8 kwietnia 2017

Ulubiona piątka ostatnich miesięcy.


       Czas najwyższy napisać o swoich ulubieńcach. Nie pisałam o nich w marcu, nie pamiętam czy wspominałam w lutym. Mam ich dużo więcej, ale wybrać kilka z nich specjalni na blog to trzeba być artystą, tym bardziej że co chwilę piszę o którymś recenzję. Ponieważ nie chcę nikogo zanudzić, wspomnę tylko niektóre z wybranych ulubieńców. Będzie ich tylko piątka. Zapraszam.



Krem na noc Wild Rose Stenders to jeden z najbardziej przyjemnych kremów jakie kiedykolwiek miałam. Kiedy nakładam krem na skórę, nie mogę czuć przymusu, zatykać nos. Nakładanie kremu ma być dla mnie nagrodą, nie karą. Tych ostatnich i tak w życiu jest zbyt wiele. Bardzo lubię jego lekką, ale jednocześnie bogatą konsystencję, zapach jak i to, że rano nie obawiam się zajrzeć w lustro. Krem bardzo dobrze nawilża, odżywia i relaksuje. I o to chodzi. Jest przy tym bardzo wydajny.


Liquid Gold Smoothing & Perfecting Mask Alpha-H to australijska maseczka, która ma zadanie złuszczać i jednocześnie regenerować skórę twarzy, szyi i dekoltu. Ta miniaturka przyszła w którymś pudełku Shiny Box, inaczej pewnie nie miałabym okazji jej poznać. Maseczkę tą wystarczy nałożyć raz w tygodniu na 10 minut, żeby po pewnym czasie zauważyć, że skóra odzyskuje dawny blask i gładkość. Koloryt skóry zostaje wyrównany, a przebarwienia w widoczny sposób bledną. Maska  zawiera kwas glikolowy (15%), który skutecznie złuszcza martwy naskórek, działając podobnie jak peeling chemiczny. Mimo zawartości kwasu glikolowego maska ta jest bezpieczna dla skóry, gdyż zawarte w niej ekstrakty z miodu Manuka oraz lawendy wraz z bogactwem witaminy E świetnie nawilżają skórę, wspomagając jej odnowę i sprawiając, że jest ona bardziej elastyczna, promienna i jedwabiście miła w dotyku. Po nałożeniu maseczki odczuwam lekkie szczypanie, ale to pewnie maseczka daje znać, że działa. Maska jest bardzo droga, koszt pełnowymiarowego opakowania to 180 zł,  ale jest ona mega wydajna, a na takie rezultaty warto zaoszczędzić. 



Mydło naturalne Stenders wykonane własnoręcznie przez samą założycielkę marki Stenders to coś jakby relikwia. Żadne mydło jakie miałam tak pięknie i naturalnie nie pachniało świeżymi różami. Jego zapach czułam już przez folię, teraz pachnie mi cała łazienka. Ale chociaż zapach jest dla mnie niezwykle ważny, to nie tylko o niego tu chodzi. Mydełko w połączeniu z wodą wytwarza delikatną kremową pianę, która skutecznie myje i nie wysusza mojej wrażliwej skóry. Takie mydełko to prawdziwy skarb. Po umyciu pachnie też moja skóra i żałuję, że nie mam balsamu o tym samym zapachu. Najchętniej nie smarowałabym już się niczym, ale przezorności nigdy za wiele. Dlatego balsam czy masło po kąpieli być musi.



Odżywcze masło do ciała DermoFuture to nowość, którą znalazłam w zestawie z żelem pod prysznic tej samej serii na swoim łóżku hotelowym od Tenex po warsztatach. Jeśli spotkacie taki zestaw, nie traćcie okazji, bo mało które masło za tak niewielką cenę tak dobrze nawilża i odżywia skórę. No i przy tym pozostawia obłędny zapach, który pozostaje na skórze aż do kolejnej kąpieli. Masło zawiera olej abisyński i arganowy, które intensywnie nawilżają skórę, nawet gdy jest bardzo wysuszona. Poprawia też kondycję skóry dzięki mikrokapsułkom z witaminami, które pod wpływem ciepła rozpuszczają się i doskonale wchłaniają w skórę, pozostawiając skórę gładką i dobrze odżywioną. W zestawie jest jeszcze żel pod prysznic, ale czeka na swoją kolejkę. Koszt całego zestawu to około 32,90 zł. Polecam! 


Session Spray Lakier do włosów Kevin Murphy chociaż jest niewielki, bo zawiera 55ml to bardzo wydajny i pozostawia włosy w całkowitym ładzie unosząc je u nasady. Na odświeżenie fryzury działa dużo korzystniej niż suchy szampon, pozostawiając przy tym cudowny zapach. Ładnie utrwala fryzurę zapamiętując kształt ułożonych włosów, nie tworząc przy tym efektu hełmu. Włosy zachowują naturalny kształt, a także połysk. Jak nie przepadałam za lakierami do włosów, tak ten uwielbiam. Używam go też czasami, kiedy nie mam czasu umyć sobie włosów. Też nie jest tani, ale można go kupić w mniejszej pojemności. Na tyle, co ja potrzebuję to mała pojemność wystarcza na długo. Też tanio nie jest, ale jest oparty na naturalnych olejkach zapachowych, żywicach utrwalających fryzurę, hydrolizowane proteiny pszenicy, chroni kolor włosów przed UV, jest odporny na wilgoć. Zawiera niewielką ilość związków lotnych organicznych i nie zawiera freonu, a z każdego sprzedanego opakowania część zysku jest przekazywana na walkę o zmniejszenie globalnej emisji dwutlenku węgla.

Mam dla Was jeszcze jedną piątkę. Niektórzy z Was wyjeżdżają na wakacje, wycieczki czy do pracy do Niemiec czy do Holandii. Strona piatkabus.pl  oferuje przewozy międzynarodowe do tych krajów. Wystarczy zarezerwować sobie termin, nawet za pomocą sms, wtedy bus przyjedzie pod wskazany adres i zawiezie najkrótszą możliwą drogą na miejsce. Przewozy oferowane są w niskich cenach, przewoźnicy zapewniają bezpieczeństwo i komfort.

Co Was zainteresowało najbardziej z moich ulubieńców? 

Miłej niedzieli!

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA