Wspomnienia z lipca 2021

 

             Od kiedy są wakacje i przychodzi piękna pogoda, nie bardzo chce pisać się nowe posty, i nie zgadzam się z tym, że blogerki nie mają urlopu, bo urlop każdemu się należy.  Tak samo mogę być tu z doskoku. Tak więc cały weekend przebimbałam mało tu zaglądając, przewagarowałam na Instagramie i w końcu weszłam na chwilę na blog, żeby pozbyć się kilkudziesięciu zdjęć z telefonu. Jak się domyślacie, będą wspomnienia.


Bardzo mi przykro było żegnać się z lipcem, bo już połowa lata za nami, a ja nadal nigdzie nie wyjechałam. Obiecałam sobie, że wyjadę gdziekolwiek, ale wykonać o wiele trudniej. Nie znaczy to jednak, że muszę siedzieć w domu jak ta ofiara, bo czasem wypuszczam się też na dłuższe spacery i niekoniecznie po zakupy. Z wakacji najwięcej radości mają jednak koty, chociaż nie, cieszy mnie, że jestem na emeryturze. Już nic nie muszę, chociaż z pewnością chciałabym jeszcze coś zarobić. Nie mam tak dużo tych lat pracy, miałam pecha do różnych chorób, były też czasy bezrobocia. Ale nie narzekam. Przeżyłam, chociaż bywało złowrogo.  


Ledwo otworzę rano okno, młodzieńcy czmychają na trawnik, Maurycy po drodze zwiedzi jeszcze parapet sąsiadki. Kilka razy wyskoczy, żeby po minucie drzeć japę pod domofonem i tym sposobem wyrabiam sobie kondycję biegając tu i tam po schodach wpuścić rozwydrzone futro. Potrafi też strzelić focha i kazać na siebie czekać, wtedy ja strzelam focha i czekam spokojnie aż otworzy mu przy okazji ktoś z sąsiadów. Tym sposobem nie mam już spokoju, bo co chwilę ktoś dzwoni do drzwi. Ale fitness jest, chociaż chwilami okupiony bluzgami. Po cichu, żeby się nikt nie przeraził.



Tym sposobem sąsiedzi widzieli mnie już nie tylko z ręcznikiem na głowie, kiedy wyskakuję po umyciu włosów, ale również w piżamie, w papilotach, w maseczce glinkowej. Niektórzy się rechoczą, a mi już wszystko jedno. Kiedy wychodzę po kota, Gryzelda leci za mną, żeby zobaczyć co tam się dzieje, ale już za drzwiami patrzy czy jestem na jej widoku i szybko wraca do domu. 

Żeby nie było tylko o kotach, to staram się jakoś też rozpieszczać. 



Dbam nie tylko o swoją kondycję za pośrednictwem kotów, ale też o swoje podniebienie i zmysły. Poranki celebruję czarną Lavazzą, rocznicę rozwodu uświęciłam kawałkiem Tiramisu. Na zieleniaku robię polowanie na borówki lub maliny, czereśnie...



Lipiec przyniósł mi trochę przepięknych dekoracji, co odmieniło moje skromne kąty. Plakaty Poster Store są chyba najpiękniejsze, jakie widziałam. 


Ponieważ moja szafa błagała o coś nowego, wybrałam się na poszukiwania. Dużo mierzyłam, mało kupiłam, ale za to porządne rzeczy. 



Sukienka być może jeszcze trafi do mnie, ale to już by było za dużo na ten miesiąc. Kupiłam porządny biały t-shirt Massimo Dutti i wygodne sandały Venezia. Zmieniłam też fryzurę, o czym już wspominałam w poprzednim poście. Kilka dni temu przyszły kapcie, o których na dniach napiszę. 


Nie zabrakło też kosmetyków. Bardzo ucieszyła niespodzianka od Pixi Beauty



Pozostałe to już prezenty urodzinowe, seria Metal Detox L'Oreal Professionnel od sklepu Friser, no i żel do mycia twarzy D'Alchemy z gratisem z apteki. Gryzelda jest moim prezentem od wnuczki podarowana 8 lat temu. 


Był też i pogrzeb w rodzinie, na co się nigdy nie jest przygotowanym. Nie chce się być przygotowanym, nadzieja na cud nie pozwalała dopuszczać te myśli, niestety choroba okazała się bezwzględna. Okazało się, że brakuje mi stosownych ubrań na te okazje, na szybko kupowałam czarną bluzkę w H&M. Nie zdążyłam pokazać, za to zdążyłam uwiecznić kota leżącego na mojej bluzce już po powrocie. 



Hibiscus pod moim oknem, fontanny w pobliżu i trochę zieleni dodaje mi radości. Na początku lipca po badaniach okulistycznych upewniono mnie, że na bank mam jaskrę, od tamtej chwili biorę codziennie wieczorem krople do do oczu. Mam ustawiony budzik, żeby nie zapomnieć. Jest to choroba nieodwracalna, można tylko powstrzymać jej postęp. Moja apteczka się powiększa, ale i tak wygrywają kosmetyki, więc nie jest najgorzej. To chyba już wszystko. 


Udanych dalszych wakacji! ☀️


Komentarze

  1. Lipiec bardzo szybko mi zleciał i też ciężko było znaleźć czas na systematyczne pisanie. Oby tak szybko mi urlop nie zleciał haha : )
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można sobie zrobić urlop od pisania :D Miłego urlopu! :)

      Usuń
  2. ale pixi zrobiło super niespodziankę :D Miłego dnia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę, niesamowicie piękna ta niespodzianka :)

      Usuń
  3. Wolę, jak każdy, te przyjemne niespodzianki...
    Twoje całkiem miłe ...:))
    Przygody z kotami urozmaicają dni i fajnie jest:D
    Ja jeszcze też nigdzie nie wyjechałam. Z Tigerem, to już problem...Może we wrześniu się uda:)
    Wszystkiego dobrego Dorotka!

    OdpowiedzUsuń
  4. Szybko czas leci. Udanego sierpnia i wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nice photos. Cats are the best :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Też chciałabym gdzies wyjechać, ale będę musiała zadowolić się nocowaniem u mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciuszki i zmiana fryzury mnie również poprawiają nastrój. Tylko nie wiem dlaczego ten czas tak szybko ucieka?

    OdpowiedzUsuń
  8. Na takie przykre wydarzenia, chyba nikt z nas nie jest nigdy gotowy. Dobrze, że pomimo tego miesiąc Lipiec upłynął Ci dobrze, koty dbają o to żebyś się nie nudziła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza tym jednym smutnym wydarzeniem nie było najgorzej ;)

      Usuń
  9. Przeprowadzam się w przyszłym roku na wieś i będę kombinować, co zrobić by zapewnić kotu bezpieczeństwo i by nie wyszedł sam z domu. W bloku, gdzie obecnie mieszkam, mam zabezpieczone okna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super :) Ja mieszkam na parterze, póki co, nie planuję zmian :)

      Usuń
  10. Ja też zrobiłam sobie wakacyjną przerwę od blogowania ale niebawem w końcu coś napiszę :). Też mam wakacje z kotem i królikami sióstr, bo te wyjechały do Bługarii. Na szczęscie udalo mi się zaliczyć jakieś malutkie wycieczki i większy wyjazd czeka mnie w sierpniu :). Dbaj o siebie i rozpieszaj jak najcześciej 😊

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajne podsumowanie lipca, kotki jak zawsze umiliły czas😊 to tiramisu z chęcią bym zjadła 😊

    OdpowiedzUsuń
  12. Pani lipiec sądząc po zdjęciach był naprawdę bardzo fajny. Świetna fryzurka, nadaje takiej świeżości i wygląda w niej Pani bardzo ładnie. Mi też ciasto, owoce, nowe ubrania czy choćby buty czy fryzura poprawiają humorek :)

    Życzę Radosnego sierpnia! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

☆ Jest mi bardzo miło, kiedy odwiedzasz to miejsce i zostawiasz swój ślad. Jednak pamiętaj!

☆ KOMENTARZE ZAWIERAJĄCE LINKI, ADRESY BLOGA LUB REKLAMY NIE SĄ AKCEPTOWANE I TRAFIAJĄ DO SPAMU!

☆ Nie widzisz swojego komentarza? Prawdopodobnie pozostawiłaś w nim link. Zgodnie z obietnicą trafił do spamu. Szanuj cudzą pracę! Mam alergię na cwaniactwo.
☆ Zanim napiszesz komentarz, poświęć chwilę i przeczytaj cały post. Chyba, że lubisz się kompromitować.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

instagram

Copyright © W Blasku Marzeń.