Ulubieńcy kwietnia 2026

 

                 Dawno nie było na moim blogu ulubieńców, więc już nadrabiam. Pisałam ten post już wczoraj, nie wiem który raz poprawiam dzisiaj, ale blogger jak ten złośliwy chochlik pozamieniał moje własne słowa. Nie dziwię się, że tyle osób zrezygnowało z blogowania, uciekając na inną platformę. Zanim ja stąd ucieknę, pokażę jeszcze kilka ulubieńców kwietnia.


Moje ciało zbyt długo traktowane po macoszemu, potrzebowało do pielęgnacji czegoś porządnego. Odpuściłem sobie szukanie czegoś po zwykłych drogeriach, tym bardziej, że pożytku z tego nie było . Korzystając z promocji Bath and Body Works,  wybrałam dwa mini balsamy do ciała oraz krem do rąk z linii Covered in Roses. 


Tak jak skóra potrzebuje porządnego nawilżenia, tak mój nos wymaga pięknych zapachów, ale poza urzekającym zapachem zarówno krem ​​do ciała, jak i krem ​​do rąk cudownie dbają o moją suchą skórę. Ich aplikację umilają takie nuty zapachowe jak rubinowe jagody, kandyzowane pączki róży i ogrzany światłem bursztyn. Oba te kremy zapewniają solidne nawilżenie tak dzięki zawartości zawartości kwasu hialuronowego oraz masła Shea.

Oprócz dobrze dobranej pielęgnacji, nie można zabraknąć ulubionych perfum. Tym razem sięgnęłam po wodę perfumowaną Coco Mademoiselle Chanel. Zapach jest bardzo elegancki, zbiera dużo komplementów, ma w sobie coś magicznego. Jeszcze nie było ich recenzji tu na blogu, ale doczekacie się jej już niedługo. Dziś natomiast przypomnę nuty zapachowe:
  • Nuty głowy: Bergamotka, Pomarańcza, Mandarynka
  • Nuty serca: Jaśmin, Róża turecka
  • Nuty bazy: Paczula, Białe piżmo, Wanilia, Wetyweria, Fasolka tonka i Opoponaks.

Ogromny zachwyt wywołała maska w płachcie Master Care Juvena, która trafiła do mnie dzięki Wizaz.pl. Cena jest bardzo nieprzyjazna tak samo dla mnie, ale efekt jaki daje, sprawia że w nie zawahałabym się jej  kupić w przyszłości.

Śmiem  powiedzieć, że podobny efekt zauważyłam po zabiegu z użyciem fal radiowych. Efekt po masce może nie jest aż tak trwały, ale zabieg RF też trzeba powtarzać co jakiś czas. Skóra po tej masce jest pięknie wygładzona, ma wyrównany koloryt, świeci naturalnym blaskiem (nie mylić z nadmiernym wydzielaniem łoju). Po masce pozostała jeszcze spora ilość serum, którą  wykorzystuję nadal.



Lubię nudziaki do ust, ale noszone przez cały czas w końcu się nudzą. Znalazłam przepiękny odcień ciepłego różu w pomadce Rouge Allure L'Extrait Chanel Rose Impulsif 844. Pomadka pięknie ożywia moją twarz, jest trwała w miarę moich potrzeb. Praktycznie się z nią nie rozstaję. 


Nie rozstaję się również ze swoją ulubioną herbatą Adalbert's, którą kupuję odkąd ją spróbowałam pierwszy raz.

Tym razem post jest trochę skrócony, nie wiem czy da się go w ogóle opublikować, mam nadzieję, że problem z bloggerem się poprawi. Niezależnie od tego nadal będę się cieszyć swoimi ulubieńcami. 

Pozdrawiam! ✨

Ulubieńcy lutego 2026



           Początkowo miałam zamiar napisać o ulubieńcach zimy, ale tym samym powtórzyłabym post ze stycznia.  A ponieważ zdjęcia już zrobione, to powtórzy się co nieco. Luty zleciał wyjątkowo szybko, co mnie cieszy, ponieważ zbliża się wiosna, ale w nim również znalazło się coś nowego, ale też nie przestałam lubić poprzednich. 

Zima, chociaż trwa tak samo długo jak inne pory roku, służy się niemiłosiernie, dlatego starałam się ją umilać na wszelkie sposoby. Chociaż w lutym doszło bardzo niewiele ulubionych  kosmetyków to i tak nie mogę narzekać na ich ilość. 


Wygładzające serum nawilżająco-prebiotyczne Agenity Hydra-Ox ratowało i ciągle ratuje moją skórę przed wysuszającym powietrzem już od samego początku, dzięki dzięki połączeniu technologii wypełniających sfer hialuronowych z kojącą mocą prebiotyków. Serum ma delikatny przyjemny zapach, ale najbardziej lubię jego działanie. Po aplikacji moja skóra jest pięknie rozświetlona, ukojona i sowicie nawilżona, co uwielbiam. Więcej na temat tego kremu napiszę niedługo w recenzji.

Na chłodne dni wybrałam też krem na noc Nuxuriance Gold Nuxe. Ze względu na konsystencję wybrałam krem na noc,   który lepiej odżywi moją skórę i jestem z niego bardzo zadowolona. Krem ten zawiera komórki dwu-kwiatowe szafranu, bugenwilli, także jlaogulan, kwiat czystka oraz etlingerę wyniosłą. Formuła kremu zawiera połączenie komórek dwu-kwiatowych szafranu i bugenwilli z oleaktywnym Kompleksem z porcelanowej róży, etlingery wyniosłej oraz kompleks uzupełniający lipidy dla odbudowy komórkowej, odżywienia oraz rozświetlenia osłabionej skóry. Krem ten używam także na dzień, pod makijaż nadaje się idealnie. Skóra twarzy wygląda na zadbaną. Na temat tego kremu też będzie osobny post. 

Cały czas zachwyca mnie działanie maski do ust Lip Sleeping Mask Strawberry Shortcace Laneige, o której wspominałam wiele razy i nigdy nie przestanę. Maseczka ta dba o nawilżenie moich ust, a ponieważ niewiele wychodziłam z domu, mogłam jej używać, kiedy tylko chciałam.

Bardzo ceniłam sobie i nadal cenię piankę micelarną Very Rose Nuxe bez której mycie twarzy nie jest takie samo. Używam go już kilka miesięcy, i nie mam ochoty wymieniać na nic innego. 

To tyle na dziś, jeśli chodzi o moich lutowych ulubieńców, jestem ciekawa Waszych. Pozdrawiam! ☀️

Kosmetyczni i nie tylko ulubieńcy stycznia

 
  

           Minął już pierwszy miesiąc nowego roku, nie może się obyć bez ulubieńców. Oprócz niedawno poznanych produktów, są tu też takie, które znam od dawna, a które wyjątkowo sprawdzają się przy mroźnej zimie. I są to nie tylko same kosmetyki.


Zimny styczeń już nie wzbudził u mnie potrzeby ogrzania i nie tylko pod względem zimowej atmosfery. W takich dniach oprócz dużej ilości światła  potrzebuję zadbać o siebie z podwójną troską. Takie dni nie sprzyjają piciu samej wody, potrzebuje się czegoś gorącego. Z miłości do różanych smaków sprawiłam sobie pyszną aromatyczną herbatę Adalbert's, która już od rana poprawia mój nastrój. Herbatę zaparzam w sitku, dzięki czemu mogę wypić do samego dna, nie natykając się na fusy.



Drugą ulubioną herbatą jest napar ,,Zimowe rozgrzanie" Herbapol. Jaki ona ma  niesamowity smak! Sypię ją prosto do kubka, a fusy w postaci suszonych owoców są jadalne i też bardzo smaczne. Uwielbiam.



Lubię nie tylko sama pachnąć, ale uwielbiam też, kiedy zapach roznosi się po całym domu i nie powoduje to bólu głowy. Świecę Hidden Label o zapachu lawendy już wypaliłam, a zapach nie męczył, natomiast był niesamowicie kojący. Świeczkę dostałam, nie jest w tej chwili dostępna w sieci, ale widziałam świece tej marki na Amazonie i chętnie zamówię choćby to była świeca w inny zapachu nawet w ciemno.

Zimą moje usta uwielbiaja się wysuszać na wiór. W domu do ich  regeneracji stosuję maskę do ust Lip Sleeping Mask Strawberry Shortcace Laneige.  Jest ona jednocześnie maską, balsamem, nawet błyszczykiem. Od kiedy poznałam, nie używam już żadnych aptecznych czy zielarskich balsamów czy maści, bo i tak to był dla mnie zawsze pic na wodę. Kiedy wychodzę na zewnątrz, chcę, żeby moje usta nie tylko zdrowo wyglądały, ale muszą też być widoczne. Wtedy najlepiej sprawdza się pomadka do ust Rouge Coco Flash 90 Jour Chanel, która nie tylko nadaje kolor, ale też nawilża, odżywia i chroni przed bardzo zimnym powietrzem, także przed wiatrem. Bardzo lubię też błyszczyk do ust Gloss Bomb Oil Fenty Beauty. Ten błyszczyk jest wyjątkowo trwały, nie klei się do włosów, zresztą mam czapkę, pięknie nabłyszcza i chroni usta.


Także i zimą potrzebuję pięknych zapachów. Woda perfumowana Chanel 5 wzbudza różne emocje i też nie od ten zapach razu mi się spodobał, ale po wypróbowaniu go ponownie w perfumeriach postanowiłam sobie zrobić prezent i zamówiłam bezpośrednio ze strony Chanel. razem z gratisową zawieszką. Marka często robi takie prezenty. Zapach na mojej skórze jest bardzo trwały, pachnie do następnego dnia, na płaszczu trzyma się jeszcze dłużej. Chanel 5 był już w ulubieńcach roku, ale on ma taką magiczną moc, że musiałam go jeszcze raz umieścić w tym poście.

Olejek Huile Prodigieuse Or Florale Nuxe już od dawna był na mojej liście zakupowej, ale zdążyłam go już otrzymać w prezencie w stacjonarnej aptece. Jeszcze nie ma recenzji, ale wątpię czy doczeka lata, nie żałuję go sobie. Moja skóra nim pięknie pachnie.

Wydaje mi się, że moja tolerancja na zimę bardzo spadła, do tego gardło od dawna miałam wyjątkowo wrażliwe. Szalik z wełny merynosa Ansin to mój zeszłoroczny prezent od siebie samej. Drogi był, ale nie żałuję żadnej złotówki. Żaden szalik tak do tej pory mnie nie ogrzewał, i myślę, że dość późno się na niego zdecydowałam. Piorę go w rękach, bardzo delikatnie odwirowuję w pralce, na szczęście  nic się nie dzieje, co miałoby mnie zaniepokoić. Piorę w rękach, bo jedną czapkę na programie wełnianym sfilcowałam i i już pralce nie zaufam. Rękawiczki Wittchen tak samo są zeszłoroczne, z miękkiej  skóry, dobrze ogrzewają moje dłonie. Co u Was się sprawdziło w styczniu najbardziej?

Pozdrowienia! ✨

Ulubieńcy roku 2025 - Pielęgnacja ciała

 

             Trochę tych ulubieńców się uzbierało, dlatego kontynuuję dalej. Dziś przyszedł czas na pielęgnację ciała, bo skóra ciała też jest ważna i wymaga, żeby i nią dbać trzeba dbać.

Z balsamów do ciała najbardziej lubię masła, ale też nie wszystkie. Unikam parafiny w składzie, wybieram te, które przynajmniej pachną znośnie, a najlepiej pięknie. Moja skóra jest bardzo wymagająca, przez co niewiele z nich daje radę. Trafily mi się dwa, z których jeden jest ze mną najczęściej.


Krem do ciała  i twarzy Nivea Family Care jest przeznaczony także do twarzy i dla całej rodziny. Krem ten jest dostępny w przystępnej cenie i ma dobrą pojemność, dlatego kupuję go najczęściej. Kiedy kupuję coś drogiego do twarzy czy makijażu, muszę oszczędzić na czymś innym. Krem bardzo łatwy się  rozsmarowuje, przyjemnie i delikatnie pachnie, kiedy go aplikuję na skórę, dobrze ją nawilża.


Jakikolwiek sentyment bym nie miała do Nivea, to najlepiej o skórę mojego ciała w roku 2025 dbało Odżywcze masło do ciała Alma K Nutritive Body Butter. Jego działanie sprawiało, że skóra była dobrze nawilżona, zabezpieczona przed utratą wody z naskórka, była też dobrze odżywiona . Chętnie wrócę po niego, kiedy będą promocje.


Pewnego dnia, kiedy skończy się ulubiony dezodorant Nuxe, szukałam po stacjonarnych aptekach nowego opakowania, niestety, wyparował a właściwie został wykupiony. Znalazłam dezodorant w sztyfcie Caudalie Vinofresh i postanowiłam wypróbować. Dezodorant ten znakomicie daje radę z moją niezbyt dużą potliwością, odświeża, przyjemnie i świeżo pachnie, a przy tym jest niesamowicie wydajny. Trochę duże jest to opakowanie jak do mniejszej torebki, ale ja rzadko kiedy używam poza domem. Aplikacja w domu mi wystarczy.


Dobrych kremów do rąk nigdy sobie nie żałuję. Mam swoich licznych ulubieńców, ale też lubię nowości. Krem do rąk i paznokci Cica Reve de Miel Nuxe dzięki zawartości wyciągu z wąkroty azjatyckiej dogłębnie nawdilża, odżywia cudownie. Zabezpiecza dłonie przed wysuszeniem, uwielbiam go. 

 

Na moje uwielbienie zasługuje również trochę lżejszy już Krem do rąk i paznokci Very Rose Nuxe. Rozpieszcza moje zmysły cudownym różanym aromatem. Na zapachu nie kończy się działanie tego kremu, bo też bardzo dobrze nawilża i dba o moją skórę. Moje dłonie są dobrze nawilżone i wygładzone. Zabieram go ze sobą na następny rok.

I to by było na tyle, jeśli chodzi o pielęgnację ciała, ale to jeszcze nie koniec. Co Was najbardziej zainteresowało?

Pozdrowienia! ✨

Ulubieńcy kwietnia


           Jak każdy miesiąc, także kwiecień ma swoich ulubieńców. Oprócz wszystkich poprzednich, które tu pokazywałam, doszli kolejni ulubieńcy.

Przyjaciele minionej zimy


             Nie wiem czy ktoś tu zauważył moją nieobecność, ale byłam zajęta czym innym. Pisanie postów wymaga trochę czasu, a nie lubię tego robić po łebkach. Byłam trochę potrzebna wnukom, a moje ręce zatopiły się również we włóczce...

Ulubieńcy, do których chętnie wracam

 

               Obiecałam częściej tu bywać, ale braki czasu udowodniły mi, że nie warto obiecywać. Może nie ma zbyt wiele nowości, ale za to chętnie powracam do starych ulubieńców. 

Ulubieńcy stycznia 2025

 

              Tak samo jak w innych  miesiącach, także styczeń ma swoich ulubieńców. Nie są to tylko same kosmetyki, ale także i rzeczy niekosmetyczne 

Ulubieńcy października


                Październik minął  tak samo szybko jak inne miesiące, liczę że także listopad nie będzie tak bardzo się narzucał. Na szczęście było trochę słonecznych dni, które wyciągały z domu, dzięki czemu nie było tak przygnębiająco.  Był to miesiąc, który przyniósł również trochę ulubieńców.

Zachwyty kosmetyczne września

 

              Wrzesień minął niemal błyskawicznie, mimo to nie zabrakło też zachwytów. Niektóre z nich pojawiły się dopiero pod koniec miesiąca, natomiast odczucia są nieporównywalne.

Ulubieńcy sierpnia 2024

 

              Nie jest łatwo wrócić po tak długiej przerwie, ale nie  wolno się poddawać, nawet kiedy nadmiar emocji odbiera energię. Dziś przychodzę na luzie z lekkim tematem, jakim są ulubieńcy.

Trochę ulubieńców ostatnich miesięcy

 
  

              Lato pochłonęło mnie tak bardzo, że albo jestem wykończona upałem, albo swoimi długimi spacerami. W każdym przypadku jest to tak wyczerpujące, że brakuje mi energii do tak częstego pisania postów jak kiedyś. Wakacje traktuję trochę na luzie, dlatego też ten wpis będzie na luzie. Długo nie było postów z ulubieńcami, a uzbierało się tego bardzo dużo. Żeby nie zajmować  dużo miejsca oraz nie  nadużywać  niczyjej cierpliwości, pokażę tylko niektóre z nich.

Ulubieńcy jesieni - Pielęgnacja twarzy


            Zaczęła się ta pora roku, kiedy najchętniej usnęłabym snem zimowym,  by obudzić się wiosną. Brak światła dziennego utrudnia  mi wszystko, nadmiar przeciwności zniechęca do jakiegokolwiek działania. Na szczęście są jeszcze ulubieńcy. Miałam napisać o nich już wcześniej, czas jednak nie czeka. Pokażę Wam teraz. 

Ulubiona trójka września


             Październik swoją kapryśną aurą rozpanoszył się na dobre, a ja nadal nie pokazałam swoich wrześniowych ulubieńców. Jest ich znacznie więcej, ale pokażę te najulubieńsze.

Ulubiona trójka sierpnia 2023

 

             Sierpień minął jak jeden dzień, chociaż miał ich jak zawsze 31. Minął i wróci nowy za rok, a po nim zostało trzech nowych ulubieńców. Zostało ich trochę więcej, ale po co się powtarzać, jeśli pisałam o nich już wcześniej.

Ulubieńcy czerwca 2023


               Mamy już lipiec, czas pokazać swoich ulubieńców czerwca. Trudno pokazać ich wszystkich na jednym zdjęciu, bo jest ich tym razem bardzo dużo. Niektóre doczekały się już swojej recenzji, niektóre jeszcze czekają na swój osobny wpis, więc będzie tylko krótki opis. Zapraszam 🙂

Ulubieńcy maja

 

            Jak w każdym miesiącu, także maj miał swoich szczególnych ulubieńców. Nie mogę zaprzeczyć, że było ich dużo więcej, bo tak naprawdę wszystko co używam, jest lubiane, ale ze względu na oszczędność oczu, wybrałam tych najbardziej ulubionych. 

Ulubieńcy ostatnich tygodni


            Przez ostatnie tygodnie musiałam trochę zwolnić ze względów zdrowotnych, ale od czasu do czasu będzie coś nowego. Dziś przychodzę z ulubieńcami.

Co polubiłam w marcu 2023

 

       Marzec już się kończy, przyszedł czas na pokazanie kolejnych ulubieńców, nie tylko kosmetycznych.

Poprawianie nastroju i aromatyczni ulubieńcy lutego

 

               Luty był okresem rekonwalescencji po operacjach oczu, co wiązało się z licznymi ograniczeniami, które utrudniały mi życie. Chcąc poprawić sobie nastrój szukałam czegoś, co nie tylko zadba o moją cerę i włosy, ale też poprawi mój nastrój. Zadbałam, żeby było bardziej aromatycznie.

Dziękuję za każdą kawę ☕

instagram

Copyright © W Blasku Marzeń.