7 kwietnia 2017

Nowy związek. Złoto dla szczęśliwej skóry.


       Kobiety kochają nie tylko diamenty, kobiety kochają też złoto. Złoto jest najbardziej jednak uwielbiane przez skórę. Podobno już Kleopatra stosowała na noc maski ze złota by jak najdłużej zachować gładką skórę. Oprócz właściwości antybakteryjnych, złoto posiada sporo właściwości pomagających zachować młody wygląd. Nie na darmo babki radzą, żeby jęczmień na oku pocierać złotem. Jeśli chodzi o złoto, jestem jak sroka. Kiedy pierwszy raz wzięłam do ręki ten złociutki masażer marki DermoFuture, jak ta przysłowiowa blondynka nie umiałam się nim obsługiwać. Mimo wszystko jest to miłość od pierwszego dotknięcia. Od pierwszego dotknięcia do mojej uroczej twarzy. Po niedługim czasie otrzymałam ten masażer od Tenex, czyli DermoFuture, co stworzyło między nami nowy związek. Dziś opiszę swoje pierwsze wrażenia wnikające z tego związku. 



Jak na złoto przystało, masażer przyszedł pięknie opakowany w solidny kartonik, wyłożony na czarnej gąbce. Uwielbiam pięknie opakowane produkty, cokolwiek by to nie było. Masażer ma tam swoje mieszkanko, podobnie jak moja Gryzelda w kartoniku od ShinyBox. Z tego kartoniku moje futra już dawno wyrosły. 


Żeby nie zmarnować potencjału masażera, czyli mojej złotej pszczoły, do opakowania dołączono instrukcję obsługi. Trochę rozczarował mnie brak dołączonej baterii, ale nic to. Wypożyczyłam sobie jeden paluszek od pilota, przypomnijcie mi tylko, żebym dokupiła. Do wewnątrz należy włożyć jedną baterię 1,5V, zakręcić i wtedy masażer będzie drygać, pulsować, bzyczęć i masować. Stąd się wzięła jej ksywka "złota pszczczoła". 



Wystarczy tylko lekko przekręcić końcówką, żeby masażer rozpoczął swoją pracę, w ten sam sposób go uciszamy i odkładamy na miejsce. 



OPIS PRODUCENTA

Pulsacyjny masażer do twarzy z głowicą w 99,9% wzbogaconą 24-karatowym złotem, w kształcie litery T, ma szerokie zastosowanie odmładzające; głównie przeciwdziała starzeniu się skóry. Służy do stymulacji i masażu mięśni twarzy, wspomaga podtrzymanie owalu twarzy. Eliminuje zmarszczki wokół oczu, ust, podbródka, jak i szyi, poprawia kontur twarzy! 

Wystarczą zaledwie 2-3 minuty dziennie, by osiągnąć takie zaskakujące rezultaty!


Naturalna struktura komórek ciała może być naruszona poprzez złe ciśnienie krwi, jak również starzenie się skóry, co jest głównym powodem jej opadania i zwiotczenia.

Głowica pokryta 24-karatowym złotem uwalnia w czasie masażu czyste jony złota, które stymulują produkcję kolagenu w skórze, wygładzającego głębokie zmarszczki, oraz pobudzają mięśnie, ujędrniają i naprężają skórę. Podobnie jak fale jonów złota naturalnie występujące w organizmie, tak samo złote jony w urządzeniu działają na regulację i równowagę bioelektryczną, wspomagają metabolizm i regenerację komórek.


Regularny, codzienny 2-3-minutowy masaż zmniejsza zmarszczki wokół oczu, ust, czoła oraz brody, błyskawicznie zmienia kształt konturu twarzy! Najbardziej zintensyfikowane działanie masażer wykazuje podczas używania rano i wieczorem. 6,5 tys. wibracji na minutę poprawia ukrwienie skóry.
Regularne stosowanie sprawia, że skóra jest zwarta i elastyczna, a zmarszczki wygładzone.


OBIECANE EFEKTY
  • Podnosi owal twarzy.
  • Przyspiesza krążenie krwi.
  • Dotlenia skórę.
  • Zwiększa elastyczność skóry.
  • Stosowany z serum wprowadza substancje aktywne w głąb skóry.

Trochę krótko stosuję swój masażer, żeby podniósł mi się owal twarzy i zniknęły wszystkie zmarszczki. Jak już się je otrzymało od życia w gratisie, to już pozamiatane. Albo pozostaje pomoc medycyny estetycznej, albo warto się z nimi zaprzyjaźnić. No, ale nie do końca! Zawsze można przeciwdziałać ich powstawaniu, czyli smarować, masować itd. Lepiej zapobiegać niż leczyć, lepiej też późno niż później, kiedy zmarszczki już towarzyszą. Lepiej też późno niż wcale. Nie wiem czy doczekam się odmłodzenia w tym życiu, ale kto wie, może będę kusić jako urocza staruszka bez widocznych zmarszczek. A kto mi zabroni. Póki co, masuję nim swoją buźkę zawsze po nałożeniu serum na skórę. 
Masaż moją złotą pszczółką jest bardzo przyjemny i relaksujący, cichutkie bzyczenie nie drażni, wprawia jedynie w lekkie zdziwienie moje koty. I wcale, ale to wcale nie chce mi się kończyć po tych trzech minutach, ani nawet po pięciu.  Mięśnie mojej twarzy są rozluźnione, zrelaksowane, serum szybciej wnika w warstwy skóry, a ja w euforię. 
Wierzę po cichu, że ten magiczny masażer się sprawdzi, pogoni zmarszczki, wygładzi co trzeba i nadal przyjaciółki i przyjaciele moich córek będą myśleć, że ja to nie ich mama tylko koleżanka. 

Zawsze mówię - lepiej zapobiegać niż leczyć. Dlatego nie ma co czekać, aż powiększy się siateczka zmarszczek, tylko śmigać do Rossmana czy Hebe po ten magiczny sprzęcik. Będzie on też świetnym prezentem na Zająca, na Dzień Matki, Babki, na urodziny, na coś tam jeszcze, ucieszy nie tylko oko, ale i skórę nawet bez okazji, 

Gdybyście nie znaleźli masażera stacjonarnie, zawsze możecie zamówić TU

Miłego weekendu! 

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA