22 maja 2019

Czy tusz do rzęs False Lash Epic Max Factor spełnił moje oczekiwania?


     Dobra maskara to u mnie podstawa, jestem wymagająca, moje rzęsy są jeszcze bardziej wymagające, nie każda maskara jest w stanie spełnić moje oczekiwania. Maskarę False Lash Epic Max Factor otrzymałam w paczce od Agaty, czy spełniła ona moje oczekiwania?

Stosuję ją od dwóch miesięcy, najpierw nieśmiało, później częściej. Samo opakowanie jest całkiem eleganckie, ale szczoteczka? Zawał. Jeszcze ani razu nie udało mi się nie maźnąć nią po skórze czy dostać tuszem w oko. Co za dziwoląg! Postanowiłam używać do tego tuszu szczoteczkę od innej maskary... Zanim jednak opiszę sam tusz, przejdźmy do opisu i obietnic producenta.


Maskara Max Factor False Lash Epic to przełomowa innowacja ze nową rewolucyjną szczoteczką. W Złotej Erze Kina Max Factor wprowadzał rewolucyjne produkty dla bohaterów srebrnego ekranu. W 2016 marka wprowadza maskarę, która wytrzyma test nawet na ekranach o najwyższej rozdzielczości. 

Dzięki niesamowitej szczoteczce, nie mamy już potrzeby użycia kliku produktów, aby podkreślić każdą rzęsę, od wewnętrznych aż do tych umiejscowionych w zewnętrznych kącikach. Wygięte w łuk elementy szczoteczki mają za zadanie rozczesać i podkreślić rzęsy. Ich płaska strona aplikuje tusz na rzęsy.
Każda z rzęs ma kontakt zarówno z płaską jak i zaokrągloną stroną różnych włosków szczoteczki w trakcie aplikacji produktu. Na specjalnie zaprojektowanej końcówce szczoteczki znajdziemy stożkowe a także spłaszczone ząbki. Ich zadanie to unieść rzęsy i dotrzeć nawet do tych, których zwykła szczoteczka nie jest w stanie objąć. Dodatkowo, ząbki o spłaszczonym kształcie idealnie rozczesują, dzięki czemu na rzęsach nie ma śladu nieestetycznych grudek.

☆ podkreśla kształt oczu
☆ daje efekt sztucznych rzęs
☆ ma intensywny kolor
☆ wyraźnie zagęszcza rzęsy

Pojemność: 13,1 ml,
Czas na zużycie 6 miesięcy


Powiem Wam, że jak sama szczoteczka, tak i tusz do rzęs oprócz grania mi na nerwach nie robią nic. Tusz z początku rzadki, pozwoliłam mu nabrać "mocy urzędowej". Po około dwóch tygodniach jest taki sam wkurzający jak na początku. Rzęsy zagęszcza, ok. Po pomalowaniu z pięciu robi się jedna, co sprawia że dodatkowo  rzęsy muszę rozczesywać małym grzebyczkiem. Po rozczesaniu już nie straszą pajęczymi nóżkami, widać że są pomalowane, ale to nie ten efekt, który obiecuje producent. Po prostu tusz nadaje tylko kolor i NIC WIĘCEJ NIE ROBI. Nie unosi, nie zagęszcza, nie podkręca. Na szczęście po dwóch miesiącach też się nie osypuje, nie podrażnia oczu i jest trwały. Tak trwały, że ciężko go zmyć. Niby jest zmyty, ale płatek nadal brudzi. Muszę zmywać olejkiem kilka razy, zanim płatek będzie całkiem czysty.


Nie wiem, ile ta maskara kosztuje, nawet mnie to specjalnie nie obchodzi, bo go nie kupię, ani nie polecam. Powiem tylko tak: wolę kupić miniaturkę tuszu z górnej półki niż pełnowymiarowy bubel z drogerii. Z wyjątkiem maskar L'Oreal'a. Te jeszcze się sprawdzają jako tako, choć do ulubionego YSL nadal długo, długo nic... Może u Was sprawdza się lepiej ta maskara u mnie nie.

Wiecie co mam na myśli ostatnio? Chodzi mi po głowie lifting rzęs. Co o tym myślicie?

Pozdrawiam serdecznie! :)

29 komentarzy:

  1. O matko ale wtopa. Też wolę odłożyć i zainwestować w lepszej jakości tusz. Drogeria niestety bardzo się popsuła, a może tylko ja mam takie zezowate szczęście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Agnieszko, szkoda złotówki na taki szajs :/ Mam dokładnie to samo, niewiele tam jest dla mnie.

      Usuń
  2. Szkoda, że się u Ciebie nie sprawdził. A lifting rzęs polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, widać nie ma się co ni interesować. Szkoda :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Też by mnie wkurzał taki tusz :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Szlag by mnie jasny trafił przy takim tuszu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widziałaś, ile mi siwych włosów przez niego przybyło? ;)

      Usuń
  6. Oj dobrze wiedziec kochana, bede go omijac. U mnie sprawdzal sie slynny 2000 Calorie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2000 Calorie to klasyka, a tu to chyba był tworzony na haju, i jeszcze ten opis :D

      Usuń
  7. dlatego wolę sprawdzone produkty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, na szczęście nie wydałam na niego, inaczej by mnie chyba szlag trafił :/

      Usuń
  8. Opakowanie faktycznie przyciągnęło moją uwagę. Eleganckie -wow!
    Za to szczoteczka. No, ja takich nie lubię.
    Przynajmniej jeszcze nigdy nie natrafiłam na dobrą w takiej postaci.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jaka dziwna szcztoteczka ;O
    Szkoda, że ten tusz nie wypadł dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  10. mnie też osatnio mega rozczarował "zwykły"false effect tej marki... nigdy więcej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze czasem poznać zanim się kupi ;) Też nigdy więcej :D

      Usuń
  11. masakra... szkoda, że nic nie daje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że szkoda. Kiedyś lubiłam tusze tej marki, teraz: precz z moich oczu :D

      Usuń
  12. Taki sam bubel jak maskara Make Up For Ever Excess, ta niemal w ogóle nie ma żadnych wypustek do malowania. To tusz z cyklu pomaluj się samym patykiem;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre :D "Pomaluj się patykiem" :D Mam eyeliner tej marki. Czuję ten ciężar na powiekach :D

      Usuń
  13. Miałam 5 maskar tej marki i ani jednej wtopy. False Lash Epic jeszcze nie używałam, ale teraz mnie do niej jakoś niespecjalnie ciągnie;).

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziwna szczotka ale ja lubię takie wymysły :D

    OdpowiedzUsuń
  15. O matko, faktycznie kiepski.. będę go omijać. Lifting też za mną chodzi. Podobno efekty są rewelacyjne.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znam i na pewno go nie kupię ;)

    OdpowiedzUsuń

☆ Jest mi bardzo miło, kiedy odwiedzasz to miejsce i zostawisz ślad. Jednak pamiętaj!

☆ KOMENTARZE ZAWIERAJĄCE LINKI, ADRESY BLOGA LUB REKLAMY NIE SĄ AKCEPTOWANE I TRAFIAJĄ DO SPAMU!

☆ Nie widzisz swojego komentarza? Prawdopodobnie pozostawiłaś w nim link. Zgodnie z obietnicą trafił do spamu 😄

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA