5 listopada 2017

Co zaczęłam testować, i czego testować już nie będę.


        Niedawno, całkiem niespodziewanie uzbierało się u mnie trochę nowych kosmetyków, które zaczęłam już testować i za jakiś czas pokażę na blogu. Przy tej samej okazji dowiecie się, czego na moim blogu już nie znajdziecie, co pójdzie w niepamięć, choć nie wiem czy będzie łatwo zapomnieć. Ale to za chwilę, na początek rzeczy przyjemne. Zapraszam.

Od pewnego już czasu testuję olejek do zwalczania niedoskonałości skóry Equilibra.


Jest to specjalistyczny olejek do pielęgnacji skóry o wszechstronnym zastosowaniu. Dzięki wyjątkowo miękkiej i gładkiej konsystencji szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Bogactwo składników w recepturze olejku zapewnia miękkość, jędrność i ochronę skóry twarzy i ciała... Olejek testuję już kilka tygodni, więc spodziewajcie się na dniach moich wrażeń.

Jeśli chodzi o olejki, spełniło się moje życzenie z dawnej wishlisty i do mojej kosmetyczki wpadło serum naturalnie wygładzające Resibo


Według obietnic producenta, serum to ma w widoczny sposób wygładzać zmarszczki. Serum również ma zadanie wyraźnie ujędrniać, uelastyczniać i rozświetlić skórę, przywracając jej młodzieńczą świeżość i gładkość.Wiele osób pewnie już zna to serum, ja dopiero poznaję, ale już zdążyłam polubić.

Serum zagęszczające brwi Joanny przyleciało do mnie razem z pielęgnacją do włosów. Początkowo zabierałam się do niego jak pies do jeża, często zapominałam go użyć, bo zawsze po schowaniu zapominałam gdzie schowałam. Trzymajcie kciuki za moją regularność :)


Serum zagęszczające brwi MultiLashes sprawia, że brwi stają się wzmocnione i zagęszczone. Twarz zyskuje wyjątkową oprawą dla oczu, a gęste brwi pięknie podkreślają głębię spojrzenia. Serum jest łatwe do nakładania (ma aplikator w formie podłużnej gąbeczki) – i wyjątkowo skuteczne, co potwierdzają badania. Tyle obiecuje producent i czekam na te moje gęste brwi, chociaż z drugiej strony trochę ten bimatoprost mnie trochę przeraża. Ale trzeba być dobrej myśli, więc używam.

Na swojej stronie Fb, Organique organizowało konkurs na testerki nowości kosmetycznych. Tym razem do testowania była Terapia odmładzająca z jagodami goji. Rzadko wygrywam w konkursach, ale tym razem postanowiłam spróbować. Po kilku dniach otrzymałam maila z gratulacjami, a kilka godzin później przyszedł kurier z dużą paczką. Uwielbiam takie dni, uwielbiam też kosmetyki Organique. 

Terapia odmładzająca przyszła w samą porę, kiedy wszystko po kolei zaczynało mi się kończyć. Aniołki czuwają nad moją urodą. ;)


Spójrzcie ile tu dobroci. Jest peeling do twarzy, maseczka z czerwoną glinką, oraz krem na dzień, na noc i pod oczy. Testowanie tych produktów to sama przyjemność. :)


Uwielbiam testować wszystko, co ma przyjemny skład i po czym widzę efekty. Nieważne czy to kosztuje parę czy paręset złotych, zawsze wszystko oceniam zgodnie ze swoimi odczuciami, tak jakbym to kupiła za własne pieniądze. Ktoś powie, że blogerka dostaje za darmo, ale to za darmo nie jest, bo inwestujemy w to swój czas, aparat, baterie i przede wszystkim wkładamy w to zdrowie własnej skóry i... serce. Żeby wszyscy pracownicy tak wkładali w swoją pracę serce, nie byłoby tyle narzekania. A jednak...

Firmy kosmetyczne oferując nam współpracę, czasami potrafią mocno pomylić ją z reklamą. Wiedząc ile kosztuje ta reklama w TV, w prasie, niektórzy próbują traktować blogerów jak ubogich krewnych czy żebraków, którym mogą wcisnąć wszystko w zamian za pozytywną opinię, czyli polecanie i ich reklamę. Sporo osób się na to zgadza, ciesząc się mianem ambasadorki, ciesząc się byle badziewiem jak murzyn bateryjką. Bycie ambasadorką może być dumą, o ile produkt czy produkty spełniają nasze oczekiwania. Nie lubię ściemniać, owijać w bawełnę, mówić że wierzby szumią zbyt głośno, jeśli raz po raz otrzymuję coś, co nijak nie odpowiada potrzebom mojej skóry. Ktoś, kto współpracuje ze mną od początku roku, czytając moje posty, wie jaki mam kolor włosów. Wie, że nie ważę 200 kg, żebym musiała się odchudzać. Wie, że nie będę się cieszyć z cienia, który ani do mnie nie pasuje, a do tego podrażnia mi skórę. Ale nie. Skoro wysyłają, nie wolno mi narzekać bo DOSTAŁAM. Nieważne, że wywaliłam pół dnia na zdjęcia, kilkanaście godzin na ładowanie baterii, kilka godzin na opisanie tego wszystkiego, ale ja to dostałam! Ale, że ostatnio nic się blogerce nie spodobało, to trzeba ją było wykopać z tego szumnego bycia ambasadorką. Piękne podziękowanie za współpracę. A ja głupia myślałam, że firmom zależy na szczerej opinii. Może za dużo mi się nie podobało, no cóż, taka już jestem. Jeśli coś mi nie odpowiada, piszę wprost mając nadzieję, że firma zmieni produkt na inny, poprawi skład, co nieco, ale zmieni na lepsze. No chyba, że firma ani myśli cokolwiek zmieniać, a zmienia blogerów na bardziej posłusznych, uległych, zadowolonych ze wszystkiego, co tylko wpadnie im w łapki. Widzę, że idąc tym torem, nie można tu się spodziewać czegoś lepszego. Może na chwilę, na moment, żeby ucieszyć nowe ambasadorki. Można spodziewać się zielonej farby do włosów i wszelkiego badziewia, bez słowa sprzeciwu. To ja bardzo dziękuję, że mi podziękowano. Że podziękowano innym koleżankom z blogosfery. 

Nie jestem tu od reklamy, nikt mi za bezsensowne polecanie nie płaci i nie zapłaci. Potrafię polecać za swoje pieniądze, o ile jestem zadowolona. Może być to nawet produkt za piątaka. Nie zmienię recenzji, tylko dlatego, że komuś coś nie pasuje.  Nie będzie tu więcej pudełka Shiny Box. I to na pewno nie będzie moja strata. Nie muszę być posłuszna i uległa. Bycie grzeczną dziewczynką dawno odeszło w niepamięć. Jestem nie tylko blogerką, ale też klientką która dzieli się swoimi odczuciami z innymi klientkami, świadomymi do tego. Dlatego szanujmy się...

Pozdrawiam serdecznie! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA