2 grudnia 2017

Zanim odlecę w świat daleki...


          Sobota, czyli kolejny dzień mopa. Miałam dziś napisać o czym innym, ale nie, bo te krótkie dni i brak słońca potrafią zepsuć wszystko. Zdjęcia na blog wychodzą jak na chybił trafił, ludzie zarażają swoją posępnością. Nic, tylko usiąść na miotłę i odlecieć tam gdzie cieplej i gdzie słońce dłużej jaśniej świeci. Gdzie nie musiałabym nakładać nie wiadomo ile czego. Poleciałabym sobie na przykład do słonecznej Toskanii.  Toskania zawsze mnie intrygowała, tamten klimat także.

Pomijając te malownicze widoki i winorośla, miałabym ochotę trochę pozwiedzać, poobserwować ludzi przy kawiarnianym stoliku. Chciałabym zamiast szaroburymi ulicami, pocieszyć oczy pięknymi kolorami. Wchłonąć jakąś pyszną pizzę i lody, i inne pyszności...


... żeby później móc spalić kalorie i trenować kondycję szwendając się wśród malowniczych uliczek i cudownych krajobrazów. 


Odwiedziłabym wytęsknione sklepy, gdzie ludzie witają uśmiechem a nie byle jakim mruknięciem na dzień dobry. Gdzie mogłabym zrobić wymarzone zakupy. No tak, jak marzyć to marzyć. Od marzenia wszystko się zaczyna. Szare życie jest na co dzień, a żeby nieosiągalne stało się osiągalnym trzeba marzyć i uparcie dążyć do tego. 


Na miotle daleko nie dolecę, więc zejdźmy na chwilę na ziemię i wróćmy do domu, bo trzeba się spakować i wybrać na lotnisko. Znając z własnego doświadczenie opóźnienia, choćby nawet Intercity Express, nie chciałabym biec z wywieszonym jęzorem by zdążyć na swój lotniczy pojazd. O nie! W pewnym wieku człowiek robi się wygodny, w końcu trzeba korzystać z życia, stresu i tak wystarczy dla wszystkich. Pamiętam z wyjazdu opóźnionym ekspresem do Warszawy pewną zestresowaną rodzinę, która zamiast się cieszyć wycieczką w daleką podróż, nerwowo spoglądała na zegarek.  Pamiętam jak się cieszyłam, że nie jestem na ich miejscu. Przyznam, że wolałabym się zabrać samochodem i zostawić go na pobliskim parkingu, skąd na lotnisko jest rzut beretem i zapewniony też jest bezpłatny transfer. Miejsce na najbliższym parkingu można zarezerwować na przykład na stronie https://orangeparking.pl/lotnisko/pl.
Przyznam, że samochód to też marzenie, prawo jazdy również choćby ze względu na mylenie pedału gazu z hamulcem. Ale może ktoś mnie zabierze, w końcu nieosiągalne może stać się osiągalnym, prawda? To kto leci ze mną? Kto dopilnuje w tym czasie i nakarmi moje koty?

Pozdrawiam weekendowo! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA