23 marca 2018

Mój codzienny makijaż, moje must have


         Niezależnie od wieku, ilości przespanych godzin i samopoczucia chce się wyglądać świeżo i promiennie. Nie wspominając o najważniejszym, czyli o zdrowej zadbanej skórze, chcemy zawsze wyglądać jak najlepiej. Co mi w tym pomaga? Mam kilka swoich ulubionych, również niezbędnych kosmetyków, których nie jest jakoś dużo, ale zawsze się przydają kiedy robię makijaż.

Moja sucha skóra nie lubi matujących podkładów ani czegokolwiek matującego, dlatego mój makijaż nie może się obyć bez podkładu rozświetlającego, którym obecnie jest Healthy Mix Bourjois o odcieniu 51. Jest to odcień najjaśniejszy z możliwych dla mnie, ponieważ moja skóra po tych wszystkich serach z witaminami, witaminą C a ostatnio też z retinolem straciła swój kolor, chociaż przebarwienia, mimo że pojaśniały niestety są nadal, dlatego używam korektor Too Faced Born This Way. Jest on przeznaczony do rozjaśnienia cieni pod oczami oraz łagodzenia rysów twarzy, ale daje również radę z maskowaniem moich przebarwień. Nie obywam się bez podkreślenia oczu, pod silnymi szkłami okularów tracą swoją wyrazistość, więc podkreślam je jasnymi cieniami w kolorach pastelowych, często też pozwalam sobie na smoky eyes. Rozjaśniam za to okolice pod łukiem brwiowym i rozświetlam kąciki oczu. Rozświetlacz stał się moim niezastąpionym must have, to on dodaje mojej skórze najwięcej świeżości. Rozświetlaczy nigdy u mnie za wiele, chociaż nie wszystkie używam od razu. Moim ulubionym został The Balm No Money, No Honey, który tak naprawdę jest mineralnym cieniem do powiek. Używam go jednak również do rozświetlenia kości policzkowych oraz łuku Kupidyna. 


Mój makijaż nie może również obyć się bez różu, który dodaje delikatnych rumieńców o brzoskwiniowym odcieniu. Niezbędny jest też tusz do rzęs, tu ulubieńców mam bardzo dużo, przeważnie z wyższej półki, ostatnio Sumptuous Extreme chociaż moje oczy bardzo lubią również tusze marki L'Oreal


Niezależnie od panujących trendów, nie rozstaję się z kremową rozświetlającą pomadką, lub błyszczykiem, które nie wysuszają moich ust. Chociaż nie wiem jak bym o nie dbała, matowa pomadka zawsze je w końcu wysuszy na wiór. Ostatnio moją ulubioną jest rozświetlająca pomadka ProVoke Dr Ireny Eris, ulubione są również błyszczyki tej marki. Nie wspomniałam o brwiach, ale sama jeszcze nie poznałam zbyt wielu kosmetyków do tego celu przeznaczonych. Lubię wosk który ujarzmi moje niesforne brwi, nie lubię za to mieć problemów z aplikacją czegokolwiek. Nie należę do cierpliwych osób. Nie jestem minimalistką, nie pragnę nią być, ale  mając to wszystko w swojej kosmetyczce czuję się pewniej i przyjemniej.

PS. Czasami bywa, że młode doświadczeniem firmy mają problemy ze sprzedażą czy logistyką swoich produktów. Nie  znam się na marketingu, ale xbsgroup.pl posiada ofertę dla średniej oraz małej wielkości producentów, także kosmetyków naturalnych. Pomaga zwiększyć sprzedaż poprzez: uproszczenie łańcucha dostaw oparte na bezpośrednich dostawach do aptek ( plus obsługa faktur, ksiegowości oraz windykacja) oraz poprzez zbudowanie internetowej platformy sprzedażowej włącznie ze wsparciem marketingowym. Warto o tym pamiętać, kto wie komu przyjdzie skorzystać z takiej opcji. 

Które kosmetyki są Waszymi must have? Macie w nich swoich ulubieńców? 

Życzę pięknego, wiosennego weekendu! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA