18 maja 2016

Kosmetyczne hity ostatnich miesięcy.



    Chciałam podziękować za Wasze kciuki i miłe życzenia, zdrowie jest mi bardzo potrzebne. Dojechałam wczoraj szczęśliwie na czas, ale już na początku wkurzył mnie brak możliwości zakupu biletów MPK w pobliżu dworca. Niby są automaty, ale... pierwszy na mojej drodze był zepsuty, a że mi się bardzo spieszyło, do pierwszego celu dojechałam na gapę.

Dojechałam szczęśliwie i choć z uśmiechem w oczach trafiłam na kolejny automat, to jednak on również nie był dla mnie. Kolejny też nie, i następny też zepsuty. Bilety udało się upolować w Żabce, udało się też dojechać wszędzie na czas, odebrać wyniki, które na szczęście okazały się prawidłowe (życzenia działają, dziękuję). Wracając jednak do tematu zapraszam do krainy moich kosmetycznych hitów. 

Nie. nie było zakupów w Rossmanie, ani polowanie na promocje, chociaż się nie zarzekam, kto wie co mnie jeszcze zawoła. I choć mogłabym wymienić wszystko, co używam, bo raczej nie używam, tego co nie lubię, to jednak nie dałabym rady napisać tego w jednym poście.


Pielęgnacja skóry twarzy to dla mnie priorytet, nie ma tu miejsca na eksperymenty, muszę mieć do marki zaufanie, żeby użyć jakikolwiek krem. Nie trzeba było mnie namawiać, żebym przetestowała wyjątkowy krem pod oczy i do twarzy na dzień serii Delici, Femi. Testuję je miesiąc i z każdym dniem efekty są coraz lepsze. Niedługo napiszę o pierwszych wrażeniach. Moim hitem jest też ulubione serum HydraQuench, Clarins, daje wyjątkowe nawilżenie, polecam. :) Do demakijażu ostatnio bardzo przywiązałam się do płynu micelarnego Biolaven ale ostatnio ciekawość zaprowadziła mnie do innej serii, o którym napiszę w swoim czasie. 


Jak wiecie, wybieram kosmetyki znanych i niestety nietanich marek. Touche Eclat, YSL doskonale spełnia swoje zadanie ukrywając moje zmęczenie bez wysuszania skóry pod oczami. Niedawno udało mi się go wygrać w konkursie u Weroniki, ale to nie pierwszy rozświetlacz tej serii. Miałam ich już kilka, oprócz świetnego działanie są też bardzo wydajne. 

Chociaż kręciłam nosem na maskarę do rzęs  In Extreme Dimension3D Black Lash, MAC, to przeprosiłam się z nim, z czasem jest coraz lepszy. Nie skleja już tak rzęs, rzęsy po nim wyglądają naturalnie i są długaśne jak po znanych odżywkach do rzęs. Zaskakujący efekt sprawia również Lash Wing Sculpt, L'Oreal. Mając dwie maskary do wyboru często mam dylemat którą użyć, ale ten efekt jaki daje druga maskara jest nie do pokonania. Jestem zakochana w obu i obie ze sobą noszę w kosmetyczce. :)

Pomijając ulubiony róż do policzków Joues Contraste 170 Rose Glacier Chanel, który niestety już się kończy, chętnie używam Majorette, Benefit, jednak daje on dużo bardziej delikatny efekt, który wykorzystuję też jako cień do powiek. Ostatnio moje powieki nie chcą tolerować cieni pudrowych, pozostają tylko konsystencje kremowe, a Benefit sprawdza się tu wyjątkowo. Chętnie wypróbuję też cienie kremowe Clarins'a. 


Mimo całej kolekcji szminek, najchętniej używam do ust ulubionej pomadki Rose Fushia L31 Sisley. Ku mojej radości jej trwałość i wydajność pomadki jest niesamowita, jednak już myślę o zrobieniu zapasu w takim samym kolorze. Balsam do ust limitowanej serii Pierre Hermé Hugs & Kisses Jaśmin, L'Occitane oraz konturówka do ust Lip Line NYX również są według mnie rewelacyjne. Balsam do ust Pierre Hermé Hugs & Kisses Jaśmin, L'Occitane kusi wspaniałymi smakami i efektem jak po błyszczyku, kredki NYX za to pięknymi kolorami. 

Znacie któreś z nich? Które są Waszymi ulubieńcami? 

Pozdrawiam. :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA