14 stycznia 2018

Plany, marzenia i chciejstwa na rok 2018.



            Nie wszystko daje się zrealizować od razu, ale plany, marzenia i chciejstwa są po to żeby je spełniać, dlatego ku pamięci je szybko zapisuję. Na początek jak to u mnie będą chciejstwa kosmetyczne, których nie zdążyłam zrealizować w roku poprzednim. No, nie dziwcie się że na bogato. Zawsze sięgam jak najwyżej. Najwyżej spadnę z drabinki, ale nie ma że nie będę chciała zdobyć. Wszystko jest do zrealizowania. Jeśli się w tym roku nie uda, to też nie umrę z rozpaczy. Mimo wszystko jestem dobrej myśli. Zapraszam. 



Zaczynając od chciejlisty kosmetycznej, obiecałam sobie, że wypróbuję produkty Fridge. Tyle się o nich naczytałam i nasłuchałam, że nie da się wybić mi tego z głowy. W pierwszej kolejności na pewno zacznę pewnie od żelu do oczyszczania twarzy, następne będą kremy oraz sera, później jeszcze coś... Ale niech tylko wykończę zapasy. Wiecie jak to jest...

Perfumy Gucci Bloom próbowałam na swojej skórze już kilka razy, co kończyło się nieskończoną euforią. To coś takiego, jak byście kotu podarowali kocimiętkę. Fajnie by było zdobyć jeszcze inne perfumy jak Jo Malone, ale będę skromna. Oprócz swojego ulubionego zapachu Chloe, muszę zdobyć jeszcze ten. 

W tym roku królował u mnie podkład i puder rozświetlający ProVoke Dr Ireny Eris. Bardzo je lubię, ale dużo dobrego słyszałam też o kosmetykach Laury Mercier i mam zamiar w tym roku je poznać na swojej szlachetnej skórze.

Nie byłabym sobą, gdybym nie miała ochoty poznać pomadek Toma Forda. Bardzo mnie kuszą od kolorów nude do bardziej intensywnych. 

Nie wspominając już o paletce cieni, które tkwią od dawna na mojej chciejliście, chętnie zaopatrzę się w rozświetlacz w kolorze różowego złota Too Faced. Wierzę, że się polubimy. Kusi mnie jeszcze rozświetlacz marki Becca, zobaczymy który będzie pierwszy.


Od kiedy mam lakier Le Vernis Chanel, nie marzę o żadnych innych jak o kolejnych kolorach na swoje pazurki. Są bez porównania bardziej trwałe i efektowne od tych które miałam. 



Pamiętam też o swoich kotełkach. Wiem, że i tak zajmą sobie miejsce po obu moich stronach, że i tak będą drapać moją tylną część komody i inne meble, kiedy nie widzę, ale chcę im zapewnić komfort i sprawić jakiś fajny drapak. Będą miały gdzie ukryć się przed ciekawskimi oczami. 


Ciągle jeszcze mam w planie odjechaną parasolkę Fultona. Gdyby ktoś chciał sprawić mi prezent, podsuwam pomysł. Okazji będzie wiele.


Ciągle marzy mi się wyremontowanie mojej łazienki, ale brak kasy, zdrowia i rąk do roboty skutecznie mi to uniemożliwia.  Moja łazienka jest co najmniej 3 razy mniejsza od tej, ciągle szukam inspiracji. Może w końcu się uda zdobyć odpowiednią ilość kasy i wybawicieli.


Wiem, to wcale nie jest takie zabawne. Ta wiertarka wcale nie ma służyć zemście sąsiedzkiej. Brak chłopa równa się brak wiertarki i ciągły brak zawieszonych obrazków i wieszaków. Nie umieram przez to, ale chciałabym to zmienić. Nie, żebym zaraz szukała jelenia  chłopa, ale co mi szkodzi się czegoś nowego nauczyć. Mam też dużo innych rzeczy do zrobienia, ale to wymaga trochę więcej zdrowia i kasy. 

Dobry pomysł to też zakup niewielkiej sprężarki powietrza, co może wybawić  przed skorzystaniem z usług mechanika czy pożyczaniem sprzętu od znajomych. Może posłużyć do malowania ścian, ogrodzenia, napompowania materacu, domowego basenu, piłki czy też koła w aucie. Ja bym sobie najchętniej napompowała kasą konto w banku, ale tu tylko powietrze wchodzi w grę.

Planów i marzeń nie brakuje, jest ich dużo więcej, ale ile można o tym pisać. Jak tam Wasze chciejstwa i plany? Dużo ich macie?

Miłej niedzieli! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, kiedy odwiedzasz mój blog. Będzie mi również miło, jeśli pozostawisz swój komentarz. Zastrzegam sobie jednak prawo do usuwania komentarzy ze spamem, zawierające linki, komentarzy obraźliwych, oraz nie mającego związku z treścią wpisu.

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA