12 września 2016

Blush Prodige Illuminating Miami Pink Clarins.

      Nie pamiętam, od kiedy mam ten róż i dlaczego jeszcze nie napisałam o nim recenzji. Za karę męczyłam się nad zdjęciami, żeby nie  było widać znaków zębu czasu. Blush Prodige Illuminating Miami Pink Clarins przyszedł do mnie jak nówka od Ines, u mnie jest już trochę stargany życiem w kosmetyczce, za co z góry przepraszam.

Jak widać, jest to śliczne metalowe i bardzo solidnie wykonane opakowanie w złotym kolorze. Przez około dwa lata poza minimalnym zarysowaniom opakowanie to nie uległo większemu zniszczeniu. Pościerały się jedynie napisy z przyklejonej do denka etykiety, przedstawiające przydatne informacje. 



Kolor, który posiadam to 03 Miami Pink, według mnie jasna brzoskwinka. Zdjęcia milion razy poprawiane nie chcą dziś oddać idealnie odcienia. Wewnątrz paletki znajdują się cztery bardzo podobne kolorystycznie odcienie. Dwa matowe i dwa zawierające delikatne błyszczące drobinki. Matowy odcień różu pozwala według producenta rzeźbić twarz, a odcień opalizujący, łapiąc światło, akcentuje jej zarys. Na policzkach te drobinki są jednak ledwo zauważalne. Jeśli ktoś chce mocniej rozświetlić policzki, lepiej użyć rozświetlacza. 
Osoby, które mają wrażliwą skórę będą zadowolone, bo róż jest bezzapachowy, przynajmniej ja go nie wyczuwam. 





Lekka, jedwabista konsystencja zawierająca połączenie mineralnych i roślinnych ekstraktów pozwala na równomierną aplikację bez pylenia. Mały pędzelek dołączony do opakowania pozwoli w razie konieczności równomiernie zaaplikować róż, jednak na pewno wygodniej to uczynić dużym pędzlem. Jak wspomniałam, róż bardzo łatwo się nakłada, jest on mocno napigmentowany i lepiej uważać, żeby te rumieńce nie były zbyt intensywne. Można delikatnie musnąć pędzlem po twarzy, ewentualnie stopniować intensywność koloru. 


Rumieńce wykonane tym różem wyglądają bardzo naturalnie i nie schodzą do samego demakijażu. Moja cera na policzkach jest sucha, nie wiem jednak jak jest z trwałością tego różu na tłustej cerze. Dla mojej wrażliwej skóry jest bardzo łagodny.

Róż ten dostępny jest w perfumeriach Sephora, Douglas i innych stacjonarnie czy internetowo.  Cena może nie każdego zachęci, ale efekt, trwałość i wydajność jest niesamowita. Polecam! 

Miłego tygodnia! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA