28 września 2017

Przeminęło z wrześniem 2017.


           Kolejny miesiąc już prawie za nami, zatem nadszedł czas na jesienne porządki. Czas się pożegnać z pustymi opakowaniami po kosmetykach. We wrześniu poszło u mnie najwięcej kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Nie znaczy to, że wszystkie zużyłam w ciągu jednego miesiąca. Niektóre zużywałam kilka miesięcy. Co tym razem zużyłam i czy się polubiliśmy, dowiecie się w dalszej części. Zapraszam. 


PIELĘGNACJA TWARZY


Różany balsam do ust L'Occitane używałam ponad termin przydatności, czyli ponad sześć miesięcy, dopóki nie zmienił się w nim smak, który był niesamowicie cudowny. Po upływie ponad pół roku, zmienił się na gorzkawy, co już nie było takie miłe. Był to mój ulubiony balsam, dobrze nawilżał usta i chętnie bym do niego szybko powróciła, gdyby tylko był wegański. 

Odżywczy krem do twarzy z różą Nikel polubiłam mimo jego tłustej konsystencji. Latem jednak ciężko było go używać na dzień, nawet na noc, dlatego najchętniej używałam go jako maseczki po maseczce złuszczającej z kwasami. W tej chwili wygrzebuję już ostatnie resztki kremu. Był to kolejny mój ulubieniec, który dobrze odżywiał skórę. Wrócę po niego przed zimą, na tą porę będzie idealny! 

Ożywczy krem do twarzy Naobay miło mnie zaskoczył w jednym z pudełek od Shiny Boxa. Pisałam o nim pewnie już kilka razy. Jak się domyślacie też był moim ulubieńcem. Aż szkoda, że ostatnio w tych pudełkach nic ciekawego nie ma. 

Olej Sacha Inchi Natural Secrets stosowałam na różne sposoby, świetnie działał na moją suchą skórę, także włosy i paznokcie. 

Regenerujący olejek do twarzy z organicznymi olejkami z róży i czarnuszki, Evolve to moje jedno z najbardziej uwielbianych olejków. Zostało mi go dosłownie na kilka razy i przyznam, że nie chcę się z nim żegnać. Pod koniec odzywa się we mnie sknerstwo, wchodzę w tryb oszczędzania żeby odwlec ten moment. 


Kolagenowa maska ze złotem GlysSkinCare okazała się być bardzo łaskawa dla mojej skóry. Pięknie ją wygładziła, nawilżyła i rozświetliła. Chcę jeszcze. 


Kojąca woda różana 3w1 Bielenda  jako ulubiony micelek gościła u mnie już kolejny i na pewno nie ostatni raz. 

Hydrolat różany Mohani również był moim ulubionym. Aż żal się żegnać, ale wrócę po niego na pewno. Znakomicie odświeżał skórę, tonizował ją i koił.

PIELĘGNACJA WŁOSÓW


Nawilżająca odżywka do włosów Tints of Nature była jedną z moich lepszych odżywek do włosów o naturalnym składzie. Włosy były po niej dobrze odżywione, nawilżone, nie sprawiały problemu przy rozczesywaniu. 

Szampon do włosów Sayoss znaleziony w pudełku Shiny Box zastosowałam na włosy aż raz, po czym chciałam zadrapać swoją głowę. Całe szczęście, że jeszcze nie dostałam po nim łupieżu. Zużyłam go do mycia podłóg. Starej wykładziny nie było mi już żal. Myłam nim też gąbeczkę Beauty Blender, ale nie polecam. Tylko ją sobie pokruszyłam tym badziewiem. Nie zasłużył nawet na te kilka słów, nie polecam. 

Szampon perłowy BioBotanic chociaż w miniaturce, zrobił na mnie przemiłe wrażenie. Bardzo rzadko, a właściwie sporadycznie się zdarza, żeby szampon o naturalnym składzie był dla moich włosów tak rewelacyjny. Miniaturka była bardzo wydajna, ale kiedy nie dokręcając buteleczki pozwoliłam mu się wylać (pewnie kot robił przegląd w łazience) nie zdążyłam się nim dobrze nacieszyć. Marzę, aby go przetestować w większej pojemności. 

PIELĘGNACJA CIAŁA


Mydło w kostce Dove to moje ulubione mydełko, jedyne z drogeryjnych, które nie podrażnia mojej skóry. Stosuję je do mycia rąk i ciała.

Ujędrniający olejek do ciała Kneipp to mój niedawno odkryty ulubieniec. Oprócz pięknego zapachu, doskonale dbał o skórę mojego ciała. Coś wspaniałego, polecam. 

MAKIJAŻ


False Lash SuperStar XFiber L'Oreal Paris to kolejna drogeryjna maskara, która zdobyła moje serce i rzęsy. Jeden z najlepszysch maskar L'Oreala, mój ideał do którego będę powracać. W tej chwili jednak z czystej ciekawości zdradziłam go z młodszym modelem. Po czterech miesiącach zaczął się już trochę kruszyć, więc czas było przetestować kolejny. 

PIELĘGNACJA PAZNOKCI


Zmywacz do paznokci o zapachu Mango Sensique niczym specjalnym się nie wyróżnia, ten akurat wali jak inne, ale nie znalazłam w pobliżu swojego ulubionego Sally Hansen.

Olejek do paznokci Neess w miniaturce bardzo dobrze wpłynął na ich wygląd. Nie pisałam o nim, ale polecam. 

Odżywka do paznokci Trind również w miniaturce również przyczyniła się do ich wzmocnienia, chociaż trudno ocenić na jak długo. Ponieważ jestem bardzo osłabiona, nie zabieram się za grubsze porządki, robota nie zając. 

WOSKI I PRÓBKI


Woski zapachowe otrzymałam od Patrycji Pieguski, są one dostępne w jej własnym sklepie z kosmetykami naturalnymi Ecoeuphoria (niestety, w UK).Woski tak pięknie pachną, że szkoda było mi ich otwierać, ale w końcu ciekawość wygrała. Zostały mi jeszcze dwa do wypalenia, niedługo je pokażę. Zużyłam kilka próbek, najbardziej zapamiętałam próbkę kremu Resibo, mam ochotę przetestować całe opakowanie. Próbka perfum Gabrielle Chanel była jakaś felerna, nie dało się nią porządnie psiknąć, nie zdążyłam też zapamiętać zapachu. Była też próbka jakiegoś kremu do włosów Mythic Oil L'Oreal Professionnel, ale nie zdążyłam go jednak ocenić na tyle, żeby chcieć. 

Kosmetyki, które doczekały się recenzji są podlinkowane, o niesprawdzonych raczej rzadko piszę, choćby dlatego, że szybko przestaję je używać. 

Znacie coś z mojego denka? 

Już mamy prawie weekend, więc życzę Wam miłego weekendu ;)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA