7 marca 2017

Wypasiony weekend z Tenex i Pałacyk Otrębusy.


         Kiedy wyszłam już odmłodzona z salonu urody, myślałam tylko o jednym. Żeby tylko nie zaspać na pociąg kolejnego wczesnego ranka. Specjalnie wybrałam tego dnia nocleg u Ani, żeby nie tułać się całą noc pociągami, a i tak wstałam po 2. w nocy, żeby iść na nocny podmiejski i zdążyć na Pendolino. Kiedy już znalazłam swój przedział i miejsce przy samym oknie, podano mi kawę. Nie była to co prawda porcelanowa filiżanka ze srebrną łyżeczką, ale już mi chodziła po głowie niezwykła przygoda. Czułam się jak w bajce. Podróż minęła mi bardzo komfortowo, zdążyłam się nawet zdrzemnąć oglądając co jakiś czas mijające krajobrazy. Dopisywała pogoda, a może we śnie coś mnie ominęło. 

W niecałe cztery godziny z Wrocławia dotarłam do Warszawy. Jednak na początek musiałam trochę ochłonąć, odświeżyć makijaż i wypić napój regenerujący u Grycana, aby po krótkim czasie udać się na miejsce spotkania z blogerami. Stamtąd eleganckim busikiem zabrano nas do siedziby firmy TENEX. Pewnie znacie tą firmę nie tylko z recenzji kosmetyków DermoFuture Precision. Miałam okazję zobaczyć to wszystko na żywo i zaczerpnąć trochę wiedzy. Zawsze ciekawił mnie świat kosmetyków oraz ich działanie. Miałam też okazję poznać nowe osoby, z którymi miałam okazję widzieć się tylko na blogu czy Facebooku. 


Pałac Kultury i Nauki przywitał mnie swoją dostojnością. Był jeszcze piękniejszy niż ostatnio, kiedy wracałam rano do domu. Żeby nie było tak różowo, zanim tam dotarłam zdążyło mi się urwać ucho od torby. Nie powiem, żeby to było śmieszne, obiecuję sobie na przyszłość kupić porządną niewielką walizkę na kółkach. Mimo, że nie zabrałam dużo rzeczy na weekend, tylko trochę miniaturek kosmetyków, to i tak lekko nie było. Miałam też obawy, że urwie się kolejne ucho, ale udało się. Na miejscu panie poczęstowały mnie mini zestawem do zszycia owego ucha. Z obawy, że zbyt dużo stracę ze spotkania, zszyłam to nieszczęsne ucho w czasie przerwy. A działo się dużo, nawet bardzo dużo. 


Panie przedstawiły nam nowe produkty, które dopiero wejdą na rynek. Jedną z nich jest kuracja uszczelniająca naczynka z witaminą K. 




Po części teoretycznej miałyśmy część praktyczną. Trzeba było zmyć makijaż, popróbować wszystkich dobrodziejstw i pomasować skórę masażerami udostępnionymi przez firmę. 


Biotyna, czyli składnik aktywny, który przyspiesza rozwój komórek znana nam dotychczas jedynie z kosmetyków do włosów i paznokci, znalazła swoje zastosowanie w serum odmładzającym. 


Z zamiłowania do złota, wybrałam pulsacyjny masażer z głowicą wzbogaconą 24-karatowym złotem Masowałam nim już wysmarowaną twarz i przyznam, że ciężko było oddać. Wpisałam już go na swoją wishlistę. 


Jeszcze jedna kuracja z witaminą A, o działaniu rewitalizującym. Stosuje się ją na noc. Wszystkie te kuracje otrzymałyśmy pięknie zapakowane do domu. 



Wybaczcie, ale te piękne jabłka zjadłam zaraz po przyjeździe do domu. Została jeszcze herbatka z owoców dzikiej róży, trzy kuracje do twarzy i pendrive.


Kiedy zjedliśmy pyszny lunch, o który zadbała goszcząca nas firma, który błogo i na bogato zapełnił nasze żołądki, w siedzibie TENEX spotkała nas jeszcze jedna niespodzianka. Była też przedstawicielka marki Constance Caroll. Pamiętacie te słynne pudry brązujące? Niedrogie kosmetyki Constance Caroll produkowane w Anglii, w uroczej szacie graficznej przeżywają swój come back, z powrotem wracając do sklepów.


Wśród wielu kosmetyków do makijażu, mamy również modny syreni pył zatopiony dla ułatwienia w bezbarwnym lakierze. Kto nie lubi bawić się pyłkami, ma dodatkową opcję ozdabiania paznokci. 


Na zakończenie warsztatów otrzymaliśmy jeszcze dodatkowo zestaw suplementów, co mnie bardzo ucieszyło. Pigułki zwłaszcza na pamięć z Ginkgo Biloba na bank się przydadzą przy mojej sklerozie. 

Po wypełnieniu anonimowych ankiet tym samym busikiem wysłano nas do uroczego Pałacyku Otrębusy. Tam dopiero hulaj dusza! Ledwo wysiadłam z busika, mało nie zemdlałam z wrażenia. Tyle pięknych widoków!

Pałacyk mieści się pod Warszawą, a swoimi wnętrzami, profesjonalną obsługą i cudownym otoczeniem potrafi zabić zachwytem. 



Do kolacji zostało trochę czasu, trzeba było się zameldować, odświeżyć, no i kto zdążył skorzystał z basenu. Byłam tak padnięta podróżą i wrażeniami, że marzyłam tylko o chwili odpoczynku. Nie przeszkadzało mi to ubrać niebotycznych szpil, którymi obdarowała mnie córka jak dobra wróżka z bajki o Kopciuszku, zejść na dół i porobić kilku fotek. Na początek jednak obfociłam kawałek holu icały pokój. Wrażenia trza było zabrać do domu, no i trochę dla Was. :)


Zanim padłam na swoje łóżko, znalazłam tam również niespodziankę od firmy TENEX. 
Był to zestaw do ciała, składający się z żelu pod prysznic, oraz masła do ciała. 


Butelka żelu pod prysznic tak mi do złudzenia przypominała pozostawioną dla nas wodę mineralną, że musiałam schować, żeby się tego przez pomyłkę nie napić. Niestety, ale niedospana noc, podróż i dzień pełen wrażeń tak mnie umęczyły, że wszystko mogło się zdarzyć... Co chwilę czegoś szukałam. Paulina z bloga zakochanawkolorkach.blogspot.com, z którą dzieliłam pokój, miała ze mnie zaciesz nie z tej ziemi. Nie potrzebowała już nawet włączać telewizora. No cóż, dzisiejsze TV przy mnie się chowa ;)


Pokój był bogato wyposażony, nic nam nie brakowało, miałyśmy nawet wifi i prawie wspólne łoże. Wszystko co tam było, z chęcią widziałabym w swoich kątach.


Zapewniono nam również porządną toaletkę. Wszędzie czekał nas pełen wypas, a do wypasu pasowały moje zdobyczne szpile. Ania wiedziała, co robi. Do tych wnętrz nie pasowały gumowe laczki, ani też moje schodzone kozaki. Po dwóch godzinach pindrowania, zeszłyśmy na kolację.


Wybaczcie ostrość, ale mój smartfonik potrafi znienacka, ot tak sobie strzelić focha, a nie pomyślałam o zabraniu aparatu. Nie wzięłam też torebki, no i posiałam też mój klucz od pokoju. Na szczęście znalazł się nieszczęsny pod krzesłem. Nie chciało się korzystać z basenu, to trzeba było nurkować za kluczem. A miał się gdzie ukryć, zobaczcie sami.



Żeby podzielić się z Wami nastrojem z kolacji, zdjęcie podkradłam od Michała z bloga twojezrodlourody.com.pl. Po całym dniu wrażeń byłam tak wygłodniała, że nie zdążyłam obfocić ciepłego dania, ale za to zdążyłam uwiecznić pyszny kawałek tortu. 


Wspólna kolacja z firmą TENEX została przypieczętowana smacznym winem, wręczeniu certyfikatów, a także długimi rozmowami o pisaniu bloga, kosmetykach i innych interesujących tematach, 

Ciężko było opuścić ten piękny salon, ale czekało nas szybkie spanie i ranna pobudka na śniadanie. No i wyjazd z Pałacyku. Liczyłam też, że zdążę skorzystać z basenu i SPA. Liczyłam... Spałam jak zabita, nic mnie nie ruszało, w końcu wyspałam się. Sen na prawie wspólnym łożu z Pauliną był nad wyraz głęboki, można też powiedzieć, że bardzo udany. Wreszcie się wyspałam. Śniadanie było równie pyszne jak kolacja. Szwedzki stół, gdzie każdy mógł wybrać to co lubi, a pysznych dań nie brakowało. 

Na koniec zostało zwiedzanie, kilka pamiątkowych fotek, pożegnanie i wyjazd z Pałacyku. Na koniec tak jak w piosence, tak trudno było się rozstać...




Na pociąg zdążyłam, wieczorem szczęśliwie dotarłam do domu z masą pozytywnej energii, gorąco powitana przez swoje kicie. Bardzo dziękuję Organizatorom za mega wspaniałe wydarzenie. Dziękuję również wszystkim za miłe towarzystwo. Cieszę się ogromnie, że mogłam być z Wami wszystkimi. 



Jeśli dotrwaliście do końca to gratuluję! Obiecuję sobie zaczynać pisanie postów o wcześniejszej godzinie. Sama ledwo dotrwałam, a jak już zaczynam, to i skończyć muszę.

Miłego tygodnia! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA