Featured

28 lutego 2014

Kosmetyczni ulubieńcy lutego.


Żeby nie zapomnieć, wspomnę o swoich ulubieńcach minionego miesiąca. Do włosów i do makijażu nic się nie zmieniło, nic też nowego poza dwoma lakierami do paznokci nie dokupiłam. Dziś będzie parę słów o tym co mi sprawia przyjemność w codziennych rytuałach pięlęgnacyjnych.

Pat&Rub, Mgiełka różana do twarzy i ciała: Była moim ulubionym kosmetykiem pół roku, będzie pewnie nadal. Mam nadzieję że tak zostanie na dłużęj. Recenzja.

Mary Cohr, Perfekcyjny żel do mycia twarzy: Nigdy nie przepadałam za żelami do mycia skóry twarzy, ale ten akurat uwielbiam. Tu się dowiesz,  dlaczego. Recenzja.


Eternal Gold, Organique: Złoty krem na dzień, przeciwzmarszczkowy. Uwielbiam. Mam go jeszcze sporo w słoiczku i cieszę się nim, dopóki nie trafię na kolejnego ulubieńca. Recenzja.

Make Me BIO. krem robiony ręcznie. Jeszcze nie pisałam recenzji ale przyjdzie jak przyjdzie czas na to, napiszę. krem stosuję na noc, choć można też na dzień. Krem jednak ma tłustawą konsystencję i na razie póki co, smaruję się nim tylko na noc. Konsystencja krem jest nieco dziwna, ale nie ma wątpliwości że to krem na bazie składników naturalnych.
Uwielbiam go za wspaniały zapach i za to jak pięknie nawilża i odżywia moją skórę.

Mary Cohr, niektóre próbeczki które eylosowałam na spotkaniu blogerek. To tyko mała część upominku. Niektórych mam po dwie sztuki, i dzięki nim, mam okazję poznać kosmetyki tej firmy. Jest tu próbka kremu do szyi oraz dekoltu, maseczka liftingująca, krem podoczny i serum liftingujące. Mimo że to są próbeczki, da się zobaczyć efekty. Chętnie zakupię produktu pełnowymiarowe.

Lierac, Krem pod oczy, Diopticreme: Jak już mowa o kremie pod oczy, wspomnę jeszcze o poczciwym Lieracu. Towarzyszy mi już kilka miesięcy, nie zawiódł do tej pory, jak widać jeszcze posłuży kilka tygodni. Stosuję go na dzień ze względu na konsystencję.  Recenzja.

Organique, Piankowa maseczka do twarzy i ciała: Uwielbiam się nią smarować,często używam jej zamiast kremu, także pod makijaż. Recenzja.


Organique, Maseczka algowa, papaya: Nie przepadam za maseczkami które wymagają mieszania i babrania się, ale ta daje takie efekty że wszystkie niedogodności wybaczam. Recenzja.


L'Occitane, Różane masło do ciała: Pachnie cudownie, jest aksamitne, delikatne, wydajne i wszechstronne. Uwielbiam. Recenzję dopiero napiszę bo dopiero niedawno zaczęłam je używać.

Zostały jeszcze ulubione kremy do rąk, które wyłażą z każdego kąta w torebce. L'Occitane z masłem shea. Był jeszcze Organique ale zdążyłam już zdenkować.

Są jeszcze ulubione żele do mycia rąk Bath&Body Works, które wygrałam w rozdaniu u Cathy. Zapomniałam zrobić fotki, dołączę przy najbliższej okazji. Wszystkie te płyny pachną tak cudownie że chciałoby się myć rączki co kilka minut.

To wszystko na dziś, mam nadzieję że niczego nie pominęłam. Znacie któregoś z moich ulubieńców?


A to przewrotna Gryzeldina która wywołała dziś swoim skokiem, atak śmiechu u listonosza. Tu pilnuje mojego telefonu.

Miłego weekendu. :)

27 lutego 2014

Lutowe denko.


Nie uzbierałam dużego denka w lutym, ale też zakupów dużych nie robiłam. Nie chce mi się zbierać na kolejny miesiąc bo nie mam też dużo miejsca. Pokażę to co udało mi się zużyć w tym krótkim miesiącu.

26 lutego 2014

ESSIE. Wiosennie i pokrętnie. Bond with Whomever 823, Where in it Together 812,


Niedawno pokazywałam Wam nowy komplet lakierów które kupiłam sobie w promocji. Pytałyście mnie też, gdzie znalazłam taką promocję. Otóż w swojej miejscowości w salonie kosmetyczno - fryzjerskim. Niestety wykupiłam ostatni komplet tej serii, ale czy było warto, jak chcesz się dowiedzieć, zapraszam do dalszej części postu.

25 lutego 2014

Perfect Gel Cleanser, Mary Cohr. Perfekcyjny żel do demakijażu. Moje pierwsze wrażenia.


Po niedawnym Spotkaniu Blogerek w Gorzowie Wlkp mam okazję przetestować mnóstwo wspaniałych próbek oraz miniaturek Mary Cohr, które otrzymałam dzięki losowaniu. Kosmetyczkę z próbkami Mary Cohr i eleganckim lusterkiem do losowania, zafundowała firma All-Prof.

Na początek wprowadzenie  i trochę historii o marce Mary Cohr.  

Mary Cohr powstało w 1975 r. w efekcie nawiązania współpracy między Jean Daniel Moundin, doktorem farmacji, a francuską kosmetyczką Mary Cohr, wiceprezes francuskiego stowarzyszenia kosmetycznego, jednocześnie właścicielką najlepszej szkoły kosmetycznej w Bordeaux.
Szerokie zaplecze w postaci doskonałych laboratoriów badawczych, unikalnej biotechnologii, najnowocześniejszych linii produkcyjnych i wysoko wykwalifikowanych specjalistów pozwoliło na połączenie potężnych sił natury z najnowszymi zdobyczami technologii, co zaowocowało stworzeniem preparatów posiadające rewolucyjne formuły.
W ten sposób spotkały się NAUKA z KOSMETYKĄ proponując klientom spełnienie marzenia o pięknie: ekskluzywną i osobistą pielęgnację dającą optymalne rezultaty. 
Mary Cohr to profesjonalna marka aromaterapeutyczna z ponad 30 letnim doświadczeniem. Zaawansowane technologicznie formuły są podstawą działań ekspertów, badaczy i kosmetyczek. 
Mary Cohr  jest inteligentną marką; receptury zostały przemyślane tak, by zdecydowanie połączyć efektywność oraz bezpieczeństwo poprzez użycie kompleksu fitoaromaterapeutycznych olejków esencjonalnych oraz niezmodyfikowanych genetycznie składników.
Pielęgnacja Mary Cohr została stworzona z myślą o jak najbliższym kontakcie z naturą , bez GMO i bez parabenów. Pozwala ona czerpać skórze składniki odżywcze z najbezpieczniejszych źródeł -  wyselekcjonowanych roślin.
Specjalnie dobrane Olejki Esencjonalne skomponowano tak, aby przywrócić życie, blask i energię nawet najbardziej wymagającej skórze.
Od stycznia 2010 r. firma może pochwalić się najważniejszym w branży kosmetycznej certyfikatem ISO 22 716 
Mary Cohr współpracuje z ponad 6 000 Autoryzowanych Salonów Piękności w 54 krajach świata (Azja, Ameryka, Europa).
Każda kosmetyczka Mary Cohr może liczyć na profesjonalne, bezpłatne szkolenia, dzięki czemu informowana jest na bieżąco o nowościach rynkowych, zabiegach pielęgnacyjnych, wprowadzanych przez firmę. 

Wracamy do tematu, mowa dziś będzie o Perfekcyjnym żelu do demakijażu, Mary Cohr.

Moja miniaturka jest w tubie o pojemności 50 ml, i zdążyłam ją przetestować na tyle, żeby cokolwiek o niej napisać. Pełnowymiarowe opakowanie jest o pojemności 125 ml i wygląda tak. Zdjęcie wypożyczone zostało ze strony sklepu All-Prof. 
Moja miniaturka jak wspomniałam jest w miękkiej plastykowej tubce zamykanej na klik. 


Na opakowaniu są wszystkie przydatne informacje o firmie, dacie ważności, symbole, logo, krótki opis w języku francuskim, angielskim no i skład dla zainteresowanych.



Słowami producenta: 

Żel o przepięknym kameliowym zapachu, który podczas masażu zamienia się w olejek, a po dodaniu wody przeistacza się w emulsję. Jego wielopostaciowość pozwala na zmycie nawet wodoodpornego makijażu. Przeznaczony do każdego typu skóry. Nałóż na twarz, szyję i dekolt, masuj aż zamieni się w olejek i dodaj odrobinę wody. Po chwili zmyj obficie wodą. Skóra pozostanie gładka, oczyszczona i przepięknie pachnąca. 




Konsystencja jak nazwa wskazuje, jest żelowa w perłowym, jasnoróżowym kolorze. 
Zapach rzeczywiście jest piękny, kwiatowy i delikatny. Nie wyczuwam w nim żadnej sztuczności. Po nałożeniu na twarz, konsystencja zmienia się na oliwkową, a kiedy dołączam do lekkiego masażu jeszcze wodę, oliwka zamienia się w białą emulsję. 
Cały rytuał demakijażu jest niezwykle przyjemny i przyjemnie pachnący. 

Nie przepadałam nigdy za myciem twarzy żelami, ze względu że moja skóra jest bardzo sucha, woda wysusza ją jeszcze bardziej. Z tym kosmetykiem jest zupełnie inaczej. Najpierw żel zamienia się w oliwkę, żeby w połączeniu z wodą powstała lekka emulsja która delikatnie i skutecznie zmywa cały makijaż. O ile podkład, cienie, pomadkę i zanieczyszczenia zmywa szybko i skutecznie, już nieco gorzej radzi sobie z tuszem do rzęs. Jednak nie powoduje pieczenia ani zamglenia oczu. Musimy poświęcić przy zmywaniu mascary po prostu odrobinę więcej czasu. Przy demakijażu oczu nasączam płatek wodą, przykładam na oko, no i trzymam tak przez chwilę. Nie muszę trzeć żeby zmyć cały tusz. 
Żel ten nie wysusza ani nie podrażnia i nie uczula skóry, nawet takiej wrażliwej jak moja. Mam wrażenie że dobrze ją nawilża i koi, także bardzo dobrze odświeża. 
Trudno powiedzieć czy ten kosmetyk jest wydajny, myślę że średnio, jednak w ostateczności okaże się  przy zdenkowaniu go. Na obecną chwilę śmiało mogę go zaliczyć do moich ulubieńców. Żel sprawdza się perfekcyjnie także na mojej skórze. 

Przyznam, przyjemność nie należy do tanich, za 125 ml żelu zapłacimy około 131 zł ale jest to kosmetyk z linii profesjonalnej, bezpieczny, wykonany na podstawie wielu najnowocześniejszych badań, z użyciem bezpiecznych dla naszej skóry i zdrowia składników. 
Polecam go osobom, dla których liczy się komfort w używaniu oraz wysoka jakość. 

Możemy go kupić na przykład TU



Pozdrawiam serdecznie. :) 

22 lutego 2014

Spotkanie lubuskich blogerek, część2. Upominki

Dziś zgodnie z obietnicą, pochwalę się upominkami jakie otrzymałyśmy na spotkaniu blogerek w Gorzowie Wlkp. Było ich tak dużo, że postanowiłam przenieść na dzisiejszy post.

21 lutego 2014

Spotkanie lubuskich blogerek. Moja pierwsza relacja.

    W minioną sobotę, 15.02.2014 byłam na pierwszym w swojej historii życia, spotkaniu blogerek. Było to Spotkanie blogerek lubuskich w Gorzowie. To jest też moja pierwsza relacja, więc proszę o spuszczenie zasłony miłosierdzia i darowanie moich niedociągnięć w tej dziedzinie, czyli w relacji ze spotkania.

Pachnąca paczka.


Dziś przyszła do mnie paczka, wygrana w rozdaniu na blogu www.juststayclassy.pl Otworzyłam ostrożnie pudełko według wskazówek Kasi i oto co zobaczyłam. Oniemiałam z zachwytu. Uśmiech był od ucha do ucha. Oprócz wygranej: trzech pachnących mydełek do rąk w piance, firmy Bath&Body Works, Kasia wysłała mi mnóstwo wspaniałości, próbeczki, maseczkę i sól do kąpieli. 


Żal było rozpakowywać, tak pięknie wszystko zapakowane. Jednak co ma się marnować, wyciągnęłam, obwąchałam i wypróbowałam. Zapachy są obłędne! :)

Teraz pozostaje intensywnie myć łapki i testować te wszystkie słodkości. Dziękuję Kasiu! :) 

20 lutego 2014

Wiosennie z Essie



Wiosna zbliża się coraz szybciej i szybciej. Potrzebowałam też lakieru w spokojnej, pastelowej tonacji, trafiłam na ESSIE w promocji, dwa za cenę jednego. Jeszcze myślałam, bo mam podobne, ale wkurzyłam się. W końcu i tak kupiłam ten zestaw. Moje lakiery nie dość że schną w nieskończoność, z wysuszaczem jeszcze dłużej, to brakuje im połysku czy w ogóle czegoś w nich brak. Po prostu nie spełniają moich oczekiwań. 

19 lutego 2014

Organique. Eternal Gold, Złoty krem na dzień przeciw zmarszczkom i na dobry humor.


Długo się zbierałam dziś do pisania, miałam napisać zupełnie inny post, na temat innego kremu, ale dziś go nie opiszę. Krem tamten pochodzi ze współpracy, użyłam go aż dwa razy i o dwa za dużo, ale natchnienia do opisania bubla już mi dziś zabrakło. 

Mam na szczęście czas, a żeby poprawić sobie humor, napiszę o swoim ulubieńcu. Jest nim Krem Przeciwzmarszczkowy na Dzień, Eternal Gold, Organique. 

17 lutego 2014

Co robi blogerka, kiedy nie ma jej w sieci.


Czasami i blogerka musi zrobić małą przerwę od Internetu. Jak każdy normalny człowiek, czasami trzeba odpocząć od laptopa, od sieci, od blogowania, tym bardziej że w sobotę miałam niezwykle ważny dzień. Jechałam na spotkanie blogerek do Gorzowa.
Było szykowanie, myślenie w co się ubrać, żeby w końcu ubrać się jak co dzień, na luzie, bo człowiek wybiera się w daleką podróż. Przekazałam pod wieczór klucz sąsiadce żeby dopilnowała moje koty. Nakręciłam sobie włosy na papiloty i położyłam się spać na kilka godzin. Wstawanie o 5.00 rano, dla mnie w samym środku nocy nie było łatwe, chociaż jeszcze niedawno, wstawałam o 4.00 nad ranem żeby dojechać do pracy. Ale na spotkanie blogerek to zupełnie co innego, wstałam z przyjemnością, chociaż dla pewności ustawiłam sobie dwa budziki. Rano pozwoliłam sobie na tylko jedną drzemkę, wypiłam spory kubek kawy, wypindrowałam się i pojechałam już o 7.00 rano autobusem do Gorzowa. Podróż była dłuższa niż się spodziewałam, liczyłam że będę na miejscu około 10tej, jechałam godzinę dłużej.
Na relację ze spotkania przeznaczę specjalny post. Wspomnę tylko że było wspaniale, wróciłam późno, umęczona choć szczęśliwa i pełna miłych wrażeń, wykąpałam się, zajrzałam jeszcze na Facebook i położyłam się spać.
Noc była ciężka, Gryzelda mi dała porządnie w kość. Latała po mieszkaniu jak torpeda, zwaliła z parapetu dzbanuszek z nakrętkami od butelek, które zbieram dla chorych dzieci, żonglowała nimi po całym mieszkaniu, atakowała moje nieszczęsne stopy, próbowała atakować moje torby z prezentami, które na szczęście ustawiłam w zasięgu wzroku.
Po kilkakrotnym przebudzeniu przez Gryzeldę i broniącego się kociego seniora Maćka, mój sen przedłużył się do godzin nieprzyzwoitych. Resztę dnia spędziłam na niedzielnych odwiedzinach.


Zdążyłam porobić trochę zdjęć, jednak nie wszystkie wyszły mi tak jak bym chciała. Jak tylko ogarnę je wszystkie, zabiorę się do napisania przyzwoitej relacji. Było to moje pierwsze spotkanie, relacja też będzie pierwsza i choć będę starała się to zrobić jak najlepiej, poproszę o spuszczenie zasłony miłosierdzia ze względu na małe doświadczenie w tej dziedzinie. Kończę, bo Gryzelda atakuje moje palce wędrujące po klawiszach. :) 

Wybaczcie jakość zdjęć, robiłam je na szybko, jutro poświęcę im więcej czasu.

Spokojnej nocy i miłego poniedziałku. :)



13 lutego 2014

Olejek pielęgnacyjny do włosów farbowanych, Mythic Oil Colour Glow, Loreal Professionnel.


Dziś postanowiłam spełnić Wasze prośby, odnośnie ulubionego przez moje włosy olejku. Jakiś czas temu nawiązałam współpracę ze sklepem Hairstore.pl, gdzie możemy kupić mnóstwo atrakcyjnych produktów kosmetycznych, w tym także rewelacyjne kosmetyki pielęgnacyjne do włosów. Produkt mogłam sobie wybrać sama, dlatego bez dłuższego namysłu wskazałam na swój wymarzony olejek pielęgnacyjny do włosów farbowanych z serii Mythic Oil Colour Glow, Loreal ProfessionnelJeśli interesuje Cię co w nim takiego jest, że olejek skradł moje serce, zapraszam do czytania. 



Olejek jest w smukłym flakonie z tworzywa sztucznego, o pojemności 125ml. Całość zamknięta w eleganckim pudełku, które wykonane jest z tworzywa. Stylowa i jednocześnie elegancka szata graficzna przedstawia oprócz logo, nazwę, informację o firmie, symbole i datę ważności kosmetyku, jego opis i skład.  Nieco bardziej obszerny opis znajdziemy na pudełku, w którym zapakowany jest olejek. Na pudełku jest też znak przypominający nam że jest Świat Kobiety nadał mu tytuł jako Super Produkt 2012.




Flakonik z olejkiem zawiera plastykową pompkę, która umożliwia prawidłowe i higieniczne dozowanie olejku. Pompka idealnie dozuje, ani za dużo, ani za mało. Zamykany jest plastykową zatyczką. 



Olejek jest bezbarwny i klarowny, konsystencja jak nazwa wskazuje, jest oleista, jednak bardzo szybko się wchłania nie pozostawiając śladu, daje za to włosom delikatny połysk i zdrowy wygląd. 
Zapach olejku jest bardzo przyjemny, jakby delikatnie słodkawy, trudno mi jednak określić co przypomina. Jeśli użyjemy go do olejowania włosów pachną może bardziej intensywnie, ale zapach absolutnie mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, upajałam się tym pięknym aromatem. Jeśli użyjemy go na suche czy wilgotne końcówki, pachnie delikatniej ale równie pięknie. 


Słowa od producenta 

Olejek z serii Mythic Oil oparty jest na naturalnych wyciągach z luksusowych, certyfikowanych olejków: siemienia lnianego i z żurawiny. 
Przeznaczony jest do wszechstronnej pielęgnacji włosów farbowanych i rozjaśnianych, które mogą być uwrażliwione, matowe, suche i szorstkie w dotyku. Eliminuje te problemy włosów farbowanych, dogłębnie je pielęgnując i chroniąc. 

  • Przywraca blask, wygładza, zmiękcza włosy
  • Eliminuje matowość i puszenie się uwrażliwionych włosów 
  • Odżywia od wewnątrz i zewnątrz, nawilża, ale nie natłuszcza i nie obciąża
  • Zawiera ochronne filtry UV, które chronią kolor włosów farbowanych przed blaknięciem. 

Zdaniem olejku jest nawilżanie włosów, ochrona przeciwko promieniom UV, wygładzanie oraz wzmacnianie włosów.

Sposób użycia: 

Producent zaleca stosować olejek po umyciu na wilgotne włosy jako odżywkę, lub na suchych włosach jako nabłyszczacz. Można go także używać jako maskę, smarując po całej długości włosów. 




Moja opinia 

Olejek stosuję od miesiąca, na różne sposoby zalecane przez producenta. 

Przed myciem jako maska. Od czasu do czasu, smaruję po długości włosy kilkoma pompkami olejku, przeważnie na noc. Olejek natychmiast się wchłania, włosy go piją jak najęte. Nie tłuści poduszki podczas spania, nie brudzi ubrania czy ręcznika. Po umyciu włosów szamponem, włosy są dobrze nawilżone, odżywione i kompletnie nie ma problemów przy ich rozczesywaniu. Nie ma też problemów ze zmyciem oleju z włosów. 

Po umyciu włosów na wilgotne końcówki: rzadko kiedy wyglądają na tak zdrowe. Dzięki olejkowi uchroniłam końcówki przed obcięciem. Nie są postrzępione czy połamane. Są idealnie zdyscyplinowane. Jeśli są pocieniowane, olejek to pięknie podkreśli. Działa też ochronnie podczas suszenia, prostowania czy podczas nakręcania lokówką. 

Na suche końcówki kiedy chcę sobie poprawić fryzurę, czy nakręcić włosy. Wydaje mi się że ułatwia i przedłuża ich ułożenie. Loki trzymają się dłużej mimo wiatru czy wilgoci, a moje włosy ułożyć niełatwo. Do tego olejek nadaje zdrowy połysk. Włosy się nie puszą, ani nie elektryzują. Olejek znacznie ułatwia czesanie. Zapach nie drażni nosa, jest bardzo przyjemny. Olejek bardzo szybko się wchłania, ale uwaga! Nie można przesadzić z ilością podczas nakładania, bo może nam obciążyć włosy i efekt będzie odwrotny do zamierzonego. Na swoje włosy wyciskam 1, max 2 pompki. Nigdy nie miałam problemów z obciążeniem włosów, w przeciwieństwie do niektórych odżywek czy masek. Jeśli chodzi o ochronę koloru, nie zauważyłam jego blaknięcia. Jedyną zmianę jaką widzę, jest przy odrostach, inaczej jednak być nie może. 

Podsumowując, odżywka jest idealnie stworzona dla takich leniwców jak ja, czy osób które nie mają czasu na poświęcenie włosom więcej uwagi. Bardzo dobrze pielęgnuje, nie wymaga poświęcenia więcej czasu, jak podczas umycia i posmarowania końcówek. 

Zdaję sobie sprawę że w składzie jest trochę chemii, ale moim włosom akurat ten skład służy, dużo częściej zawiodłam się na naturalnych kosmetykach do włosów. Panikować ani wybrzydzać nie mam zamiaru z tego powodu. 

Olejek nie należy do najtańszych, koszt około 48zł, nie każdego zachęci do zakupu. Jednak efekt jaki daje i jego wydajność, skutecznie to rekompensują. Olejek jest bardzo wydajny, wystarczy na co najmniej pół roku. Olejkiem podzieliłam się z córką, obie jesteśmy zachwycone jego działaniem. Obie na pewno skusimy się na zakup po skończeniu tego opakowania. W sklepie Hairstore.pl, bardzo często możemy trafić na atrakcyjne promocje. 

No i zapomniałabym ocenić, wszystko przez moją intensywną kurację antygrypową przed spotkaniem blogerek. :))

Cena może nie jest niska, ale przedkładając na wydajność tego produktu, i tak wychodzi dużo taniej i korzystniej niż inne tanie kosmetyki do włosów. Biorąc jeszcze pod uwagę działanie, zasługuje z czystym sumieniem na 6/6.

Olejek Mythic Oil, śmiało możemy kupić w promocji TU, czy w innych sklepach internetowych, oraz w niektórych salonach fryzjerskich. Polecam. :)

Olejek otrzymałam ze sklepu Hairstore.pl do testowania, za co bardzo dziękuję. W żaden sposób nie wpłynęło to na treść mojej recenzji, oraz ocenę. Po prostu służy mi i już. Na pewno będę do niego wracać. 

11 lutego 2014

Hair projekt dla wytrzymałych, czyli moja włosowa historia.


Miałam dziś pisać o czym innym, ale rozłożyło mnie. Od dziś walczę z grypą w przyśpieszonym tempie bowiem w tą sobotę jak wiecie, mam wyjazd na spotkanie lubuskich blogerek.
Na czym to ja skończyłam ostatnio, na punkcie 9 który już jest nieaktualny. Zostawmy to na kolejny post, tego projektu.  Będą w nim punkty nieaktualne i pominięte. Dziś przeskakuję kilka punktów i opiszę Wam, mniej więcej moją włosową historię. Proszę uzbroić się w żelazne nerwy. :))

9 lutego 2014

Płyn micelarny Sensibio H2O, Bioderma.


Skończyło mi się mleczko do demakijażu z płatkami róż, Nuxe i trzeba było się zabezpieczyć w coś nowego do demakijażu. Będąc w aptece, skorzystałam z promocji i kupiłam mniejszą wersję Płynu micelarngo Sensibio H2O, Bioderma. Kiedyś używałam więc nie miałam wątpliwości, chociaż preferuję mleczka ze względu na moją suchą cerę. Czy nadal jestem zadowolona z tego kosmetyku, zapraszam do czytania dalszej części postu.

8 lutego 2014

Spełniajmy marzenia, nie tylko swoje.


Dziś napiszę o marzeniach, ale tym razem nie o marzeniach które można kupić, o kosmetykach, czy
o nowych butach. Temat jednak będzie bardzo podobny, ponieważ buty odgrywają tu magiczną rolę. My kobiety marzymy o nowych kreacjach, stylizacjach, kosmetykach, wycieczkach do Paryża... itd.
Jednak w tej codziennej gonitwie, zapominamy o marzeniach innych.

Znamy się od kilku lat, jeszcze z czasów kiedy zameldowałam się na pewnym babskim portalu.
Był to ,,Klub Glamour", portal kobiecy gdzie też miałyśmy blogi, odwiedzałyśmy się codziennie. Znałyśmy swoje problemy, spotykałyśmy się na forum, później nam go odebrano i przeniosłyśmy się na Fb. Jesteśmy tam już długo, mamy już swoje ,,klubowe" dzieci, wnuki, rodziny.

Kilka lat temu, u jednej z nas, Małgosi z bloga http://czesterkowo.blogspot.com/ urodziła się śliczna dziewczynka. Małgosia nigdy się nie żaliła, zawsze uśmiechnięta, długo nie mówiła o swoich problemach. Dopiero po kilku miesiącach dowiedziałyśmy się że jej córeczka nie jest tak zdrowa jak nasze dzieci. Ma jedną nóżkę krótszą z powodu rzadkiej choroby kości której w Polsce wyleczyć nie można. Amelka urodziła się z bardzo rzadką wadą układu kostnego PFFD. Wyszło to dopiero po porodzie. 
Amelka ma już 4 latka, tak samo marzy o ślicznych bucikach, ba! o tym żeby mogła choć je założyć, pobiegać jak inne dziewczynki, poskakać, potańczyć, w przyszłości założyć też szpilki jak rasowa kobieta. 

Małgosia jest najwspanialszą z mam i ze swoim mężem zrobili wszystko żeby uzbierać na pierwszą operację Amelki. Była potrzebna ogromna suma pieniędzy, ale na jednej operacji, leczenie Amelki się nie kończy. Potrzeba ich nadal ogromną ilość żeby spełnić najważniejsze marzenie Amelki i jej rodziców.
Nadal trwa zbiórka na kolejny zabieg i rehabilitację. Gazeta lokalna zgodziła się za darmo rozprowadzić ulotki o Amelce ale....pod warunkiem, że duża ilość ludzi polubi Amelkowy profil na Fb.
Polubić Amelkę można pod tym adresem, klikajcie i pomagajcie. :) 




Spełniajmy marzenia, nie tylko swoje. Pomóżmy Amelce mieć to samo co inne dziewczynki, a w przyszłości to samo co inne kobiety.


Miłego weekendu. :)


7 lutego 2014

Masło do ciała dla skóry wrażliwej Magnolia, Organique. Ukojenie zmysłów.


Ostatnio pisałam o balsamie do ciała tej firmy, dziś napiszę parę słów o antyalergicznym masełku do ciała, Organique. Masło mimo że jest do skóry wrażliwej, ma delikatny zapach magnolii który nie przeszkadza naszym zmysłom. Czy sprawdza się na mojej wrażliwej skórze? Jeśli jesteś ciekawa, zapraszam do dalszej części postu.

6 lutego 2014

Pomożecie mi to rozgryźć? :)

Zainspirowana wczorajszym wpisem IVONKI, postanowiłam zajrzeć do swoich statystyk, jakie drogi prowadzą na mój blog. I co takiego znalazłam? Przypatrując się tak w środku nocy, rzuciło mi się tylko jedno.



Tabletki musujące w dupach: Co autor miał na myśli? Znacie taki wynalazek? :D

Detektyw potrzebny od zaraz. :)

5 lutego 2014

Styczniowe denko.


      Dużo tego nie ma jak na styczeń, nie lubię też długo trzymać pustych opakowań, część zdążyłam wrzucić do poprzedniego denka, a resztę do tego denka żeby nie zaśmiecać sobie szafki. Kupuję niedużo, raczej to co potrzebuję najbardziej, ale też to co mam sprawdzone i zachwalane przez blogerki. Nie przyjmuję też wszystkich współprac. Swoją cerę szanuję i nie chcę traktować jak śmietnik, dlatego też bardzo rzadko można trafić u mnie na bubel. Jeśli nawet coś się nie sprawdzi, trudno mi nazwać to bublem bo ktoś inny może być z tego samego zadowolony. Nie moja, ani nie wszystkich kosmetyków wina że mam skórę jaką mam. No to zaczynamy. :)
Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA