8 lipca 2017

Czerwiec w zdjęciach.


       Dziś mam jakiś kiepski dzień, nie będę pisać dlaczego. Po prostu trzeba mieć jakieś zezowate szczęście, żeby nie móc nic zaplanować, bo coś wyjdzie nie tak ze zdrowiem. Ale nie przyszłam się tu żalić, przyszłam powspominać swój piękny, urodzinowy miesiąc. Cieszę się, że urodziłam się w czerwcu, a nie na przykład w zimie. No to zapraszam. 

W tymże miesiącu było trochę "darów losu", trochę upominków, trochę kwiecistości...


Było też trochę kota, polowania na muchy i na mnie...


Było też trochę kociej wdzięczności. Upolowanych much na swojej jasnej narzucie już nie fotografowałam. Dobrze, że w domu nie ma myszy, ale resztki wylizanej do błysku saszetki ze śmietnika też potrafiły upolować i mi przynieść do łóżka...


Dobrze, że myszy tam nie było. Chociaż nie, myszki są bardzo sympatyczne, bardziej wydarłabym się na widok pająka.

Ale było też trochę miłych przyjemności. Takich słodkich i pachnących. :)


I dziwnych reakcji też trochę było... Jak koty są przyzwyczajone do różnych odsłon moich twarzy, tak kurier na widok mnie w maseczce miał ciekawą minę i niezłą radochę. Ale to jeszcze nic, to naprawdę jeszcze nic. Herbatki Hello Slim do końca życia nie zapomnę. Jak detox to detox. Przetrzymał mnie trochę w łazience, z przerwą na elektrolity :P Maskę arganową postanowiłam użyć tylko do mycia, a i tak po kilku godzinach był oklap. Na szczęście już "wyszła".


No i nie mogło zabraknąć Nikolki. Biegła sobie tak do ukochanej cioci. Zdjęcie prawie w locie. W tym miesiącu miną jej 3 latka.


Aż szkoda, że czas tak biegnie do przodu, że dzieci tak szybko rosną. Marzy mi się mieszkanie we Wrocławiu, takie podobne jak mojej córki, z dużym tarasem, żeby koty mogły sobie wędrować do sąsiadów na poczęstunek, tak jak przychodzą do Ani. Takie mieszkanie można kupić przez grupę developerską apartgd.pl, ale takiemu zdechlakowi jak ja, kredytu nikt nie da, a do kolektury lotto nie mogę trafić. Zawsze mam bliżej do półki z czekoladą... No to zostaną te moje koty na parapecie, a ja nadal będę jeździć koleją. No chyba że... ukradnę pierwszy milion... :D

Nie będę pociskała, żeby Was zaprosić na swój Instagram. To ma być przyjemność, nie przymus. Ale jak macie ochotę, to serdecznie zapraszam. :)

Miłej niedzieli! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA