9 lutego 2017

10 Dziwnych o mnie dziwactw.



      Dawno nie brałam udziału w wyzwaniach, tagach czy jak to nazywacie, i przyznam, że rzadko się na to godzę. 10 Dziwnych faktów o mnie, na które zaprosiła mnie La Bleued, za co bardzo dziękuję, okazało się strzałem w dziesiątkę, bo czuję się cała zdziwaczała i nawet mi specjalnie to nie przeszkadza. Przyznam też, że dla mnie moje dziwactwa są całkiem normalne. A ponieważ ten piękny dzień dobiega końca, nie będę się dziś rozwlekać, zapraszam do mojego tagu, moich dziwactw. Miłego czytania. ;)


1. Mam wrażenie, że przestawił mi się cykl dnia, czyli dzień z nocą. W nocy nie potrafię usnąć, za to w dzień ciężko mi za to stanąć na nogach. Muszę wypić dwie filiżanki kawy, żeby nie trzymać się ścian i krzeseł. Nic mi w tym nie pomaga, za leki się nawet nie chwytam, bo nie chcę się uzależniać. Próbowałam nawet wypić lampkę wina przed snem, ale to nic nie pomogło. Nadal nie mogłam spać, więc dałam sobie spokój. 

2. Nie oglądam telewizji, chociaż stoi i się patrzy na mnie zdziwiony. Telewizor używam tylko do filmów DVD i to mi wystarczy, a to co lubię, oglądam sobie w necie. Po prostu mam dość reklam, polityki i głupich programów. 

3. Przez całe życie towarzyszył mi jakiś kot. Miałam też chomiki i świnki morskie, myszki, ale kot to jest kot. Dom bez kota nie jest moim domem. Mimo alergii na sierść mam dwie kotki, bo nie wyobrażam sobie inaczej. Jakoś ostatnio ta alergia łaskawie się ze mną obchodzi (odpukać!). Koty są dla mnie wszystkim i pod tym kątem dobieram partnera. Co ja opowiadam, jakiego partnera! Wszystko jest uzależnione od kotów. Musi je uwielbiać tak jak ja, inaczej nie mamy o czym rozmawiać. Moje kotki to oczywiście wykorzystują, bo jakże inaczej. Jest cenzura tego, co piszę, przerwy na mizianie, głaskanie i zabawę z nimi. Rzecz jasna, że musi być micha i dobre żarcie, bo skubańce byle czego nie zjedzą. Testują też, co moje, pewnie z obawy czy ich pańcia się przypadkiem nie otruje. Moje córki też mają po kocie. Asia ma dwa koty i labradorkę, a Ania ma pięknisia dochodzącego od sąsiadów po balkonach. Kot gość ma u niej nawet swoja miskę i jedzonko. Tak, Ania dba o gości, mimo, że też ma alergię. Dobra, na razie dość o kotach. Pokazuję je Wam bardzo często na Instagramie. Nie macie ich dość? ;)

4. Nie lubię mleka ani napojów mlecznych, mój organizm nie toleruje, a ja nawet patrzeć na nie nie mogę. Jako dziecko dręczona byłam mlekiem po szpitalach i jakoś nie potrafiłam tego przełknąć. Nawet kawa musi być bez mleka, bo inaczej skręcają się moje kiszki. 
Nie cierpię też octu, nawet jego zapachu. Padam zaraz jak mucha. Kiedyś jako dziecko szłam wzdłuż torów i waliło tym z wagonów. Myślałam, że padnę na miejscu, uraz pozostał do dziś. 


5. Uwielbiam pić z filiżanek, zwłaszcza porcelanowych. No cóż, tak już mam. Jak mam okazję kupuję sobie nową, jedną czy dwie i potrafię urzekać się ich widokiem. Muszą być ładne. Tą dostałam kiedyś od swojej siostry, kiedy pomieszkiwałam w szpitalu. Bardzo lubię też bransoletki. Mam ich kilka i każda czeka na swoją okazję. Czasami noszę ich kilka naraz. 

6. Nie jeżdżę na rowerze, po prostu zaraz padam z rowerem na glebę. Uczyła mnie cała rodzina, trójka rodzeństwa, kuzyni, kuzynki, koleżanki... i nic. Jestem oporna jak muł. Mam pewnie jakieś problemy z utrzymaniem równowagi, nic na to nie poradzę. Za to bardzo lubię chodzić pieszo. Wystarczą wygodne buty i mogę iść, gdzie nogi poniosą nie używając komunikacji miejskiej, chyba że mi się spieszy. 


7. Uwielbiam mieć w domu żywe kwiaty. Róże storczyki, frezje, tulipany... wszystkie lubię, chociaż najbardziej te pachnące. Lubię też kwiaty w płynie, czyli perfumy, mgiełki itp. Kwiaty w doniczkach mnie nie lubią, potrafiłam zasuszyć nawet aloes. 


8. Pewnie zauważyliście, że uwielbiam różane zapachy i kosmetyki. Nie zapominam przy tym o ich składzie, chociaż czasami potrafię przymknąć na to oko. Cieszą mnie też ładne, kolorowe opakowania. Można mnie nimi kupić, chociaż też nie zawsze. 

9. Drzwi szafek od mebli u mnie poprzyklejane są taśmą klejącą, zabezpieczone gumkami do włosów, bo wszędzie włamują mi się koty. Potrafią skubańce otworzyć wszystko, nawet górną szafkę w szafie. Czyżby potrafiły latać? Chyba nie znalazłam miejsca w domu, gdzie nie ukrył by się kot. 

10. Mimo, że uwielbiam morze, gorące plaże, palmy i kolorowe drinki pod parasolką, nie potrafię pływać. Miałam kiedyś pływanie na zajęciach wf na studiach. Nie nauczyłam się do końca. Kiedy moja głowa zanurza się w wodzie, ja wpadam w panikę. Musieli mieć ze mną niezłą zabawę. Nie skończyłam tych studiów. Najpierw zachorowałam na zapalenie uszu, później uratowała mnie od nich Asia (moja pierworodna córka). Co za hardcory tam, co za ekstremalne wymagania. Nie miałam czasu na spanie, nauka wyszła mi bokiem. Może to nie był ten kierunek. 

Znalazłoby się więcej dziwactw, ale jak nie położę się zaraz spać, to znów zaśpię na badanie krwi. Skierowanie czeka już chyba miesiąc, a ja nie mogę tam dojść. 

Ciekawa jestem też Waszych dziwactw. Wybrałabym dziś może 5 lub 10 do dalszej zabawy, ale mam problem z wyborem. Zapraszam każdą osobę, która ma ochotę zdradzić swoje dziwactwa. 

Witam nowe obserwatorki, ale trafić do Was nie potrafię, Zostawcie u mnie link do Waszego bloga. 

Pozdrawiam serdecznie wszystkich! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA