31 stycznia 2014

Organique, Maska Algowa Papaya


Postanowiłam mimo wszystko pisać, bez względu na to co się dzieje. Tak mi jest po prostu lepiej niż ciągłe rozpamiętywanie, czy się to komu podoba czy nie. Zdjęcia do tej recenzji robiłam jeszcze przed tym tragicznym wydarzeniem, stąd radosny uśmiech na mojej twarzy. Jednak nie wszyscy muszą oglądać mnie smutną, dlatego zmieniać nic nie będę. 
Tematem dzisiejszego postu będzie Maska algowa z papayą, Organique.  


Maskę otrzymujemy w saszetce z folii metalowej,  o pojemności 30g. Na opakowaniu, oprócz logo oraz informacji o producencie są nazwa, opis, skład, kody no i data ważności.

Słowa od producenta:  

Stymulująca maska polecana szczególnie dla cery zmęczonej oraz skłonnej do tworzenia się zmarszczek, przebarwień czy drobnych zaskórników. Dzięki zawartości enzymu papainy, powoduje delikatne złuszczenie obumarłych komórek naskórka i aktywację procesu odnowy komórkowej. Zmniejsza niedoskonałości skóry, wygładza ją i rozjaśnia, silnie nawilża.
Wyjątkowa maska algowa dla cery szarej, zmęczonej i pozbawionej witalności. Łączy w sobie właściwości regeneracyjne i eksfoliujące, intensywnie stymuluje.  Dzięki zawartości papainy - obecnego w owocach papai enzymu, powoduje rozmiękczenie warstwy rogowej naskórka i złuszczenie obumarłych komórek. Wpływa również na aktywację proliny i argininy, aminokwasów przyspieszających odnowę komórkową. Nadaje skórze jędrność, świeżość i promienny wygląd. 

Składniki aktywne

Alginat:  100% ekstrakt z alg brunatnych, bogaty w łatwo przyswajalne alginiany, polisacharydy, aminokwasy, witaminy, związki jodu, krzemu, wapnia i magnezu oraz mikroelementy. Wzmacnia skórę, głęboko ją nawilża, redukuje zaczerwienienia i podrażnienia.
Papaja:  jest bogata w karoteny i witaminy C, A i z grupy B. Zawiera też cynk, potas, magnez 
i żelazo. W liściach i owocach papai znajduje się enzym papaina. Rozpuszcza on połączenia pomiędzy martwymi komórkami naskórka, powodując enzymatyczne złuszczanie, oraz rozjaśnienie, odświeżenie i wygładzenie skóry. Może być również wykorzystywany w kosmetykach antycellulitowych. Proteolityczne właściwości papai są dobrze znane i cenione w krajach tropikalnych. Stosuje się tam wyciąg z papai do czyszczenia ran, co przyspiesza proces gojenia. Wykorzystuje się również jej działanie przeciwzapalne oraz wspomagające usuwanie martwiczych zmian na skórze
Arginina: aminokwas, prekursor tlenku azotu, którego synteza ma wiele ważnych dla skóry funkcji, miedzy innymi ma znaczenie w walce z bakteriami, wirusami i komórkami nowotworowymi. Zwiększa ukrwienie oraz miejscowo podnosi temperaturę skóry, co może być wykorzystane np. przy syndromie zimnych łapek. 

Sposób użycia.
Maska jest w formie proszku którego porcję należy wymieszać z  chłodną wodą do utrzymania jednolitej masy. Nałozyć równomiernie na skórę twarzy oraz szyi i dekoltu. Po ok 15 minutach zdejmujemy maskę w jednym kawałku, począwszy od dolnego brzegu. Zużytej maski nie wyrzucamy do umywalki, bo można zatkać odpływ. .

 Moja opinia.

Dla mnie jedna porcja to płaska łyżka stołowa, którą zmieszałam z niewielką ilością wody i od razu nałożyłam na twarz. Rozrobiona maska ma konsystencję gęstej papki i nakłada się bez trudu, nie spływa z twarzy, nie ocieka. Należy ją nakładać szybko, ponieważ maska szybko zastyga. Trzymałam ją na twarzy 15 minut i ściągnęłam może nie w całości od razu ale bez problemu.
Maska jest bardzo łagodna dla mojej wrażliwej skóry, nie podrażnia, ani nie uczula jej i nie wysusza. Na mojej twarzy schnie bardzo szybko, dlatego ściągam ją jeszcze zanim upłynie 15 minut, żeby nie zastygła jak skorupa.


Muszę przyznać że maska bardzo dobrze wpływa na moją skórę, oczyszcza, rozjaśnia, odświeża i sprawia że skóra wygląda na wypoczętą. Na ocenę dotyczącą rozjaśnienia przebarwień i spłycania zmarszczek, wiadomo że jest za wcześnie. Wiadomo że na to potrzeba systematyczności, spróbuję to ocenić po dłuższym czasie używania, choć trudno ocenić stosując jeszcze inne kosmetyki pielęgnacyjne. Załóżmy że tak może być, dzięki aktywnym składnikom.
Wydajność maski: jak dla mnie 6 użyć.  Zapach neutralny, nie wyczuwa się, nie drażni węchu.

Cena saszetki 30g: około 20zł 
Dostępna jest w sklepach firmowych Organique, także w niektórych gabinetach kosmetycznych, oraz sklepach internetowych. 

Muszę przyznać że mimo ceny, (komuś może wydawać się droga) maska jest warta uwagi oraz zakupu. Jest na składnikach naturalnych, nie drażni zapachem, nie sprawia problemów przy nakładaniu.
Efekty są zauważalne i trwałe. Jak wiecie, należy do moich ulubionych kosmetyków.

Znacie tą maseczkę? Jak się u Was sprawdziła?

Miłego weekendu. :)

30 komentarzy:

  1. Nie znamy w ogóle kosmetyków marki, ale skład ta maska ma super, czujemy się zachęceni:*;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do zapoznania się z kosmetykami, szczególnie z maską. Naprawdę warto. :)

      Usuń
  2. Nigdy nie używałam tego typu maseczki, ale jestem nią zaciekawiona :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawa ta maseczka sie wydaje, choc jak wiesz ja za bardzo masek nie lubie uzywac. Na ile starcza taka saszetka??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maseczka wystarcza na 6 razy u mnie. Irenko, na pewno warto wypróbować. :) Oczywiście potrzeba chwili dla siebie, intymności żeby nikt Ci nie łaził. :)

      Usuń
    2. To jak na szesc razy starcza, to mysle, ze calkiem fajnie. Wychodzi po 5zl za maseczke jednorazowa. Moze sie na jakas skusze, ajk bede w Polsce, ale moja lista zakupowa jest taka dluga, ze jak juz nie wiem co mam robic :-()

      Usuń
    3. Nie jest drogo, a naprawdę warto, choć trzeba trochę zachodu, ale to nie jest trudne. :) Moja lista też już jest kilometrowa, nie nadążam. ;))

      Usuń
  4. jeszcze jej nie miałam, ale chciałabym oliwkową:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najważniejsze, że się sprawdza, więc cena wcale nie jest taka zła ;) Chętnie bym ją wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny efekt, podoba mi się ;)
    ładnie rozświetliła buźkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. mnie rowniez zachecilas, rob zawsze tak jak Ty czujesz a nie jak inni.... i nie przejmuj sie nimi, sciskam mocno kochanie

    OdpowiedzUsuń
  8. To maska dla mnie, tak myślę. Twoja cera wygląda na wygładzoną i ujędrnioną. Nie lubię wydawać zbyt dużo na kosmetyki, ale jej cena jest dla mnie do przyjęcia. Chociaż domyślam się, że dobry kosmetyk musi kosztować - mama koleżanki używa vichy i twierdzi, że widzi duży postęp w porównaniu do zwykłych kremów z drogerii. Też myślę, że w takim okresie dobrze jest robić coś, co chociaż trochę odwraca naszą uwagę od smutnych myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam maski algowa i ta chętnie tez bym przygarnela ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ładny efekt dała na Twojej twarzy :) Odświeżona, wypoczęta :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  11. Mmm, już czuję jak pachnie... . Piękny efekt, fantastycznie rozświetlona i wygładzona buźka. Serdeczności, Daisy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam tej maski ale uwielbiam wszystkie tego typu maseczki, są wygodne w stosowaniu a to zaraz po efekcie stosowania jest dla mnie priorytetem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dotychczas korzystałam z gotowych masek, ale chyba czas sprawić sobie taką z Organique.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo podoba mi się efekt - maseczka faktycznie warta uwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Widać, że ładnie rozświetla twarz :) A i skład bardzo przyjemny, wypróbuję przy okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  16. mam jedną maseczkę algową w zapasach, ale nie chce mi się bawić w to mieszanie z wodą i sięgam po gotowce :) ale któregoś dnia muszę ją w końcu wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię gotowce, ale od czasu do czasu warto się pomęczyć z mieszaniem. ;))

      Usuń
  17. blog to bardzo dobra terapia :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno, lepsza niż najlepszy psychoterapeuta. :)

      Usuń
  18. Ja wole gotowce :)
    Zapraszam do siebie i do obserwacji --> http://veneaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takim komentarzem nikt nie jest w stanie zachęcić mnie do czegokolwiek. Dziękuję. :)

      Usuń
  19. Maseczka warta uwagi : ) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. wolę gotowe, ale te maski Organique mnie interesują i muszę sobie w końcu nabyć :) uwielbiam Twoje oczy:*

    OdpowiedzUsuń
  21. Przeczytałam z uwagą,:)Zaglądam dość często do Ciebie ostatnio bo zauważyłam,ze masz podobnie wrażliwą cerę jak moja.Dlatego dobrze jest wiedzieć co naprawdę nie szkodzi skórze kiedy poleca to ktoś wiarygodny.Sama się chętnie na ta maseczkę skuszę tylko w okolicy nie mam takiego firmowego sklepu.Ale salony kosmetyczne są:)Tylko nie wiedziałam,że można tam również kupić coś:0Nigdy nie korzystałam z salonu kosmetycznego jakoś tak wyszło...:)Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA