11 listopada 2017

Chwile dla siebie, chwile dla urody.


       W ciągu tygodnia bywa mało czasu, czasem zdecydowanie zbyt mało, żeby nie tylko zadbać, ale też zapamiętać o bardziej złożonej pielęgnacji. Zrobienia czegoś miłego chociaż dla swojej skóry. Codziennie obiecujemy sobie, że jutro będzie inaczej ale przypomina się o tym, kiedy już wieczorem przytulimy się do poduszki. Zdarza się jednak, że znajdzie się taki dzień, dłuższa chwila tylko dla siebie i nie ma już wymówek. Zadbanie o skórę niekoniecznie musi przeszkadzać w codziennych obowiązkach, czy choćby oddaniu się słodkiemu lenistwu. 

Od wczoraj już zaczęło drapać mnie w gardle, dziś natomiast dołączył się kaszel. Nie, żebym nad tym ubolewała, bo przy moim braku odporności wcale mnie to nie dziwi. Wiedząc, że nigdzie nie muszę wychodzić, pozwoliłam przypomnieć sobie zawartość swojej toaletki, zrobić coś dla swojej skóry i urządzić własne święto, czyli dzień słodkiego lenistwa. 


Staram się być systematyczna, ale i mi się udaje zapominać, albo odkładać coś na później.Moje masażery od pewnego czasu leżały prawie zapomniane i stęsknione za moją skórę. Pewnie, niektórzy z Was powiedzą jak można zapomnieć, mając takie dobroci w domu. Niestety, wszystko można. Ale można też sobie przypomnieć do czego służą. 


Zaczęłam od wykonania solidnego peelingu. Niech ta skóra pozbędzie się martwych resztek, odświeży się i chętniej przyjmuje, to co najlepsze z pielęgnacji. Takie lekkie drapanko to przyjemność z pożytecznym. Pobudzi też mikrokrążenie wewnątrz skóry, która zacznie lepiej pracować na swoją i naszą korzyść. 

Po spłukaniu peelingu zawsze nakładam dodatkowo maseczkę, która ma zregenerować moją skórę. Trzymam ją tak długo, jak jest na niej napisane, chociaż bardzo lubię zostawiać ją na jak najdłużej. Niestety, niektóre maseczki są przeznaczone do zmywania i nie ma innej opcji. Nakładam wtedy odżywcze serum, wyciągam masażer, i po zdezynfekowaniu go wykonuję masaż twarzy. Masaż jest bardzo przyjemny, dlatego chciałoby się to robić cały czas. No, ale dłonie też muszą przydać się do czegoś innego. Nakładam na skórę krem, lekko go wklepując, następnie zabieram się za inne czynności, albo oddaję słodkiemu lenistwu. Czytam, przygotowuję świeży wpis na blog, oglądam filmiki na YT, dopieszczam swoje koty... Makijaż już sobie wtedy darowuję, na niego też przyjdzie czas. 


Kiedy nie czuję się najlepiej, staram się nie obciążać zajęciami. Nie robię też długich wpisów na blog, o ile w ogóle je wtedy robię. Podarowuję sobie te chwile na czytanie innych blogów, ulubione pisma dla kobiet czy ulubioną książkę. Staram się też unikać stresu, który dodatkowo rujnuje nasze zdrowie. Nie da się zrobić wszystkiego, co byśmy chcieli. Nie da się wszystkich uszczęśliwić. Nie wolno natomiast, na ile to możliwe zapominać o uszczęśliwieniu siebie.

Pamiętacie o pielęgnacji swojej skóry? Dzielicie z nią swoje wolne chwile?

Miłego weekendu! :) 

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA