Ultimune Power Infusing Concentrate Shiseido, pierwsze wrażenia po miesiącu

 

                Nie przepadaOpm za opisywaniem miniaturek, ale tym razem robię to dla siebie, bo nie zawsze coś tak małego daje takie efekty jak Serum Ultimune Power Infusing Concentrate Shiseido. Zaczęłam je stosować jeszcze przed końcem listopada, dwa razy dziennie, pozostały już tylko resztki.


Miniaturka o pojemności 10 ml trafiła do mnie w prezencie od znajomej, co mnie bardzo  ucieszyło, bo rzadko udaje się otrzymać coś o takiej pojemności przy zakupach, chociaż wypadałoby docenić lojalność klienta. Opakowanie wraz ze swoją szatą graficzną swoim wyglądem przypomina opakowanie pełnowymiarowe, tyle że bez pompki. Nie będę się na nim skupiała, bardziej nas obchodzi sama zawartość.



Serum jest wodnisto-żelowej konsystencji o białym rozwodnionym kolorze i przyjemnym kwiatowo- pudrowym zapachu. Jego aplikacja jest bardzo przyjemna, i też cudownie się wchłania. Jest też bardzo wydajne, bo do aplikacji na całą  twarz i szyję wystarczą zaledwie dwie krople. Jak miałam trochę więcej czasu, jego działanie wspomagałam rollerem. Co ono ma w sobie tak godnego uwagi?


Serum Power Infusing Ultimune Shiseido przeznaczone jest do każdego typu skóry. Dzięki zastosowaniu technologii  ImuGenerationRED™ opartej na 30 letnich badaniach zawiera połączenie fermentowanego ekstraktu z kamelii, ekstraktu z grzyba Reishi, irysa, kamelii, hibiskusa, beta-glukanu, witaminy E i hydroksyproliny. Dzięki tym składnikom każda aplikacja wzmacnia naturalne właściwości ochronne skóry, pomagając jej utrzymać świeży, młodzieńczy wygląd. Regularne stosowanie serum sprawi, że  skóra będzie nawilżona, odżywiona, rozświetlona i pełna witalności.

Składniki aktywne: 

ImuGeneration Technology™ - wzmacnia właściwości ochronne skóry, zapewnia jej zdrowy wygląd, nawilża i przywraca witalność, wyraźnie minimalizuje oznaki starzenia,
Ultimune Complex™ - chroni skórę przed uszkodzeniami i oznakami starzenia,
Połączenie ekstraktów z liści ginko biloby, shiso i tymianku - utrzymuje zdrowy wygląd skóry.

Działanie:

  • chroni skórę przed szkodliwym wpływem czynników środowiskowych, zanieczyszczeniem, stresem 
  • chroni przed przedwczesnymi procesami starzenia się skóry
  • nawilża i wzmacnia skórę, przywraca jej jędrność
  • ściąga pory i łagodzi zaczerwienienia
  • przywraca skórze optymalne napięcie oraz młodzieńczy blask
  • wzmacnia działanie produktów stosowanych w kolejnych etapach pielęgnacji
Skład INCI:

Water(aqua/eau)・alcohol denat.・glycerin・butylene glycol・peg/ppg-17/4 dimethyl ether・triethylhexanoin・cyclohexasiloxane・dimethicone・phenoxyethanol・trehalose・ammonium acryloyldimethyltaurate/beheneth-25 methacrylate crosspolymer・peg-14m・acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer・tocopheryl acetate・peg/ppg-14/7 dimethyl ether・rosa damascena flower water・fragrance (parfum)・disodium edta・potassium hydroxide・silica・isoceteth-10・linalool・lauryl betaine・ginkgo biloba leaf extract・geraniol・citronellol・origanum majorana leaf extract・nelumbo nucifera germ extract・alcohol・sodium carboxymethyl beta-glucan・bht・thymus serpyllum extract・perilla ocymoides leaf extract・sodium bicarbonate・iris florentina root extract・sodium benzoate・ganoderma lucidum (mushroom) stem extract.


Chociaż na pewno znajdą się powody do przyczepienia się do składu tego serum, ale moja skóra nie odczuła tu ani żadnej krzywdy w postaci wysypki czy podrażnienia, mimo wrażliwej cery, a wręcz przeciwnie, bo mimo różnych przeciwności wygląda naprawdę zaskakująco dobrze. Alkohol już na początku składu nie wysuszył mojej skóry, której o wysuszenie nietrudno. Do składu nie przywiązuję uwagi, o ile nie ma tak czegoś drażniącego, ważniejsza jest dla mnie technologia. Serum Ultimune Power Infusing Concentrate Shiseido sprawiło, że moja skóra jest w dużo lepszej kondycji. Jest gładsza, bardziej napięta, rozświetlona. Chętnie wrócę do tego serum w pełnowymiarowej już wersji.

Pozdrawiam! 🙂

Moja jesienna pielęgnacja twarzy


            Dawno tu nie pokazywałam, czym pielęgnuję swoją twarz, a już jakiś czas temu znalazło się kilka nowości. Przez kiepskie samopoczucie nie publikowałam nowych postów, ale nigdy nie zapomniałam o pielęgnacji, która pomaga przetrwać skórze nawet ten najtrudniejszy sezon.

Jak widać, najczęściej używam dermokosmetyków, dzięki którym nie mam problemów  ze swoją wrażliwą skórą, można powiedzieć, że utrzymuję ją w równowadze. Bardzo ważne jest łagodne oczyszczanie twarzy rano i wieczorem. Nie mam dużo tych kosmetyków do oczyszczania, ale te, które mam obecnie dają radę.



Właśnie zdenkowałam resztki olejku Biodermy, ale pianka oczyszczająca Very Rose Nuxe zmywa wszystko, chociaż obawiałam się, że będzie za słaba. Dla pewności do zmycia resztek używam płatków kosmetycznych, które upewniają mnie, kiedy nie ma na nich śladu makijażu. Drugim ważnym elementem oczyszczania skóry jest jej tonizoeanie, bez czego da się niby obyć, ale różnica jest ogromna. Po kilku dniach bez mojego toniku wróciłam do ulubionego toniku Very Rose Nuxe i obiecałam sobie, że już zadbam o jego zapas. Po użyciu toniku skóra czuje się całkiem inaczej. Jest nie tylko przyjemnie odświeżona, ale też miękka i delikatna, kiedy ją dotykam.

Po oczyszczeniu twarzy trzeba jeszcze zadbać o jej nawilżenie, odżywienie, a także regenerację. Brakowało  mi serum, ale miałam to szczęście, że moja znajoma obdarowała mnie dość sporą miniaturką Serum Power Infusing Ultimune Shiseido Shiseido. Serum to dzięki zastosowaniu technologii  ImuGenerationRED™ opartej na 30 letnich badaniach zawiera połączenie fermentowanego ekstraktu z kamelii, ekstraktu z grzyba Reishi, irysa, kamelii, hibiskusa, beta-glukanu, witaminy E i hydroksyproliny. Dzięki temu wzmacnia barierę skóry, chroni przed stresem oksydacyjnym, wzmacnia odporność skóry, jej elastyczność oraz wspiera regenerację.


Nie lubię się rozdrabniać na kupowanie osobnych kremów na dzień i na noc, a ponieważ nie oszczędzam na pielęgnacji twarzy, to mimo wszystko nie lubię generować sobie zbędnych kosztów, dlatego wybieram inne rozwiązania.

Krem na dzień i na noc Merveillance Lift The Exceptional Nuxe dzięki unikalnej  formule zawierającej olej z mikroalg w połączeniu z niacynamidem oraz naturalnymi antyoksydantami chroninawilża, odżywia, poprawia jędrność, gęstość oraz blask skóry. Jego aksamitna konsystencja otula jak druga skóra, pozostawiając ją gładką, miękką, pełną energii. Ma wyjątkowo przyjemną konsystencję. Mimo bogatej formuły nie jest ciężki, idealnie współpracuje z makijażem. 

W mojej pielęgnacji nie może zabraknąć kremu pod oczy. Niektórzy wolą użyć ten sam krem, co do twarzy, ale u mnie to się nie sprawdza. Tak cienka skóra pod oczami potrafi różnie reagować, dlatego wolę nie ryzykować. Krem pod oczy Merveillance Lift Nuxe  tak samo  zawiera olej z mikroalg, dzięki czemu wygładza, redukuje zmarszczki, a także oznaki zmęczenia. Mam jeszcze bardzo wydajne próbki serum pod oczy Le Regard 2.0, ale pisanie na temat jakichkolwiek próbek jakoś mnie nie motywuje.



Na zakończenie przypomnę jeszcze peeling enzymatyczny i krem ochronny Age-Shield SPF 50 Agenity Dr Irena Eris, które mam jeszcze od wakacji. Peeling enzymatyczny stosuję 2 lub 3, czasami tylko raz w tygodniu. Nakładam na twarz na około 15 minut, następnie zmywam letnią wodą. Peeling jest łagodny dla mojej skóry, jednocześnie skuteczny. 
Krem ochronny kończę dopiero teraz, bo wcześniej miałam otwarty krem ochronny The Ritual Rituals i musiałam go dokończyć. Oba te produkty już mają swoje miejsce na moim blogu, wystarczy kliknąć.

To na razie wszystko, co dotyczy mojej pielęgnacji twarzy. Wszystkie te kosmetyki przynoszą mi oczekiwane efekty, są też stosowane z przyjemnością. Co Was najbardziej zainteresowało?

Pozdrowienia! ☀️

Dziękuję za każdą kawę ☕

instagram

Copyright © W Blasku Marzeń.