26 czerwca 2020

Kocia historia


            Normalnie miałabym dziś końcowy egzamin, ale nic nie jest bez przyczyny. Los przygotował dla mnie co innego.

Chociaż szkoła mnie za niedopatrzenie przeprosiła i postanowiła wynagrodzić, to serce nadal boli. Nie wiem czy byłabym w tym stanie dojechać i zdać praktyczny, ale życie nie lubi pustki.

Chyba we wtorek trafił do mnie kolejny kocurek od tej samej laski, od której jest Messi. Messi już się zadomowił, oswoił z kotkami, ale to za mało. We  wtorek wieczorem sąsiadka z innej  klatki przyniosła kocurka na tylko jedną noc,miał następnego miała go oddać do  schroniska, ponieważ wydarzyła się taka historia.

Pannę awanturnicę wywalono z wynajmowanego mieszkania, ponieważ nie płaciła, zdemolowała całe mieszkanie, na końcu wtłukła właścicielowi w jego własnym mieszkaniu. Kot przerażony uciekł do sąsiadki i do mieszkania już nie wrócił, panna też nie. Nawet nie wiem czy ją widziałam, na szczęście to nie moja klatka.

Ponieważ wieczorem już nie było kontaktu z panią ze schroniska, odpowiedź otrzymałam rano, że chętnie wspomoże kastracją i karmą, ale miejsca w schronisku już nie ma. Nie dziwię się. Niektórzy tracą ludzkie cechy, kiedy zaczynają się wakacje. Koteczka wykastrowano dziś po południu na koszt fundacji. Kot miał być na czczo, więc żeby go nie stresować zapachami żarcia, nie jadłam i ja. No nie, zjadłam na szybko kromala, kiedy kot udał się do kuwety. Później nie czułam głodu, aż do wieczora.


Po powrocie kotek jakoś szybko doszedł do siebie, zdążył nawet wskoczyć na parapet, ale ktoś musiał czuwać, żeby sobie nie zrobił krzywdy. Kotek jest zdrowy, zrobiono mu badania na kocie choroby, urodzony jesienią 2019, waży dość sporo jak na tak młodego kota, chyba 3,800. Ciekawa jestem, czy ktoś jej dał tego kota, czy gdzieś zwinęła. Kot jest okazem zdrowia, wzbudza zainteresowanie, ale to że brak mi warunków na tyle kotów, nie znaczy że za wszelką cenę chcę go się pozbyć, kot to nie zabawka. Kiedy jest zdrowy, wszystko ok, jest bardzo czysty, ani razu nie nabrudził. Problem może się zacząć, kiedy się rozchoruje, będzie zestresowany czy wystraszony, dlatego zanim znajdę mu odpowiedni dom, i musi to trochę potrwać. Nie oddam kota ot tak, żeby się go tylko pozbyć. Brak mi kasy, może warunków, ale mam jeszcze serce. Kot nie może trafić na poniewierkę, zdążyłam go już trochę rozpuścić jak poprzednie zresztą. 


I to by było na tyle, może jeszcze nie zwariowałam, jak myślicie? Jakie pytania byście zadali chętnym na kotka?

Pozdrawiam wszystkich! 🙂

23 komentarze:

  1. Kotek jest śliczny i na pewno znajdzie u Ciebie bardzo dużo miłości. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już znalazł, tylko materialnie ciężko że czterema 🙂

      Usuń
  2. Podziwiam Cię, że tak pomagasz kociakom <3 masz dobre serce! na kotach się nie znam i niestety mieć ich nie mogę. Mój P ma uczulenie. Ja na pewno bym zapytała czy kot będzie mieszkał w domu czy w szopie. jeśli w szopie, to bym nie oddała. Nie wiem gdzie dokładnie mieszkasz, ale z moich rodzinnych okolic znam takie historie. Koty były brane do szopy, na gospodarstwo i biegały same sobie, jadły resztki ze stołu i nikt tak naprawdę się nimi nie interesował :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama już się podziwiam, bo nie mam nawet warunków na bezpieczną izolację, ale wywalić na pastwę losu nie mogłabym usnąć. Masz rację, do stodoły za nic w świecie nie oddam! Dziś dostanę wzór umowy adopcyjnej :)

      Usuń
  3. Śliczny kotek 😊 bardzo lubię koty więc mam nadzieję, że kotek znajdzie dobry i kochający dom😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znajdzie, chętnych nie brakuje, ale nie chcę oddać gdzie popadnie.

      Usuń
  4. Mam nadzieję, że się kotkowi jak najlepiej ułoży :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niezla byla wlascicielka, a kocurek piekny :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie śliczne kociątko ♥️

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczny kotek, mam nadzieję, że znajdzie kochający dom...serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesteś bardzo dobrym człowiekiem, że wzięłaś tego kotka. Co prawda finansowo może być ciężko, ale zwierzak zawsze wynagrodzi to swoją miłością do Ciebie!

    Pozdrawiam i życzę miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz naprawdę dobre serce, nie jednak osoba przechodzi obojętnie. Ja mam kota pół dzikiego, widzę go raz na dwa tygodnie ? I to jak ucieka przed moimi dziećmi. Ja na razie nie kupuję zwierzątek dzieciom. To nie zabawka, to obowiązek

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczny kotek. To wspaniale, że tak pomagasz. Nie mogę zrozumieć ludzi, którzy biorą zwierzęta a poźniej je wyrzucają. Zwierzak to powinna byc poważna przemyślana decyzja a nie, że biorą sobie na chwile...

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudny, dobrze, ze znalazl taki przytulny domek☺

    OdpowiedzUsuń
  12. Kociak cudny, napewno skradnie czyjeś serce. Kiedyś miałam bardzo podobnego Toma. Tom był kochanym znajdkiem. Był wierny jak piesek. Bardzo nam dziś go brakuje:(

    OdpowiedzUsuń
  13. Masz złote kocie serducho Dorotko.:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajna historia ^^ masz slicznego kotka ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale cię przygody spotykają. Na miejscu tego kota też bym uciekła od takiej "pani"...

    OdpowiedzUsuń

☆ Jest mi bardzo miło, kiedy odwiedzasz to miejsce i zostawiasz swój ślad. Jednak pamiętaj!

☆ KOMENTARZE ZAWIERAJĄCE LINKI, ADRESY BLOGA LUB REKLAMY NIE SĄ AKCEPTOWANE I TRAFIAJĄ DO SPAMU!

☆ Nie widzisz swojego komentarza? Prawdopodobnie pozostawiłaś w nim link. Zgodnie z obietnicą trafił do spamu. Szanuj cudzą pracę! Mam alergię na cwaniactwo.