25 lipca 2014

Sunific Solaire Extreme SPF50+, Lierac. Najwyższa ochrona, pełne zaufanie.


Witam wszystkich słonecznie. Jak mijają u Was wakacje? U mnie już z górki, jeszcze prawie trzy tygodnie i wracam do domu. Już nie mogę się doczekać, tym bardziej że lada dzień urodzi mi się wnuczka u młodszej córki. Ale nie o tym chciałam napisać. Miesiąc temu, a nawet wcześniej dowiedziałam się że mam wyjechać nad morze. Nagle, na wariackich papierach, kompletnie nieprzygotowana miałam jechać za koleżankę która jechać nie mogła. Na szybko, też na wariackich papierach musiałam się przygotować fizycznie i psychicznie. Musiałam kupić sobie między innymi kremy do opalania, bo nad morzem wiadomo: zdzierstwo oraz mały wybór, zwłaszcza tu gdzie się znajduję. Przyzwyczajona już nieco do świetnych kosmetyków Lierac, a że na kosmetyki do twarzy nie żałuję sobie bo mam bardzo wrażliwą, czytaj arystokratyczną cerę wybór padł właśnie na ten krem. Sunific Solaire Extreme SPF50+, Lierac - krem z najwyższą ochroną.
Muszę walczyć również z przebarwieniami na swojej skórze i dbać o jej wygląd, w końcu codziennie po kilka razy zaglądam do lusterka i chcę także podobać się sobie...

Jak myślicie że przy takim faktorze nie opalicie sobie twarzy,to jesteście w błędzie. Opaliłam sobie twarz i dekolt nie robiąc sobie, czyli mojej skórze przy tym krzywdy. Przynajmniej na razie. 


Zacznę jak zwykle, od opakowania. Krem jest w plastikowej miękkiej tubce o pojemności 50ml zamykanej zakrętką, którą myślałam że zepsułam. Ale o tym za moment, najpierw napiszę o tym co jest na opakowaniu. Na opakowaniu są wszystkie przydatne informacje o kremie, oraz o producencie, znaki, symbole, data ważności, okres przydatności, oraz skład.







Tubka w której mieści się krem, ma prostą i elegancką szatę graficzną. 
Była ona jednak dla mnie wielką zagadką. 


Podczas zapoznawania się z nią nie wiedziałam, że jak się przekręci nakrętkę to wyjdzie takie coś.


Można pomyśleć: dorwała się do tubki i zepsuła. W nakrętce ukazał się otwór. I co ja teraz zrobię? Jednak to tak ma być, to jest zrobione celowo przez producenta. Żebyśmy nie musiały odkręcać i zakręcać żeby do tubki nie dostał się piasek czy niepotrzebne bakterie. 


Odkręcamy lekko i przez malutki otworek wydostaje się krem. Nabieramy go i możemy zakręcić z powrotem, bez obawy że zgubimy zakrętkę. 

Sunific Solaire Extreme SPF50+, Lierac - to krem o lekkiej konsystencji koloru białego o bardzo przyjemnym zapachu. Jego konsystencja pozwala nam na szybkie i bezproblemowe rozprowadzenie go na twarzy, dekolcie, wszędzie tam gdzie mamy ochotę. Przyznam że jest bardzo wydajny. Przy dużym słońcu nie oszczędzałam na smarowaniu. 


Wybaczcie różnorodność tła. Zdjęcia robiłam o różnym czasie jak i miejscach. Wiem, zrobiło się nieco pstrokato ale czy wakacje nie są trochę pstrokate? Są też kolorowe, czasami też zabawne. 


No, a teraz coś od producenta. 


Sunific Solaire Extreme SPF50+, Lierac: to komfortowy krem zapewniający bardzo wysoką ochronę, nie powodujący efektu bielenia skóry. Dodatkowo wzbogacony jest o naturalny skladnik zapobiegający przebarwieniom. 



Skóra chroniona jest w najwyższym stopniu przed niekorzystnym wpływem promieniowania UV i przebarwieniami. Jest też idealnie nawilżona. Skórze wrażliwej dodatkowe bezpieczeństwo zapewnia nowoczesna formuła z obniżoną ilością filtrów chemicznych (wysoka tolerancja i brak podrażnień) przy jednoczesnym zachowaniu najwyższej ochrony przed fotostarzeniem, czyli do 30% filtrów * 

 * W porównaniu z produktami z poprzedniej linii słonecznej Lierac. Średnia redukcja - 25%. 
Delikatny krem, zawiera najlepsze składniki, które zapewniają ochronę przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych, jak również przed przebarwieniami: 
Opatentowany przez LIERAC system filtrów UVA/UVB (3 nowej generacji fitry + wzmacniacz SPF + Tinosorb M ) - zapewnia fotostabilna ochronę

Ekstrakt z OROBANCHE - przeciwdziała powstawaniu przebarwień

Dla zapewnienia najwyższej ochrony skóry, produkty z linii SUNIFIC EXTRÊME zostały wzbogacone o: 


Kompleks chroniący komórki 1% (ekstrakt z plumerii i witamina E) - chroni DNA, niwelując szkodliwy wpływ wolnych rodników

Trio roślinne 5% (olejki z jaśminu i aloesu + roślinna gliceryna) - przeciwdziała podrażnieniom i oparzeniom słonecznym


Formuła nie zawiera:

Parabenów
Silikonów
Oktokrylenu*
*Filtry


Sposób użycia: Stosować przed ekspozycją słoneczną na twarz i dekolt. Powtarzać aplikacje co 2 godziny, szczególnie po kąpieli lub wytarciu ręcznikiem. 


.
Może za wcześnie na ocenę skutków i efektów, ale do tej pory, mimo bardzo częstej i długiej ekspozycji na promienie słonecznie, nie nabawiłam się nowych przebarwień ani oparzeń. Moja wrażliwa skóra na twarzy ani razu nie była nawet zarumieniona czy podrażniona przez promienie UV, ani tym bardziej przez ten krem. Używanie tego kremu ze względu na aplikację konsystencję i zapach to sama przyjemność i pełne zaufanie. Mimo używania tego kremu z tak dużym faktorem, moja skóra na twarzy i dekolcie i tak zdążyła się opalić. Może nie tak mocno jak ktoś by sobie tego życzył. ale jak dla mnie wystarczy. Przy tak jasnej i wrażliwej cerze, bardziej intensywne opalanie jest niewskazane. 

Jeśli ktoś ma jasną i wrażliwą skórę na twarzy, musi uważać na promienie UV, polecam. Krem można kupić w aptece stacjonarnej czy internetowej. Cena nie jest mała, coś około 70zł ale czego się nie robi, aby zachować jak najdłużej młodość. Można się opalać bez szkody dla własnego zdrowia, dla zdrowia i dla pięknej skóry. 

Pozdrawiam serdecznie. :) 


23 komentarze:

  1. Fajnie, że się sprawdza:) ja używam pharnaceris teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pharmaceris sobie sprawię do ciała.:)

      Usuń
  2. Cześć:*

    Tego kremu akurat nie znamy, ale cały rok chronimy skórę filtrami, zimą jakieś spf 20-30. Latem spf50, też tak robisz?:)
    Oczywiście my chronimy również ze względu na fakt, że stosujemy kuracje kwasowe:)

    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chronię cały rok ze względu na przebarwienia no i ochronę przed zmarszczkami. :)

      Usuń
  3. Ja nie muszę mieć filtra aż 50 ale 30 to tak, dobry krem z filtrem na lato to podstawa...pozdrawiam, miłego wypoczynku nad morzem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze Basiu, Ty masz bardzo ładną cerę i pewnie iny fototyp skóry. :) Pozdrawiam również serdecznie. :)

      Usuń
  4. Ja nie używam tak wysokich filtrów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze że nie musisz. :) Pozazdrościć. :)

      Usuń
  5. Jakie wakacje :( Jedynie praca i stres, chyba nigdy nie odpocznę, nie dane mi! Przydałby mi się taki krem, bo mam strasznie bladą skórę która jest bardzo podobna na działanie słoneczne :/

    OdpowiedzUsuń
  6. w tamtym roku miałam z tej serii filtry do ciała i krem po opalaniu, bardzo miło tą serię wspominam i z chęcią do niej wrócę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta seria jest całkiem fajna i moja ulubiona. :)

      Usuń
  7. Ta firma jest mi zupełnie obca ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. ;) Ale polecam przy okazji, :)

      Usuń
  8. świetny ten kremik i skład całkiem całkiem, podoba mi się:)

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, moja skóra go polubiła, chyba już przy nim zostanę. :)

      Usuń
  9. O WOW 50 filtr :D
    nie dla mnie.
    W ubiegłym roku zaszalałam z takim kremem maskując pieprzyki na nogach - świetnie :P przez następny trzy miesiące nosiłam efektowne białe plamy :D
    juz raczej wolę coś słabszego i tyle - albo zwykły podkład (lepiej chroni, a przy okazji nie tworzy plam).
    Zazdroszczę urlopu permanentnego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah urlop już się skończył. Mam teraz 40 wesolutkich drobiazgów, na które trza mieć oczy dookoła głowy. :D Ja jestem z natury bladolica i po żółtaczce typu c, ze względu na moją wątróbkę która jest już wrakiem, lubią robić mi się plamy, dlatego na zimne dmucham. :)

      Usuń
  10. Lierac ma świetne produkty, ja używam La Roche-Posay też tak wysoki filtr, pozdrawiam! zapraszam do siebie: http://monika40.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie Cię odwiedzę. La Roche - Posay też ma świetne kosmetyki. :)

      Usuń
  11. Nie znam, ale myślę,że warto wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA