23 listopada 2017

Jak zatrzymuję czas, czyli makijaż, do którego chętnie wracam.


         Przyznam, że zarówno moja szafa jak i kosmetyczka nie rozróżnia trendów, które się zmieniają o każdej porze roku. Noszę to co lubię i to samo dzieje się z kolorami w mojej kosmetyczce. Przestałam też zbytnio eksperymentować, odkąd zauważyłam co najbardziej mi się podoba i w czym najlepiej się czuję. I tego też się trzymam. Wiem, że nie pasuję do wielu pań w moim  wieku, ale też do tego nie dążę. Mam swoje dziwactwa i upodobania. Często ludzie zadają mi pytania, co robię że ciągle wyglądam młodo. To nie jest wcale taką filozofią jak się wydaje. 


Jeśli chodzi o makijaż, unikam eksperymentowania z tanimi markami. Po prostu nie odpowiadają mojej cerze, wysuszają ją, podrażniają albo powodują wysyp niespodzianek. Kosmetyki te podkreślają również to, co bym chciała ukryć. Nie stać mnie, żeby wyrzucać pieniądze w błoto i rozdawać te kosmetyki, dlatego z góry planuję swoje zakupy, skłaniając się ku sprawdzonym firmom. Może uznacie to za rozrzutność, ale ja sądzę wprost przeciwnie. Leczenie i doprowadzenie do porządku mojej skóry jest dużo droższe, a kosmetyki które stosuję są bardziej wydajne, dłużej się utrzymują na skórze i nie robią jej krzywdy. Domniemana oszczędność często bywa tylko pozorna.

Bardzo skrupulatnie wybieram tusz do rzęs, zwracając uwagę nie tylko na jego efekt oraz trwałość, ale też żeby nie pobudzał u mnie łzawienia oczu, ani alergii. Kiedy nie było jeszcze wyboru w kosmetykach, często chodziłam z zapaleniem spojówek, czy nieładnie wyglądającą cerą. Nie chodzi mi o to. Wydać, aby wypróbować to co akurat jest trendy - nie dla mnie ta zabawa. 

Ustalmy sobie, co jest ważne dla naszej twarzy. Co chcemy ukryć a co uwydatnić. Na pewno podstawą makijażu jest zdrowa cera, dlatego pierwszą i najważniejszą rolę gra tu dopasowana do wymagań skóry pielęgnacja. Bez niej żaden makijaż nie będzie pięknie wyglądał, a wręcz przeciwnie. Druga sprawa to dobrej jakości podkład, który nie wysuszy skóry, nie uwydatni wszystkich zmarszczek a wyrówna koloryt skóry i upiększy ją. Moja jest sucha, dlatego uwielbia podkłady rozświetlające.


Preferuję rozświetlanie. Nie, żebym miała świecić się na kilometr, ale kiedy mam rozświetloną skórę, wygląda ona na bardziej zdrową i wypoczętą. Nie przepadam za matowymi cieniami, jeszcze bardziej pokazują opadające powieki i zmarszczki. Przy dużej wadzie wzroku (jestem krótkowzroczna), robienie sobie smoky eyes, czyli przyciemnianie powieki tylko by mi zmniejszyło oczy, co i tak mam za szkłami okularów. Dlatego stosuję jak najwięcej jasnych cieni, delikatnie przyciemniając tylko niewielki obszar okolicy oka. Nie wydłużam maksymalnie rzęs, nie chcę żeby były potraktowane jak wycieraczki do moich szkieł. 

Nie przykładam dużej uwagi do konturowania, poza nadaniu jej lekkiego ocieplenia czy delikatnych rumieńców na szczyty policzkowe. Bardzo delikatnie stosuję puder, nie jest on też matujący. Na ustach lubię kolor intensywnego różu, lub ciepłą brzoskwinkę. Nie czuję się dobrze w czerwonej pomadce. Moją czerwień zastępują ciepłe odcienie różu. 

Z takim makijażem moja twarz nie wygląda na wytapetowaną a na świeżą i wypoczętą. Każdy jednak ma swoje ulubione i sprawdzone kosmetyki, kolory, nie wszyscy mają problemy z cerą i wcale nie mówię, że macie brać ze mnie przykład, że tylko mój sposób jest słuszny. Po prostu opisałam to, co mi najbardziej służy, co służy mojej cerze, w czym się czuję najlepiej. Jeśli się dobrze czujesz w swojej skórze, znaczy że czujesz się piękna i tego się trzymajmy. 

Zdradzicie swoje sposoby na piękny wygląd makijażu?

Pozdrawiam serdecznie! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA