27 października 2015

Czy nasz kraj jest przyjazny kobietom, takie moje przemyślenia...



    Przychodzą takie dni, kiedy budząc się zastanawiam w której żyję epoce. Wiem, że mój wiek wskazuje, że pora zaprzyjaźnić się z lecytyną, jednak to samo odczuwałam kiedyś, to samo odczuwają też inne młode i młodsze kobiety. Jakby nie było, niezależnie od sytuacji życiowej nie zależnie od wieku zaczynamy mieć pewne wątpliwości... Rządzą nami stereotypy, rządzą nami nie ci, którzy powinni...

Dyskryminacja na każdym kroku... 


Ciągle kobieta na tym samym stanowisku co mężczyzna zarabia mniej, bo jej pieniądze niepotrzebne, bo pewnie zarabia na waciki, a mężczyzna na rodzinę. Tłumaczy się, że niby nie ma odpowiednich kwalifikacji, co jest najzwyklejszą wymówką, bo często właśnie kobieta odwala najgrubszą robotę, za co laury zbiera pan kolega. 

Cały czas się uważa, że praca mężczyzn jest ważniejsza, lepsza. Powinni być zatem lepiej wynagradzani. To, co wykona kobieta, traktowane jest gorzej. Ciągle mamy problem z tym stereotypem i historycznym myśleniem, że kobieta zadowoli się jakimkolwiek wykształceniem i jakąkolwiek pracą. W związku z tym może zarabiać mniej, mężczyzna ma dom, rodzinę na utrzymaniu, musi zarabiać więcej. Kobieta, nawet samotna nie musi, bo po co jej, na szminkę?

Dlaczego kobietę w firmach prosi się o podanie kawy panu i władcy szefowi, czy jego gościom. Że niby jest jego asystentką? To dlaczego nie ma tego punktu w jej zakresie obowiązków na piśmie? Dlaczego właśnie panowie nie zrobią nam kawy, sami od siebie? Bozia rączek nie dała? 

Kobieta musi rodzić dzieci...

Dlaczego musi? Nikt nic nie musi. Może, jeśli chce tego dziecka, a nie dlatego, że zadecydują o tym ludzie, którzy mają niewiele wspólnego z wychowaniem dzieci, którzy nie mają pojęcia albo nie chcą mieć, bo im tak wygodnie. Później efektem są biedne dzieci, chore dzieci, dzieci w beczkach, dzieci w lodówce, depresja poporodowa, samobójstwa, dzieciobójstwa. To wszystko jest ok? Ostatnio potworzyły się jakieś dziwne klauzule sumienia, co sprawia, że nóż nam się w kieszeniach otwiera. Gdzie się podziewa ich sumienie, kiedy nie ma za co leczyć chorego dziecka? To tylko jeden z przykładów. 

Państwo kusi, niby wydłużeniem urlopu macierzyńskiego, co jest niestety najsłabszą zachętą i nie ma to wpływu na chęć posiadania przez kobietę dziecka. Urlop macierzyński za który otrzymuje się zasiłek wysokości 100% wynagrodzenia trwa "aż" 20 tygodni. Kobieta może teoretycznie dłużej pozostać w domu, przy dziecku, ale co z tego jeśli finansowo ciężko jej się utrzymać, bo wysokość zasiłku macierzyńskiego spada do 60%, a pomoc od państwa jest zerowa. Skąd później taka mama ma wziąć środki, żeby spłacać zaciągnięty na mieszkanie kredyt, utrzymać dziecko i siebie?

Państwo prorodzinne...

Co z tego, że państwo głosi szumne hasła typu - "wszystkie dzieci nasze są" itp. Znów teoria, bo w praktyce są niczyje. Wciąż za mało jest żłobków, przedszkoli a żeby rozwiązać problem braku przedszkoli, zupełnie bezsensownie wysyła się dzieci od sześciu lat do szkoły. Żłobki, przedszkola są bardzo drogie, niania jeszcze bardziej. Często jest tak, że kobieta staje przed dylematem - wrócić do pracy i zapłacić za nianię, czy pozostać w domu i też klepać biedę. Wciąż są prośby o dofinansowanie przez ludzi często ekstremalnych kosztów leczenia. Ale pieniędzy na inne instytucje jakoś nie brakuje.

Bez partnera nie dasz rady, musisz znaleźć sobie męża...

Od wieków uczono nas, i nadal nam się wciska, że kobieta bez chłopa nie da sobie rady. Że powinna wyjść za mąż, urodzić dwójkę, trójkę dzieci. W każdym niemal kobiecym piśmie znajdujemy artykuł - co zrobić, żeby nasz partner nas kochał, był szczęśliwy, żeby mu zrobić dobrze, żeby trafić przez jego szlachetny żołądek - do mniej szlachetnego serca,żeby nie zachciało mu się uciec w długą, ewentualnie do innej, bardziej zaradnej kobiety. Nie mogę jednak doszukać się żadnego artykułu, poradnika który działałby w odwrotną stronę. Mam pytanie - dlaczego nie uczy się nas od małej dziewczynki, jak sobie poradzić samej, bez swojego pana i władcy, nierzadko psychicznego oprawcy. Jak sprawić, żeby kobieta potrafiła być samodzielna i umiała liczyć tylko na siebie. Dlaczego kobieta samotna z wyboru musi wysłuchiwać takich idiotyzmów i być piętnowana, tylko dlatego, że woli koty od często roszczeniowego pana, który niewiele od siebie dając, wystawia całą listę, cały zakres obowiązków bo tak nauczyła go mamusia? Może my chcemy w spokoju dożyć starości? 

Dyskryminacja wiekowa...

Ciągle jeszcze aktualna. Ciągle jeszcze uważa się, że to co najlepsze przeznaczone jest dla młodych ludzi. Stara/stary jesteś to przestań walczyć o swoje lepsze życie. Wszystko,co najlepsze już jest poza tobą, młodsi niech się cieszą życiem. Jesteś babką, zrezygnuj ze swoich marzeń i poświęć się dla rodziny, dla idei. Nudzi Ci się? Zapisz się do kółka różańcowego, zajmij się wnukami, gotowaniem dla rodziny. Znów mi się nóż w kieszeni otwiera. Nie będę się już nakręcać, nie będę też tego popierać..

To tylko kilka przykładów moich przemyśleń. Powiem tylko jedno - Walczmy o swoje prawa, bo nikt za nas tego nie zrobi. Nie zgadzajmy się na rządzenie nami stereotypów, moherów, szowinistów...



A co Wy o tym myślicie? 


Pozdrawiam! :)



0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA