10 kwietnia 2017

Jak się sprawdziło marcowe pudełko ShinyBox Pani Wiosna.


     Już minęło trochę czasu od rozpoczęcia testowania pudełka Pani Wiosna Shiny Box. Bez zbędnego rozpisywania, co się przydało, co poszło dalej dowiecie się w dalszej części wpisu. Zapraszam.



Bardzo spodobał mi się design samego pudełka, chociaż samo pudełko to nie wszystko. Chociaż było w nim sporo kolorowych opakowań, nie wszystkie mnie zadowoliły, chętnie się podzieliłam z innymi. 


Wiosną jak zawsze zresztą zależy mi na ładnych, błyszczących włosach, dlatego unikam zbyt wiele chemii w szamponach. Mimo, że trafił mi się pięknie pachnący szampon z linii Nature Moments Schauma zawierający oleje z miodu i opuncji, oddałam go sąsiadce, ja mam jeszcze przyzwoity zapas, a jej sprawiłam nim przyjemność. 

Szampon jest dość pokaźnej pojemności bo 400 ml za jedyne 10,99 zł, jednak to mnie nie zadowala, ponieważ moje włosy wolą dobrą jakość niż ilość. 


Moja skóra jest bardzo wybredna i wymagająca, dlatego mając zapas masek z dużo lepszym składem, oddałam też hydrożelową maseczkę ultranawilżającą Bielenda. 
W nawilżaniu skóry i łagodzeniu podrażnień ma służyć Bio kwas hialuronowy oraz kompleks witamin (A, B3, B5, C, E w mikrokapsułkach). Bardzo fajna maseczka, ale niech ktoś inny skorzysta. Za podwójną saszetkę o łącznej pojemności 10 ml zapłacimy 2,60 zł.


Chętnie oddałam też kolejny Krem do stóp regulator potliwości Delia. Nie mam tego rodzaju problemów, a krem komuś się na pewno przyda. Tu za 100 ml zapłacimy 6,70zł, jednak nie, tym razem nie skorzystam. Oddałam go sąsiadce. Wzajemna pomoc jest bezcenna.


Mimo wcześniejszego entuzjazmu Suchy szampon Got2B Schwarzkopf również pójdzie do ludzi, o ile w nim coś jeszcze jest. Szampon ten kompletnie nic u mnie nie odświeża. Ba! Jest nawet gorzej, bo po każdym jego zastosowaniu musiałam szybko myć głowę, bo porobiły się strąki. Jakaś masakra, dużo lepiej sprawuje się u mnie lakier do włosów. Na szczęście to miniaturka 100 ml, za pełnowymiarowy czyli za 200 ml zapłacimy 18,99 zł. 
Czytałam, że u innych dziewczyn ten szampon służy dużo lepiej, cieszy mnie to  że tylko moje włosy są takie oporne. 


Sprawdziła mi sie za to Polska papka do cery trądzikowej marki Jadwiga. Nie, żebym miała trądzik, ale skutecznie złagodziła duże ślady po uczuleniu, sama dobrze nie wiem na co. Podejrzewam, że na laktozę. Mam nadzieję, że papka ta sprawdzi się też na cerze trądzikowej córki. 

Za produkt pełnowymiarowy 30 ml zapłacimy tu 30 zł. Papkę stosuje się punktowo, dlatego na pewno jest bardzo wydajna. Uważam, że jak działa to warto wydać tym bardziej za produkt o takim składzie. 


Bardzo lubię natomiast Serum do rzęs LashVolution, który już testowałam dawniej, a linki do recenzji są na pasku bocznym. Serum to bardzo dobrze się u mnie sprawdzało i kiedyś i teraz. Rzęsy są wzmocnione, ciemniejsze i nieco dłuższe. Najbardziej cieszy mnie ich spektakularne wzmocnienie. Rzęsy po nim nie wypadały w takiej ilości jak po odżywce Revitalash, serum  to jest bezpieczne dla oka. Stosuję go na noc po demakijażu i przed nałożeniem kremu. Serum posiada długim i cienki pędzelek, którym smaruję wzdłuż linii górnych rzęs.

Cena tego serum wynosi 79,00 zł za 3ml i już sama ta cena przewyższa wartość pudełka, dlatego warto się skusić.


Kremowy róż do policzków Bell ma matować, jednocześnie rozświetlać i dopasowywać się do każdego typu karnacji, pięknie prezentować się na zdjęciach i nie tylko. Odcień mojego różu to 02, na moich policzkach wygląda naprawdę wiosennie. Na tę ciepłą porę roku jest jak znalazł.

Produkt jest pełnowymiarowy i kosztuje 12,99 zł. Tani jak barszcz i bardzo fajny. 


Bardzo ucieszył mnie ten słodki kikutek czyli Mini rękawica GLOV do poprawy makijażu zaprojektowana przez  Krizia Banogon Chan. Do drobnych poprawek wolę patyczki, ale do domycia oka z makijażu jest bardzo dobry. Ponieważ nie zajmuje dużo miejsca, idealnie nadaje się w podróż. Mimo wszystko nie lubię trzeć okolic oka, dlatego chętnie używam dodatkowo olejków, płynów dwufazowych czy płynu micelarnego. 



I to cała zawartość pudełka Pani Wiosna. Nie jest jakaś mega zachwycająca, poprzednie bardziej mi się podobały, ale nie było też tak źle, choć mogło być lepiej. Mimo wszystko opłaca się, choćby dla samego serum do rzęs. 


Jak to jednak bywa po otrzymaniu i przetestowaniu zawartości, już nie mogę się doczekać kolejnego, kwietniowego ShinyBox, jakim będzie Spełnienie Marzeń. Warto się pospieszyć, bardzo ciekawie się zapowiada. Subskrybujecie? 

.

Miłego poniedziałku! :)


0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA