Treść większego napisu

Główne kategorie

Treść mniejszego napisu

NA BLOGU

Denko - listopad i grudzień 2025


      Rzadko się u mnie zdarza, kiedy nie publikuję posta denkoeego, ale tym razem po listopadzie nie było dużo do pokazania. Tym razem też nie jest tego dużo, natomiast postanowiłam pozbyć się dużej ilości próbek. Może coś Was zainteresuje.

Jak zawsze zacznę od pielęgnacji twarzy, tu uzbierało się najwięcej. 



Olejek micelarny do oczyszczania twarzy Sensibio Bioderma był moim ulubionym, dobrze oczyszczał moją suchą skórę nie podrażniając jej. Jest to olejek emulgujący, łatwo się spłukuje wodą, nie pozostawia tłustej warstwy. Będę wracać do niego.

Tonik do twarzy Very Rose Nuxe również jest moim ulubionym, chyba jednym z najbardziej ulubionych toników. Pozostawia skórę świeżą, nawilżoną, pięknie pachnie m


Krem do twarzy Merveillance Lift Nuxe zużyłam dopiero w styczniu, dokładnie wczoraj i na pewno do niego wrócę. Pięknie pachnie, bardzo dobrze nawilża, odżywia, cudownie pachnie. Konsystencja jest trochę lekka jak na zimę, ale dawał radę.

Krem ochronny do twarzy Age-Shield SPF 50 Dr Irena Eris świetnie sprawdzał się w swojej roli, zabezpieczał też skórę przed zimnem. Efekty jednak są trudne do zweryfikowania, okaże się później.



Serum do twarzy Ultimune Power Infusing Concentrate Shiseido to jedynie miniaturka oraz dwie próbki tego serum wystarczyły mi na ponad miesiąc, co cudownie wpłynęło na moją skórę. Ktoś będzie może krytykował skład, ale sam stosuje z dużo gorszym i chwali dla współpracy, ja nie muszę tu nic udawać.



Maskę w płachcie Rossman niestety zaliczam do nieudanych, spowodowała wysyp na moje twarzy. Czasami Rossman rozdaje takie rzeczy, komuś innemu może odpowiadać.

Maska w płachcie Pure Essence Mask Sheet Pearl Holika Holika nawilżyła i ukoiła moją skórę, miło ją wspominam, chętnie ponowię zakup.



Pasta do zębów Biorepair ostatnio kupuję cały czas.


Kredka do brwi Crayon Sourcils Chanel musiała się skończyć akurat nie w porę, ale wystarczyła na ponad pół roku. Byłam bardzo zadowolona, chętnie kupię ponownie.

Tusz do rzęs Noir Allure Chanel (miniaturka) wystarczyła na 3 miesiące, sprawdzając się idealnie. Chętnie powrócę, jednak wolę brązowy kolor. 



Krem Nivea Family Care używałam do ciała. Krem dobrze dość nawilża, odżywia, przyjemnie pachnie, dobrze się wchłania. Do niego wracam najczęściej.

Krem do rąk i paznokci Very Rose Nuxe również został moim ulubieńcem. Dba o skórę dłoni i paznokcie. Pozostawia piękny zapach.




Mydło w kostce DOVE jest w każdym moim denku, nie potrzeba nic więcej mówić.


Szampon rozświetlająco wzmacniający do włosów blond Davines oprócz tego, że likwidował żółte odcienie moich farbowanych jeszcze końcówek, sprawiał, że wyglądały na zadbane, błyszczące. Szampon nie wysuszał moich włosów, nie obciążał, pięknie pachniał. Był bardzo wydajny. W tej chwili po farbowanym blondzie już nie ma śladu, dlatego wybiorę inny tej marki.

Serum do włosów Invati Ultra Advanced Aveda wystarczyło mi na ponad miesiąc, sprawiając, że moje włosy przestały wypadać w niepokojącej ilości. Po jego użyciu czułam głębokie odświeżenie skóry głowy.  Chętnie ponowię zakup.


Przyszedł czas na próbki. Z nimi jest tak, że niektóre wystarczą zaledwo na raz i szybko się zapomina. Są też takie, które wystarczą na kilka dni, a nawet i dłużej. Niektóre z nich miałam już pełnowymiarowe wersje, ale jeśli są, to chętnie zużyję.


Chyba już to wszystko u mnie było.


Tu tak samo, sami ulubieńcy.




Liftingujące serum pod oczy Rivoli Geneve Le Regard 2.0 te próbki wystarczyły mi na dłużej, bardzo zachęcają do zakupu, cena mniej, ale nigdy nie mówię nigdy. 



Nawilżający krem pod oczy Skinovage Babor już nie tak drogi jak poprzedni. Próbki niesamowicie wydajne, efekt bardzo skuteczny, chętnie sprawię sobie w wersji pełnowymiarowej.




Tonik do twarzy Centella Adriatica - próbka wystarczyła zaledwie na raz. Bardzo skąpo, że aż wstyd. Nie kupię.



Krem do rąk Reve de Miel Nuxe znam i lubię.

Emulsja nawilżająca do ciała Black Rose Sisley została użyta do szyi i dekoltu. Cena zabójcza, ale jak powyżej, nigdy nie mówię nigdy, zawsze trzeba być dobrej myśli.




Szampon do włosów Hair Prodigieux Nuxe znam i lubię. 



Znam i lubię też kosmetyki do włosów Redken.




Polubiłam też te podkłady do twarzy.



No i uwielbiam zapachy Chloe, także Atelier des Fleurs Cedrus. Paris Paris Chanel również mi się bardzo podoba, Aqua Allegoria Floralbloom Guerlain nie zrobił na mnie wrażenia, po prostu nie mój.

Denko moje dobiegło już końca, dziękuję za cierpliwość, jeśli wytrzymaliście do samego końca. Jestem ciekawa, co najbardziej Was zainteresowało.

Pozdrowienia! ✨

Dlaczego przestaliśmy ufać poradom w internecie

 

          Jeszcze do niedawna porady z internetu przypominały zwykłą rozmowę. Ktoś coś sprawdził, ktoś inny się sparzył, kolejny dopowiedział szczegóły. Czytało się to uważnie, czasami nie bez rezerwy, ale jednak z przekonaniem, że po drugiej stronie jest człowiek, a nie automat. Dziś coraz częściej zaglądamy do wyszukiwarki lub media społecznościowe z wyraźnym dystansem. Czytamy, ale nie dowierzamy. Zapisujemy, ale nie stosujemy. Skąd wzięła się ta zmiana i dlaczego stała się tak powszechna?

To nie jest kwestia trendu ani nagłej utraty naiwności. To jest raczej efekt wielu drobnych doświadczeń, które z czasem nauczyły nas ostrożności.

Nadmiar, który nie pomaga, a przytłacza

Internet przestał być źródłem informacji, a stał się ich niekończącym się strumieniem. Na jedno pytanie dostajemy dziesiątki odpowiedzi, często wzajemnie się wykluczających. Każda z nich brzmi pewnie, każda obiecuje skuteczność, każda używa podobnych sformułowań.

W takim nadmiarze trudno odróżnić wiedzę od opinii, doświadczenie od domysłu. Zamiast poczucia bezpieczeństwa pojawia się zmęczenie i chaos. A tam, gdzie panuje chaos, zaufanie rzadko ma szansę się utrzymać.

Zatarte granice między autorytetem a deklaracją

Dawniej autor porad był kimś konkretnym: lekarzem, rzemieślnikiem, nauczycielem, praktykiem. Dziś wystarczy sprawny język, dobra oprawa graficzna i kilka zdecydowanych zdań, by zostać nazwanym „ekspertem”.

Problem nie polega na tym, że w internecie brakuje specjalistów. Problem mamy w tym, że coraz trudniej ich odróżnić od osób, które jedynie dobrze prezentują się w tej roli. Gdy nie wiadomo, kto mówi i na jakiej podstawie, naturalną reakcją staje się dystans.

Porada jako produkt

Wiele internetowych porad przestało być bezinteresownych. Nawet jeśli zaczynają się rozsądnie i spokojnie, często kończą się rekomendacją konkretnego rozwiązania, produktu lub usługi. Choć samo to nie musi to być złe, zmienia dynamikę tej relacji.

Zaufanie trudno budować tam, gdzie pojawia się podejrzenie interesu. Zaczynamy się zastanawiać, czy dana rada jest  efektem jakiegoś doświadczenia, czy pewnej umowy. Takie wątpliwości zostają w naszej głowie na długo.

Ton, który poucza zamiast wspierać

Internetowe porady coraz częściej przybierają formę rozkazów. „Musisz”, „powinnaś”, „jeśli tego nie robisz, popełniasz błąd”. Taki język nie zostawia miejsca na wątpliwości, kontekst ani indywidualne doświadczenie. Takie metody wzbudzają we mnie na przykład efekt przeciwny.  Nic nie muszę, sama wybieram.

Prawdziwa rada zwykle rodzi się w rozmowie. Uwzględnia to, że ludzie mają różne możliwości, potrzeby i granice. Gdy zamiast tego dostajemy gotowe instrukcje, zaczynamy się bronić. Nie dlatego, że nie chcemy pomocy, ale dlatego, że nie czujemy się wysłuchani.

Doświadczenie, które nauczyło ostrożności

Wiele osób ma za sobą próby stosowania „sprawdzonych” internetowych porad. Diet, które nie zadziałały. Pielęgnacji, które pogorszyły stan skóry. Wskazówek życiowych, które w praktyce okazały się oderwane od rzeczywistości.

Z czasem uczymy się, że to, co niby dobrze się sprawdza w teorii lub u kogoś innego, nie zawsze sprawdza się u nas. Ta świadomość nie oznacza zamknięcia się na wiedzę, ale zmianę podejścia. Zamiast ślepo ufać, sprawdzamy, obserwujemy, na podstawie tego wyciągamy własne wnioski.

Większe zaufanie do własnego osądu

Zaufanie do porad nie znika z dnia na dzień. Ono się wyczerpuje po cichu, powoli po kolejnych rozczarowaniach i niespełnionych obietnicach. Internet nauczył nas wiele, ale nauczył nas też ostrożności. I być może to jest jedna z jego najważniejszych lekcji.

Nie chodzi o to, by odrzucać wszystkie porady. Chodzi raczej o powrót do starego porządku: słuchać, ale myśleć samodzielnie; czytać, ale sprawdzać; brać pod uwagę cudze doświadczenia, nie rezygnując z własnych. Porada ma sens tylko wtedy, gdy spotyka się z rzeczywistością konkretnego człowieka. A tej żadna wyszukiwarka nie zna lepiej niż my sami. Zgadzacie się z tym?

Pozdrowienia! ✨

Pielęgnacja włosów osłabionych i nie tylko z Aveda

 
      

             Włosy z wiekiem stają się coraz cieńsze, a podczas zimy ich pielęgnacja to dla mnie duże wyzwanie. Zawsze szukam profesjonalnej pielęgnacji, tym razem dzięki Wizaz.pl miałam okazję poznać serię kosmetyków marki Aveda. Stosuję je już grubo ponad miesiąc, ale zachwyciły mnie już od samego początku. 

[wpis reklamowy]

Marki Aveda wcześniej nie znałam, ale lubię co nieco się o dowiedzieć na temat  kosmetyków, które używam, dlatego poszukałam informacji, żeby Wam też przekazać tę wiedzę. Jest to amerykańska marka kosmetyków do pielęgnacji włosów i ciała, założona w 1978 roku przez Horsta Rechelbachera, która łączy tradycyjną mądrość ajurwedy z nowoczesnymi formułami opartymi na składnikach roślinnych. Jej produkty od szamponów i odżywek po maski oraz preparaty do stylizacji bazują na składnikach pochodzenia naturalnego i są wegańskie oraz cruelty-free. Firma kładzie duży nacisk na odpowiedzialność środowiskową: stosuje opakowania z recyklingu, wykorzystuje energię z odnawialnych źródeł i promuje zrównoważony rozwój. Aveda działa globalnie we współpracy z profesjonalnymi salonami i spa, a jej filozofia pielęgnacji włosów obejmuje zarówno skuteczność, jak i harmonię z naturą.

Jak na porządną markę przystało, nie można narzekać na opakowania tych kosmetyków. Wszystkie są solidnie wykonane, dokładnie opisane, mają elegancką szatę graficzną i są niezawodne również podczas aplikacji.



Przed myciem warto zadbać o dokładne oczyszczenie skóry głowy. Są do tego przeznaczone specjalne peelingi, jednak swoim sposobem użycia skutecznie mnie zniechęcały. Nie zawsze mam tak dużo czasu, żeby się długo bawić zabiegami przy włosach. 

Żel  złuszczający Aveda Scalp Solutions Exfoliating Scalp Treatment to już zupełnie inna historia.  Aplikuje się przed myciem na skórę głowy i po kilku minutach zmywa. Jego aplikacja jest bardzo prosta dzięki zakończeniu tubki, a także dzięki bardzo  lekkiej konsystencji tego żelu. 

Scalp Solutions Exfoliating Scalp Treatment usuwa zanieczyszczenia, nadmiar sebum, dba również o naturalną barierę ochronną skóry. Jest odpowiedni dla wszystkich rodzajów włosów, także tych farbowanych.

Redukuje wydzielanie sebum o 76% już po pierwszym użyciu, złustyzcza martwy naskórek, zapewniając uczucie chłodzenia, dzięki zawartości składników aktywnych, który mi są kwas salicylowy i glukozamina z fermentacji.

Aplikację umila świeży zapach z nutami cytryny, pomarańczy, neroli i mięty.

Sposób użycia:

  1. Nałóż Exfoliating Scalp Treatment na skórę głowy partiami przed umyciem włosów szamponem. 
  2. Następnie wmasuj produkt w skórę głowy opuszkami palców, wykonując okrężne ruchy. 
  3. Po dokładnym masażu umyj włosy szamponem.
Skład INCI

Water\Aqua\Eau, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, Cocamidopropyl Hydroxysultaine, Sodium Chloride, Sodium Cocoyl Isethionate, Disodium Cocoamphodiacetate, Salicylic Acid, Glucosamine Hcl, Andrographis Paniculata Extract, Centella Asiatica (Hydrocotyl) Extract, Zinc Pca, Menthol, Menthyl Lactate, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Fragrance (Parfum), Benzyl Alcohol, Limonene, Linalool, Geraniol, Hydroxycitronellal, Benzyl Salicylate, Tetrasodium Iminodisuccinate, Potassium Sorbate.

Pojemność; 150 ml



Żel złuszczający Scalp Solutions Exfoliating polubiłam od razu nie tylko za łatwość w użyciu, ale też cudowne uczucie świeżości na swojej skórze głowy, a także jak można się domyślić, za piękny orzeźwiający zapach. Peeling z początku stosowałam przed każdym umyciem (na różnych stronach są różne sposoby użycia). Ostatnio jednak zwolniłam tempo do jednego razu w tygodniu.

Po zastosowaniu peelingu, czas na umycie włosów szamponem, ale ponieważ akurat nie mam szamponu tej marki, od razu przechodzę do maski.



Maska do włosów Aveda Botanical Repair Intensive Strengthening Masque Rich jest dość treściwa, dlatego znajduje się w okrągłym, zamykanym nakrętką opakowaniu z mocnego tworzywa.  Maska tak samo przeznaczona jest do każdego rodzaju włosów od średnich do grubych. Na moich cienkich włosach, jeśli nie nałożę za dużo, też nie sprawia problemu.

Botanical Repair Intensive Strengthening Masque według producenta błyskawicznie wzmacnia i regeneruje włosy we wszystkich strukturach, sprawiając, że stają się bardziej miękkie, lśniące, zdrowsze już po jednym zastosowaniu. Maska ta  zapewnia nie tylko intensywne odżywienie, ale również ochronę przed uszkodzeniami. Błyskawicznie rozplątuje włosy. 
W swoim składzie maska zawiera podwójną ilością lipidów roślinnych i masła dla intensywnego odżywienia.

Zapach Pure-fume zawiera certyfikowany organiczny ylang-ylang, różę, majeranek oraz inne czyste esencje kwiatowe i roślinne.

Maska zawiera 94% składników pochodzenia naturalnego.

Pojemność: 200 ml






Repair Intensive Strengthening Masque Rich Aveda dzięki gęstej, maślanej konsystencji bardzo łatwo aplikuje się na włosy, szybko w nie wnika i łatwo spłukuje. Włosy po tej masce nie tylko pięknie pachną i łatwo się rozczesują. Są mocniejsze, bardziej elastyczne, miękkie i lśniące. Nie zauważyłam wcześniej, ale nie ma na nich też żadnych uszkodzeń. Maska nie obciąża moich cienkich włosów, jeśli nie nałożę zbyt dużo. Włosy utrzymują świeżość nawet do trzech dni. Opakowanie bardzo wygodne w użyciu, miało folię ochronną.




Rewitalizujące serum do skóry głowy Invati Ultra Advanced Aveda otrzymałam w mini opakowaniu 30 ml, a dzięki bardzo lekkiej konsystencji wystarczyło mi na kilka tygodni. Małe opakowanie idealnie sprawdzi się podczas podróży, natomiast nakładanie tego serum ułatwia wygodny aplikator. Przed pierwszym użyciem trzeba kilka razy nacisnąć pompkę, żeby wydobyć produkt, później już aplikuje się bez problemu. Serum to jest odpowiednie dla wszystkich rodzajów przerzedzających się włosów

Serum do skóry głowy Invati Ultra Advanced Aveda redukuje wypadanie włosów aż o 77% dzięki innowacyjnemu 4-stopniowemu systemowi. Wzmacnia i rewitalizuje mieszki włosowe, zapobiegając ich przerzedzaniu. Serum chroni też skórę głowy i włosy przed stresem oksydacyjnym, zanieczyszczeniami oraz negatywnym wpływem czynników zewnętrznych. Zawiera 98% składników pochodzenia naturalnego

Aplikację uprzyjemnia kojący, luksusowy aromat Pure-Fume™ z nutami lawendy, szałwii muszkatołowej, australijskiego drzewa sandałowego i wanilii.

Składniki aktywne
  • Eclipta prostrata – zwiększa witalność mieszków włosowych i wspiera ich naturalny cykl wzrostu
  • Ekstrakt z korzenia Alpinia officinarum – bogaty w polifenole, chroni mieszki włosowe przed zanieczyszczeniami oraz stresem oksydacyjnym
  • Ekstrakt z korzenia Zingiber officinale (imbiru lekarskiego) – wzmacnia naturalną ochronę skóry głowy
  • Rdestowiec japoński (resweratrol) – pomaga utrzymać we włosach naturalny poziom keratyny, tym samym wzmacnia ich strukturę.
Sposób użycia
  1. Nałóż serum bezpośrednio na skórę głowy, równomiernie pokrywając jej powierzchnię
  2. Delikatnie wmasuj preparat opuszkami palców, aby pobudzić mikrokrążenie
  3. Nie spłukuj 
  4. Stosuj regularnie, aby uzyskać najlepsze efekty wzmocnienia i ograniczenia wypadania włosów.


Serum do skóry głowy Invati Ultra Advanced dostępne jest również w opakowaniu 150 ml, opakowanie wraz z aplikatorem jest takie samo. Jego aplikacja jest równie przyjemna i prosta jak poprzedni produkt, a zapach i uczucie orzeźwienia skóry głowy, to po prostu poezja. Po tych kilku tygodniach codziennego stosowania tego serum moje włosy zwolniły z ilością wypadania, natomiast obecność alkohol denat w składzie nie spowodowało jej wysuszenia. 


Olejek do włosów Miraculous Oil High-Shine Hair Concentrate Aveda to lekki, skoncentrowany olejek do włosów przeznaczony do wszystkich rodzajów włosów, także włosów farbowanych. Kompozycja łączy wybrane olejki botaniczne jak olejek z nasion tsubaki, olejek z nasion daikon i sfermentowany olejek z lnianki. Warto wiedzieć, że olej z nasion daikon charakteryzuje się wysokim współczynnikiem załamania światła, który może nadać włosom widoczny połysk bez ich obciążania. Produkt pozostawia włosy gładkie, chroni przed puszeniem się. Służy również jako ochrona przed wysoką temperaturą podczas używania narzędzi do stylizacji do temperatury 232°C
Aromat Pure-Fume™, to kompozycja 25 czystych esencji kwiatowych i roślinnych, takich jak lawenda, ylang-ylang i petitgrain, zapewnia wyjątkowe doznania zapachowe.


Składniki aktywne

  • Ferment oleju z lnianki: pierwszy w pielęgnacji włosów ferment pozyskiwany z oleju lnianego, bogatego w kwasy tłuszczowe omega 3, 6 i 9. Lekka formuła zapewnia włosom miękkość, gładkość i zdrowy blask.
  • Olej z nasion tsubaki: znany jest ze swoich właściwości nadających włosom niesamowity połysk i wyjątkową miękkość.
  • Olej z nasion daikon: ceniony za zdolność do intensywnego odżywiania włosów oraz nadawania im naturalnego, lśniącego wyglądu.
Pojemność: 50 ml



Skład INCI 

Dimethicone, Isododecane, Coco-caprylate/caprate, Triheptanoin, Bis-stearyl Dimethicone, C13-16 Isoalkane, Camellia Japonica Seed Oil, Yeast Ferment Extract, Camelina Sativa Seed Oil, Raphanus Sativus (radish) Seed Extract, Vitis Vinifera (grape) Seed Oil, Helianthus Annuus (sunflower) Seed Oil, Fragrance (parfum), Linalool, Citronellol, Limonene, Geraniol, Benzyl Benzoate, Farnesol, Benzyl Salicylate, Caprylyl Glycol, 1,2-hexanediol, Tocopheryl Acetate.

Sposób użycia

Nałóż niewielką ilość na dłonie i rozprowadź na połowie długości oraz końcach wilgotnych włosów.

Włosy cienkie i średnie

• Nałóż niewielką ilość na końcówki, aby wygładzić włosy i dodać im blasku.

Włosy średnie i grube

• Rozprowadź na połowie długości i końcach suchych włosów, aby wygładzić puszące się włosy i nadać im promienny połysk.


Olejek do włosów Miraculous Oil High-Shine Hair Concentrate znajduje się w szklanej buteleczce o zakończonej pipetą, którą napełnia się przy pomocy przy pomocy plastikowego przycisku, który znajduje się na szczycie nakrętki. Olejek ten jest bardzo lekkiej, konsystencji, wygląda na bezbarwny, ale z bliska ma delikatne zabarwienie mocno rozcieńczonej herbaty. Olejek jest bardzo lekki, i wystarczą zaledwie dwie krople na moje średniej długości włosy, dzięki czemu jest też bardzo wydajny. Ma przyjemny, świeży zapach i nie obciąża moich cienkich włosów, jeśli nie przesadzę z ilością. Włosy po jego użyciu są w dobrej kondycji, nie niszczą się, kiedy używam suszarki czy lokówki. Olejek nadaje im również piękny połysk.


Wszystkie te produkty zachwyciły mnie od samego początku, wpisując  się na listę moich ulubieńców. Nie tylko samym zapachem czy łatwością aplikacji, ale sprawiły również, że moje włosy są w lepszej kondycji, nie mają problemu z układaniem, są miękkie, przyjemne w dotyku i błyszczące. Ceny tych kosmetyków są dość wysokie, ale wydajność równoważy te niedogodności. Z czystym sumieniem mogę polecić, jeśli macie taką możliwość, bo naprawdę warto. 

Pozdrowienia! ✨

Sól i kula do kąpieli pod prysznicem - czy to ma sens?

 

            Nie każdy ma wannę, a nawet  jeśli ją ma, nie każdy ma czas na długie kąpiele. Zdarza się, że kosmetyki do kąpieli, takie jak sól czy kula, często stoją na półce i czekają na specjalną okazję, czasami dostajesz coś w prezencie od nieświadomego darczyńcy i nie wiesz, co z tym zrobić. Mimo wszystko da się je używać również pod prysznicem, chociaż  trochę inaczej. Nie dawało mi to spokoju, szukałam też pomysłu i wiem, że jak się bardzo chce, to można.

Sól do kąpieli pod prysznicem sprawdza się całkiem dobrze. Według  starych, tradycyjnych metod najlepiej jest taką  sól rozpuścić. Wystarczy wsypać sól do kubka lub miski, zalać ciepłą wodą i dokładnie wymieszać, a następnie po umyciu ciała polewać takim roztworem skórę. To znana od lat metoda bardzo zbliżona do klasycznej kąpieli, do tego bezpieczna dla skóry. Nie podrażnia, pozwala skórze skorzystać z właściwości soli i daje poczucie odprężenia nawet bez wanny. 

Sól można też używać pod prysznicem jako peeling pod warunkiem, że robi się to bardzo ostrożnie. Nakładana bezpośrednio na wilgotną skórę może działać zbyt intensywnie, tym bardziej jeśli kryształki są grube. Jest to rozwiązanie tylko dla skóry odpornej i też raczej niezbyt często. Przy skórze suchej, wrażliwej lub naczynkowej lepiej z takiego peelingu zrezygnować. Sól nie jest kosmetykiem, który lubi pośpiech i nadmierne tarcie.

Kula do kąpieli czy cokolwiek  w tym rodzaju, to zupełnie inna historia. Została zaprojektowana z myślą o wannie i dużej ilości stojącej wody. Pod prysznicem nie ma warunków, by rozpuściła się równomiernie, uwolniając w pełni zapach czy olejki. Można na przykład rozkruszyć jej fragment, rozpuścić w kubku z ciepłą wodą, następnie polać ciało albo zmoczyć kulę, następnie nanieść powstałą pianę na skórę, można też użyć jako peelingu.

Warto pamiętać, że sól pod prysznicem najlepsza jest wtedy, gdy jest rozpuszczona i używana w formie polewania ciała. To metoda najbliższa temu, do czego sól została stworzona. Kula pod prysznicem nadal pozostaje kompromisem. Trzeba też uważać na olejki, bo mogą zostawiać śliską powierzchnię. Nie ma potrzeby pozbywania się prezentu, wystarczy poszukać sposobu. Górną część tej babeczki wykorzystałam jako peeling do ciała, dolną trzeba po prostu rozpuścić. Chociaż to nie będzie już dłuższy relaks w wannie, to zawsze trochę przyjemności można sobie podarować. Nie będę celowo kupować tych kosmetyków, kiedy mam tylko prysznic, ale prezenty wykorzystałam. Próbowaliście takich sposobów?

Pozdrowienia! ☀️

Klikasz, więc masz? Niekoniecznie

 

            Mówi się często, że algorytm wie, czego chcemy. Podsuwa treści, produkty, profile. Ma ułatwiać życie i oszczędzać czas. Problem w tym, że tak naprawdę algorytm wcale nie zna naszych potrzeb. Zna tylko twoje kliknięcia.

Algorytm nie myśli i nie rozumie. Zapisuje to, na co spojrzałaś dłużej, co otworzyłaś drugi raz, czego nie przewinęliśmy od razu. Jeśli coś się powtarza, uznaje to za nasze zainteresowanie. Nawet jeśli to było przypadkowe klikniecie albo wynikało ze zmęczenia, nudy czy po prostu mieliśmy zły dzień. 

Człowiek działa zupełnie inaczej. Szuka informacji, czasem odpoczynku, a czasem po prostu ciszy. Algorytm nie widzi tej różnicy. Dla niego wszystko sprowadza się jedynie do reakcji.

Nasze potrzeby to nie to samo co to, co jest łatwe i przyjemne. Możesz potrzebować spokoju, ale nic z tego, w zamian dostajesz kolejne bodźce. Możesz potrzebować rzetelnej wiedzy, zamiast niej widzisz uproszczenia i sensacje. Algorytm wzmacnia nawyki, nie zastanawia się nad tym, czy coś jest dla nas dobre.

Wybij sobie z głowy, że jakakolwiek personalizacja jest żadną troską. To sposób na to, żebyś została tu jak najdłużej. Im więcej czasu spędzasz na stronie, tym lepiej działa system. Nie liczy się umiar ani jakość,  liczy się ciągłość.

Kiedy nie było jeszcze internatu, wybór był bardzo prosty. Sięgało się po konkretną gazetę, książkę, autora. Było wiadomo, dlaczego właśnie po to. Dziś treści same się pojawiają. A im więcej tych treści przychodzi, tym rzadziej zadajemy sobie pytanie, czy naprawdę ich potrzebujemy.

Algorytm lubi powtarzalność. Jeśli coś się klikało, to będzie wracać w kółko. Dlatego tyle treści brzmi tak podobnie, używa tych samych słów i tych samych obietnic. To nie jest przypadek, to jest działanie z automatu.

Z algorytmem nie trzeba walczyć. Wystarczy czytać uważniej, samodzielnie wybierać źródła, nie mylić popularności z wartością, no i przede wszystkim robić przerwy od ciągłego scrollowania. Algorytm może być narzędziem. Ale nie powinien decydować za nas. Bo po prostu nie zna on naszych potrzeb, i nigdy ich nie pozna. Zauważyliście to?


Pozdrowienia! ✨

Ulubieńcy roku 2025 - Pielęgnacja ciała

 

             Trochę tych ulubieńców się uzbierało, dlatego kontynuuję dalej. Dziś przyszedł czas na pielęgnację ciała, bo skóra ciała też jest ważna i wymaga, żeby i nią dbać trzeba dbać.

Z balsamów do ciała najbardziej lubię masła, ale też nie wszystkie. Unikam parafiny w składzie, wybieram te, które przynajmniej pachną znośnie, a najlepiej pięknie. Moja skóra jest bardzo wymagająca, przez co niewiele z nich daje radę. Trafily mi się dwa, z których jeden jest ze mną najczęściej.


Krem do ciała  i twarzy Nivea Family Care jest przeznaczony także do twarzy i dla całej rodziny. Krem ten jest dostępny w przystępnej cenie i ma dobrą pojemność, dlatego kupuję go najczęściej. Kiedy kupuję coś drogiego do twarzy czy makijażu, muszę oszczędzić na czymś innym. Krem bardzo łatwy się  rozsmarowuje, przyjemnie i delikatnie pachnie, kiedy go aplikuję na skórę, dobrze ją nawilża.


Jakikolwiek sentyment bym nie miała do Nivea, to najlepiej o skórę mojego ciała w roku 2025 dbało Odżywcze masło do ciała Alma K Nutritive Body Butter. Jego działanie sprawiało, że skóra była dobrze nawilżona, zabezpieczona przed utratą wody z naskórka, była też dobrze odżywiona . Chętnie wrócę po niego, kiedy będą promocje.


Pewnego dnia, kiedy skończy się ulubiony dezodorant Nuxe, szukałam po stacjonarnych aptekach nowego opakowania, niestety, wyparował a właściwie został wykupiony. Znalazłam dezodorant w sztyfcie Caudalie Vinofresh i postanowiłam wypróbować. Dezodorant ten znakomicie daje radę z moją niezbyt dużą potliwością, odświeża, przyjemnie i świeżo pachnie, a przy tym jest niesamowicie wydajny. Trochę duże jest to opakowanie jak do mniejszej torebki, ale ja rzadko kiedy używam poza domem. Aplikacja w domu mi wystarczy.


Dobrych kremów do rąk nigdy sobie nie żałuję. Mam swoich licznych ulubieńców, ale też lubię nowości. Krem do rąk i paznokci Cica Reve de Miel Nuxe dzięki zawartości wyciągu z wąkroty azjatyckiej dogłębnie nawdilża, odżywia cudownie. Zabezpiecza dłonie przed wysuszeniem, uwielbiam go. 

 

Na moje uwielbienie zasługuje również trochę lżejszy już Krem do rąk i paznokci Very Rose Nuxe. Rozpieszcza moje zmysły cudownym różanym aromatem. Na zapachu nie kończy się działanie tego kremu, bo też bardzo dobrze nawilża i dba o moją skórę. Moje dłonie są dobrze nawilżone i wygładzone. Zabieram go ze sobą na następny rok.

I to by było na tyle, jeśli chodzi o pielęgnację ciała, ale to jeszcze nie koniec. Co Was najbardziej zainteresowało?

Pozdrowienia! ✨

Ulubieńcy kosmetyczni 2025 - Pielęgnacja twarzy


             Stary rok pozostawił po sobie licznych ulubieńców także do pielęgnacji twarzy.  To kosmetyki, do których regularnie wracam, które sprawdziły się w codziennym stosowaniu, pozostawiły też widoczne efekty. Zabieram je ze sobą w dalszą drogę swojej pielęgnacji.

Prawidłowa pielęgnacja zaczyna się i kończy na oczyszczaniu skóry zaczynamy wiec tej części. Oprócz ulubieńców poznanych w poprzednich latach do których też chętnie wracam, postanowiłam wypróbować także coś nowego. 


Bardzo skuteczny i jednocześnie łagodny dla skóry okazał się Micelarny olejek oczyszczający Sensibio Bioderma. Tłusty, ale łatwo zmywalny ciepłą wodą dokładnie zmywał każdy kawałek mojego makijażu. Bardzo wydajny i przyjemny w użyciu na pewno będzie do mnie wracał.



Pianka micelarna Very Rose Nuxe kupiona była w stacjonarnej aptece w promocji okazała się wyjątkowo skuteczna, bardzo łagodna dla mojej suchej i wrażliwej skóry, a do tego bardzo przyjemna dla mojej suchej i wrażliwej skóry,  a przy tym bardzo wydajna. 

Tonik z tej samej serii Very Rose Nuxe towarzyszył mi cały czas od poprzednich lat, przejdziemy więc do dalszego oczyszczania, czyli do peelingu. Z tymi peelingami i różnie bywa i nie każdy jest taki jak oczekuję. Peeling enzymatyczny Agenity Balance Dr Irena Eris skutecznie i z łagodnością łagodnością oczyszcza moją skórę, jest też bardzo wydajny. Na zdjęcie trafił jeszcze krem ochronny Agenity Agę Shield Spf 50, który może sprawiał trochę problemów z rolowaniem, ale ogólnie byłam z niego bardzo zadowolona.


Od czasu do czasu nakładałam maskę w płachcie, szczególnie polubiłam maski Biodance. Maska Biocollagen Real Deep Mask przeznaczona na noc, nadaje się  również na dzień, i wtedy wolałam ją nosić kilka godzin, ale efekt za to był długotrwały. Maski te dogłębnie nawilżają, cały czas odczuwałam komfort.


Super Serum [10] Nuxe cudownie regeneruje i wzmacnia moją skórę, bez obciążenia jej, to prawdziwy luksus, po który chętnie będę wracać. Takie samo odczucie miał również podczas stosowania kremu na dzień i na noc Nuxuriance Ultra. Krem ten kupiłam ponownie i ponownie do niego będę wracać. Cudownie nawilża, odżywia, regeneruje, pięknie pachnie.



Kolejnym kremem do twarzy był Nuxe Merveillance Lift o nieco lżejszej konsystencji, który również bardzo dobrze pielęgnuje, odżywia, regeneruje. Oba tekremy są  bardzo wydajne, kuszą cudownym aromatem, bez wątpienia przechodzą ze mną na ten rok. Przechodzi też Krem pod oczy Merveillance Lift. Ma idealną konsystencję jak na moje wymagania, dobrze nawilża, odżywia, na zimę jest idealny, na później zapewne też.


Bardzo polubiłam też krem pod oczy Hydrate Age-Defying Alma K. Formuła oparta na morskich składnikach bardzo odpowiadała mojej skórze pod oczami. Po testowaniu dzięki Wizaz.pl sięgnęłam bo następne opakowanie i chętnie wrócę ponownie.



Po tych wszystkich ulubieńcach zapomniałabym o ulubionej masce do ust na noc Laneige Lip  Sleeping Mask Strawberry Shortcace. Pokazywałam jej inną wersję rok temu, tę kolejną ulubioną chętnie pokażę i w tym roku.


Maska ma działanie wszechstronne. Świetnie sprawdza się również jako balsam do ust, pięknie wygląda jako błyszczyk. Cieszę się, że miałam okazję poznać te wszystkie kosmetyki. Kiedyś mogłam  o takich jedynie pomarzyć. Co Was najbardziej zainteresowało? 

Pozdrowienia! ✨






Tekst większego napisu nagłówka

Polecam

Tekst mniejszego napisu nagłówka

ciekawe wpisy

Sekcja - Polecane posty

Dziękuję za każdą kawę ☕

instagram

Copyright © W Blasku Marzeń.