30 października 2017

Moje pielęgnacja włosów, i w jaki sposób walczę z ich wypadaniem.


        Jesień to pora roku, kiedy tracimy najwięcej włosów, co zaczyna wzbudzać niepokój. Najczęściej kojarzymy wypadanie włosów chorobą, niezdrowym stylem życia czy nadmiarem stresów. To również może pogłębić problem. Ponieważ u mnie już od dzieciństwa jest problem z niedoczynnością tarczycy, to na nią przeważnie zrzucam całą winę. Winą mojego wypadania włosów może być wszystko razem wzięte. Wiadomo, że chociaż w głowie jeszcze szumi, mój organizm nie jest już pierwszej młodości. Potrzebna mi zdrowa dieta i zdrowszy styl życia, ale nie będę się dziś na tym skupiała. Po prostu pracuję nad tym. Wspomnę tylko jak ratuję swoje nieszczęsne włosięta.


Przy długich włosach robią się one coraz bardziej ciężkie, co mi zaczęło przeszkadzać. Jeszcze na początku cieszyłam się że są coraz dłuższe, z czasem zaczęło mi to jednak przeszkadzać. Przeszkadzać, że tak szybko rosną. Skończyło się na skróceniu, ale to trochę za mało. Mimo, że niedawno skrócono moje włosy o około 8 cm, nadal czuję, że są za długie. Urosło też mnóstwo nowych włosków, ale co z tego, kiedy się wykruszają i żyją swoim życiem. Muszę się gimnastykować, żeby jakoś wyglądały. 


Oprócz niedoczynności tarczycy mam również problem z wrażliwością skóry głowy. Trudno mi znaleźć odpowiednią pielęgnację włosów, kiedy na drogeryjne szampony moja skóra reaguje alergią, w przypadku naturalnych szamponów robią się nie do rozczesania. Znalazłam swój szampon do cienkich włosów w serii Angel Kevin Murphy. Szampon jest wydajny i nie sprawia mi problemów. Problem pozostał z odżywkami, większość ich obciąża moje włosy i na drugi dzień są już do umycia, a czasem jeszcze wcześniej. Postawiłam na odżywkę w sprayu bez spłukiwania od Biobotanic. Odżywka jest produkowana na składnikach naturalnych, bardzo lekkiej konsystencji. Jest bezproblemowa w użyciu i bardzo, bardzo wydajna. 
Raz w tygodniu, albo rzadziej nakładam trochę oleju na końcówki włosów Taki, jaki mam pod ręką. Po prostu robię sobie coś w rodzaju maski na same włosy. Żeby zabezpieczyć końcówki używam serum do włosów, jakiś jedwab albo odrobinę olejku. Włosy robią się gładkie, błyszczące, rosną jak szalone... Oprócz jedwabiu, zabezpieczam je również przed suszarką, bo czasami jednak ją używam.


Żeby nie pogrążyć tych włosów w dążeniu do opuszczenia mojej głowy, wstrzymałam na trochę farbowanie swych ciemnych odrostów, co zaczyna mnie już irytować. Widoczne są już pasma ciemnych włosów, widoczne są też siwe pasemka, a na końcu rudawe pozostałości po blond. Mam zamiar to zmienić, ale póki co, stosuję wcierki na swój skalp. 
Trzy razy w tygodniu ampułki wzmacniające  z rzepą Joanny, które się stosuje przed myciem, a jak nie mam czasu, czy zapomnę to stosuję kurację wzmacniającą innej serii, ale po umyciu. Na razie jest coraz lepiej, widać że mikstury działają. Włosów na razie nie pokażę, nie chcę straszyć tymi odrostami, w końcu niecodziennie jest Halloween, na szczęście można już nosić czapkę. 

Kto obchodzi Halloween, życzę udanej zabawy i strasznego straszenia. Jeśli robicie jakąś większą imprezę, warto zabezpieczyć ją profesjonalną obsługą medyczną. Zawsze ktoś może paść z wrażenia, patrząc na te inspirujące, pełne kreatywności charakteryzacje. Taką obsługę organizuje emermed.pl, a także kursy pierwszej pomocy czy szkolenia dla personelu medycznego. 

W jaki sposób pielęgnujecie swoje włosy? Znacie coś z mojej pielęgnacji?

Pozdrawiam cieplutko :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA