14 marca 2016

Red Rose, Polskie Świece.


     Kierowana dziś morderczymi instynktami planowałam mord na kurierze, ale ponieważ nie odgadnę który zawinił, postanowiłam skupić się na sprawach pozytywnych. Ponieważ sama nie jestem bez winy i mam zabronione rzucanie kamieniami w bliźnich, postanowiłam skupić się na tym co lubię, co uwielbiam. Moja wina właściwie nie jest winą moją, lecz mojej sklerozy, można powiedzieć, że początków Alzheimera. Ale tak to już jest. Uwiedź kobietę pięknym zapachem, to zapomni o całym świecie. W ten sposób zapomniałam o recenzji świeczek przywiezionych z ostatniego SOB. Wypaliłam prawie wszystkie świeczki, zostały ich szczątki, a recenzji jak nie było tak nie ma. Walę skruchę i już zaczynam, zanim znów wszystkie wypalę i zapomnę...się... Zapraszam. :)

Tym razem świeczki przyszły przyniesione przez miłego, przystojnego kuriera w dużym kartonie z innymi upominkami ze spotkania, ale o ty będzie w innym poście. Dziś skupiamy się na tym co miłe, plan mordu na kurierze nadal we mnie tkwi. 

Żeby dostać rozgrzeszenie od pana Jacka ze sklepu Polskie Świece postanowiłam napisać na temat świeczki o ulubionym zapachu. Mam nadzieję, że tym sposobem cała wina zostanie mi wymazana. ;)


Jak widać, domyślacie się, że ze względu na moją romantyczną duszę mój pierwszy wybór trafił na wersję walentynkową Red Rose. W końcu, co stracone trzeba nadrobić, a zapach róż koi moje nerwy. Przy takim nastroju być może mord na spóźnionym kurierze będzie darowany. ;) 


Zapach Red Rose według mnie jest obłędny. Towarzyszy mi od pierwszej, drugiej i trzeciej filiżanki kawy, towarzyszy mi również podczas robienia makijażu. Ten piękny aromat towarzyszy mi jeszcze długo podczas pracy przy laptopie, przy czytaniu, także wieczorami, kiedy znów siedzę przy laptopie, pochłaniam czekoladę i kątem oka oglądam film. Jest zupełnie inny niż zapach świeczek, które miałam dotychczas. Jest delikatny, ale daje się wyczuć, nawet długo po zgaszeniu. Ten cudny zapach czuję kiedy wyjdę z pokoju i czuję kiedy do niego wracam. Jest delikatny, ale wyraźny. Daje o sobie cichutko znać, ale nie przeszkadza swoją obecnością. Po prostu jest. Taki prawdziwy, bez chemicznej ściemy.

Urocze tealighty w różnych kształtach można postawić samodzielnie, nie straszą wyglądem jak inne, wręcz odwrotnie, przyozdobią każdy kącik. Osłonki wykonane z przezroczystego tworzywa są śliczne, jednak jeśli macie kota lepiej bądźcie ostrożni. Koty to ciekawskie istoty, potrafią wsadzić łapki tam gdzie nie powinny, gwarantując Wam foch na resztę dnia co bez korupcji się nie obędzie. ;)

Mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłam, a żebyście nie zapomnieli to na dnie kartonu znalazłam dla Was kod. Jeśli zrobicie zakupy w sklepie Polskie Świece i wpiszecie ciąg literek B249J08Y w miejsce kodu, macie zagwarantowany rabat 10%, ważny do 31.05.2016r. 

Panu Jackowi dziękuję za cierpliwość, stworzenie mi miłego nastroju i nadal ze skruchą proszę o to ułaskawienie.  ;)

Wszystkich serdecznie pozdrawiam, jak zawsze.. :)



0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA