9 maja 2016

Energetyzujący krem SPF 15 Bandi


   Jeśli żyjesz aktywnie, zbyt mało odpoczywasz, normą są stresowe sytuacje, Twojej skórze zaczyna brakować energii - zaleca się zmienić jej pielęgnację. I na taką pielęgnację powstała linia kosmetyków Bandi, podobno ma działać intensywnie przeciwstarzeniowo. Jest ona stworzona z myślą dla kobiet prowadzących aktywny, mało regularny tryb życia, narażonych na szkodliwy wpływ toksyn i zanieczyszczeń środowiska. Coś jakby też dla mnie, z każdej strony atakuje mnie jak nie stres, to nadmierny gratis arsenu w powietrzu zawdzięczany hucie miedzi. Podobno jego stężenie jest przekroczone u nas aż 200 razy, a ja ciągle mam problemy ze snem, a jak już usnę to obudzą mnie koty w środku nocy. Wygrany w konkursie na Facebooku Energetyzujący krem SPF 15 Bandi miał złagodzić te skutki. Krem jest przeznaczony dla skóry 35+, gdzie ten plusik u mnie wynosi 20. Czy krem pomógł w jakiś sposób? Zapraszam do recenzji. 


Krem był elegancko zapakowany w kartonik z dodatkowym gratisem - próbką pod oczy. Pojemnik w którym był krem wyglądał również elegancko, ale tylko na początku, kiedy jeszcze widoczne były napisy. Pojemność 50ml jest tu bardzo wydajna dzięki lekkiej konsystencji tego kremu. 


Można było wyczytać wszystkie ważne informacje dotyczące samego kremu, jak też dotyczące producenta. Po kilku tygodniach po napisach zostały szczątki, szkoda, bo nie wygląda to estetycznie. Podoba mi się za to sposób aplikacji typu airless, który pozwala nie grzebać w kremie palcami. 



Producent obiecuje tu zapobieganie zmarszczkom i wygładzanie ich dzięki zawartości aktywnych peptydów, a także substancji antyoksydacyjnych. Krem ten posiada stabilny filtr przeciwsłoneczny, który ma skutecznie chronić komórki skóry przed niszczycielskim działaniom promieni UV, a dzięki temu również przed przyspieszonym starzeniem. Ponadto krem oprócz wygładzania zmarszczek ma również poprawić jędrność jak również elastyczność skóry, wygładzać i rozświetlać cerę, odbudowywać naruszony płaszcz hydrolipidowy naskórka oraz wzmacniać procesy regeneracyjne komórek skóry.
Wszystko to krem ma zawdzięczać składnikom aktywnym, których opis znalazłam TU.

glukonolakton: Polihydroksykwas o działaniu złuszczającym, silnie nawilżającym oraz antyoksydacyjnym. Dzięki łagodnemu działaniu jest doskonałą alternatywą dla osób, których wrażliwa skóra nie toleruje kwasów AHA. Nie uwrażliwia skóry na promieniowanie słoneczne, może być stosowany również w porze letniej.

karboksymetyloglukan: Nawilża, chroni przed wysuszającym działaniem detergentów oraz promieniowania UV, pobudza odnowę skóry, a także przyspiesza procesy antyoksydacyjne w skórze. Ma silne działanie przeciwzmarszczkowe, poprawia koloryt skóry, jak również jej elastyczność.

masło shea: otrzymuje się z nasion masłosza. Substancje niezmydlające się mają duże powinowactwo do warstwy lipidowej naskórka, chronią i wzmacniają cement międzykomórkowy warstwy rogowej. Masło zmiękcza i natłuszcza skórę, działa ochronnie, przyspiesza procesy gojenia. Zapobiega transepidermalnej ucieczce wody z naskórka. Dzięki zawartości estrów alkoholi trójterpenowych i kwasu cynamonowego jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym.

proteiny sojowe: są to regulatory odżywiania i wzrostu komórek. Dostarczają biodostępnej siarki, stymulują procesy biosyntezy.


rozświetlające drobinki: rozświetlają i optycznie niwelują niedoskonałości skóry zapewniając tym samym promienny wygląd.


skwalan: Biokompatybilny ze skórą składnik NMF. Substancja utrzymuje prawidłowe nawilżenie skóry, zapewnia skórze miękkość i elastyczność. Chroni przed wolnymi rodnikami, promieniowaniem UV i szkodliwymi czynnikami pochodzenia zewnętrznego.

tinosorb m: Szerokopasmowa postać filtru chemicznego skutecznie chroniąca przed promieniowaniem UVB oraz UVA (zarówno UVA I, jak i UVA II). Swoje szerokie działanie fotoprotekcyjne zapewnia dzięki połączeniu cech filtrów chemicznych i fizycznych. Mechanizm ochrony przeciwsłonecznej dotyczy rozproszenia i odbicia promieniowania oraz pochłaniania energii światła słonecznego.

tripeptyd-5: Głęboko penetrujący tripeptyd, który skutecznie redukuje i wygładza wszystkie typy zmarszczek w zaskakująco krótkim czasie.Stymuluje produkcję kolagenu w fibroblastach i odnowę skóry.


Krem o kolorze rozbielonej latte i bardzo przyjemnym zapachu bardzo szybko wnika w skórę, po czym ją rozświetla dzięki wspomnianym drobinkom. Lekka, jednocześnie treściwa i nieco tłustawa konsystencja pozwala na szybsze jego wchłanianie. 
Krem idealnie współpracuje z makijażem, który trzyma się idealnie, nic się nie roluje, a twarz wygląda promiennie i świeżo. Jest on również delikatny dla skóry wrażliwej, nie odczuwałam żadnego podrażnienia. Być może zapobiega zmarszczkom, ujędrnia skórę, możliwe też że chroni ją przed niekorzystnym działaniem środowiska, czy promieni słonecznych. Na to jednak potrzeba czasu i systematycznego stosowania. Mimo tych wszystkich zalet, jakie odczuwałam stosując ten krem miałam mieszane uczucia. Krem szybko się wchłaniał do matu, jednak nawilżenie u mnie często było słabo wystarczające na mojej suchej skórze. 
U młodszych osób może on sprawdzić się całkiem dobrze, przy czym polecam stosować razem z koktailem tej samej serii, o którym pisałam TU, co wzmocni jego działanie. Dodatkową zaletą tego kremu jest duża wydajność. 

Cena kremu wynosząca około 70zł, rozłożona na co najmniej 2 miesiące już nie jest tak stresująca. Kupicie go na przykład na stronie internetowej sklepu, np. TU.

Znacie ten krem? Jak sprawuje się u Was? 

Życzę miłego tygodnia :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA