Featured

26 listopada 2013

Spełnione marzenie- Krem do rąk, L'occitane.

Niedawno na liście swoich życzeń, pokazywałam krem do rąk Loccitane, z 20% masłem shea.
To są kolejne kremy do rąk oprócz Pat&Rub które uwielbiam. Wybrałam ten z ostatniej serii ,,czuła róża". Żałuję że nie mogłam kupić ich więcej, bo o zapachu jaśminu czy mandarynek też przypadły moim zmysłom do gustu.  Może w niedalekiej przyszłości, Swoje marzenia trzeba spełniać.

W Rossmanie nie byłam. Wejdę ale po żel pod prysznic. Miłego tygodnia. :)

Czy listy do Mikołaja napisane?

23 listopada 2013

Sprawiłam sobie MACzka


Kupiłam sobie w sklepie internetowym iperfumy.pl mały cień MAC w kolorze różowym Swish Frost
Patrząc na zdjęcia ze strony MAC i sklepu internetowego, wydawało mi się że jego odcień będzie chłodniejszy. Miałam kiedyś podobny ale innych marek. Wybrałam specjalnie taki mały, pojedynczy, bo jeszcze ich dobrze nie znam. Nie byłam też pewna, czy moja skóra powiek się na nie nie uczuli, ale na razie jest ok. MACzkiem zaraził mnie nikt inny, jak blogowe koleżanki. Doszłam do wniosku że blogowisko, jak też wszelkie perfumerie to samo zuooo. Czuję niedosyt i mam ochotę na więcej... 

22 listopada 2013

Estee Lauder, Revitalizing Supreme, ulubieniec pod oczy w miniaturce.


Jakiś czas temu podczas buszowania w Douglasie, kupiłam w promocji małe pudełeczko z miniaturkami Estee Lauder. Znajdowały się w nim miniaturka tuszu do rzęs Sumptuous Mascara o którym pisałam TU, oraz miniaturka kremu pod oczy Revitalizing Supreme o pojemności 5ml, czyli 1/3 pełnowymiarowego opakowania.
Czy jestem zachwycona miniaturkami, w dzisiejszym poście kremem pod oczy, jeśli jesteście ciekawe, zapraszam do czytania ...
Miniaturka jak wspomniałam jest zapakowana w małe pudełeczko o pojemności 5ml. Zakręcane jest nakrętką w kolorze złotym. Charakterystyczne dla marki Estee Lauder, bardzo eleganckie opakowanie
z prostą i równie elegancką szatą graficzną.
Na nim nie znajdziemy informacje, dotyczące producenta, logo, nazwę kosmetyku, datę ważności
i symbole. Więcej informacji wraz ze składem została umieszczona na kartoniku.

Krem pod oczy Revilalizing Supreme, przeznaczony jest do każdego rodzaju cery. Jego zadaniem jego jest wygładzanie, nawilżanie oraz działanie anty - aging na skórę pod oczami.

Opis producenta:

Revitalizing Supreme Global Anti-Age Eye Balm Estēe Lauder to nowy, wielozadaniowy krem pod oczy, który odpowiada na zmieniające się potrzeby skóry i redukuje liczne główne oznaki starzenia, dzięki czemu skóra wokół oczu staje się bardziej napięta, rozjaśniona i wygląda piękniej. Pomaga opóźnić pojawianie się oznak starzenia w delikatnym obszarze wokół oczu.
IntuiGen Technology™ rewitalizuje skórę od wewnątrz, dzięki wyjątkowemu kompleksowi zapewniającemu potrójne odżywienie.
SIRT-1 Technology odmładza wygląd skóry, oraz znacząco redukuje widoczność licznych, głównych oznak starzenia się skóry wokół oczu.

Odżywia i rewitalizuje skórę, a istniejące linie wokół oczu ulegają delikatnemu wypełnieniu.
Kosmetyk jest przebadany dermatologicznie i okulistycznie. Producent zapewnia że jest niekomedogenny. 

Konsystencja nie jest ani wybitnie bogata, ani zbyt lekka. Lubię bogatsze konsystencje, ta jest jednak dla mnie wystarczająca. Krem bardzo przyjemnie się nakłada, lekko rozsmarowuje i szybko wsiąka w skórę. Zapach przyjemny co dla mnie bardzo ważne, mimo to bardzo subtelny, nie czuje się go na skórze. Kolor jak widać kremowy, przypomina budyń waniliowy.

Czy się u mnie sprawdził? Działania przeciwzmarszczkowego trudno ocenić po miesiącu smarowania raz dziennie. Smaruję nim skórę pod oczami i na powiekach rano. Skóra go chłonie jak gąbka, po chwili jest świetnie nawilżona i rozjaśniona. Opuchnięć u siebie nie zauważyłam ale zasinienia znikają w miarę wchłaniania się kremu. Muszę przyznać że krem działa na moją skórę w tym kierunku czyli dobrze nawilża, odżywia skórę, rozjaśnia cienie i delikatnie rozświetla. Na resztę obiecanek trzeba cierpliwie czekać. Nic nie ma od razu. Mimo to, mimo bezsennych nocy i innych dolegliwości, oraz wieku 50+ nie mogę narzekać na brak jej kondycji, 

Minusem jest jego cena15ml ok 240zł, ale w niektórych perfumeriach internetowych znalazłam go już od 170zł. Mimo wszystko jest drogi. 

Ciężko sobie na taki krem pozwolić choć moja skóra jest wybredna. Mimo to jak mam okazję, kupuję bez żalu bo warto. Krem jest bardzo wydajny i krzywdy mojej skórze nie zrobił jak niektóre. Zużyłam dopiero pół słoiczka przez miesiąc, zostało na drugi miesiąc. Ja jestem zadowolona ze swojego spojrzenia w lustro, skóra pod oczami zadowolona, portfel nie zawsze, ale pieniądze to rzecz nabyta. Skóra nie. Jak na nią zapracujesz, taką będziesz miała na starość. ;)

Jednak 5ml kremu i 2,8 ml Suptuous Mascara - ok. 39zł w Douglasie. 

Krem pełnowymiarowy 15ml oraz  Tusz do rzęs Sumptuous Mascara 8ml, razem: 375zł 
39zł x 3 = 117zł

Według mnie na pewno warto choć dużo młodsze dziewczyny mają na niego jeszcze czas. Chyba że szczególnie dbają o skórę. Pamiętajcie jednak że skóra pod oczami chłonie tylko te składniki, które uważa dla niej za słuszne i potrzebne. 
A jak Wy dbacie o swoją skórę pod oczami? 

Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu. :)

21 listopada 2013

Miała być recenzja kremu, a co wyszło?

Dziś cały dzień przymierzałam się do recenzji kremu pod oczy w miniaturce, Estee Lauder.
Robiłam zdjęcia, próbowałam ładnie ,,obfocić" kartonik, nie wszystko ładnie wyszło. Niestety, stary aparat, nędzne światło i coś tam zabrakło. Próbowałam na wszystkie sposoby, a co z tego wyszło? Pod obiektyw (hahaha jeśli to można nazwać obiektywem) wkradła się gryząco-drapiąca tygrysica Gryzelda. Nie można tej pani zignorować bo to przecież dziecko, a dzieciom trzeba czas poświęcać. Najpierw podprowadziła mi krem, później gryzła kartonik...
Zabrała się za moją jeszcze nie przeczytaną gazetę...
A na końcu próbowała mnie uwolnić z kajdanek. Kochana Kicia!


Mam nadzieję że mi wybaczycie dzisiejszy brak recenzji, no i nie zawsze dobrą jakość zdjęć. Staram się poprawiać w miarę możliwości, ale każdemu nie jestem w stanie dogodzić.
Niestety, Chrystusem nie jestem, nie zbawię świata. ;) To jest mój blog, moje życie i moje zdjęcia. :)
Kto będzie chciał, będzie czytał i będzie oglądał. I za to Wam dziękuję moi drodzy. Nie muszę mieć od razu tysięcy czytelników. Zawsze idę na jakość. Ilość nie jest ważna.:)

Pozdrawiam serdecznie i przypominam o trwającym do północy konkursie. 







18 listopada 2013

Krótki, listopadowy przegląd denkowy.


     Minęła zaledwie połowa listopada, a ja postanowiłam umieścić już post o denku. Czeka mnie remont i nie uśmiecha mi się chomikowanie pustych opakowań. Postanowiłam więc trochę przyspieszyć z denkowym postem.

15 listopada 2013

Moje listopadowe must have.

Przyszedł czas że trzeba uzupełnić braki w swoich kosmetykach, tych do ciała i tych do makijażu.
W tym poście zajmę się chciejstwami do pielęgnacji ciała. Przyszło mi do głowy kilka linii kosmetycznych. Pierwsze to masełka L'occitane i krem do rąk o zapachu różanym.

Drugie w kolejności to masełka do ciała i wszystko w czym można się kąpać z serii kosmetyków Organique.



I często spotykane na blogach masełka z The Body Shop




No i coś do kąpieli






Nie może zabraknąć też dobrego peelingu do ciała.
Znacie coś z tych kosmetyków? Pewnie znacie jeszcze więcej kosmetyków z tych serii. Co możecie mi polecić?

To tylko namiastka mojej chciejlisty/ Nie wiem co pierwsze wpadnie mi w łapki.

Miłego weekendu! :)

12 listopada 2013

Nowa przesyłka, co w niej znalazłam?


Parę dni temu zaproszono mnie do współpracy ze sklepem http://iwos.pl/
Parę dni później miły pan zaproponował mi krem do testowania.  
Organiczny przeciwzmarszczkowy krem na dzień z serii ORGANIX CosmetiX.  
Krem ma bardzo miły skład i z chęcią go przetestuję. Jako miły dodatek, otrzymałam też kilka próbek. :)
 Krem na pewno się przyda próbki też. Bardzo się cieszę. :) Ale, ale!

Poszłam po zakupy, zostawiłam kopertę na kanapie, wracam z zakupów, a tu co widzę?

No tak, typowa kobietka. Szukała czegoś dla siebie a tu nic. Pusta koperta. Trzeba było się więc zdrzemnąć. :)
A może sama chciała mi zrobić niespodziankę? Zamienić się w krem otulajacy jak Pat&Rub na przykład. ;)

A Wy co o tym myślicie? ;)

Dziękuję za tak liczne komentarze i miłe komplementy, :) Jesteście niesamowici, idę poodwiedzać Wasze blogi, może to wreszcie jakoś ogarnę. :)

Miłego tygodnia. :)

11 listopada 2013

Widzę świat przez okulary Firmoo

Jak spora ilość blogerek otrzymałam niedawno email od przemiłej Marsha z Firmoo z propozycją współpracy. Podeszłam do sprawy bardzo sceptycznie, bo język angielski ciągle mam słabo opanowany i z taką znajomością języka miałam obawy cokolwiek i jakkolwiek działać.

Korespondencja z przemiłą Marsha zachęciła mnie jednak do spróbowania z takiej opcji bez żadnych obaw. I nie żałuję. Pani Marsha jest ze mną w stałym kontakcie i cierpliwie mi wszystko, po kolei wytłumaczyła od początku do końca. Miałam wątpliwości co do wybrania szkieł i rozmiaru oprawek. Niepotrzebnie.

9 listopada 2013

Moja bransoletkowa chciejlista.

Miałam dziś dorobić parę zdjęć do okularowego postu, ale Gryzelda w nocy zrobiła skok na moją głowę, i drasnęła mnie pazurkami w policzek. Wyglądam jak po niejakiej walce i w związku z tym unikam dziś ludzi. Jednak mała ryska się w końcu zagoi. Gorzej z rysami w sercu, te zostają na zawsze. Żeby umilić sobie czas, odpaliłam kominek z ,,Beach Wood", pachnie niesamowicie pięknie, ale o tym będzie w innym poście.

Wiadomo że my kobiety lubimy biżuterię, a ja sobie na niej oszczędzałam przez ostatnie dwa lata. Kupiłam najpierw bransoletkę Pandory, dwa charmsy i na tym koniec.  Czas to zmienić. Weszłam na stronę Pandory i pobawiłam się w tworzenie własnej kompozycji. I oto co wymyśliłam.
Liczę że za jakis czas zobaczę taką bransoletkę na mojej dłoni. Jak marzyć to marzyć, zajrzałam też na stronę Lilou i wyszukałam dla siebie kilka skromnych, uroczych bransoletek.



Dlaczego miałabym nie mieć choć jednej z nich. Wiem że marzenia się spełniają. Moje też.

A jak z Waszymi marzeniami? Dbacie o nie? Życzę miłego weekendu, obfitego w spełnione marzenia. :)

6 listopada 2013

15 Hair Projekt - Punkt 9.


Ominęłam punkt 8. czyli włosy z samego rana, ale jeszcze nie dojrzałam do tego punktu. Może
z czasem, dziś nie chcę robić antyreklamy swojemu wizerunkowi. ;) Może kiedyś przy okazji. Wspomnę tylko że z samego rana jestem nieprzytomna i bez dwóch filiżanek kawy nie jestem obudzona. Przechodzę więc do punktu 9. Ulubione akcesoria.  Ponieważ, jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma, więc pokażę co mam, a resztę dopisze do listy chciejstw i marzeń o którym napiszę osobny post.

5 listopada 2013

Październik, miesiącem maseczek - Podsumowanie.


Akcja z maseczkami była bardzo udana, zachęcała nas do szczególnego dbania o swoją cerę. Październik, jako wyznaczony miesiąc do tej akcji szybko się skończył, ale zmobilizował nas do używania maseczki częściej niż raz kiedyś.

Przyszedł też czas na podsumowanie. U mnie nie będzie ono jakieś wielkie bo maseczek miałam  niewiele. Wszystkie maseczki wystarczyły na co najmniej dwa razy i nie widziałam potrzeby kupowania ich więcej. Miałam nawet jedną próbkę, też na dwa razy ale starym zwyczajem
o próbkach recenzji nie piszę.

Zacznę od maseczek L'Biotica, Dermomask, było ich aż trzy.

1. Maseczka odmładzająca: Recenzja Nic specjalnego, ohydny zapach i zero działania. Użyłam ją na twarz raz, a reszta wylądowała na piętach. Też nie skorzystały, trudno się mówi. Na błędach się uczymy.

2. Redukcja przebarwień:  Recenzja. Wydajna i przyjemna, choć na efekty trzeba zaczekać. Działa doraźnie na kilka godzin jako dobry nawilżacz. Została mi jeszcze na raz i może do niej wrócę.

3. Efektywna regeneracja: Recenzja. Wystarczyła na trzy razy. Przyjemna, efekty nawet zauważalne na cały dzień. Pewnie jeszcze skorzystam.

4. Thalgo, Freshness Exfoliator: Recenzja. Nieduża ale bardzo wydajna tubka. Świetnie czyści, wygładza, odświeża i dotlenia. Różnie u mnie jest, moja cera jest kapryśna ale tą akurat lubi.
Jeszcze mi wystarczy na długo, ale później pewnie jeszcze do niej wrócę.
 
5. Montagne Jeunesse, Chocolate Mud Masque (maseczka czekoladowa): Recenzja. Kusi apetycznym zapachem czekolady. Działa na węch i na apetyt, nic poza tym. Żadnego zbawiennego efektu nie zauważyłam poza chwilą relaksu. Do tego dużo zachodu z myciem, usuwaniem resztek
z włosów i dekoltu, najlepiej ją nałożyć przed prysznicem i myciem głowy. Czekoladę wolę spożyć wewnętrznie, co najwyżej zemdli a relaks zapewnię sobie w inny sposób. Maseczki wystarczyło na dwa razy i wystarczy, więcej nie kupię.

6. Maseczka odżywcza Clarins, Multi-Intensive: Recenzji nie było bo miałam tylko próbkę na dwa razy, jak większość maseczek w saszetkach. Mimo niewielkiej ilości, sprawdziła się najlepiej ze wszystkich, Efekty było widać od razu i to nie byle jakie. Było widać twarz gładką jak po długim relaksie. Nakładało się bez problemu, wsiąkała jak krem, resztę można było zmyć lub zetrzeć chusteczką i robić makijaż. Muszę ją mieć. Wcześniej czy później sobie ją sprawię.

To wszystko co dotyczyło moich październikowych maseczek. Pamiętam jeszcze inne które miło wspominam, ale chciałam poznać też nowe.

A jak Wasze podsumowania? Polubiłyście swoje maseczki?

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA