20 czerwca 2017

Kosmetyczne niezbędniki na upalne dni.


        Na początku chciałabym podziękować za liczne życzenia urodzinowe na Facebooku, na Instagramie, przez telefon, wzdłuż i wszerz, tam i z powrotem. Nie dałam rady wszystkim od razy podziękować po kolei, ale nic straconego. Damy radę.

Pogoda urodzinowa była powiedzmy tropikalna, a że musiałam dziś trochę poszwędać się po mieście, choćby po zwykłe zakupy, tak upał jak i komary mnie pokonały. Pomyślałam od razu o niezbędnikach na te ciężkie fantastyczne dni. Nie można tyle narzekać, trzeba się wyposażyć w co nieco i cieszyć się latem. Chyba lepiej, że jest pięknie na dworze niż miałoby ciągle padać? Nie będę wciskać, ani operować markami, bo to Wasz wybór. Sami wiecie, co najbardziej Wam służy. Będzie raczej ogólnikowo.

Ponieważ z każdej strony słońce nas spieka jak te frytki, nie możemy się obyć bez ochrony przeciwsłonecznej. Ochrona przeciwsłoneczna zawsze będzie modna i na czasie, tak samo jak zdrowa i piękna skóra. 


Nie wiem jak by człowiek chciał, bez filtrów nie ma co wychodzić przy takim upale. Przebarwienia, poparzenia, nie wspominając innych koszmarów jak czerniak czy wcześniejsze zmarszczki są nieuchronne. Podczas największych upałów stawiam na SPF 50 czyli największą ochronę z możliwych. I nie wierzcie w to, że się przez to nie opalicie. Filtry nie zatrzymują wszystkich promieni słonecznych. Opalicie się, ale wolniej, zdrowiej i ładniej. 


Mamy ogromny wybór kremów z filtrem. W filtry są zaopatrzone także kremy pielęgnacyjne, podkłady, a także kremy BB. Fajnie, że są, ale na plażę to trochę za mało. Nie wystarczy się posmarować raz dziennie. Bardzo cenię sobie o tej porze roku wszelkie mgiełki do twarzy, toniki z atomizerem. Bez nich takie wyjście z domu może być już nie być takie przyjemne. 


Oprócz mgiełek odświeżających warto też zwrócić uwagę na zwiększoną higienę. Nie wyobrażam sobie wyjścia z domu w taki upał, żeby nie użyć antyperspirantu. Muszę czuć się komfortowo. Tak samo nie wyobrażam sobie wyjścia bez żelu antybakteryjnego. Nie zawsze jest możliwość umycia rąk na mieście, a przecież odsuwamy włosy z twarzy czy chcemy zjeść loda w wafelku. 


Tak jak lubimy choćby trochę makijażu na twarzy by dodać jej wyrazu, tak czasem lubię wyrównać kolor na ciele. Choćby po to by ukryć drobne siniaczki, ślady po ukąszeniach komarów czy zadrapania po kocich szaleństwach. W niektórych biurach obowiązuje dress code, tak samo jak na ważne uroczystości nie wypada przyjść bez rajstop, ale czasami można je zastąpić na przykład rajstopami w sprayu czy w kremie. Myślę, że w tak zamaskowanej skórze, czy to będzie zwykłe biuro, czy wirtualne, czy tymczasowe jak http://www.omnioffice.pl/ nikt na to nie zwróci uwagi czy masz rajstopy czy nie.

To tyle niezbędników na dzisiaj, być może nie o wszystkich zapamiętałam. Co byście jeszcze dodali? Bez których kosmetyków nie wyobrażacie sobie lata?

Pozdrawiam serdecznie! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA