Historia zapisana w szmince
Są rzeczy, które towarzyszą nam od zawsze, nawet jeśli rzadko się nad nimi zastanawiamy. Jedną z nich jest malowanie ust. Tego typu makijaż robiono jeszcze na długo przed tym, zanim powstały drogerie, reklamy i całe to zamieszanie wokół kosmetyków. Tak naprawdę do dziś niewiele się w tym sensie zmieniło.
Historia szminki sięga dalej, niż mogłoby się wydawać. Zanim trafiła do eleganckich opakowań i naszych kosmetyczek, była mieszaniną minerałów, barwników roślinnych i tłuszczów. Już kilka tysięcy lat temu ludzie wiedzieli, że koor ust ma znaczenie społeczne, symboliczne, czasami nawet rytualne.
W starożytnej Mezopotamii usta barwiono sproszkowanymi kamieniami. W Egipcie stosowano intensywne pigmenty, często na bazie ochry czy karminu. Czerwień nie była tam zarezerwowana wyłącznie dla kobiet. Oznaczała pozycję i przynależność do elity. Kosmetyki traktowano poważnie, jako element kultury i codziennego życia.
W średniowiecznej Europie podejście do makijażu uległo zmianie. Malowanie ust bywało uznawane za niestosowne, a nawet grzeszne. Ideałem stała się naturalność, choć tak naprawdę kobiety nadal sięgały po domowe sposoby. Szminka zeszła powiedzmy, że do podziemia, ale nie zniknęła.
Powrót naszej szminki przyniósł dopiero renesans. Na dworach królewskich, zwłaszcza we Francji, także Anglii, malowane usta znów stały się oznaką statusu. Używali jej zarówno arystokraci, jak i władczynie. Kolor był dość mocny, no i tak wyrazisty, że aż widoczny z daleka. Dokładnie taki, jakiego wymagała epoka splendoru.
Prawdziwy przełom nastąpił dopiero w XX wieku. Szminka zyskała wtedy wygodną już formę, stała się bardziej dostępna, przestała być już przywilejem nielicznych. Jednocześnie zaczęła symbolizować niezależność, kobiecą siłę i prawo do decydowania o własnym wyglądzie.
Później już niewiele zmieniło, jeśli chodzi o makijaż ust. Szminka po prostu się upowszechniła, stała się łatwo dostępna, tańsza, zwyczajna. Przestała być tematem samym w sobie, weszła do naszej codzienności. I na tym właściwie kończy się jej historia jako zjawiska. Dalej nie ma już przełomów, tylko różne wersje tego samego gestu, który znamy od dawna.
Dziś traktujemy ją często jak mały, często biżuteryjny drobiazg, który jest niezbędnikiem w niejednej kosmetyczce. A mimo wszystko ten drobiazg niesie ze sobą długą historię zmieniających się obyczajów, ról społecznych, no i podejścia do kobiecości.
Pozdrowienia! 💄



bardzo ciekawy wpis
OdpowiedzUsuńDziękuję Marcelko, cieszę się, że Ci się podoba :)
UsuńCiekawe spojrzenie, teraz pewnie za każdym razem sięgając po szminkę, będę miała z tyłu głowy te wszystkie pokolenia kobiet przed nami.
OdpowiedzUsuńDokładnie tak. Szminka to kultowy kosmetyk wszystkich kobiet :)
UsuńBardzo interesujący, świetnie poprowadzony tekst ! :) Podoba mi się, że patrzysz na szminkę nie jak na „kosmetyk”, lecz jak na znak kulturowy: od starożytnych pigmentów i symboliki statusu, przez średniowieczne restrykcje, po renesansowy przepych i XX-wieczną zmianę znaczeń. Taka perspektywa pięknie pokazuje, jak drobny gest potrafi nieść w sobie historię obyczajów, ról społecznych i języka kobiecości. Dziękuję za tę lekcję w pigułce, czytało się z dużą przyjemnością 😊
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło czytać Twój komentarz. Cieszę się, że udało mi się zainteresować swoją treścią :)
UsuńUżywam szminki z odżywką. Nie lubię krzykliwych kolorów. Są dziewczyny, które robią makijaż transparentny na ustach. Jednak to tatuaż, a od nich trzymam się z daleka 😁
OdpowiedzUsuńRozumiem, nie wszyscy dobrze czują się w szmince. Pewnie Ci chodzi o makijaż permanentny. Każdy wybiera co lubi, jego prawo ;)
UsuńUżywam szminki z odżywką. Nie lubię krzykliwych kolorów. Są dziewczyny, które robią makijaż transparentny na ustach. Jednak to tatuaż, a od nich trzymam się z daleka 😁
OdpowiedzUsuńHistoria szmińki bardzo ciekawa. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuję Krysiu za komentarz i odwiedziny :) Chciałam u Ciebie zostawić komentarz, ale nie mogę :( Pozdrawiam serdecznie :)
Usuń