Featured

29 maja 2014

Akcja - Zakręćmy włosy na wiosnę.

http://wlosynaemigracji.blogspot.com/2014/02/akcja-nakrecmy-sie-na-wiosne-zapraszam.html


Lubię loki u innych, lubię je też u siebie, dlatego ochoczo przystąpiłam do kolejnej blogowej akcji inicjowanej u Ewy BI

28 maja 2014

Niezwykłe, majowe rozstania i powroty.



Uzbierało się trochę w tym kartoniku, aż przestało się domykać. Nie mam już cierpliwości trzymania tego dłużej, nie chce mi się czekać do końca maja,  i choć zostało może parę próbek, trochę przyśpieszę mój denkowy post. 

27 maja 2014

Mascara Maxi Lash Cils d'enfer, Guerlain



Niedawno powykańczałam wszystkie moje mascary do rzęs, potrzebowałam w takim razie czegoś, o jakości podobnej jak ich  poprzednicy. Jako poszukiwaczka nowych doznań które wpływają na czarowne spojrzenie, wybrałam tusz w pięknym pozłacanym opakowaniu. Jest to mascara Maxi Lash Cils d'enfer, Guerlain której zadaniem jest stworzyć czarowne spojrzenie o rzęsach z piekła rodem. Luksusowe, pozłacane opakowanie zwróciło moją bez wątpienia gadżeciarską uwagę, ale wiadomo że najważniejsze jest wnętrze. 

26 maja 2014

Nagroda za stracony uśmiech, czyli spełnianie marzeń.


Jakiś czas temu, w poście o moich chciejstwach pisałam o olejkach firmy Nuxe. Zanim udało mi się zdobyć próbki, naczytałam się o nich same miłe opinie. Próbki potwierdziły a zapach uzależnił. Z ogromnym żalem zużyłam niedawno ostatnią saszetkę. Westchnęłam sobie i pomyślałam, że może uda mi sie trafić niedrogo choć mniejszą pojemność... 

25 maja 2014

Szampon wygładzający, przeciwko puszeniu. Liss Unlimited, L'Oreal Professionnel.



Cieszę się piękną pogodą, chociaż trochę deszczu też nie zaszkodzi a nawet jest potrzebne. Przydaje się też do odrabiania zaległości także na blogu. Przeglądając wczoraj zdjęcia, przypomniałam sobie że powinnam napisać o miniaturce szamponu, którą niedawno sobie sprawiłam. Jest to Liss Unlimited, szampon wygładzający, przeciwko puszeniu, marki L'Oreal Professionnel. Miniaturki bardzo lubię dzieki temu, że jak mi nie posłuży dany kosmetyk, nie muszę z nim się długo męczyć. Przy okazji sprawdzam czy polubimy się czy nie. 

24 maja 2014

Opowieści z Instagrama ... ciąg dalszy...


Pomyślałam sobie, że co jakiś czas będę Wam pokazywała co dzieje się na moim Instagramie, czyli w życiu codziennym.

1. Przebudzenie z kotami. Tak, codziennie budzę się z takim widokiem. Koty regulatnie ładują się do mojego łóżka, na co mam niewielki wpływ. Przychodzą kiedy chcą i kiedy mają na to ochotę. Czasami robią łapkami delikatny masaż po brzuchu czy plecach. Niech się chowają rehabilitanci czy skórki wyprawiane przez zwyrodnialców. Żywy kot najlepiej działa na organizm, pomaga wyleczyć wiele różnych chorób. Przyznam że mam alergię na kocią sierść i miałam zakaz trzymania kota, w końcu musiałam go oddać, czego do dziś nie mogę sobie wybaczyć. Od kiedy jednak moja Asia dostarczyła mi Maćka, moja alergia z czasem złagodniała. Wiadomo że muszę myć ręce po każdym kontakcie z kotami, ale już nie cierpię tak jak kiedyś, obcując z nimi.


2. Skok na drabinkę: Od kiedy Gryzelda podrosła, codziennie budzę się patrząc na taki znajomy widok. Zerwana z żabek firana. To nic że skaczę po drabince jak cyrkowiec i wiecznie ją zapinam. Gryzelda ciągle dostarcza mi porządnej dawki gimnastyki. Świetny sposób na łydki, na cellulit, ale czasami mam dość. Albo wymienię żabki, albo kupię nowy karnisz.


3. Udaje aniołka w dziwnych pozycjach. Jaka ona słodka jak śpi! I te jej niezwykłe pozy! :)

4. Windą na obiad, lub też jestę Wolinsky. :D Jadąc do siostry na obiad, przyszedł do głowy mi nowy pomysł. Fotka. :D Dopiero na insta się dowiedziałam że ten pomysł miał też Dawid Woliński. Ubiegł mnie niewdzięcznik. :p


5. Przymiarka do nowej fury. Komóra jest, brak tylko nowej skóry. :D W trakcie zakupów w galerii, zmolestowałam pewnego miłego pana żeby mi zrobił fotkę moim smartfonem. Wybaczcie fryzurę i resztę, nie nastawiałam się na robienie fotek. Od tamtego czasu mam na to i nne spojrzenie. :)


6. Małe zdobycze, czasami trzeba siebie dopieścić i wykorzystać kupony zniżkowe. Załapałam się też na darmowy makijaż, w celach ćwiczebnych. Zdjęcia nie pozwolono zrobić na terenie Douglasa, widać może na poprzedniej fotce, obok fury. 

7. Gryzelda atakuje. O tym można dużo pisać. Atakuje najczęściej z zaskoczenia. 

8. Farba która nie może się doczekać nałożenia na moje odrosty. 

9. Powiększające się denko. Cały karton już zapełniony, zostało jeszcze kilka do wykończenia. Przygotujcie się na długi post denkowy. :)

10. Pani. Dorwałam wczoraj w Piotrze i Pawle. Oprócz ciekawych artykułów do czytania. skusiła mnie próbka kremu Lancome. 

Już nie mogę się doczekać a Wy? :) 

Miłej niedzieli! :)

23 maja 2014

Doskonałość na powiekach od Chanel. Illusion d'Ombre 93.

Ponieważ skóra w moim wieku jest sucha i bardzo delikatna, w moim przypadku również bardzo wrażliwa, wybór kosmetyków do makijażu oka nie jest prosty. Przeważnie zanim kupię, muszę je przetestować nie na dłoni a bezpośrednio na powiekach. Mając w ręku zniżkowy talon, wybrałam się do Douglasa. 
Mimo że makijażyści polecają kobietom w moim wieku matowy efekt na powiekach, nie przepadam za czymś takim. Czuję wtedy że moja twarz wygląda smutno i bez wyrazu. Zdecydowanie wolę efekt glamour, bez zbytniej nachalności. 
Konsultantka wyszukała specjalnie dla mnie małe, czarne pudełeczko z eleganckim, typowym dla firmy Chanel, designem. 

22 maja 2014

Dziś niekosmetycznie. Majowy spacer.

To taki post zapchajdziura. Przerwa na reklamę. Jestem w trakcie pisania postu o nowym cieniu do powiek, ale ciągle coś mi przeszkadza. Dlatego zanim napiszę coś sensownego, pokażę się Wam w całej okazałości na spacerku. Żeby się oderwać od monitora, wychodze przed swój blok do parku z ulubioną babską gazetką. Tym razem był to Twój Styl, ale tak byłam zajęta patrzeniem na osobistą fotograf, tym razem moją ulubioną sąsiadkę Dagmarę, że ukryłam tytułową stronę. 

20 maja 2014

Krem na upalne dni. Lierac, Coherence.

Wreszcie mamy piękną, majową pogodę. Idealną na długie spacery, czy wycieczki rowerowe. Nie da się tego niezauważyć nawet w blogosferze. Jak widać po komentarzach, większość korzysta z uroków słonecznej pogody. Zmieniamy ubrania na lżejsze, kosmetyki także. Również z tej okazji, chciałam się podzielić wrażeniami z testowania kremu Coherence, Lierac. Krem, czyli miniaturkę 15ml otrzymałam jako gratis do zakupów z apteki Słonik. Zaraz po otrzymaniu, zaczęłam go testować, z początku na noc.. Jesteście ciekawi czy go polubiłam, czy moja skóra go polubiła? To zapraszam do czytania. Używam go już miesiąc, niedługo dobije dna... 

Prezenty dniumatkowe.


Przyznajcie że najlepsze prezenty robimy sobie same, nieprawdaż? Nie znaczy to że nie lubię dostawać niespodzianek, ale jak sobie sprawiam sama taką niespodziankę, zawsze jestem zadowolona. Zdjęcia już są poprawione, można oglądać.

17 maja 2014

Krem azjatycki, BB. Ecole Lucy. Wyniki rozdania.


Dostałam go na spotkaniu blogerek w Gorzowie. Miałam jeszcze inny zapas podkładu, krem BB nie był mi aż tak potrzebny. Obejrzałam, przymierzyłam się do niego, porobiłam fotki i oddałam Ani, córce. Fotki zostały, Ania jeszcze używa, a ja napiszę o nim parę słów. Czy potrzeby cery Azjatek są takie same jak Polek? Azjatki lubią rozjaśniać swoją cerę, szczególna uwagę przykładają do jej pielęgnacji, wyglądu. Do tego między innymi służy im ten krem, BB Ecole Lucy

16 maja 2014

Opowieści z Instagramu.


Jak ten dzień potrafi zmęczyć. Nawet gadać się nie chce. Mój kochany smartfonik mnie zrozumiał bo sam sie wyłączył, zamknął się i śpi. Coś za długo śpi, muszę go włączyć. Ponieważ nic mi się nie chce, pisać sie nie chce, gadać się nie chce, to wstawiam część naciapanych do insta zdjęć i przybliżę zawartość. 

15 maja 2014

Wspaniała, majowa czwórka




Dziś chciałam się podzielić z Wami, ulubieńcami do pielęgnacji. Pisałam już o nich wcześniej, ale ponieważ nadal są ze mną, wspomnę o nich parę słów. Nie pokazuję tu kremu do twarzy, Eternal Gold, Organique bo pisałam o nim wiele razy, a już dobija powoli dna.

14 maja 2014

Moje największe włosowe wpadki.




Zainspirowana wczorajszym postem u Zuzi P, obiecałam że napiszę o swoich wpadkach. Ponieważ jestem specjalistką w eksperymentach niczym Albert Einstein, do tego roztrzepana i ciągle rozkojarzona, wpadki nie były mi obce. 


Napiszę o tych które najbardziej pamiętam. 


Rozczarowany pies.

Pamiętam, że już jako dziecko marzyłam o blond włosach. Jak już nie byłam pod kontrolą mamy, która zwracała uwagę na moje nieokiełznane pomysły, mieszkałam już pewnie w akademiku. Farby do włosów były mało dostępne, fryzjerzy nie bardzo chcieli moje długie włosy rozjaśniać na blond, postanowiłam więc wziąć sprawę w swoje ręce. Kupiłam wodę utlenioną, zrobiłam jakąś mieszankę i polałam to po włosach. Kolor wyszedł coś w rodzaju, no właśnie... Nie wiem co to było. Jakaś jajecznica z cynamonem, ale już nie ciemny szatyn, choć do wymarzonego blondu ohoho, bardzo daleko. W czasie pewnego weekenu udałam się w podróż do domu. Postanowiłam odwiedzić siostrę, która mieszkała już w domku jednorodzinnym. Wiadomo że w związku z tym był pies, śliczny wilczurek, który zawsze miło mnie witał. Nie wiem co mu odbiło, ale wtedy tak mnie oszczekał jak nigdy. Okrzyczał mnie po prostu. Jako wytłumaczenie psa, usłyszałam że to przez moje włosy. Ok, skończyłam z wodą utlenioną. 

Makaron we włosach. 

Fryzjerka poradziła na moje włosięta, maseczkę z żółtka, olejku rycynowego i czegoś tam jeszcze. Zawsze byłam sceptyczna w nakładaniu jajek na włosy, ale postanowiłam wypróbować. Przygotowałam wszystko, wymieszałam, nałożyłam na włosy. Nie pamiętam ile to trzymałam, ciężko było dobrze to spłukać, ale udało się w końcu. Umyłam włosy, wysuszyłam, wybrałam się na miasto. Padał chyba wtedy deszcz, a ja pod parasolem czułam zapach makaronu, surowego. Takiego, co moja mama przygotowywała co tydzień na niedzielę do rosołu. Nie wiem skąd to się wzięło,ten zapach. Mąki przecież nie dodawałam do maseczki. Postanowiłam dać sobie spokój z żółtkami na głowie. 

Rudej nie chcę. 

Ponad piętnaście lat temu, fryzjerka zafarbowała moje włosy na piękny rudy kolor. Wszystko byłoby fajnie, gdyby włosy nie odrastały w tak szybkim tempie, ale już po miesiącu było widać spore ciemne odrosty. Nie chciało się iść do fryzjera, poszło się po farbę do drogerii. I co?? Masakra!!! Wyszło coś bardzo dziwnego, na pewno nie miało być to. Poszłam po coś do sąsiadki. Złapała się za głowę. Ja pani coś dam! :) Dała mi, szamponetkę, którą miałam poprawić kolor włosów. Hahahahaha. sesesesesesesese, ogromny żart. No dobra, niech będzie. Wyskoczyłam po chlebek do piekarni. :D Wyprzedza mnie dwóch panów w średnim wieku. Jeden mówi do drugiego: wiesz, ja to nigdy rudych nie lubiłem. Drugi na to: ja też. Blondynki lubię, brunetki lubię, ale rudych nie cierpię, rude to fałszywe. Choć panowie byli sporo starsi niż ja, wyleczyli mnie z rudości na mojej głowie...  

To tak ma być??? cd.

Zdesperowana, poleciałam do drogerii po farbę blond. Wieczorem położyłam farbę, później zmyłam, rano pojechałam do pracy, do przychodni. Nie pamiętam czy koleżanki coś mi powiedziały na temat tej fryzury, pewnie mówiły, ale było tyle pracy, że nie bardzo sobie przyjęłam to do wiadomości. W naszym zabiegowym gabinecie był jedyny czajnik do parzenia herbaty, kawy. Czasami przychodziła zza ściany dentystka zrobić sobie coś do picia i pogadać chwilę z nami. Spojrzała na moją głowę... złapała się za swoją: pani Dorotko, co to za fryzura, to jakaś nowa moda czy jak? Spojrzałam na nią pytającym wzrokiem, trochę przerażona. Spytałam, czy coś nie tak?? - No ma pani jakieś placki z tyłu głowy, jasne, ciemne rudawe, nie wiem czy tak miało być?? - Nie, na pewno tak nie miało być!!! Po południu już byłam w salonie fryzjerskim, wydałam majątek na balejaż. Długo było fajnie... Aż zachciało mi się znów eksperymentować z blondem. Trzeba było przecież zamaskować odrosty. :D

Efekty były różne. 





Swoich włosów zapuścić nigdy nie mogłam. Przez moje eksperymenty były kruche jak siano. 

Jak Wam się podobały moje historie? 

Pozdrawiam serdecznie. 

13 maja 2014

Kapryśna odżywka regenerująca, Pat&Rub.



Odżywkę regeneracyjną do włosów, Pat&Rub kupiłam prawie rok temu. Nie sobie, mojej córce na urodziny. To były początki mojego blogowania, zdjęcia robione telefonem komórkowym, jeszcze się zachowały, dlatego proszę o nie branie ich jakości pod uwagę. Długo myślałam, cz podzielić sie jej wrażeniami czy zostawić dla siebie. Zanim jednak usunę te zdjęcia z laptopa, napiszę o nim choćby parę słów. 

11 maja 2014

Aktualizacja chciejstw i marzeń, niekoniecznie kosmetycznych.




Przyszedł czas na aktualizację moich chciejstw i marzeń kosmetycznych i nie tylko. Liczę oczywiście że wszystkie mi się spełnią. Może nie dziś, choć nie miałabym nic przeciwko temu, ale jutro, pojutrze, za tydzień, dwa lub kiedys na pewno. Marzenia i chciejstwa się spełniają, dbam o to osobiście.  

10 maja 2014

Unlimited Liss. L'oreal Professionnel. Czas na nowy szampon.



Kończy mi się mój szampon Love 2 mix, Organic'a, postanowiłam go zmienić na trochę inny, profesjonalny. Szampon nie był zły, nawet taki sobie, ale ten zapach i wydajność średnie. Tak sobie myślę, że ta miniaturka 100ml - Szamponu wygładzającego, Liss Unlimited wystarczy mi na tyle samo myć.

7 maja 2014

Uzupełnianie zapasów, czyli mini haul zakupowy.



Dziś wykończyłam resztki olejku do demakijażu Lierac'a i akurat doszło nowe zamówienie. Jak myślicie, skąd? Oczywiście że ze ,,Słonika". Ze zwykłej apteki, tylu próbek i miniaturek za tak skromny zakup bym nie otrzymała. Zamówiłam sam olejek do demakijażu, reszta przyszła gratis. 

6 maja 2014

Krótkie refleksje dotyczące serum rozświetlającego Luminescence, Lierac.





W końcu mamy długo oczekiwany maj. W pełni rozkwitły bzy i konwalie, kwiaty których zapach uwielbiam niemal od urodzenia. Witając tak wiosnę i te piękne, wymalowane przez nią widoki, my dziewczyny, kobiety, chciałybyśmy wyglądem jej dorównać. Po zimie często jednak nasza cera nie wygląda już tak pięknie. Została wysuszona przez niekorzystne działanie warunków atmosferycznych. Przez suche powietrze pochodzące od ciepła kaloryfera, za mało światła, stres z tym związany, a czasami także przez brak snu. Mamy rozszerzone naczynka krwionośne, przebarwienia, poszarzałą cerę. Mogłabym tak wymieniać, ale nie to o to chodzi. Chodzi o to że spotkałam na swojej drodze miniaturkę serum rozświetlającego, który pomagł mi uporać się z zażegnaniem zimowego snu witalności mojej cery. 
Jest to serum firmy Lierac o niezwykle wdzięcznej nazwie - Luminescence. Jestem daleka od opisywania próbek, ale to nie będzie recenzja tylko moje spostrzeżenia, czy też taka mała tubeczka potrafi zachęcić do kupna pełnowymiarowego produktu czy też nie. 

5 maja 2014

Na co może się przydać olej migdałowy.


Olejek migdałowy jest stosowany w kosmetyce od wieków, jako jeden z najstarszych wykorzystywanych do pielęgnacji ciała. Jest przy tym całkiem naturalny, bez żadnych dodatkowych substancji, mogących zaszkodzić, dlatego jest tak uwielbiany przez Włoszki. Włoszką nie jestem, ale o urodę dbam, Jakiś czas temu wygrywając w rozdawajkowym konkursie, wybrałam go w sklepie Naturica.pl 

4 maja 2014

W poszukiwaniu dobrego nawilżenia. Elancyl, bliskie spotkanie i pierwsze wrażenia.



Moja skóra na ciele należy do niezwykle problemowych. Z wiekiem staje się coraz bardziej wrażliwa, także wymagająca. Tak, wymagająca i nie wystarczają jej drogeryjne balsamy i kremy. Jest kapryśna jak księżniczka na ziarnku grochu, ale nic na to nie poradzę. Jest moja i nie mam zamiaru się z nią drażnić. Moja skóra potrzebuje wyjątkowych składników w pielęgnacji, tym bardziej że mazidła te pozostają na niej znacznie dłużej niż żele pod prysznic. Tu nie wystarczy sam zapach, tu musi być jeszcze coś co ją przekona. Niedawno wpadła mi w łapki miniaturka mleczka do ciała, nieduża ale wystarczyła mi na parę dni i bliższe zapoznanie czy odpowiada mi i mojej skórze, czy też go odrzuci. Czy te kilka podejść zachęciło mnie do kupna czy też nie? 

3 maja 2014

Relaksująca kąpiel w wiśniach, Balea.



Uwielbiam się wysypiać, nie tylko w wolną sobotę. Uwielbiam kiedy nie muszę wstawać na komendę budzika. Uwielbiam też, kiedy bez pośpiechu mogę rozpieszczać swoje zmysły pod prysznicem czy też podczas kąpieli w wannie. Żel pod prysznic o cudownym, wiśniowym zapachu otrzymałam od Ines, na naszym wspólnym spotkaniu w Sephorze. :) Po powrocie do domu otworzyłam wieczko, co za zapach! Takiego u nas nie spotkałam. Bez czekania na zdenkowanie mydełek, zabrałam się do testowania...

2 maja 2014

Wszyscy mają insta, mam i ja.


Najpierw powoli jak żółw ociężale Ruszyła maszyna po szynach ospale... Znacie na pewno ten wierszyk jeszcze z przedszkola. Jak nie z przedszkola to od mamy, babci czy niani. 
Tak samo jak w tym wierszyku, konto na Instagramie założyłam już dobre kilka miesięcy temu, i tak sobie wisiał mój profil. Na początku nie wiedziałam z czym to się je, jak się dodaje zdjęcia. W końcu tego też się nauczyłam i dodaję co jakiś czas nieudolnie jak w tym wierszyku. 
Jest Gryzelda podążająca za zajączkami, moja podobizna, mój spacer po mieście, relaks z gazetką na ławeczce, koty relaksujące się na parapecie, Gryzelda śpiąca na moim ramieniu i moja kawa na miłym spotkaniu. Deser zjadłam, zanim pomyślałam o zdjęciu. Zapach przepysznych pyszności potrafi zahipnotyzować i odebrać człowiekowi pamięć. 

Gdyby ktoś miał chęć dodać mój profil to zapraszam: http://instagram.com/daisy1906


1 maja 2014

Leniwie o majowych chciejstwach.


Dziś mamy ważną datę która kiedyś kojarzyła się z dniem pracy, obowiązkowym pochodem, dniem szwędania się po mieście z balonikami, chorągiewkami i mnóstwem tandety. Pochód był obowiązkowy, ale na szczęście udawało się cichaczem z niego wymknąć i czmychnąć w długą... Dziś obchodzę to święto leniwie, jak na singielkę z odzysku przystało, zajadam się ciastem i myślę o swoich chciestwach. Dziś napiszę o niektórych tylko chciejstwach kosmetycznych, ponieważ w tej całej długiej liście, nie chciało mi się wyłapywać czego to jeszcze moja dusza, twarz i ciało pragnie.
Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA