Hydrożelowa maska Mediheal Collagen Nude Gel Mask. Hit czy pomyłka

               Nie każda maska w płachcie robi na mnie większe wrażenie. Czasem daje jedynie chwilowe uczucie nawilżenia, a czasem potrafi naprawdę pozytywnie zaskoczyć. Tym razem sięgnęłam po hydrożelową Mediheal Collagen Nude Gel Mask – maskę składającą się z dwóch części, która ma dobrze przylegać do twarzy i zapewnić skórze solidną dawkę pielęgnacji. Jak sprawdziła się na mojej skórze?

Na temat masek Mediheal pisałam już niejedną recenzję. Jest to najczęściej wybierana marka przeze mnie, choćby przez to, że żadna z nich nie podrażniła mojej skóry. Na temat opakowania tej maski nie napiszę nic nowego. Foliowa saszeta różni się jedynie szatą graficzną, informacje zawsze dotyczą tego samego. 

Mediheal Collagen Nude Gel Mask to hydrożelowa maska w płachcie przeznaczona dla osób ze skórą dojrzałą, przesuszoną, zmęczoną, pozbawioną blasku, które pragną przywrócić skórze elastyczność, nawilżenie oraz promienny wygląd. Dla skóry, która potrzebuje intensywnego nawilżenia, wygładzenia i poprawy elastyczności. 

Maska składa się z dwóch części: górnej i dolnej, dzięki czemu łatwiej dopasowuje się do kształtu twarzy. W zestawie znajdują się również dodatkowe płatki przeznaczone do pielęgnacji okolic oczu i ust. Każdy element maski jest zabezpieczony folią ochronną z obu stron, którą należy usunąć tuż przed aplikacją. Hydrożel dobrze przylega do skóry, co zwiększa komfort noszenia i pozwala składnikom aktywnym stopniowo wnikać w naskórek. 

Odkryj sekret promiennej i jędrnej skóry z Mediheal Collagen Nude Gel Mask. Ta innowacyjna hydrożelowa maska w płachcie została stworzona z myślą o skórze przesuszonej, zmęczonej oraz pozbawionej blasku. Dzięki zastosowaniu opatentowanego hydrożelu z systemem CRDS, maska dłużej utrzymuje wilgoć, a bioimitująca technologia płachty, przypominająca strukturą łuskę węża, idealnie przylega do skóry, zapewniając efektywne wchłanianie składników aktywnych.
Obietnice, czyli co maska ma robić:
  • Błyskawicznie oraz długotrwale nawilża skórę.
  • Intensywnie odżywia i nadaje skórze blask.
  • Wygładza 
  • Poprawia kondycję skóry.
  • Poprawia elastyczność i jędrność cery.
  • Redukuje widoczność drobnych zmarszczek.
Sposób użycia:
  1. Otwórz saszetkę i usuń folię ochronną z obu stron maski.
  2. Nałóż górną część maski wokół oczu, czoła i policzków, a następnie dolną wokół ust (wytłoczoną stroną maski do skóry). 
  3. Resztę esencji wmasuj w szyję i dekolt. 
  4. Po 10–20 minutach zdejmij maskę, zaczynając od boków policzków ku górze, a pozostałą esencję delikatnie wklep w skórę.
Pojemność esencji: 30 ml


Działanie maski opiera się na zawartych w niej składnikach aktywnych:

Kolagen – pomaga utrzymać odpowiedni poziom nawilżenia skóry, poprawia jej miękkość i sprawia, że cera wygląda na bardziej jędrną oraz wygładzoną.

Niacynamid (witamina B3) – wspiera barierę hydrolipidową, wyrównuje koloryt skóry, rozjaśnia przebarwienia i dodaje cerze zdrowego blasku.

Kwas hialuronowy – intensywnie wiąże wodę w naskórku, zapewnia długotrwałe nawilżenie oraz zmniejsza widoczność drobnych linii powstałych na skutek przesuszenia.

Olej z kwiatów róży damasceńskiej – działa odżywczo i kojąco, wspomaga regenerację skóry oraz pozostawia ją miękką i przyjemną w dotyku.

Sok z japońskiej brzozy białej – ceniony za właściwości nawilżające i łagodzące. Pomaga utrzymać odpowiedni poziom nawodnienia skóry oraz wspiera jej naturalną barierę ochronną.

Skład INCI 

Water, Butylene Glycol, Chondrus Crispus Powder, Niacinamide, Ceratonia Siliqua (carob) Gum, 1,2-hexanediol, Glycerin, Agar, Cyamopsis Tetragonoloba (guar) Gum, Hydroxyacetophenone, Potassium Chloride, Chlorphenesin, Glucose, Glycereth-25 Pca Isostearate, Xanthan Gum, Ethythexylglycerin, Dipropylene Glycol, Hydrolyzed Collagen, Caprylyl Glycol, Isopropyl Myristate, Sodium Hyaluronate, Disodium Edta, Betula Platyphylla Japonica Juice, Xylitol, Erythritol, Collagen, Leuconostoc/radish Root Ferment Filtrate, Rosa Damascena Flower Oil, Atelocollagen, Tocopherol.



Jak maska sprawdziła się u mnie?

Nakładając jakąkolwiek maskę w płachcie nie oczekuję spełnienia wszystkich obietnic, które oferuje producent, bo wiadomo, że na to potrzeba systematycznego stosowania i czasu. Oprócz chwili relaksu liczę jedynie na bardziej intensywne nawilżenie, lekkie wygładzenie, rozświetlenie. Wiadomo, że chce się wyglądać lepiej. Przy tej masce trochę się rozczarowałam, ale zacznijmy od początku.
Najpierw zirytowało mnie rozkładanie tej maski, jej części. Jedna folia, druga folia, ciężko odróżnić co tu jest do czego. Udało się rozłożyć, porozdzielać te nieszczęsne folie, nastąpił problem z dopasowaniem otworów. Otwory na oczy jeszcze jako tako, natomiast otwór gębowy nie wiem dla kogo był wycięty, bo pewnie nie dla naturalnych ust kobiety, natomiast dla ust maksymalnie ostrzykiwanych wypełniaczami. Z tej części maski z pewnością skorzystałby ktoś nieustannie głodny, ponieważ otwór ten pozwala na zjedzenie czegoś grubszego. 
Wybaczcie, że nie pokazałam zdjęć tej maski, bo ani zdjęcia samej tej maski, ani maski na mojej twarzy nie nadają się do publikowania. 
Oprócz tego maska zjeżdżała nieustannie, trzeba było kontrolować każdą z części, co chwilę, co odbierało całą przyjemność.  Na szczęście nie było uczucia lepkości.
Na pewno zainteresuje Was zapach, więc wspomnę, że musiał być bardzo delikatny, bo nie wyczułam. 

Mediheal Collagen Nude Gel Mask niewiele zrobiła jako sama maska. Nawilżenie było niewielkie, rozświetlenie również, wygładzenia nie zauważyłam. Większa korzyść wynikła ze stosowania samej esencji pod krem, która wystarczyła na kilka dni. Po użyciu już samej esencji dało się wyczuć dobre nawilżenie i rozświetlenie, które mogło wystarczyć nawet za krem, jeśli ktoś nie potrzebuje aż tak dużo. 
Ciekawa jestem jak maska ta sprawdziła się u Was, mam nadzieję, że dużo lepiej. Raczej nie wrócę do tej maski, ale kto wie. Na szczęście mam kilka sprawdzonych, ale też nie wszystkie jeszcze przetestowałam Znacie maski Mediheal? Które są Waszymi ulubionymi?

Pozdrowienia! ✨


Komentarze

  1. Świetna i bardzo rzetelna recenzja, Dorotko. Najbardziej doceniam w Twoich wpisach tę autentyczność – nie ulegasz marketingowym obietnicom i potrafisz otwarcie napisać, kiedy hitowa formuła po prostu nie współgra z anatomią czy komfortem użytkowania, a uwaga o "otworze gębowym" i zjeżdżaniu hydrożelu nie tylko bawi, ale jest też super przydatną wskazówką. Bardzo ciekawe jest to, co zauważyłaś na koniec – że to bogata esencja uratowała sytuację i sprawdziła się lepiej solo pod krem niż w duecie z samą płachtą, co pokazuje, że nawet z nieudanego kosmetyku potrafisz wycisnąć to, co najlepsze dla skóry. Z klasyków Mediheal zdecydowanie bardziej wolę ich tradycyjne, bawełniane płachty, na przykład wersję z herbacianą (Teatree), bo z hydrożelami też bywa u mnie różnie, jeśli chodzi o stabilność na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję Agnieszko za tak treściwy i szczery komentarz :) Zawsze staram się napisać zgodnie z moimi odczuciami, a jak to wychodzi – widzisz sama :D Szkoda mi wyrzucać tego, co najcenniejsze, dlatego staram się zużyć na swój sposób :) Z maskami hydrożelowymi mam różne relacje, ale tu akurat z samą płachtą nie było mi po drodze :)

      Usuń
  2. Nie miałam jeszcze hydrożelowych masek od Mediheal, jedynie zwykłe płachty. Po Twoim opisie widzę, że jednak płachty są lepszym wyborem i na tą raczej się nie skuszę, irytowałyby mnie te same rzeczy co Ciebie :D Jak do tej pory testowałam niebieską z hialuronianem i chyba różową z kolagenem, ale nie jestem pewna. Tak czy inaczej byłam zadowolona ;)
    Serdecznie pozdrawiam! :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Gracias por la recomendación. Te deseo una buena semana. Te mando un beso.

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam maski tej firmy, najlepiej wypada w niebieskim opakowaniu.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

☆ Jest mi bardzo miło, kiedy odwiedzasz to miejsce i zostawiasz swój ślad. Jednak pamiętaj!

☆ KOMENTARZE ZAWIERAJĄCE NIEOPŁACONE LINKI, LINKI DO ADRESÓW BLOGA LUB REKLAMY NIE SĄ AKCEPTOWANE I TRAFIAJĄ DO SPAMU!

☆ Nie widzisz swojego komentarza? Prawdopodobnie pozostawiłaś w nim nieopłacony link. Zgodnie z obietnicą trafił do spamu. Szanuj cudzą pracę! Mam alergię na cwaniactwo.
☆ Zanim napiszesz komentarz, poświęć chwilę i przeczytaj cały post. Chyba, że lubisz się kompromitować.

Dziękuję za każdą kawę ☕

instagram

Copyright © W Blasku Marzeń.