10 lipca 2016

Czerwiec na Instagramie.


     Trochę się biłam z myślami, czy jest sens pokazywać zdjęcia z Instagrama, tym bardziej że u mnie niewiele nowego. Nie umiem też skopiować zdjęć z Instagrama, Iconosquare przestało mi działać, co mnie już zniechęciło, ale w końcu porobiłam screeny. Trochę jednak miłych wspomnień  było, nastąpiło też coś, czego w życiu bym się nie spodziewała. Coś fajnego, co pozwoliło mi uwierzyć w ludzką życzliwość. Zapraszam.
Ponieważ jestem tu sama a moje dzieci daleko, czas urozmaicać muszę sobie sama. Żeby nie przyrosnąć do fotela, nie kwitnąć pod blokiem z sąsiadkami wychodzę sobie na długie spacery. Trochę zieleni jest wskazane dla zmęczonych oczu. Dobry krem do twarzy oraz krem z filtrem także. Tego nie może zabraknąć kobiecie. 

Nie, z powodu niesprzyjających sytuacji jaką jest chwilowa rejestracja w Urzędzie Pracy, nie będę się wpędzać w ascezę. Musi być dobry kosmetyk porządnej polskiej firmy. Niektóre otrzymałam w ramach współpracy, a niektóre zostały kupione jak na przykład Vianek. Czasami skuszę się na pyszną babeczkę rumową czy na truskawki. Nie może też zabraknąć kwiatów uzbieranych na łące, czy z cichacza spod bloku. :P Kobiecie nie wolno żałować kwiatów. :)

Vianek i Florihana rządzą. Podczas pewnego spaceru udało się złapać tęczę. Odwiedziła mnie też Ania z Nikolką. Nikusia już pięknie mówi. Moje sandałki od Ani, bardzo wygodne Inblu. Prakycznie się z nimi nie rozstaję, chyba że wymieniam na szpilki. :)


Nikusia opanowała schody do tego stopnia, że uwielbia po nich wchodzić i schodzić. Na ślizgawkę wchodzi sama, schodzi sama, zjeżdża na różne sposoby i wymaga oczu z każdej strony. Na spacerku, nie wiem skąd ta poza, ale może ma zadatki na modelkę. O tak, modelka z niej niezła. Fontanna, przy której codziennie sprawdzam czy tam jestem. 
W drodze z piekarni do domu musiałam stestować ciastko. W domu stestowałam inne ciastko, a kalorie zwężają ubrania! Czasem myślę, że powinnam iść na odwyk od słodyczy. Podziwiałam się też w nowych sandałkach od Ani. 

Piłka rządzi, chłopaki zachwycają swoim mistrzostwem, całe osiedle kibicuje. Czasami bardzo głośno. Siedząc przy laptopie nie musiałam mieć włączonego telewizora. Wyniki słyszałam przez radio RMF FM, albo z okien sąsiedniego bloku. Leciały wszystkie łacińskie krzywizny. Vianek zaskakuje swoim niesamowitym działaniem, koty zdolnościami akrobatycznymi. Sisi się opala na swoim tarasie na zmianę z Gryzeldą, albo razem. Niki wciąż aktywna. Jak nie buduje z klocków to ogarnia plac zabaw, albo mamy auto. 


Kocham czerwiec za tą zieleń w parkach i piękne kolory kwiatów. Odżywka Matrix pachnąca różami, aloesowy żel pod prysznic, pyszne galaretki i wcierka w ampułkach Farmony umilają mi niepewne chwile.


Nie zawsze było miło i przyjemnie, ale starałam się nie poddawać uprzyjemniając sobie każdą chwilę. Brałam Twój Styl, czy inne czasopismo i szłam do parku, albo nad Odrę do stolika obok nowej knajpki. Przypiekłam ciasto, ale i tak się zjadło. Czereśnie i ulubiona seria różana do włosów Matrix. 

Kotki uwielbiają kwiatki. Ja się relaksuję poza domem, chwaląc się czasami różowymi szpileczkami. Uwielbiany, winogronowy krem do rąk Organique. Seria B.app była bardzo udana, ale zapach w żaden sposób nie chciał się ze mną dogadać, dlatego testowanie nie było łatwą sprawą.


Chrzciny Nikolki odbyły się tego samego dnia, kiedy jej babcia ukończyła 55lat. Z tej okazji dostałam dwie dorodne róże, które stały prawie dwa tygodnie i ulubione Rafaello. Od przyjaciółki z Fb otrzymałam czekoladki oraz śliczną kartkę z tej okazji. Były też inne prezenty. Euro 2016 rządzi na ulicach, panie z banku rozdawały ulotki i zdjęcia naszej drużyny. 


Z Rafaello zostało już kilka sztuk. Moje kotki otrzymały pomoc ze Stowarzyszenia Pomocy Zwierzętom, dzięki pewnej "życzliwej" osobie, która nagadała że "głodzę" swoje koty. Gryzelda faktycznie bardzo mi schudła, ale nie z głodu. Panie przyjechały, wszystko obejrzały. Zawiozły nas do weta, gdzie kotkę dokładnie zbadano, zrobiono usg. Okazało się, że wszystkie wyniki są dobre, poza tym że koteczce źle pracuje trzustka i to nie z zaniedbania, ale z emocji. Tak po prostu. Moje emocje przechodzą na nią. I schudła. Nie schudła za to Sisi, która pewnie ma mnie gdzieś. Od czasu do czasu przyjdzie na swoją dawkę głaskania, a resztę ma gdzieś. Pomoc i życzliwość pań była ogromna i na tym się nie kończy. Powinnam podziękować "życzliwej" sąsiadce. Marzenka zrobiła dla mnie logo na wizytówki. Tak od siebie. W parku pod kościołem pod chrzcie Nikolki. Po chwili pojechaliśmy dokończyć uroczystość do restauracji. 

Nasz Jasiu z Głogowa miał swoje imieniny, a miasto co rok funduje mu imprezę i kwiaty. Gryzelda na "tarasie" rozmawia ze mną. Fontanna na starówce i sofa dla kotka/pieska u pani w sklepie zoologicznym u pani Karoliny. Tam jest prawdziwy raj dla zwierząt, polecam. Kolorowanka z Pani i jeden z moich urodzinowych prezentów.


Nadal sobie dogadzam. Kosmetyki w kolorze nieba, trochę jednak pomieszały mi się kolory, bo maseczka jest fioletowa, a antyperspirant Vichy zielony, a aparat kłamie. Bransoletka zrobiona na prośbę sąsiadki. Maseczka WAX była nawet niezła, szkoda tylko że plątała włosy. Nikolka je, zdaje się śniadanko, ale je sama. Moje urodzinowe róże. 

To na dzisiaj tyle. Padłam ze zmęczenia. Zapraszam na swój Instagram

PS. Czy tylko ja nie cierpię prasować? 

Życzę miłej niedzieli! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA