28 marca 2017

Wiosenne rozmyślania...


       Już się zdążyłam zachłysnąć wiosną, niestety nie na długo. Na swoje nieszczęście czy szczęście mam po prostu za długą smycz. Smycz, która sięga dużo dalej niż kuchnia. Ogarnij się nieszczęsna kobieto. Nie wyłaź z domu, a już broń Boże na samotny spacer...

Daleko sama nie ujdziesz, zaraz się jakaś ofiara uczepi. Albo to będzie znajoma/znajomy, albo jakiś samotny desperat. Zaraz będzie próbować uszczęśliwiać, nie licząc się z Twoimi potrzebami. Ty na na pewno tego chcesz, ale o tym nie wiesz. Ty MUSISZ kogoś mieć! Inaczej będziesz bardzo nieszczęśliwa, na pewno wpadniesz w depresję. 

Na pewno jesz byle co, bo nie chce Ci się gotować. Bo nie masz komu gotować. Może i nie chce mi się, chociaż mam dla kogo, bo mam dwie nienażarte kotki, ale użyj mózgu i pomyśl, że oprócz braku kogoś, jestem jeszcze ja, we własnej osobie. Może własnie dlatego, że jestem sama, jem zdrowiej. Bo nie muszę kupować mięcha, sporządzać mięsnych dań, jakichś golonek, flaków, których też nie cierpię. Nie, żebym była wybredna, mój organizm akurat tego nie potrzebuje. Nie cierpię ich robić, ale jeść czasami tak. Czasami, nie znaczy co dzień, ale przy okazji. No i od czego są zaproszenia bliskich i znajomych? Z głodu jeszcze nie umarłam, jak widzisz, nic mi nie brakuje. Najczęściej jem to, czego odmienna płeć nie lubi. Jestem jak królik, uwielbiam zieleninę, dużo zieleniny. 

Lubię porządek, ale nie lubię sprzątać. Zwłaszcza po kimś. Bo niby dlaczego mam sprzątać po kimś, kto jest dorosły i ma dwie zdrowe ręce? Dlaczego moje w tym momencie nie mogą być akurat obie lewe? Wystarczy, że sprzątam po sobie, no i jeszcze kocie kuwety. Czasami też muszę dopiąć firanę, bo przed momentem była pogoń za muchą. Czyż mi, kruchej kobiecie to nie wystarczy? Wystarczy w zupełności. 

I muszę się wyspać. Czasami też do południa, bo mam bezsenne noce i w końcu którąś muszę odespać. Kto tego nie miał, w życiu nie zrozumie. Kiedy już usnę, nie cierpię być budzona. Śpię jak zabita i na nic nie reaguję. Sorry, reaguję wrzaskiem, jak koty za bardzo rozrabiają. Do szaleństw i rozróby upodobały sobie właśnie noc. W nocy też lubią włamywać się do moich szafek. Niestety, z mojego wrzasku niewiele sobie robią, bo gdy tylko się odwracam na drugi bok, dzieje się to samo. No cóż, z każdej głupoty trzeba wyrosnąć. 

Lubię być niezależna i nie słuchać wymówek. Gdzie byłaś tyle czasu? Dlaczego jeszcze nie śpisz, dlaczego jeszcze śpisz, dlaczego aż tyle wydałaś, dlaczego tak dużo pracujesz, dlaczego tak mało zarabiasz... Dlaczego i dlaczego. Dla gówna psiego. Nie znoszę, kiedy ktoś próbuje decydować za mnie. O kolorach mebli czy ścian, o kolorze samochodu również. Lubię mieć czas dla siebie i przestrzeń na własne myślenie.


Lubię mieć własną przestrzeń, nie cierpię kiedy ktoś mi zagląda przez ramię co piszę, liczy mi godziny ile piszę. To moja pasja, nie niczyja inna. Drażni mnie, kiedy ktoś próbuje mnie ustawiać, czy ustawiać moje koty. To są moje koty, one są też moją najbliższą rodziną. To one są przy mnie, kiedy sobie chcę popłakać czy pokląć na dawnych, czy przyszłych szefów. To one mnie uspokajają, kiedy budzą się mordercze myśli. 

Nie muszę wysłuchiwać dzikich wrzasków podczas meczu. Wiem, kiedy jest gol. Mam mnóstwo sąsiadów, także płci odmiennej. Mieszkam w blokowisku. Oni w porę mnie o tym poinformują, bez przeraźliwego wzdrygnięcia. 

Nie lubię się przytulać, całować, nie rządzą mną hormony, być może z tego wyrosłam Orgazm osiągam, kiedy kupię sobie coś fajnego. Kiedy będzie mnie stać na torebkę Louis Vuitton, czy wyjechać na wymarzoną wycieczkę, ale za moje zarobione pieniądze. Mam gdzieś to, że ktoś mnie gdzieś zaprosi, a na imprezę najchętniej założył by mi burkę. 

Może mam trudny charakter, ale uwielbiam swoje własne towarzystwo. Wystarczająco kocham siebie, żeby to dzielić z kimś innym, poświęcać się jak Matka Teresa czy Florence Nightingale. Mogłabym się poświęcić dla zwierząt, dla schroniska. Lubię rozmawiać ze zwierzętami, one też ze mną, nie wpieprzając się w nie swoje sprawy.


Wiem, że to może zabrzmieć dziwnie. Jak już będę taka stara, zdziwaczała i niezdolna do samodzielnej egzystencji, zainstaluję się pewnie w jakimś pokoiku w malowniczym miejscu, gdzie się mną tak troskliwie zajmą jak ja sama. W takim miejscu jak na przykład domyopiekiolimp.pl, pod warunkiem, że będzie tam dużo zwierząt, dostęp do internetu i dużo muzyki, no i nie zabraknie mi też lampki dobrego wina na dobranoc. A póki co, odczepcie się od mojej wolności. To moja wolność, nie oddam jej nikomu. Kto powiedział, że kobieta MUSI być w związku? Kobieta nic nie musi, kobieta może chcieć być w związku, nie odwrotnie.

Pozdrawiam! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA