiedzinach.

Koniec roku, koniec grudnia i na razie koniec remontu. Znów przerwa na jakiś miesiąc. Od wczoraj, późnego wieczoru, sprzątam. Końca nie widać. Są też i szkody.
 Stłuczona przez Gryzeldę donica z porcelany, stłuczony klosz żyrandola, zwarcie na całą chatę, dobrze że jest coś takiego jak pogotowie energetyczne. Doładowałam nie ten telefon co chciałam, trudno się mówi. Zmęczona jestem, nie będę robić nic na siłę. Podejrzewam że jutro długo nie wytrwam.

Miłego wieczoru, miłego Sylwestra. Z życzeniami noworocznymi poczekam do jutra. Miejmy nadzieję że nic nie zepsuję i zwarcia nie zrobię. :)





28 grudnia 2013

Organique, Krem do rąk - SPA dla dłoni


Witam po Świętach. Choinka rozebrana na potrzeby remontu, koty pochowane gdzieś w kartonach. Ja gdzieś między miotłą, łazienką a inhalatorem i laptopem. Brak mi tylko osobistego kartonu.
Krem do rąk, Organique sprawiłam sobie dla odmiany w prezencie gwiazdkowym.

26 grudnia 2013

Organique, Kula kąpielowa - Domowe SPA



Uwielbiam kąpiele z różnymi takimi dodatkami. Kula kąpielowa, Organique to coś co pewnie bym sobie ciągle odmawiała ze względu na cenę i inne potrzeby.
Ktoś, czyli Mikołaj o tym wiedział i sprawił mi prezent. Cały kąpielowy zestaw.
Po wielu świątecznych przygotowaniach, postanowiłam uprzyjemnić sobie kąpiel, postanowiłam się nie spieszyć. Wszystko zrobione, miałam więcej czasu dla siebie. Otworzyłam kulę, była rozdzielona już na pół. Jedną z połówek wrzuciłam do wanny. Kula o zapachu Różanego krzewu, zaczęła musować, wydzielając przy tym cudowny, delikatny zapach róż. Taki, jaki uwielbiam.
Wyglądało to jak rozpuszczająca się oranżada w proszku. Woda zabarwiła się na delikatny różowy kolor. Nie była mętna. Dało się zauważyć obecność olejków. Zapach roznosił się w całej łazience na długo jeszcze po kąpieli.


Z wanny wyszłam zrelaksowana, nawilżona, odżywiona i pachnąca. Skóra była wystarczająco nawilżona, żeby nie sięgać po balsam. Uzależniona jednak od smarowideł, po pewnym czasie jednak posmarowałam się, choć skóra nie wołała o to.

Kula była w folii, oklejona taką naklejką. Były na niej przydatne informacje o producencie, produkcie, data ważności oraz skład. 


Zajrzałam z ciekawości na stronę producenta i z ciekawości poczytałam więcej...
,,Unikalna receptura łagodnego pudru do kąpieli gwarantuje odżywienie, nawilżenie, a także
ochronę i pielęgnację skóry. Pudry do kąpieli polecane są do każdego rodzaju skóry, zwłaszcza do skóry przesuszonej, delikatnej oraz potrzebującej odżywienia i uelastycznienia.
Kąpiel łagodzi efekt przemęczenia, rozluźnia i sprawia, że skóra nabiera połysku, staje się gładka
i otulona pachnącą warstwą ochronną. Pudry mogą być stosowane również jako kąpiel przygotowująca dłonie i stopy do profesjonalnych zabiegów manicure i pedicure. "

Składniki aktywne:
  • oczar wirginijski — duży krzew, rosnący we wschodnich stanach USA i Kanadzie. Surowcem leczniczym i kosmetycznym są kora i liście. Wyciąg zawiera dużą ilość garbników, a także flawonoidy, kwasy galusowy i elagowy, leukoantocyjanidyny oraz saponiny. Wykazuje silne działanie przeciwzapalne, ściągające, przeciwkrwotoczne i przeciwbakteryjne. Doskonale oczyszcza skórę, wzmacnia naczynia krwionośne.
  • skrobia z pszenicy — działa odżywczo, nawilżająco, wygładzająco. Także łagodzi podrażnienia.
Działanie kul kąpielowych:
  • aromaterapia
  • pachnące odprężenie
  • ukojenie 

Mikołaj wie co tygryski kochają najbardziej. Moja skóra i zmysły zostały dopieszczone. Przekonałam się że warto czasem ulec takiej rozpuście i sprawiać przyjemności. Słowa producenta się sprawdziły, ja jestem zachwycona. Ceny nie znam bo to prezent, ale z pewnością sobie nie raz sprawię też w innych wersjach zapachowych. Tym którzy mają wannę, polecam! :)

Miłego Świątecznego popołudnia! :)

24 grudnia 2013

Gwiazdkowe prezenty


Witam serdecznie w ten wigilijny wieczór. Jestem objedzona i zmęczona przygotowaniami do świąt. 
Na szczęście już skończyły się wyścigi z czasem i mogę chwilkę zrelaksować się na blogu. 
Nie będę dużo pisać ale pochwalę się swoimi prezentami. 
Powyżej zestaw kąpielowy Organique. 
Pachnie niesamowicie pięknie, teraz tylko wskakiwać do wanny, i wylegiwać się w niej. :)


Cień do powiek, Collistara. Piękny kolor i blask. 


Podkład Extra -Comfort, Clarins -  dbający o dojrzałą skórę. 
Efekt niesamowity, cera zawsze wygląda świeżo.

Zostawiam Was ze zdjęciami, a ja wybieram się na Pasterkę.
Radosnych Świąt! :)

23 grudnia 2013

Grudniowe rozstania i kilka świątecznych refleksji.


    Chociaż grudzień jeszcze się nie zakończył, jestem zmuszona do wywalenia opakowań zużytych kosmetyków. Nie lubię zbierać śmieci, więc pozbywam się ich tak szybko jak to możliwe.

U mnie jest tak, że jeśli zaprzyjaźniam z kosmetykiem zużywam go do końca. Jeśli nie sprawdzi się u mnie przez kilka podejść, żegnam się bez żalu oddając dalej lub znajduję mu inne zastosowanie. Z tymi, które dzisiaj przedstawiam nie żegnam się na długo. Chętnie do nich powrócę.

21 grudnia 2013

Organique, czyli jak się nie poddawać przeciwnościom losu.


Kiedy jest nam wszystko jedno, dostajemy od życia same kopniaki, a od Mikołaja same rózgi, nie pozostaje nam nic innego jak samej się nagrodzić. Za wszystko co zrobiłyśmy, nieważne co się komu wydaje, ważne żebyśmy same się z tym dobrze czuły. Seria pechów które się ze mną ścigają, sprawiła że musiałam się zasłonić pewną dawką endorfin.

20 grudnia 2013

Moja wygrana ze sklepu Blisko Natury.


Chciałam się pochwalić że dziś doszła do mnie moja wygrana z konkursu 
Bardzo mnie to ucieszyło, bo pokończyły mi sie olejki: kokosowy i z pestek dzikiej róży,
o których już pisałam. 



Z niecierpliwością oczekuję kiedy je otworzę i zastosuję. 
Tych olejków jeszcze nie miałam, oczekujcie więc nowych recenzji. :) 

Sklepowi http://bliskonatury.pl serdecznie dziękuję za wygraną i możliwość testowania. :) 

Znacie te olejki? Jak się u Was sprawdzają? Mam nadzieję że dobrze. :)



18 grudnia 2013

Lancome, L'Absolu Rouge - Dotyk luksusu.


Wczoraj pisałam o błyszczyku który otrzymałam w prezencie od Syrenki, dziś opowiem o pomadce Lancome, L'Absolu Rouge, a właściwie o jej miniaturce.

Miniaturka jest dość spora jak na miniaturkę i na pewno wystarczy mi na długo. Jest w ślicznym, czarnym, plastikowym opakowaniu, ze złotkowym symbolem róży, charakterystycznym  dla marki Lancome. Na opakowaniu nie ma dużo informacji. Jest tylko na spodzie nazwa produktu, numer świadczący o kolorze, symbol produkcji, oraz informacje o producencie.



Konsystencja cudowna, miękka, gładko sunie po ustach, pozostawiając usta o jedwabistym połysku. Na tą porę roku jest idealna, nie potrzeba używać pod nią żadnych innych smarowideł do ust, bo chroni je idealnie. Oprócz kremowej konsystencji, pomadka ma przepiękny, ale delikatny różany smak. Smarowanie nią usta to czysta przyjemność.



Od producenta


Nawilżająca pomadka zawierająca olejki z winogron, witaminy (A i E) i składniki chroniące usta przed wysuszaniem. Uwodzicielska objętość i zmysłowa pielęgnacja - Le Rouge Absolu to pomadka, która jest uosobieniem czystego luksusu.

Pomadka zawiera formułę z bardzo skuteczną, aktywną substancją przeciwstarzeniową Pro-Xylane. Sprawia ona, że usta wydają się powiększone i wygładzone, a ich kontur perfekcyjnie pomalowany. Intensywnie nawilża, dogłębnie pielęgnuje delikatną skórę i chroni ją dzięki filtrowi SPF 12 przed szkodliwym promieniowaniem UV. Daje piękne, pełne pokrycie ust oraz pielęgnuje suche usta.

- Reconstructing HYDRA-COMPLEX*TM (opatentowana siateczka nawilżająco-odbudowywująca) nadaje ustom natychmiastowe i długotrwałe nawilżenie oraz odżywia przez 6 godzin.

- SPF 15 chroni delikatne usta przed promieniami UV.

- Usta są perfekcyjnie zdefiniowane.

- Czysty, promienny kolor z jedwabistym, satynowym wykończeniem, co daje nam niesamowity efekt nawilżenia.
Tu przyznam że wszystkie obietnice są spełnione, producent nie ściemnia.



Przyznam że dawno nie miałam pomadki marki Lancome, choć miło je wspominam. Kiedyś używałam je często, ale później mi się znudziły i próbowałam ciągle to innych. Nigdy nie miałam dużo pomadek naraz bo wolę kupić mniej, ale mieć pewność, że zawsze będę wyglądała w niej elegancko i bez skazy. Chociaż dawne pomadki nigdy mnie nie zawiodły i nie żal mi było wydać na ich jakość, ta wydaje mi się być jeszcze lepsza. Malując nią usta, nie muszę używać jak wspominałam odżywki, bo idealnie nawilża i odżywia usta. Kolor jak widzicie jest równie uniwersalny jak błyszczyk, bezpieczny w każdej sytuacji. Można go wyciągnąć w każdej chwili bez lusterka i pomalować bez obaw że będzie wędrować nie tam gdzie powinna.

Zapach i smak jest różany, taki jak lubię. Bez obaw że będzie przypominała zapach róż starej ciotki. Jest przyjemny i delikatny. Sprawia że chciałoby się dla niego sięgać po nią cały czas. Na szczęście nie ma takiej potrzeby bo pomadka mimo kremowej konsystencji jest dość trwała.

Aplikuję ją najczęściej bezpośrednio na usta co jest bardzo proste. Idzie bardzo gładko, pozostawiając usta jakby pod warstewką odżywczego kremu.

Trwałość pomadki L'Absolu Rouge, jest bez zarzutu jak na tą konsystencję. Trzyma się wytrwale na ustach dopóki nie zjemy posiłku, i mimo że działa jak dobry krem odżywczy, nie czuje się jej obecności. Połysk schodzi równomiernie, nie tracąc koloru. Pomadka nie zbiera się w załamaniach ust, i nie podkreśla suchych skórek.

Zdjęcia niestety nie wyszły w najlepszej jakości, robiłam je w różnym oświetleniu. 



Pomadka  L'Absolu Rouge jak widać, z powodzeniem może zastąpić nam dobrze kryjący błyszczyk, czy też odżywczy balsam do ust. Polecam ją paniom dojrzałym, oraz osobom  z tendencją do wysuszonych ust. Sprawia ona że usta oprócz jedwabistego połysku, zyskują też na wyglądzie. Wydają się też młodsze, większe i pełniejsze.

Dostępna jest w sklepach perfumeryjnych jak Douglas, czy Sephora jak również w sklepach internetowych na terenie całego kraju. Nie jest tania, ale warta każdej złotówki. Można też upolować taniej w różnych promocjach. Jest też idealnym pomysłem na prezent.


Pomadkę L'Absolu Rouge z czystym sumieniem Wam polecam, o ile macie ochotę wydać trochę większą gotówkę.

Remont stanął w miejscu, moje samopoczucie pozostawia trochę do życzenia, ale dzięki temu poświęcę Wam więcej chwil. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do komentowania. :)

11 grudnia 2013

MAC, Eye Shadow - Swish.


Natchniona przez blogerki, skusiłam się na cienie, a właściwie pojedynczy cień marki MAC, Swish. Kupowałam przez internet z perfumerii interetowej iperfumy.pl czyli tak jakby w ciemno. Czy jestem zadowolona, jeśli jesteście ciekawe,  zapraszam do przeczytania tej recenzji.

8 grudnia 2013

Organix Cosmetics, Anti Gravity Intensiv - Intensywnie Liftingujący Organiczny Krem Na Dzień.


W tym fikuśnym pudełeczku otrzymałam krem do testowania. Miesiąc temu otrzymałam propozycję przetestowania kremu ze sklepu iwos.pl . A ponieważ miałam w planie kupić kolejny krem, bardzo mnie ta wiadomość ucieszyła. Jest to Intensywnie Liftingujący Organiczny Krem Na Dzień, Organix Cosmetics.
Z tą marką mam do czynienia pierwszy raz w życiu. Czy krem się u mnie sprawdził i czy jestem z niego zadowolona, jeśli jesteście ciekawe, zapraszam do przeczytania recenzji.

Jak widać, krem zapakowany był w fikuśnym zielonym kartoniku, zapiętym na drewniany skobelek, co symbolizuje że krem pochodzi ze składników naturalnych. Kartonik ozdobiony jest piękną szatą graficzną, która przedstawia nam przydatne informacje o firmie, kosmetyku i jego pochodzeniu.
Jest dokładny opis, również w języku angielskim. Są również symbole i data ważności.

Na jasnozielonym szklanym słoiczku znajdujemy podstawowe informacje dotyczące logo,
krótkich danych o firmie i nazwa kosmetyku.


Do opakowania jest dołączona szpatułka z tworzywa sztucznego, co zabezpiecza higieniczną aplikację.
Dla mnie to jest duży plus. Pojemność kremu jest standardowa - 50ml.



Dzięki zabezpieczającej folii na słoiczku, mamy pewność że nikt przed nami nie wkładał tak palców.


Tu muszę przeprosić za jakość zdjęć. Robione były w różnym czasie i różnymi aparatami.


Konsystencja kremu jest bardzo lekka. Z początku byłam nawet trochę zawiedziona, bo dla swojej sucharkowej cery wybieram kremy bardziej treściwe. Szybko się jednak przyzwyczaiłam, taka konsystencja ma też swoje plusy. Warstwa takiego kremu szybko wnika w skórę i nie koliduje z serum, podkładem, czymkolwiek co jeszcze wsmarowujemy w skórę.

Kolor kremu można powiedzieć, waniliowy.


Zapach kremu, hmm powiedziałabym że zielarsko - apteczny. Miłośniczki pięknych zapachów nie będą zachwycone, ale w końcu jest to krem ze składników naturalnych. Po nałożeniu na twarz, zapach przestaje być wyczuwalny. Przyznam że mi nie przeszkadza, przyzwyczaiłam się, choć też jestem zapachowcem.

Producent zapewnia nas że:

Intensywnie liftingujący organiczny krem na dzień z wyciągiem z aloesu i formułą Voluform oraz Survicode, nadaje skórze jędrność i sprężystość.

Krem skutecznie minimalizuje oznaki starzenia się skóry. A wszystko to dzięki dwóm cennym składnikom:

Survicode chroni komórki macierzyste co sprawia że skóra zachowuje młodzieńczy wygląd, zmarszczki i bruzdy są widocznie spłycone. Zmarszki mimiczne zmniejszają sie po około 1,5 miesiącach używania kremu. 

Voluform nadaje jędrność i przywraca elastyczność skórze oraz zapobiega jej wiotczeniu.

Formuła kremu przeciwdziała oznakom grawitacji.

Krem nie zawiera silikonów, parafiny, alkoholi tłuszczowych oraz olejów mineralnych, co w pełni gwarantuje wszelką łagodność dla naszej cery.
Posiada certyfikat ECOCERT +

Ma dość krótki okres ważności, bo tylko do marca 2014 roku.

98.90% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego.

78.32% wszystkich składników pochodzi z upraw ekologicznych

 Krem wyprodukowano w Izraelu.


Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Caprylic/Capric Triglyceride, Propanediol, Glycerin, Isoamyl Laurate, Isoamyl Cocoate, Palmitoyl Isoleucine, Sodium Cocoyl Alaninate, Squalane, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER* (Shea Butter), Plukenetia Volubilis Seed Oil*, Dehydroacetic acid & Benzyl Alcohol, Parfum  (Fragrance), SIMMONDSIA CHINENSIS (Jojoba) Oil*, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Glyceryl Caprylate, Sodium Stearoyl Glutamate, Dehydroacetic Acid, Benzoic Acid, Bisabolol, Tocopheryl Acetate, Sodium Hyaluronate
*) Składniki pochodzące z upraw ekologicznych.




Krem dostępny jest w sklepie internetowym  iwos.pl
Cena: 50ml - 54,99zł 

Moja opinia 
Mimo moich wątpliwości co do lekkiej konsystencji, krem dość dobrze nawilża i odżywia moją suchą skórę. Przyzwyczaiłam się jednak do bardziej treściwych kremów.  Myślę że konsystencja tego kremu będzie idealna dla cery mieszanej czy tłustej, czy też na cieplejsze dni. Nie wiem jak sprawi się przy bardzo niskich temperaturach, przy obecnych do -4 moja skóra skóra jeszcze sprawia się bez zastrzeżeń. Krem świetnie współpracuje z innymi kosmetykami, także z olejkami więc póki co, nie ma problemu. .
Muszę przyznać że krem jest bardzo łagodny, nie sprawił żadnych problemów, nie podrażnił i nie uczulił mojej wrażliwej skóry. Nie zauważyłam też efektów odmładzających, ale na to wiadomo, potrzebujemy więcej czasu.
Używałam go dopiero miesiąc, więc jeszcze się wypowiem na koniec opakowania które jest dość wydajne, wystarczy na około 3 miesiące. Zużyłam dopiero 1/3 opakowania. 
Zapach jak wspominałam: apteczny, ale jest wyczuwalny tylko przez krótką chwilę i nie przeszkadza naszym węchowym zmysłom. Przy kosmetykach naturalnych nie oczekuję pięknych zapachów, choć komfort używania jest dla mnie bardzo ważny. Tu, czepiać się nie mam czego.
Stosując raz dziennie, zużyłam około 1/3 słoiczka więc wystarczy go na około 3 miesiące. Można powiedzieć że jest wydajny.
Jak na krem o takim składzie, uważam że cena ok. 55 zł jest dość przystępna i warto go wypróbować.
Oceniam go na 2/5

Jak wspominałam, krem otrzymałam ze sklepu iwos.pl za co bardzo dziękuję. To że otrzymałam go za darmo, nie wpłynęło na treść mojej recenzji oraz jego ocenę.
Moje odczucia co do kremu są subiektywne, wiadomo że u innych krem może sprawdzić się inaczej.
Znacie go? Używałyście? Jak u Was się sprawdził? Zapraszam do komentowania.

Wybaczcie że jestem ostatnio tu rzadziej. Przechodzę remont. Cała chata w kurzu, ja i koty również. 

Miłego poniedziałku. :)

Edytuję 11.01.2014
Po miesiącu używania zrobiłam przerwę na krem od Irenki, z racji że ma bogatszą konsystencję i lepiej chroni przed zimnem. Wróciłam po miesiącu, kiedy skończyły mi się dwa inne kremy, które miałam na noc, chciałam go wykończyć. Niestety, nie dało się, ten krem uczulił mnie. Skóra zaczęła okropnie swędzieć, odstawiłam go. Użyłam resztki do ciała, znów wystąpiło okropne swędzenie, na dłoniach również. Użyłam jako maskę do włosów, niestety błąd. O ile na twarzy jeszcze jakoś wytrzymywałam ten zapach, na włosach już śmierdział niesamowicie.
Krem również nie spowodował jakichś spektakularnych efektów, także nie poradził sobie dobrze z odpowiednim nawilżeniem. Nie z taką konsystencją do mojej skóry, miałam wrażenie jakbym smarowała się wodą nie kremem.
To jednak moje subiektywne odczucia, nie u każdego z nas może wystąpić

5 grudnia 2013

RevitaLash i RevitaBrow - odżywki stymulujące wzrost rzęs i brwi.




      Ponad miesiąc temu, nawiązałam współpracę ze sklepem Plazanet.pl który reprezentuje markę Revitalash. W związku ze współpracą, otrzymałam dwie odżywki. Odżywkę stymulującą wzrost rzęs, natomiast druga odżywka stymuluje wzrost brwi. Odżywki te wywołały w blogosferze różne i dość kontrowersyjne opinie. A jak sprawdziły się u mnie? Jeśli jesteście ciekawe, zapraszam do czytania...

4 grudnia 2013

Nuxe, Comforting Cleansing Milk - Mleczko do demakijażu z płatkami róży.


Po ukończeniu mleczka Pat&Rub, postanowiłam zrobić małą zmianę na Mleczko do demakijażu z płatkami róż, Nuxe. Miałam je też wcześniej, moja skóra je polubiła i postawiłam na powrót do niego. Lubię zmiany, ale co jakiś czas wracam do ulubionego kosmetyku.

Mleczko do demakijażu z płatkami róż, Nuxe otrzymujemu w białej, nieprzezroczystej butelce z tworzywa sztucznego, z pompką o pojemności 200ml. Przez ścianki naczynia, niewiele widać ale są sposoby żeby zobaczyć ile zostało nam w butelce. Pompką można obracać w dwie strony co pozwala na blokowanie przed przypadkowym naciśnięciem pompki. Opakowanie jest opisane prostą, elegancką szatą graficzną. Od razu rzuca się w oczy logo firmy, nazwa produktu i krótki opis oraz pojemność. Są też symbole, data ważności i dokładny skład.

Mleczko jest konsystencji kremowej, zapach delikatny kremowo - kwiatowy.


Informacje od producenta

Bogata, kremowa  konsystencja perfekcyjnie oczyszcza , usuwa makijaż i ochrania skórę przed wysuszeniem, nie pozostawiając tłustego filmu. Twarz, oczy i usta są idealnie oczyszczone. Skóra jest miękka i zostaje jej przywrócone uczucie komfortu.


Oczyszcza i usuwa resztki makijażu jednocześnie chroniąc skórę przed wysuszeniem - pomagają w tym składniki pochodzące z oleju z bawełny, olej kokosowy.
Skóra jest odżywiona - olej z orzechów macadamia,
ukojona i gładka - woda kwiatowa z płatków róży damasceńskiej, alantoina

 
Sposób użycia:
nakładać za pomocą płatków kosmetycznych, najlepiej zmyć przy pomocy toniku z płatków róży.
Do skóry wrażliwej, od normalnej do suchej.


Moje wrażenia 

Jak wspominałam, mleczko jest kremowej, treściwej konsystencji, co sprawia że wystarcza niewielka ilość do zmycia makijażu całej twarzy i zwiększa to jego wydajność. Konsystencja jest dość gęsta, dlatego najpierw nakładam go na twarz, a następnie zmywam wacikiem nasączonym wodą przez co nie używa się go aż tak dużo. Na stronie producenta nigdzie o tym nie piszą, co zwiększa zużycie kosmetyku. Jednak przemycie samym mleczkiem nie wiem jak Wam, ale mi nie sprawia pełnego komfortu, nie czuję żeby twarz i okolice oczu były w takim przypadku dobrze oczyszczone, dlatego używam do tego jeszcze wody. Dobrze jest też przemyć na końcu jeszcze tonikiem, ja na razie używam mgiełki różanej Pat&Rub i też skóra jest dobrze stonizowana. Mleczko skierowane jest do skóry wrażliwej, normalnej i suchej, dla cery tłustej czy mieszanej konsystencja może nie odpowiadać. Moja jest raczej bardzo sucha i w tym przypadku mleczko zdaje egzamin bardzo dobrze, nie podrażnia, nie uczula i bardzo dobrze spełnia swoje zadanie.

Dostępne jest raczej tylko w aptekach, chyba  że traficie w którejś z perfumerii, widziałam też na strawberrynet.com
Cena raczej nie zawsze nastraja do kupna, koszt około 40zł za 200ml, ale wystarcza średnio na dwa miesiące, można go kupić dużo taniej w promocji, na którą warto polować.

Jak dla mnie, kosmetyk jest idealny dla mojej suchej i wrażliwej cery i oceniam go na 5/5. Moje odczucie jest jednak subiektywne, i nie u każdego może się taki rodzaj demakijażu sprawdzać. 


Jaki lubicie rodzaj demakijażu? Zapraszam do komentowania a ja spadam na drinka. :p 


Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA