13 października 2015

Podróże moich marzeń.


       Dziś będzie niekosmetycznie, a to dlatego, że mam ochotę pomarzyć. A co! Marzenia, jeśli się pragnie w końcu się spełniają. Jednak w tym roku pomarzyć i powzdychać mi zostało. No to zapraszam, jeśli ktoś ma ochotę, powzdychajmy razem. :)




W tym roku liczyłam, że wybiorę się do Paryża i będę mogła podziwiać piękno tego miasta z wieży Eiffla, że przejdę się starymi uliczkami, ujrzę z bliska Moulin Rouge i Luwr. Marzą mi się  makaroniki i pyszna kawa w klimatycznych knajpkach. Nie udało się, ale to nic. Odkładam na następny rok. 


Z Paryża przenosimy się do Barcelony. Mam ochotę tam ogrzać się promieniami słońca, zobaczyć z bliska zamki i pałace, rozkoszować się świeżo zerwanymi cytrusami a wieczorem poszaleć na jakiejś imprezie.  Mam ochotę popatrzeć na przystojnych Hiszpanów, spotkać Messiego i przywieźć wnuczkowi jego autograf. Napiłabym się wina z Banderasem, ale  tego już pewnie nie doczekam. :)

                   
No poszalałam z tym Banderasem, myślami co prawda, ale zawracamy sobie do Prowansji. Zawsze mi się marzyła, tym bardziej, że kojarzy mi się z ulubioną marką L'Occitane i naturalnie pięknie pachnącymi mazidłami, oraz perfumami..

Mam nadzieję, że uda mi się  jeszcze zobaczyć te urokliwe miejsca. Spróbowałabym sobie tam, na miejscu tamtejszych serów oraz wina, a czas by się zatrzymał na spacerach malowniczymi uliczkami.


Myśląc o naszym jesiennym chłodzie, wcale mi się nie śpieszy do kraju. Mam ochotę.. jak myślicie, że na co? Jasne, że na wytrawne wino z przystojnym Włochem w uroczej   knajpce, no i romantyczne spacery po tych malowniczych miejscach. No ale czas ucieka. Zostawiamy przystojnego Włocha, tam skąd się pojawił i wracamy do kraju. Tu też są romantyczne dusze. :)


No to wracamy... Ale wiecie, że ja jeszcze tak naprawdę nie zwiedzałam Warszawy?! Byłam, ale jeszcze jako dziecko tylko przejazdem z rodzicami. W trakcie przesiadki mój tato zaprowadził mnie do Pałacu Kultury i Nauki, przejechałam się windą do nieba (na któreś piętro), skąd popatrzyłam na stolicę i tyle pozwiedzałam. I z powrotem na pociąg, na Białoruś.

Miałam okazję jechać na Meet Beauty, jednak musiałabym jechać całą noc, żeby zdążyć na 9.00, patrzeć ciągle na zegarek, pilnować powrotu do domu, do chorego Maciusia, do Gryzeldki. Wykończyłabym się, zbyt szybko się męczę... Wykończyłabym Maćka, który wymaga podawania leków, regularnej zmiany opatrunków, bo rana przy nowotworze wolno się goi... Dlatego też nie ma mowy o jakimkolwiek noclegu. No i tak zarywać dwie noce, żeby zobaczyć przejazdem zaledwie kilka ulic? Wybiorę się przy innej okazji. Załatam swoją ogromną jak Wielki Kanion dziurę budżetową, poszukam wygodnego, w miarę niedrogiego hoteliku, podobnego jak http://kwaterydlafirm.pl/, gdzie bez stresu się wypindruję i wyruszę poszaleć po stolicy. 

Na dziś kończę swoje podróże marzeń, czas wymyziać ukochane koty. Po myzianiu na dwie ręce zajrzę na Wasze blogi. 

Pozdrowienia! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA