4 listopada 2016

Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Październikowe denko i lekka zmyła.


   Zdarza Wam się tak, że myślicie że to już koniec, zaglądacie do środka, a tam jeszcze sporo zostało? U mnie się zdarza, a czasami bardzo cieszy. Ale żeby nie przedłużać, mam dla Was kolejne, październikowe denko. Nie jest to jakaś ogromna ilość, ale trochę się uzbierało. Zapraszam.


Tonik oczarowy do twarzy Organique: cudowny tonik - mgiełka. Cudownie odświeża, tonizuje i koi podrażnienia. Chętnie wrócę. 

Serum do twarzy VitaC Mincer Pharma:  Lubiłam bardzo, ale nie wiem czy wrócę. Nie jestem na bank pewna, ale wydawało mi się, że pod koniec serum to lekko zapychał moją skórę. Poza tym, serum bardzo dobrze nawilżało i rozświetlało moją skórę.

Balsam do ust Jasmin Immortelle Neroli L'Occitane: najlepszy balsam jaki miałam. Spełniał jednocześnie rolę balsamu, a przez to, że lekko koloryzował usta był też doskonałym błyszczykiem. Szukałam tego samego balsamu, niestety nie znalazłam. Była to wersja limitowana, co mnie bardzo zasmuciło. Zastąpiłam go balsamem różanym.

Płyn micelarny Sensibio H2O Bioderma: niezmiennie ulubiony od lat, a że jest w wersji 100ml, to chętnie zabieram ze sobą na wyjazdy. Zawsze do niego wracam, o ile nie testuję innego. 

Serum żurawinowe do twarzy i ciała Organique: już miałam go opłakiwać, że jak zwykle nie w tym momencie się skończył, ale na szczęście ciekawość wygrała. Otworzyłam górną część, zajrzałam do środka a tam zostało jeszcze sporo serum co wprawiło mnie niemal w dziki taniec indiański wokół mojego okrągłego stołu. ;) Wystarczy mi pewnie na jakiś czas.


Szampon do włosów Tea Tree Oil CHI: kolejna miniaturka, które również zabierałam na wyjazdy. Szamponu wystarczyło na 3 podwójne mycia głowy, ale pod koniec ciężko było wydobyć. Szampon dobrze myje i cudownie odświeża skórę głowy nie czyniąc siana na głowie. 

Oil Wonders Volume Rose Matrix: cudownie pachnący różami szampon. Delikatny dla włosów, mycie nim to sama przyjemność, do tego jest bardzo wydajny. Na pewno będę wraca 

Keratynowy szampon do włosów B.app: to było moje przekleństwo. Nie, żeby szampon robił krzywdę moim włosom, ale nie zużyłam go do końca, bo też odlałam trochę dla sąsiadek. Nie mogłam znieść jego zapachu, dlatego jego używanie, jak i całej serii było dla mnie karą. Po testach resztę oddałam. Sąsiadki za to były zachwycone. :)


Mydło w kostce Dove: często do niego wracam. Jedyne z mydełek drogeryjnych, które nie wysusza mojej skóry. Wytwarza puszystą, kremową pianę i pięknie pachnie. 

Różany jogurt do ciała Stenders: wzdycham do niego, tęsknię i płaczę. Przy najbliższej okazji znów będziemy razem. Pięknie pachnie, nie klei się do ubrań, cudownie działa na moją skórę. Już nie mogę się doczekać kolejnego, ale mam jeszcze Vianek. 

Żel pod prysznic Fresh Rose Yves Rocher: kupiłam w promocji i na pewno znów wrócę bo nie podrażniał mojej skóry, skóra mojego ciała nie swędziała mnie po kąpieli i nie wołała panicznie o nawilżenie. Mycie tym żelem jest prawdziwą przyjemnością czy też pod prysznicem czy w wannie. Moja starsza sąsiadka natomiast wlała od razu pół opakowania do wanny i była przeszczęśliwa, że świetnie się pieni :D :D :D


Podkład rozświetlającyTrue Radiance Clarins: cudowny podkład do twarzy, który był ze mną prawie od początku roku. Latem stosowałam go zamiennie z kremem BB Burberry. Jest to jeden z moich najlepszych podkładów, jeśli nie najlepszy. Bardzo dobrze kryje, pięknie rozświetla, nie roluje się i jest bardzo trwały. Oczywiście nie omieszkałam zajrzeć do środka, coś tam jeszcze wydłubię, ale żal mi że się kończy. Mimo, że ciekawią mnie też inne podkłady, będę chętnie wracać. :)


Próbki, które zużyłam. Wybaczcie, że o nich nie będę pisać. Wspomnę tylko, że najbardziej zapadł mi w pamięć płatek nasączony kwasem Alpha-H. Po użyciu go wieczorem na twarz, rano miałam idealnie gładką, przyjemną w dotyku rozświetloną skórę. Wspaniale się spisały próbki kremów Estee Lauder, Clarins oraz Vichy, chociaż te pierwsze były nie do podrobienia. Jeśli chodzi o Biolaven, czy Vianek, wolę już ich demakijaż. 

To wszystko, co zużyłam w październiku. Wszystkie kosmetyki, które doczekały się recenzji są do nich podlinkowane nazwami. Czas wywalić puste opakowania. Znacie coś z mojego denka? Macie wśród nich jakichś swoich ulubieńców? 

Miłego weekendu! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA