27 sierpnia 2018

Queen of the night, czyli moja przewrotna natura


          Queen of the night, to kolejny temat wyzwania blogowego u Michała z Twojego Źródła Urody. Temat mi bardzo podeszedł, chociaż nie wiem czy mi się uda podejść do tematu. Nie, żebym była typem imprezowiczki, bo cenię sobie spokojne życie, wieczory, noce... Ale właśnie te noce należą do mnie, bo tak lubię, bo lubię robić wszystko na odwrót, wbrew przyjętemu porządkowi. To może być wkurzające, ale na szczęście nie dla mnie, a ja nie lubię się podporządkowywać, bo może jestem też trochę egoistką. Bo lubię być czasem wredną egoistką, robić coś na odwrót i oburzać ludzi...

Wieczór, to jest pora kiedy się rozkręcam. Nie, żeby mi się chciało nocą pracować, o nieee!!! Dość pracy po nocach, kotem się nie urodziłam. Wieczorem po prostu lubię sobie spokojnie usiąść i porządzić na przykład na blogu. Wtedy przychodzą mi najciekawsze pomysły, i to nic, że się zapomnę i zrobię jakieś błędy, bo mój wspaniały umysł okazał zmęczenie. Po prostu piszę co mi przychodzi do głowy, a o zrobionych błędach na pewno ktoś mi przypomni. Na przykład córka.

Wiem, że usypianie późną nocą jest niezdrowe, że szkoda prądu, że nocą się nie je, że może jeszcze nie kąpie, nie robi innych rzeczy, ale jeśli już się za coś wezmę to będę tak długo to męczyć, dopóki nie skończę. Ale od początku. Jak już coś zacznę i muszę skończyć, to zapominam o jedzeniu, o nie wypitej kawie czy herbacie. Nie lubię usypiać głodna, więc idę do lodówki, koty za mną. Po jedzeniu przydałoby się odczekać te przysłowiowe dwie godziny, więc zaczynam wymyślać. Wymyślanie kończy się różnie. Może to być układanie w szafkach, równie dobrze może być pranie, lub inne bardzo ciekawe i pożyteczne czynności.


Lubię oburzać ludzi swoją "samotnością", której ani trochę nie odczuwam. Po pierwsze: koty są też jak ludzie, potrafią tak samo pyskować, czy strzelać focha. Podporządkowują mnie tak, że nawet o tym nie pomyślę, że coś knują, ale grzecznie się zgadzam. Darcie mordek o michę czy Wielka Pardubicka zrobi mi rano pobudkę. Porządek na biurku również zawdzięczam kotom, zwłaszcza kiedy muszę szukać gumki do włosów czy pęsety do brwi. Wszystko tak fajnie spada na dół, czasami brzęczy, można też poturlać pod komodę czy nawet pod łóżko. Będzie okazja do odsunięcia i umycia i tam podłogi. Kilka pogryzionych kabelków od ładowarki uświadomiło mi, że też można je schować. 

Nie lubię konfliktów, szanuję bliźniego, więc wszelkie zamiary układania mojego życia zawsze kończą się porażką. Kotem nie jestem, ale znam własne drogi, szanuję też drogi i miejsca relaksu moich kotów. Dlatego też nie pozwalam się wciągnąć w żadne niby tam przepisowe związki. Wiem, co potrafię i lubię gotować. Przyrządzanie mięsiwa zawsze mnie zniechęcało do wchodzenia do kuchni. Mięsko kupuję tylko dla kotów, ale czasami sama zjem kotleta. O ile ktoś mi dostarczy usmażonego. 

Nie wciągam się w żadne wymyślne diety ani plany dnia. Zawsze znajdą się kołcze, którzy mi powiedzą, że o 6-tej rano zrobili obiad, czy poszli pobiegać, albo pojeździć na rowerze. Sorry, to nie moja wina, że ktoś tak musi. Ja nie muszę. Nic nie muszę. No i jeśli ktoś mi powie, że muszę, to na bank się tego nie doczeka. Zawsze jednak znajdzie się jakaś szalona szelma, która nie dość, że sam spać rano nie może, to i mi będzie próbował zaburzyć mój sen, będzie próbował mi zepsuć błogą drzemkę połączoną z kocim masażem. Nie odbieram wtedy telefonu, domofonu, nic nie widzę, nic nie słyszę. Na wyrazy oburzenia reaguję śmiechem.

Dietę robię sobie wtedy, kiedy dzień wcześniej przesadziłam z obżarstwem, kiedy nieudolnie coś namieszałam, kiedy jestem tak chora, że nie mogę jeść tego co lubię. Jeśli nie jestem chora, nikt mnie do żadnej diety nie namówi. Będę żarła chałwę, kromala ze smalcem i skwarkami, pierogi ruskie, lody z bakaliami i torta z malinami. Nie mam zamiaru również odmawiać sobie kawy, tym bardziej że to dzięki niej czuję się niebo lepiej. Kawa z rana musi być, nawet do tabletki.

Jak myszy w rui namnożyło się też blogowych kołczów. Co jeden, to mądrzejszy, co jeden chciałby naprawiać komuś blog, sposób współpracy. Wiecie co, czytać mi sie tego nie chce, jakie to nuuuudne tak kogoś naprawiać, poprawiać. Samym doświadczeniem można się wiele nauczyć, po co te kazania. Kazania z przyjemnością posłucham gdzie indziej. Też tam, gdzie lubię. 

Daleka jestem od papugowania, tego co się robi nagle bardzo popularne. Owszem, papuguję, jeśli to mi się podoba. Jeśli coś mi sprawia mega przyjemność, ale nie kupię np. jakiejś paletki bo jakaś znana osoba ją stworzyła. Nie nałożę bordowego koloru pomadki, bo zrobiła się nagle szalenie modna. Mam swoje ulubione kolory, w których czuję się najlepiej, swoje ulubione i sprawdzone kosmetyki, swoje naznaczone zębem czasu sandały, które służą mi już kilka lat, ulubioną sukienkę, która nie musi być ostatnim krzykiem mody, którą dostałam w spadku od bliskiej mi osoby. 


No i tak z queen of night, zrobiła się queen of day, może też queen of life, jak dwóch uroczych chłopaków z mojej miejscowości, których osobiście bardzo lubię, a programu nie oglądam, bo nie mam nawet kiedy i gdzie. Bo oszczędzam na abonamencie, bo wolę kotom kupić dobrą karmę, czy nakarmić zbłąkanego wędrowca na czterech łapach... Tym uroczym akcentem zaproszę Was jeszcze na te kilka fascynująco ciekawych blogów poniżej.


Pozdrawiam wszystkich serdecznie! :)

30 komentarzy:

  1. Chciałbym kiedyś znów powiedzieć że mogę wszystko i nikt mnie nie może do niczego zmusić. Obecnie jestem niewolnicą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuu mocne określenie. Nikt chyba nie stoi nad Tobą z karabinem? Też mam swoje obowiązki jak każdy, ale nie nazywam tego niewolnictwem ;)

      Usuń
  2. te rady odnosnie bloga od pseudo specjalistow tez mnie denerwuja. kazdy tobi to indywidualnie wg swego pomyslu i nikomu nic do tego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, sami też się uczymy na własnych błędach i nikomu nic do tego, jak mówisz :)

      Usuń
  3. W wielu punktach mam identycznie, a w dzisiejszych czasach, mam wrażenie, że kołcze są od wszystkiego :D i mnie to trochę śmieszy :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest irytujące, każdy by chciał kogoś uczyć, no prawie każdy, a niech czepią sie tramwaja! :D

      Usuń
  4. Fajnie, że to my możemy decydować, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że możemy i nawet wskazane ;) Również pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Witam w klubie kochana, wieczorowe zycie to czysta ja ;) dodatkowo czesto miewam bezsenne noce i klopsik, rano jestem nie do zycia hahaha ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie wieczór i noc to najpiękniejsza część dnia ;) za to poranki mogę nie istnieć ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Też lubię taki tryb życia i odkąd pracuję u siebie - tak właśnie żyję. Żadnego wstawania o szóstej.

    A blogowi kołcze na ogół mnie śmieszą. Lubię podczytywać grupy z ich najciekawszymi "mundrościami". ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie mam to samo :D Też się śmieję z tych "mundrości", a jeszcze bardziej jak ma znikome statystyki w porównaniu do tych, którzy nie prawią kazań w ogóle :D

      Usuń
  8. Oj, jestem przeczulona na punkcie mówienia mi co mam robić, gdzie, z kim itd. Nie chodzi o jakąś ilozacją od ludzi, ale niech każdy patrzy na swoje życie. Często Ci, co mają najwięcej do powiedzenia o drugiej osobie mają największe problemy z samym sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie jestem za izolacją, ale wolę za siebie decydować sama, przynajmniej jak coś zepsuję, to wiem kogo winić ;) Co do ostatniego zdania, zadzam się w 100%

      Usuń
  9. ja tam uwielbiam nocne nasiadówki :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny tekst. Zwłaszcza zdanie: NIc nie muszę! Chwała Ci kobieto :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Agnieszko :D My jedynie możemy ;)

      Usuń
  11. Słuszna uwaga, że każdy człowiek jest wolny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, ze tak :) Niewolnictwo już dawno zostało zniesione :D

      Usuń
  12. Też nie lubię tych wszystkich poprawiaczy życia cudzego :/ Co do nocy, bywa różnie raz padam na pyszczek po 21- szej a raz potrafię siedzieć do rana z książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami też potrafię paść szybciej, nie jest tak że zawsze siedzę do późnej nocy czy do rana, ale na siłę nic się nie da, jeśli organizm nie chce :D

      Usuń
  13. Dorota świetny post, prawdziwy i w punkt. Masz rację, nagle 20 latki znają się na wszystkim, i chcą wszystkie blogerki uczyć. Dowiaduję się, że na insta obserwatorów mogę sobie kupić, nabić liczniki na FB, tylko po co? uwielbiam Twoje podejście do życia, normalne i zdrowe. Nienawidzę słowa "muszę" choć wielokrotnie właśnie nim w życiu się kierowałam. A z tym nocnym wyzwaniem to i tak nie wiem o co chodzi. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, wszyscy wszystko robią źle, tylko oni najlepiej. Każdy z nas kieruje się tym słowem do pewnego czasu. Teraz po prostu rzucam, co mi nie odpowiada i robię swoje. Co do wyzwania, to co miesiąc jest inny temat z cyklu "wspaniały rok" u Michała, zawsze możesz dołączyć :)

      Usuń
  14. racja ostatnio na blogach co jeden co mądrzejszy :P Co innego komuś coś poradzić prosto z serca a co innego narzucać że bloger musi to czy tamto. Otuż nie MUSI, każdy ma prawo pisać kiedy chce i co chce ;) Ja też zrobiłam się nocny marek i czasem siedzę późno wieczorem na blogu, po prostu z braku czasu w dzień

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, każdy niech robi co ma robić, a nie czepiać się innych. Też ubolewam na brak czasu, chociaż niektórym się wydaje, że go mam w nadmiarze.

      Usuń
  15. Każdy powinien pomału uczyć się na błędach, choć dobra rada czasami ten proces skraca :) Ja w wakacje chodzę mocno późno spać, czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie by było, gdyby te dobre rady przekładały się na dobre efekty radzącego, a bardzo rzadko to bywa. Wolę się uczyć na swoich błędach :D Co do nocy, nie mam zamiaru niczego na siłę zmieniać :D

      Usuń

Jest mi bardzo miło, kiedy odwiedzasz to miejsce i zostawisz ślad. Proszę, tylko nie spamuj linkami i prośbami o wspólną obserwację. Przy okazji trafię i na Twój blog. Zastrzegam sobie usuwanie komentarzy ze spamem.

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA