26 września 2017

Beauty School, czyli szkoła piękna Shiny Box wrzesień 2017


        O wakacjach już prawie zapomnieliśmy, znów musimy zmierzyć się z obowiązkami, także z nauką. Nowe pudełko od Shiny Box ma pomóc osiągnąć piękno w tym pracowitym okresie. Młodszym zachować higienę i urodę, starszym dodać trochę kolorków. Co tym razem trafiło do mnie i co myślę o zawartości nowego pudełka przeczytacie w dalszej części...

Na początek zawsze kilka słów o samym pudełku. Szata graficzna jak zawsze mi się podoba, kolorystyka również, szary kartonik natomiast wydzierżawiłam kotom. Też coś muszą z tego mieć. Od kilku miesięcy zamiast ulotki z rozpiską znajdujemy Shiny Mag. Jest to broszurka, w której oprócz rozpiski i cen znajdziemy kilka porad, jakiś przepis, tu każdy znajdzie coś dla siebie.



Z zawartością natomiast bywa różnie. Jednego zadowoli więcej, drugiego mniej, a trzeciego wcale. Trudno jest wszystkich zadowolić jednakowo.

Zacznę od tego, czego jako ambasadorka nie otrzymałam. Jest to Cougar Perfect Pout Plumber, coś w rodzaju błyszczyku czy balsamu w tubce, który ma powiększać usta. Też chętnie przetestowałabym ten produkt, niestety jest on przeznaczony dla wiernych subskrybentów. Jego koszt wynosi 70 zł. 

Jako ambasadorka też mogłabym otrzymać ten produkt, choćby za pracę jaką tu wkładam. Nie wiem, komu to przeszkadza, żeby ambasadorka Shiny Box mogła zostać VIP. Takie jest moje zdanie.  


Natomiast jako ambasadorka otrzymałam ekologiczną torbę na zakupy Atmosphere, którą znajdziecie na stronie sklepu internetowego Brytyjka. Torby takie lubię, są bardzo przydatne, bardzo mi się podoba, ale myślę że ten wzór bardziej będzie pasował do mojej wnuczki. Wnusia też ma dwa koty. Torbę tą można kupić za około 15 zł, ale znajdziecie tam również plecaki i torebki, oraz zestawy zimowe. 


Bardzo spodobał mi się sypki rozświetlacz Shimmer Roll BeellaPierre, który jest również produktem wegańskim, produkowanym w UK. Może on być stosowany do makijażu oczu, twarzy, a także rozświetlania ciała. Jego koszt to 60 zł/2 g. Rozświetlacz ten jest aplikowany dzięki kulce, co ułatwia wykonanie makijażu.


Ach, zapomniałabym! Nie wiem, dlaczego tak drogi produkt nie był zabezpieczony przed otwarciem. Nie wyglądał on na nietknięty.


Drobinki rozświetlacza nie rażą w oczy, natomiast dają subtelne rozświetlenie. Myślę, że do szkoły taki gadżet to lekka przesada, chyba że na dyskotekę lub popołudniowe spotkanie. Bardzo podoba mi się efekt, dlatego chętnie przetestuję. 


Kolejnym produktem wrześniowego pudełka była paletka do konturowania twarzy zamiennie z błyszczykiem 3 D. Mi się trafiła na szczęście paletka do konturowania Smart Girls Get More. Nie jest to coś wymarzonego. Opakowanie wygląda na bardzo kruche i nietrwałe. Konsystencja jest może i dobra, ale napigmentowanie bardzo słabe, dzięki temu ucząca się makijażu dziewczyna krzywdy tym sobie nie zrobi. Wydatek niewielki, bo 13,99 zł, więc za kieszonkowe może sobie kupić dla celów nauki makijażu. Do paletki nie ma dołączonego pędzelka, co bardzo by się przydało w tym przypadku. 


Shiny Box wrzucił też fajny dodatek przydatny do tworzenia makijażu czyli swój Face Chart. Jest to bloczek do szkicowania makijażu, który może się przydać i młodszej, i starszej dziewczynie. Jego koszt to 20 zł. Chętnie się pobawię wspólnie z wnuczką. 


Lakier do paznokci Trend&Big Brush Delia oparty jest na nowej, szybciej schnącej formule. Zawiera on nowy, płaski, gruby zaokrąglony pędzelek, który ma ułatwiać nakładanie lakieru. Nie otwierałam tego lakieru, nie odpowiada mi kolor. Jego kolor, chociaż pasuje pod kolor szkolnego mundurka, to jednak do szkoły bym nie ryzykowała go nakładać. Cena jednego lakieru to 6,50 zł. Pewnie oddam którejś młodszej dziewczynie w rodzinie, która nie nosi jeszcze hybryd.  


Utrwalająca baza pod cienie Cashmere zapewne zalegała w magazynach, ponieważ jej termin ważności kończy się w styczniu 2018. Nie mam nic przeciwko samej bazie, na pewno mi się przyda, ale wycena z taką datą ważności na 22 zł/7 g to przesada.  Nie wiem, czy uda mi się zużyć tą bazę, ale wolałabym dostać coś o dłuższej dacie ważności. Jeśli coś jest z tak krótką datą ważności, powinno być mocno przecenione. Uważam, że koszt tu jest nieproporcjonalny do stopnia zużycia, tym bardziej dla nastolatki. 


Cień do powiek Pierre Rene jest tu jako wkład, który ma spersonalizować paletkę odcieni dostosowaną do typu urody oraz rodzaju makijażu. Jest tu mix 5 kolorów. Bardzo podoba mi się odcień i konsystencja tego cienia, chociaż rzadko takie kolory nakładam. Według mnie jest to odcień bardziej wakacyjny niż szkolny, gdzie makijaż powinien być mniej niż bardziej widoczny. Cena jednego wkładu wynosi 6,99 zł.


Oprócz kosmetyków do makijażu znajdziemy też coś do pielęgnacji oraz higieny. Odświeżające mydło do rąk CleanHands działające również antybakteryjnie przyda się każdemu bez wyjątku. Moje jest o zapachu owoców tropikalnych, czego nie bardzo wyczuwam, ale chociaż wolę inne,  nie zmarnuje się. Dobrze też czyści nim się gąbeczkę Beauty Blender. Chociaż cena 6,49/250 ml jest tu niewielka, to jednak wolę iść na jakość niż na ilość. Nie jest to żadna rewelacja.


Deep Moisture Hair Mask Argan Oil Novex to bogata w czysty olej arganowy oraz witaminę E maska do włosów suchych i matowych, oraz przesuszonych i splątanych końcówek. Jej zadaniem ma być odbudowa struktury włosa. Cena 46,68 zł/1kg to koszt naprawdę niewielki, tym bardziej, że pudełeczko jest niewielkie i mamy tu tylko 100 g produktu. Na razie musi odczekać u mnie w kolejce, zanim wykończę poprzednie opakowanie. Sądząc po ilości, przyda się na jakiś wyjazd. Maskę, jak i inne produkty marki NOVEX kupicie na stronie dystrybutora Treko-Hair


W swoim pudełku znalazłam również próbkę kremu do twarzy Aksamitna Kuracja Biały Jeleń. Taki krem na pewno byłby fajną opcją do pielęgnacji młodej cery. Pewnie ją komuś oddam.


Pakamera ofiarowała nam bon zakupowy w wysokości 20 zł przy zakupach za minimum 200 zł, co u nastolatek, czy nawet studentek jest raczej ciężkie do wykonania. Ja też nie planuję wydania takiej kwoty w tym sklepie. 


Nie była to zawartość na miarę moich marzeń, ale jak wspominałam, trudno każdemu dogodzić. Irytuje mnie spora ilość tanich drogeryjnych produktów, a nawet o krótkiej dacie ważności. Gdybym chciała to wypróbować, nie potrzebowałabym specjalnie wykupować pudełka, chociaż to samo pudełko najlepiej tu się prezentuje i przydaje na przeróżne drobiazgi. Drogerię mam bardzo blisko domu, mogę tam zawsze wpaść i coś wybrać. Nie jest też najgorzej, bo mamy tu nieznany nam rozświetlacz, chociaż niezabezpieczony i nie pierwszej świeżości. Lojalne klientki mają ciekawy produkt do ust. Cieszy też baza pod cienie do powiek oraz Face Chart. Nie wszystko się nadaje akurat do makijażu szkolnego, ale też nie samą szkołą człowiek żyje.

Jeśli chodzi o mnie, wolałabym znaleźć coś ciekawszego w tym pudełku, niż produkty które sklepom zbywają. Tak śmiem sądzić po tym co widzę. Jak nie krótka data ważności  to nieprzydatny nikomu kolor, albo coś byle jak wykonane. Nie znoszę bylejakości. Wolę nic nie kupować niż mam kupić byle co.

Całkowity koszt wrześniowego pudełka bez produktu do ust oraz torby na zakupy, którą otrzymali ambasadorzy wynosi około 140,64 zł. Jego wartość w tym miesiącu jest podwyższona o 70 zł dla lojalnych subskrybentów. Wybór należy do Was.

Wrześniowe pudełko Beauty School możecie jeszcze trafić na stronie Shiny Box. Jeszcze jest dostępne. Co Wam się najbardziej podoba we wrześniowym pudełku? Skusicie się? 

Pozdrawiam serdecznie! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA