11 lutego 2014

Hair projekt dla wytrzymałych, czyli moja włosowa historia.


Miałam dziś pisać o czym innym, ale rozłożyło mnie. Od dziś walczę z grypą w przyśpieszonym tempie bowiem w tą sobotę jak wiecie, mam wyjazd na spotkanie lubuskich blogerek.
Na czym to ja skończyłam ostatnio, na punkcie 9 który już jest nieaktualny. Zostawmy to na kolejny post, tego projektu.  Będą w nim punkty nieaktualne i pominięte. Dziś przeskakuję kilka punktów i opiszę Wam, mniej więcej moją włosową historię. Proszę uzbroić się w żelazne nerwy. :))


Zacznę od najmłodszych lat czyli od dzieciństwa.



Jako mała dziewczynka, miałam regularnie obcinane włosy, na co ja się godziłam! Pamiętam, była to pewnego rodzaju korupcja. Dostawałam za to najpiękniejsze bajki w grubych okładkach. I tak jakoś było do lat 11 aż fryzjer przesadził z długością końcówek. Znamy ten problem. Od tamtego czasu zbuntowałam się, czyli postanowiłam zapuszczać swoje włosięta.


Tak sobie rosły i rosły.. Raz były dłuższe, raz krótsze, ale nic jeszcze z nimi nie kombinowałam. Do czasów liceum nie wolno było. Każde kombinowanie, farbowanie czy nawet najdelikatniejszy makijaż, źle się kończyło. Za to pamiętam mikstury robione przez moją mamę, która bardziej dbała o moje włosy niż ja. Były jakieś wcierki, płukanki, ziółka, szampony ziołowe w szklanych butelkach... Wszystko to doskonale służyło moim włosom które rosły nie tylko na długość ale i w siłę.

W wieku 18 lat przeszłam dwie poważne operacje dość rzadkiego przypadku choroby. Moje włosy zaczęły wypadać jak nawiedzone i postanowiłam je skrócić.
Zostałam za to zbesztana przy najbliższej kontroli w klinice, moje włosy były relikwią dla całego personelu medycznego. A jakże, mogłam ale już nie do takiej długości jak w dzieciństwie. Krótkie włosy obrzydły mi na amen. Na szczęście do czasów ukończenia LO już były długie. Kiedy szłam obciąć grzywkę, panie mnie chciały wygonić z zakładu, myśląc że chcę je obciąć z całej długości. Ale za ładnie długo nie wyglądały...

Tak po maturze, zachciało się robić trwałą ondulację, zawsze chciałam mieć kręcone włosy. Panie które pamiętają tamte czasy, pamiętają też katusze z tym związane, i karykaturalne fryzury przez tamtejsze ,,stylistki fryzur". Czyli wychodziłam od fryzjera, włosy pod kaptur czy co się dało, do domu i pod kran.


W pewnym momencie wyglądałam o tak! :D Ale to nie koniec. 

Chciałam też być blondynką. Ponieważ w tamtych czasach w sklepach, można było zastać biedę z nędzą, nie mogłam sobie pozwolić na zakup zagranicznych farb, w ruch poszedł perhydrol. Zostałam nie dość że okrzyczana przez ludzi, to przez siostry psa. Nie rozpoznał takiego cudaka. :D

Po tej nieudanej próbie, trochę zmądrzałam, czyli przestałam kombinować z włosami. Moje włosięta doszły do siebie.



Ale znów za długo były w dobrej kondycji. Urodziło się jedno dziecko, nie było czasu bawić się włosami, nie miałam urlopu wychowawczego, znów wróciły trwałe ondulacje.


Po jednej ondulacja, chociaż tu już odrośnięta. 


I po drugiej córce z barankiem na głowie (zdjęcie z chrztu). 

Potem bywało już różnie, aż do czasu kiedy zachciało mi się zmieniać na głowie kolory. Na szczęście nie mam wszystkich zdjęć. Miałam pasemka, rude, później chciałam poprawiać po fryzjerce, wyszły mi niezłe placki i paskudne odcienie. Wyglądałam strasznie przeraziłam swoją sąsiadkę, starszą panią, która w litości wcisnęła mi szamponetkę. Po szamponetce było jeszcze gorzej.. Wybrałam się do fryzjera, słono wtedy zapłaciłam, ale miałam już elegancki balejaż. Od balejażu rozpoczęły się lata blondynki. 


Takich wypalonych strąków nie udało się wyhodować choćby do przyzwoitej długości. Były osłabione, musiałam często obcinać końcówki. Z końcówkami, wiadomo, fryzjerzy tną do oporu, czują się w swoim żywiole, jak Indianin w zwycięskim tańcu, ze skalpem wroga. 

Około 3 lat temu nadeszły paskudne czasy i leczenie interferonem (czytaj chemią). Włosy wypadały garściami, zostawały na dłoni po każdym dotknięciu głowy, na ręczniku, na szczotce. Pomału zaczynałam rozglądać się za peruką, chusteczką, czymkolwiek żeby tego koszmaru nie było widać. Włosów na szczęście trochę zostało. 


Tu jakieś 2 miesiące po zakończeniu leczenia. 


Później znalazłam innego stylistę fryzur który cieniowiał. cieniował i o mało nie zostawił mnie bez włosów. Było juz ich tak mało że nie wiedziałam  co mam z nimi robić. Guzik prawda że cieniowane sie lepiej układają, moje jakoś nie chciały. Ciągle czułam się w nich źle. 


Zbuntowałam się na dobre, zaczęłam chodzić tylko na obcięcie grzywki. Włosów nie obcinałam chyba rok. Zaczęłam je stopniowo przyciemniać, bo jako nienaturalna blondynka, w tak jasnych włosach zaczęłam się czuć  jak chodzący perhydrol. 


Za to zachciało mi się zapuszczać grzywkę co nie było mądrym pomysłem. Wyglądałam delikatnie mówiąc głupio. Przestałam zapuszczać, obcięłam ją u fryzjera. Na włosy zaczęłam kłaść farbę Loreal, Recital ale ciemniejszy odcień, od kilku miesięcy ten sam. Zmieniły kolor, z blondu przeistoczyłam się w szatynkę. Farba z czasem się spłukuje, ale o jasnym blondzie już zapomniałam, bycie jasną blondynką skutecznie mi się znudziło. Ta zmiana wyszła moim włosom na dobre, chociaż fajnie było jak mnie mylono z córkami czy siostrami.

Tak wyglądałam jeszcze około trzy miesiące temu. Włosy codziennie myję, czasem co drugi dzień, nakładam odżywkę i rozczesuję. O kosmetykach do pielęgnacji i układania napiszę w kolejnym poście. Do fryzjera chodzę nadal obcinać końcówki, ale już nie tak często. Nie ma takiej potrzeby. Nie cieniuję już, bo mi to w ogóle nie jest potrzebne. Najczęściej włosy spinam, związuję, czasami zaplatam i chcę mieć równą długość. Krótkich fryzur nie chcę, u siebie nie lubię, źle się w takich czuję.

Taką długość miały jakiś czas temu, teraz są trochę dłuższe. Nie będę zapuszczać do bardzo długich, ale żebym przynajmniej mogła je zapleść, spiąć koczek czy pobawić się w robienie fryzur.

Chciałam pokazać warkoczyk, ale samej niezbyt się udało zrobić samej sobie focię. Aktualizacja włosów jeszcze będzie.

Wytrzymałyście? Dziękuję. :)) Mam nadzieję że nikt nie zemdlał z wrażenia i nie popadł w traumę oglądając moje fotki. :)

Miłego wieczoru. :)




46 komentarzy:

  1. hehe super wygladalas ale oczywiscie teraz najlepiej. Moja mamuska tez robila jakies dziwne loki na glowie, ale taka byla moda. Za moich czzasow wszystkei dziewcyzny prostowalyy wlosy heeh

    Moze poszukam swoich fot i tez wstawie, chociaz u mnie to nuuudy hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah z tymi lokami do dziś niektóre panie szaleją. Ja już o trwałej zapomniałam, nigdy więcej. ;) Dziękuję za komplement. :)

      Usuń
  2. Oglądałam kilka razy. Uwielbiam takie wycieczki w przeszłość, nawet jeśli dotyczą tylko włosów. Teraz twoje włosy wyglądają pięknie i ładnie błyszczą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Czasami też oglądam stare zdjęcia i śmieję się ze swojego wyglądu. :)

      Usuń
  3. Opowiadałaś już kiedyś o tych "przekupstwach" z książkami :)
    Bardzo Ci pasuje obecny kolorek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, starzeję się już, że się tak powtarzam. ;D

      Usuń
  4. Piękne włosy!! A jaka piękna kobieta!! cud, miód i malina ; )

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa historia. Wtedy to były czasy. Każda z nas miała szansę tylko popsuć włosy tymi starymi trwałymi i farbami. Też przez to przechodziłam. Może teraz miałabym je lepsze. Serdecznie pozdrawiam.
    http://balakier-style.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Psuło się włosy do skutku. Dobrze że teraz mamy dużo większy wybór. :)

      Usuń
  6. Wspaniała włosowa historia :) Twoje włosy przeszły dużą metamorfozę przez te wszystkie lata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, o tak, sporo przeszły, prawie jak wojnę. ;)))

      Usuń
  7. Przeczytaliśmy od początku do końca.. wspaniała historia, gratulujemy pokonania choroby.... no i włosów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Miło mi czytać takie słowa. :)

      Usuń
  8. fajnie tak powrócić do wspomnień fryzur
    przetrwałam do końca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że przetrwałaś cały post wraz ze zdjęciami, :D

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja sobie kiedyś też, ale tak często rozjaśniane włosy bardzo się niszczą. :)

      Usuń
  10. Według mnie Twój obecny kolor najlepiej do Ciebie pasuje :) w ogóle teraz masz piękne, błyszczące i gęste włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz też tak uważam, i tak się w nich czuję, ale wcześniej nic do mnie nie przemawiało, oprócz farby rozjaśniającej. :) Dziękuję za miłe słowa. :)

      Usuń
  11. Dużo przeszły twoje włosy, perhydrol, trwała...
    Dziś masz naprawdę piękne i gęste włosy! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dopisać, że ten perhydrol był na samym początku, później już były farby, ale tak czy inaczej, rozjaśnianie niszczy włosy. Dziękuję za miłe słowa. :)

      Usuń
  12. Świetnie wyglądasz, teraz Ci najlepiej w takich włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ładne masz teraz włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Haha jakbym widziała moją mamę :D Też w latach młodzieńczych miała bardzo podobne fryzury i w dodatku podobne okulary :) Ja byłam zawsze krzywdzona fryzurą na pazia (albo grzywką jak od garnka w dodatku koślawą :D) i tak do końca podstawówki :( a teraz usilnie zapuszczam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja krótkimi jak chłopak włosami. Ale ciesz się że Ci nie obcięła grzywki jak ja swojej, od tamtej pory nie dotykam się do tego. :) Mamy podobne cele. ;)))

      Usuń
  15. kurcze, okrutnie mi się podobasz w blond włosach i pasemkach - nosz cudo:D

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrycja, to chyba jak było 10 lat temu. ;)) Ostatnio już tak dobrze nie wyglądałam w blondzie. :))

      Usuń
  16. Świetny wpis! Oglądając te zdjęcia z trwałą zastanawiałam się, czy dzieci moich koleżanek nie będą tak samo zdziwione gdy zobaczą swoje mamusie na zdjęciach w ombre :D. I będą się głowić po co takie dwukolorowe włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, wszystko możliwe. :) Każde następne pokolenie jest zdziwione z pomysłów poprzedniego, choć nie widziałam swojej mamy czy babci w takiej szopie na głowie. :D

      Usuń
  17. Bardzo tu przyjemnie :)
    Podoba mi się :))

    http://biszkopcik86.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Po tych wszystkich przejściach udało Ci się wyhodować bardzo porządne włosiska, gratuluję! Ale widać, ze też genetycznie miałaś dobry materiał w tym asortymencie ;) U mnie w rodzinie wszyscy mają marne włosy, a ojciec to nawet szybko wyłysiał, jednak ja dzielnie walczę i wytrwale zapuszczam. Chcę długie i koniec. Dużo kobiet po urodzeniu dzieci w pewnym momencie decyduje się na krotką fryzurę, a ok. 40 to już większość skraca, jednak zdecydowałam się iść pod prąd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Moja mama miała piękne, grube, gęste i ciemne włosy, tata był blondynem i też szybko wyłysiał. :) Ja też idę pod prąd, żadna kobieta u nas nie nosi krótkich włosów, były epizody ale krótkie. Przynajmniej do ramion ale muszą być. Też zapuszczam jeszcze, może nie do pasa, ale zapuszczam. Krótkie włosy można mieć zawsze, długie nie. Nie pamiętam mamy czy babci z bardzo krótkimi włosami. :) Nawet jak obawiałam się że wyłysieję przy interferonie, nie zdecydowałam się obciąć na krótko. :)

      Usuń
  19. Hoho włosy przeszły swoje,ale i tak są teraz śliczne.Bardzo Ci korzystnie w takich jasnych,prostszych włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  20. świetny post, kiedys tez chciałam zrobic sobie trwałą na szczęście zanim zrobiłam to jakos mi przeszło:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak ja sobie przypomnę jak ja wyglądałam to lepioej żebym tego postu nie zrobiła po wszyscy obserwatorzy pouciekają haha a Ty ślicznie wyglądałaś i wyglądasz i się nie poddałaś z niczym :)

    OdpowiedzUsuń
  22. old photos - sympatycznie :) lata 80. i 90. to ogólnie był modowy hardcore dla włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Byłaś bardzo ładnym dzieckiem :) i lepiej Ci w brązie niż w blond! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetna relacja Dociu. Podobasz mi się w obecnej fryzurze - świetna długość i kolor. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Jolu, również pozdrawiam serdecznie. :)

      Usuń
  25. Dociu, przeczytałam z zapartym tchem. Twoja historia przypomina mi moją... Czy mogę napisać do Ciebie. Mam kilka pytań. Pięknie wyglądasz na ostatnich 3 zdjęciach. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu oczywiście że możesz napisać do mnie. :) Ściskam. :**

      Usuń
  26. Przeczytałam wszystko :) Twoje włosy przeżywały wszystko razem z Tobą... Bardzo dobrze, że się nie poddałaś :))
    Przepiękne w młodości, jeszcze przed trwałą :) Teraz też są bardzo ładne :)
    Ale ludzie niszczyli włosy tym zabiegiem... masakra! Chociaż jak widzę np. C.C.Catch to wzdycham do tamtych czasów :)...

    OdpowiedzUsuń

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA