3 listopada 2017

Ampułki wzmacniające z rzepą na ratunek dla włosów.

        Wypadanie, przetłuszczanie się włosów czy łupież może dotknąć każdego z nas. Mnie ostatnio uczepiło się wypadanie włosów, co jest wystarczająco irytującym utrapieniem. Irytujące jest, kiedy znajdujemy swoje włosy nie tylko na szczotce, ale też na ubraniu. 

Próbowałam już wiele różnych kuracji, tym razem były to ampułki wzmacniające Rzepa Joanny przeznaczone do włosów przetłuszczających się, cienkich, delikatnych, ze skłonnością do łupieżu i wypadania. Trudno po czterech ampułkach ocenić ich działanie, ale napiszę o nich choć kilka zdań, zanim kolejne zdjęcia pójdą w eter. Ostatnio mam nadmierną manię robienia porządków, stąd później problem ze znikaniem zdjęć, dlatego swoje wrażenia wolę przekazać od razu.

Opakowanie jak widać, nie będę się nad tym rozwodzić. Na opakowaniu nie brak informacji. 


Ampułki wzmacniające Rzepa przeznaczone są do włosów przetłuszczających się, ze skłonnością do łupieżu i wypadania. Zawierają bogaty zestaw aktywnych składników: ekstrakt z czarnej rzepy, witaminę PP, mentol, dermosacharydy i prowitaminę B5, aby skutecznie powstrzymać przetłuszczanie się skóry głowy i wzmocnić włosy, zmniejszyć przetłuszczanie się skóry głowy oraz działać energetyzująco. Ampułki posiadają wyjątkowo wysokie stężenie ekstraktu z czarnej rzepy, uznawanej w medycynie ludowej za jeden z najskuteczniejszych, naturalnych środków wzmacniających i zapobiegających wypadaniu włosów. Ampułki przeznaczone są do wcierania w skórę głowy.  Specjalna kompozycja zapachowa neutralizuje charakterystyczny zapach czarnej rzepy i poprawia komfort stosowania.

Sposób użycia: nanieść preparat na skórę głowy i delikatnie wcierać u nasady włosów przez kilka minut. Pozostawić przynajmniej na 30 minut. Umyć włosy.

Składniki aktywne: wyciąg z czarnej rzepy, cyprysu oraz rozmarynu i pirytonian cynku.


Ampułki są dosyć pojemne, ponieważ zawierają po 10 ml wodnistego płynu, który najpiękniej nie pachnie, ale zapewniam że mój wybredny nos zniósł ten zapach bardzo dzielnie, mimo że towarzyszył mi on całe noce. Nie było to dla mnie jakieś uciążliwe, bardziej skupiłam się na potrzebie ratowania reszty fryzury.


Dla długoletniej pielęgniarki otwieranie ampułek nie jest żadną filozofią, ale kto nie ma wprawy w otwieraniu ampułek, powinien dokładnie przeczytać instrukcję. Łapiemy jedną ręką dolną część ampułki, drugą ręką odłamujemy drugą część w przeciwnym kierunku białej kropki. Zapewniam, że nie jest to trudne i da się to zrobić bez pokaleczenia palców. 



Zawartość ampułki w zupełności wystarczy do wtarcia na skórę całej głowy. Noc wytrzymywałam bez problemu i żadnych przykrych skutków ubocznych, a rano myłam dwa razy szamponem. Cztery ampułki to niewiele, jednak systematyczne działanie swoje robi. Stosowałam je co drugi lub trzeci dzień i widzę, że włosów już mniej ubywa. Może to był stan przejściowy,  nie jestem w stanie tego Wam dziś udowodnić czy to zasługa tej kuracji, ale chętnie będę do niej powracać.

Edit. 20.11.2017.

Niestety, efekt był złudny. Włosów wypadło więcej niż mogłam to przewidzieć. Więcej szczegółów przeczytacie w późniejszym poście.

Kuracja ma dosyć przystępną cenę w zależności od sklepu. Dostępność możecie sprawdzić TU. Ampułki te znajdziecie w większości drogerii. 

Stosowaliście kurację Joanny? Jakie są Wasze wrażenia? 

Miłego weekendu! :) 

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA