26 stycznia 2014

Pod jedwabną maską Orientany. Egzotyczna Luffa Azjatycka

Niedawno ze sklepu http://www.orientana.pl/otrzymałam propozycję przetestowania maski z jedwabnej tkaniny, Orientany. Maskę miałam wybrać sobie sama. Wybrałam więc maskę o nazwie Lufa Azjatycka, która jest nasączona wyciągiem z luffy azjatyckiej oraz peptydem przeciwzmarszczkowym.

Maska znajduje się w foliowej saszetce na której jest nazwa, logo i zapewnienie że jest w 100% naturalna. 
Na tylnej stronie saszetki, znajduje się etykieta z opisem, danymi o producencie, kosmetyku i skład oraz data ważności. Jest też instrukcja, jak ją należy użyć.

Informacje od producenta. 
Maska wykonana jest  z naturalnego japońskiego jedwabiu dzięki czemu doskonale przylega do twarzy, równomiernie przekazując odpowiednią ilość substancji. Nie wymaga leżenia. Przy produkcji tej jedwabnej tkaniny, nie używa się jedwabników. 
Tkanina ta, jest wykonywana w Japonii z włókien celulozowych, pozyskiwanych z łykowej warstwy kory morwy papierniczej. Maska daje natychmiastowy efekt. 
Działanie: kojące, oczyszczające, silnie nawilżające oraz przeciwzmarszczkowe.
Zawdzięcza się to składnikom aktywnym: 


Luffa Azjatycka - Bogata jest w proteiny, cytruliny, ksylanty, witaminy B i C, minerały i kwas linolowy. Ekstrakt z luffu stosowany był do pielęgnowania cery już w czasach starożytnych w Japonii.  Jej działanie jest trójstopniowe. 

  1. oczyszcza i regeneruje komórki naskórka, 
  2. niweluje stany zapalne i koi skórę, 
  3. wzmacnia, ujędrnia i mocno nawilża.

Biopeptyd Acetyl  Hexapeptide-3 głęboko wnikając w skórę, redukuje zmarszczki i ujędrnia.
Skład INCI: Aqua, Luffa Cylindrica Fruit Extract, Butylene Glycol, Hydroxyethyl Urea, Collagen, Acetyl Hexapeptide-3, Xanthan Gum, Euxyl PE-9010, Allantoin, Euxyl K-220, Dipotassium Glycyrrhizinate. 
Zaleca się stosować maksymalnie 2 razy w tygodniu. 

Maska przeznaczona jest zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn. 
Ostrożnie wyciągamy maseczkę z saszetki i rozkładamy ją delikatnie. Maseczka składa się z jedwabnego płatu, przypominającej cieniutką flizelinę, zabezpieczonej białą folią. Wycięte są w niej oczywiście otwory na oczy, nos i usta.
Maskę nie zawsze da się dokładnie dopasować do kształtu twarzy, ale otwory można powiększyć sobie nożyczkami. Tego jednak nie zdążyłam uczynić przed założeniem maski. Miałam nadzieję że będzie dopasowana idealnie do mojej twarzy. Maskę nakładałam w godzinach popołudniowych, nie chciało się też zmywać tuszu z rzęs i trochę się rozmazał podczas nakładania maski co widać na zdjęciu.

Maskę nakładamy na oczyszczoną skórę białą stroną na zewnątrz, a jedwabną do skóry, lekko ją dociskając, po czym ściągamy z wierzchu białą folię.

Trzeba to robić ostrożnie, bo inaczej można mieć problemy z jej rozłożeniem. Maska jest nasączona obficie płynem i może się sklejać.
Jak już nałożymy maseczkę na twarz, resztę płynu z saszetki wsmarowujemy w szyję i dekolt.

Jak już mamy maskę na twarzy, nie możemy zapomnieć o ściągnięciu folii z płatu tkaniny. Maskę trzymamy na twarzy 25-30 minut, bez obawy że nam spadnie. Nie musimy też leżeć, można w tym czasie na przykład, wypić spokojnie kawę czy sprawić sobie domowe SPA, albo wykonywać inne czynności.

W miarę upływu czasu, płat przyklejony do twarzy wysycha, a cały płyn z maski zostaje wchłonięty przez skórę. Na szyi oraz dekolcie również.

Teraz już bez problemu ściągamy ją całkowicie suchą. 

Po odsłonięciu, buzia wygląda tak. 
Moje spostrzeżenia i uwagi. 

Nakładanie maski nie należy do najłatwiejszych, trzeba ją dobrze dopasować, doprzyciskać, ale za to trzymanie jej na twarzy nie jest już problemem. Maseczka ma delikatny, ledwo wyczuwalny zapach.

Nie miałam stanów zapalnych skóry, ale że mam ją dość wrażliwą, dla pewności wybrałam maskę
o delikatnym, kojącym działaniu.
W pierwszych minutach poczułam jednak lekkie swędzenie skóry. Pomyślałam że tak działa maska więc dałam jej szansę, i pozwoliłam jej się wykazać. Swędzenie skóry szybko jednak minęło. Czy działanie było kojące? Nie miałam okazji tego zauważyć, ponieważ nie miałam podrażnień, ale swoim działaniem też nie podrażniła mojej wrażliwej skóry.
Maska miała za zadanie oczyszczać, łagodzić, regenerować, mocno nawilżać i działać przeciwzmarszczkowo oraz ujędrniająco. Trudno powiedzieć żeby po jednorazowym użyciu maski, można było zauważyć działanie przeciwzmarszczkowe czy ujędrniające. Na to potrzeba systematyczności, oraz więcej masek. 

Po ściągnięciu maski, skóra jednak była dobrze nawilżona, możliwe że została też oczyszczona. Moja skóra jest sucha i nie widać na niej żadnych zmian, ale powiedzmy że tak, że została oczyszczona. Po ściągnięciu jedwabnej tkaniny, musiałam skórę spryskać mgiełką i przetrzeć wacikiem, ponieważ płyn z maski sprawiał wrażenie lekko lepiącego. Mam wrażenie że skóra została lekko rozjaśniona i rozświetlona, oraz delikatnie wzrosło jej napięcie. Czy została wzmocniona, trudno zauważyć po jednorazowym użyciu. Efekt działania maski utrzymuje się cały dzień. 

Minusem jest to że trzeba znaleźć odrobinę czasu dla siebie żeby bezstresowo trzymać ją pół godziny, bez obaw że ktoś w tym czasie nawiedzi nasz dom. :) Nie lubię też uczucia lepkości na twarzy, ale to czasami jest nieuniknione, wystarczy przemyć wodą, czy tonikiem.

Maskę i jej działanie na pewno warto wypróbować. Jak na jednorazowe użycie, nie jest też tania, ale składniki naturalne, do tego z dalekiej Azji też mają swoją cenę.
Cena: 17zł
Można ją kupić TU 
Moja ocena jest subiektywna, wiadomo że każda cera ma inne wymagania i różnie reaguje na składniki.
Nie wiem jak spełniłoby się u mnie działanie długofalowe, ale po użyciu jednorazowym, mogę spokojnie ją ocenić na 4/5.

Maskę otrzymałam ze sklepu internetowego http://www.orientana.pl/ za co serdecznie dziękuję. 

Cieszę się że miałam okazję przetestować tą maskę, jednakże moja opinia przez to że ją otrzymałam za recenzję, nie ma na nią wpływu a jest zgodna z moimi faktycznymi odczuciami.



 Mieliście do czynienia z tą maską? Jak się u Was sprawdziła? 

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do komentowania. :)


37 komentarzy:

  1. Interesująca maska :-) chętnie bym ja spróbowała . Muszę zobaczyć gdzie ja u nas dostać mogę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, podałam link do sklepu, ale wiadomo, można poszukać bliżej, zawsze to bez kosztów przesyłki. :D

      Usuń
  2. Osobiście nie przepadam za takim typem masek, jednak zdarza się że je nakładam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet lubię od czasu do czasu, niestety tego czasu często brak i wolę takie które wsmaruję i nie muszę czekać pół godziny z duszą na ramieniu, czy ktoś mnie w tym momencie nie nawiedzi w domu. :D

      Usuń
  3. ja miałam na oczy maskę :) sprawdziła się bardzo fajnie, u mnie ta "maź" bez problemu cała się wchłonęła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też, ale skóra po zmyciu była lepka, a tego nie lubię. :)

      Usuń
  4. Jeszcze nie miałam okazji próbować maski w takiej formie ;) Wygląda bardzo interesująco ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa forma maseczki, zwłaszcza że nie każdy ma czas przeleżeć spokojnie 20min w bezruchu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ciekawa. Ja reż nie potrafiłabym uleżeć spokojnie nawet 5 minut. :)

      Usuń
  6. ja nie lubię takich masek, wolę tradycyjne ;)
    te zazwyczaj mi spadają z buźki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta wyjątkowo nie spada, ale też wolę gotowe, w formie kremu na przykład. :)

      Usuń
  7. teledysk jest świetny, niby kręcony techniką "one-shot", a tak naprawdę ilość zaangażowanych osób i akcesoria użyte do klipu czynią go pełną profeską :) chyba koty są z natury niesforne ;P pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę świetny, raczej rzadko oglądam na laptopie, a ten oglądałam od początku do końca. :) Koty to dranie, chociaż mój Maciek już jest grzeczny na stare lata. ;)

      Usuń
  8. bardzo fajna lubie tego typu maski ;) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam tej maski, bo ogólnie nie lubię takiej formy. Jest szybsza w aplikacji, ale jakoś nie mam przekonania ;) No i jak wspomniałaś trzeba użyć jej kilka razy, ale maseczka w tubce wychodzi znacznie taniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za pierwszym razem trudno o trwalszy efekt. Też wolę z tubki. :)

      Usuń
  10. Nie przepadam za taką formą aplikacji masek, ale rzeczywiście jest ciekawa, działanie zachęca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem też ciekawa jak działa systematycznie używana. :) Są jeszcze inne tego typu, może wypróbuję i porównam. :)

      Usuń
  11. Nie mogę się przekonać do takiej formy maseczki. Raz próbowałam z innej firmy, ale efekty mnie nie zachwyciły. Widać, że ta z Orientany coś jednak robi z buzią :) Szkoda, że cena dość wysoka, bo tak jak mówisz, 1 raz to za mało, żeby spodziewać się lepszych rezultatów, a regularne stosowanie jest dość kosztowne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, cena jak na jeden raz nie jest niska. Jednak mimo wszystko jakiś efekt jest. :) Osobiście wolę innego typu maski. :)

      Usuń
  12. Strasznie nie lubię tego typu masek, więc raczej nie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nie każdy lubi w takiej formie. :)

      Usuń
  13. Nie miałam jeszcze tej maski. Może kiedyś się skuszę. Podobną stosowałam z Avonu. Pozdrawiam Cię ciepło Dociu w mroźną niedzielę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również cieplutko pozdrawiam Basiu. :)

      Usuń
  14. Ja bardzo nie lubie masek :/ nie wiem czemu, chyba jestem za leniwa, zeby czekac na ich zdjecie. hihi. Ostatnia maska z Sisleya troche mi podrazniala twarz niestety. Ta sie wydaje byc ciekawa, bo to taki plat jest :) achhh, musze sie jakos kiedys zmusic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irenko mi się też nie bardzo chce nakładać takie maski. Lubię ekspresowe i których nie muszę zmywać. Fajne są te które się wchłaniają jak krem i nie trzeba z nimi nic robić. :) Sisley Cię podrażniła? Szkoda, bo mają rewelacyjne kosmetyki, ale już taką mamy cerę. :)

      Usuń
    2. Niestety, ta rozswietlajaca. Strasznie sie cieszylam, ze dotrlam do dna tuby, bo juz czasem nie moglam jej zniesc :-(

      Usuń
    3. Szkoda że Cię podrażniła Irenko. Człowiek się cieszy że kupił a czasami też, że zdenkował. Szkoda że się nie sprawdziła. :( Ja tak miałam z kremem Pat&Rub. Cieszyłam się nim, działaniem też, ale zapach coraz bardziej mnie drażnił. W końcu resztki wypaćkałam go na stopy, bo nie dałam rady. :(

      Usuń
  15. Hm.. maseczka wydaje się dla mnie fajna ^^. Cena... no można przymknąć oko : ) ja uwielbiam maseczki typu Peel - off i je polecam heh, Pozdrawiam cieplutko !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj o mało nie skasowałam komentarza. Pisałam odpowiedź i znikła mi. :) Też lubię peel off, mam nawet taką z algami od Organique. Ta też jest fajna, tylko nakładanie wymaga więcej uwagi. Cenę da się przeżyć, byle tylko działała. :)

      Usuń
    2. No i oczywiście pozdrawiam cieplutko, również. :)

      Usuń
  16. bardzo ciekawy produkt z tej maski...
    ja tam mogę kłaść, czas dla mnie to dla mnie - nie odbieram telefonów i nie otwieram drzwi;)
    myślę, że gdybyś użyła więcej mogłaby ujędrnić skórę...

    pozdrawiam
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, chętnie spróbuję więcej. :) Również pozdrawiam. :)

      Usuń

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA