Majowe pożegnania i powroty


           Tak długiej przerwy w publikowaniu postów jeszcze nie było w historii mojego bloga, ale postanowiłam się zmobilizować i nie dać się pokonać jakimkolwiek nastrojom. Jeśli chodzi o denko, tym razem nie było tego dużo, ale jeśli miejsca również nie ma zbyt wiele, trzeba go przygotować na nowe.

Najwięcej opakowań tym razem jest po produktach do pielęgnacji twarzy, chociaż uważam, że i tak dużo tego nie jest. 


Maska w płachcie Master Care Juvena była zużyta jeszcze w kwietniu, natomiast esencja, która została, posłużyła mi jako serum jeszcze kilka dni mają. Efekty maski były naprawdę spektakularne i jak będzie okazja, chętnie powtórzę ten cudowny rytuał. 

Krem do twarzy Nuxuriance Ultra Nuxe (miniaturka 15 ml) znalazłam w Voque, miałam już go, wcześniej, dzięki czemu nie pożałowałam na gazetę. Ta niewielka miniaturka uzupełniła moje braki w kryzysowym momencie, była bardzo wydajna. Krem dobrze nawilża, pięknie pachnie, kupiłam cały słoiczek.

Tonik do twarzy Very Rose Nuxe, również miniaturka z Voque, tak samo ratujący w kryzysie, to mój pewniak. Kupiłam oczywiście pełnowymiarowe opakowanie.

Olejek oczyszczający do twarzy Vinoclean Caudalie to nie pierwszy i nie ostatni. Jest bardzo  przyjemny w użyciu, delikatny, dobrze oczyszcza, łatwo się zmywa wodą, jest bardzo wydajny.

Sera do twarzy Hydra OX i Retivine Agenity wspominam bardzo miło, chociaż najmilej wspominam Hydra OX, i do niego najchętniej wrócę.

Krem pod oczy Merveillance Lift Nuxe bardzo cenię za wydajność, ale nie tylko. Krem bardzo dobrze nawilżał moją skórę pod oczami, łagodził, wygładzał, chętnie kupię ponownie.



Olejek Huile Prodigieuse Or Florale Nuxe był moim ulubieńcem. Najbardziej urzekał mnie zapach, przez co zużyłam go, zanim mogłam nacieszyć się blaskiem skóry w świetle słonecznym. Koniecznie musi do mnie powrócić.

Balsam do ciała Covered in Roses Bath and Body Works to kolejny cudownie pachnący balsam do ciała. W użycia jest jeszcze jedna miniaturka, ale już planuję powrót.


Mydło w kostce Dove jest u mnie od zawsze, bardzo je lubię.



Pomadka do ust Loveshine YSL jest całkiem ok, chociaż niezupełnie dobrze dobrałam kolor pod swój typ urody. Nie polubiłam za to opakowania tej pomadki. Tandetne, łatwe do  porysowania, co przy tej półce cenowej uważam za niedopuszczalne. Chociaż do samej pomadki nic nie mam, to przez opakowanie nie wrócę.

Odżywka do paznokci Semilac daje ładny efekt, na pewno chroni paznokcie, chociaż nie do końca, bo szybko wyciera się na brzegach. Kupiłam ponownie, ale znam lepsze. 


No i próbki. Nie ma ich dużo, ale nie za bardzo jest co napisać po zużyciu saszetki, dlatego się powstrzymam. Z zapachów zużyłam znany już od dawna klasyczny Chloe, natomiast La Vie Est Belle L'Elixire Lancome Lancome, to jest to zapach zupełnie nie dla mnie. Znalazł zastosowanie do odświeżania powietrza w łazience. Na mnie był nie do zniesienia.

To wszystko z mojego majowego denka, co Was najbardziej zaciekawiło?

Pozdrowienia! ☀️

Podsumowanie kosmetyczne - Marzec, kwiecień 2026


       Kończy się kwiecień, pudełko w szwach, przyszedł czas na denko. Opakowania już wyrzucić, ale zanim wyrzucę zdjęcia, chcę krótkiego podsumowania. Mimo dwóch miesięcy, nie będzie to jednak duże denko.

Najwięcej zdenkowanych opakowań pochodzących z usług twarzy, bo tu ubyło najczęściej, i jak się stosuje, może jestem nudna, ale trzyma się używanych marek


Olejek do demakijażu Vinoclean Caudalie  dobrze wszystko zmywa, dbając przy tym o moją wrażliwą skórę. Lubię też jego migdałowy zapach. Olejek jest bardzo wydajny. Oczywiście często wracamy do mojej kuchni.

Pianka oczyszczająca do twarzy Very Rose Nuxe  jest bardzo przyjemna w użyciu, nie szczypie w oczy, na delikatnym przyjemnym zapachu róży, jest bardzo skuteczna, dostępna i mam później.

Tonik do twarzy Very Rose Nuxe  również powraca jak bumerang, nie tylko ze względu na zapach.

Krem do twarzy Nuxuriance Gold Nuxe  bardzo dobrze nawilżający, odżywiający moją skórę, przewlekłą barierę hydrolipidową, wygładzający. Jego zaletą jest wydajność, a także bardzo przyjemny zapach. Nie wszyscy muszą być charakterystycznymi funkcjami, ale ja właśnie lubię. 


Szampon rozświetlający  Hair Prodigieux Nuxe - służy mojemu włosowi jak mało który, dlatego też powracam, zużyłam też jego miniaturkę,

Odżywka do włosów Elseve Full Resist L'Oreal Paris tkwiła i mnie włoskich miesięcy. Zapach dostępny, ale obciążający moje włosy, wykorzystałem najczęściej w innych miejscach do pędzli, dostępny kaszmirowej i merino.

Maska do włosów Hair Prodigieux Nuxe całkiem dobrze się sprawdziła. Dodano tym razem zamknięte duże opakowanie, które szybko się nie znudziło.



Maska do włosów Aveda była moją ulubioną, włosy po niej były dobrze odżywione, zadbane, pachnące. chciałbym wrócić.



Krem do rąk i paznokci Very Rose Nuxe również jest moim bezpiecznym kremem, do którego chętnie wracamy, tym razem, gdy mu urlop na inny.

Masło kakaowe Ziaja kupiłam z przeznaczeniem do ciała. Zużyłam dwa opakowania, ale i w tym przypadku z ledwością sobie radził. 



Mydło w kostce DOVE kupuję od dawna, znam go już. Wolę je od żeli.


Pasta do zębów Blanx też często u mnie często.


Zmywacz do paznokci o znaczeniu magnolii także jest u mnie bardzo często. Ostatnio go do zmywania odżywki do paznokci.


Zovirax  musi być i mnie przez cały czas. Nic tak nie działa na moją opryszczkę.
Krople nawilżające do oczu  Optive Fusion  to już muszą być u mnie, oprócz kropli na jaskrę. 


Nie, są jeszcze stosowane i miniaturka szamponów. Próbek nie będę opisywać na blogu, za małą pojemność. Wyjątek dla zapachu Mutiny, ale na metę, to nie mój zapach. Zapach mydełka Lancome też niespecjalnie w moich nutach. Spodobał się lot, bo porwała opakowanie i została gonitwę roku, a mucha ze ściany nadal mi gra na nerwach.

To wszystko z mojego denka na ostatnie dwa miesiące. Wszystko, co opisałam jest podlinkowane do recenzji. Niewiele nowości, ale kto wie, może następne denko będzie bardziej interesujące. Co Wam się najbardziej spodobało?


Pozdrowienia ! ☀️

Zimowe denko 2026


               Skończył się wreszcie luty, kończy się też zima, przyszedł czas na podsumowanie moich kosmetycznych zużyć. Moje denko jak widać kurczy się coraz bardziej, co z pewnością wynika z wydajności moich zużytych produktów. Zapraszam. 

Jak zawsze zaczynam od pielęgnacji twarzy, która też nie grzeszy ilością, ale też nie inwestowałam w ilość.


Krem do twarzy Ceramide Treatment Herla otrzymałam od znajomej. Tej samej, której poleciłam. Nawilżał, ale nie tak skutecznie jak moje ulubione kremy Nuxe. Przypuszczam, że kupiła w promocji na zapas i też się u niej średnio sprawdził. Kremu nie kupię, wróciłam do swoich ulubionych Nuxe.

Maska w płachcie Collagen Essential Mediheal za to sprawdziła się doskonale i chętnie bede do niej wracać.

Micelarna pianka oczyszczająca Very Rose Nuxe to mój ideał w tej dziedzinie. Myje delikatnie, skutecznie, jest niesamowicie wydajna. Jeszcze jest trochę na dnie, używam ją  od października zeszłego roku, chętnie kupię ponownie. 


Pasta do zębów Biorepair polubiłam, ale przez pewien czas nie mogłam na niego trafić, wróciłam do Blanx, ale chętnie wrócę ponownie.


Żel pod prysznic o zapachu limonki i cytryny Isana otrzymałam w upominki od Rossmana, ale do niego nie wrócę. Zapach przypominał mi zapach kostki do toalety, skóra po umyciu alarmowała o natychmiastowe nawilżenie. Dla mnie to po prostu bubel.

Mydło w kostce DOVE kupuję od lat i do niego powróciłam.

Odżywka do włosów Heart of Glass Davines była w moich ulubieńcach, ale nie mam już włosów blond, raczej siwy blond i póki co, nie zamierzam farbować, dlatego nie potrzebuję żadnego ochładzania. Włosy po tej odżywce były miękkie, błyszczące,  polecam.

Podkład do twarzy Les Beiges Chanel to po prostu mistrz wydajności. Używam go od czerwca zeszłego roku i już mam kolejne opakowanie. Pięknie wygładza skórę, ujednolica, delikatnie rozswietla, nawilża, uwielbiam go mieć na twarzy.

Pomadka do ust Phyto Rouge Shine Sheer Flamingo 23 Sisley była moją ulubioną przez prawie 2 i pół roku i chętnie do niej wrócę. Szminka dawała przepiękny efekt, przepiękny kolor, chętnie wypróbuję też inne tej marki. Opakowania nie wyrzucam.


Świeca zapachowa Hidden Label Herbal Lavender była w moich ulubieńcach, o których dopiero napiszę. Nie przepadam za zapachem lawendy, ale ten był tak delikatny, elegancki, miał w sobie coś magicznego, co uzależnia. Tę świeczkę otrzymałam w prezencie. Szukałam opisu w internecie, ale bezskutecznie, dlatego nic na jej temat nie napisałam. Wiem tylko, że marka tworzy swoje świece z wosku sojowego. Jeśli miałabym kupić, to właśnie coś w tym stylu. Ta mała świeczuszka była bardzo wydajna. Opakowanie zachowałam sobie do innych celów 


Wszystkie te próbki zużyłam z przyjemnością. Serum Sublimage i krem Le Lift Chanel wystarczyły mi na kilka dni. Saszetka z chusteczką zapachową Fleur d’Oranger Intense Fragonard pachnie nadal. Zapach Mutiny Maison Margiela opisałam na blogu. Oba zapachy są na mojej liście zakupowej.

To wszystko z mojego denka. Cieszę się, że mogłam używać tyle świetnych produktów i Wam też je polecam. 

Pozdrowienia! ☀️



Denko - listopad i grudzień 2025


      Rzadko się u mnie zdarza, kiedy nie publikuję posta denkoeego, ale tym razem po listopadzie nie było dużo do pokazania. Tym razem też nie jest tego dużo, natomiast postanowiłam pozbyć się dużej ilości próbek. Może coś Was zainteresuje.

Jak zawsze zacznę od pielęgnacji twarzy, tu uzbierało się najwięcej. 



Olejek micelarny do oczyszczania twarzy Sensibio Bioderma był moim ulubionym, dobrze oczyszczał moją suchą skórę nie podrażniając jej. Jest to olejek emulgujący, łatwo się spłukuje wodą, nie pozostawia tłustej warstwy. Będę wracać do niego.

Tonik do twarzy Very Rose Nuxe również jest moim ulubionym, chyba jednym z najbardziej ulubionych toników. Pozostawia skórę świeżą, nawilżoną, pięknie pachnie m


Krem do twarzy Merveillance Lift Nuxe zużyłam dopiero w styczniu, dokładnie wczoraj i na pewno do niego wrócę. Pięknie pachnie, bardzo dobrze nawilża, odżywia, cudownie pachnie. Konsystencja jest trochę lekka jak na zimę, ale dawał radę.

Krem ochronny do twarzy Age-Shield SPF 50 Dr Irena Eris świetnie sprawdzał się w swojej roli, zabezpieczał też skórę przed zimnem. Efekty jednak są trudne do zweryfikowania, okaże się później.



Serum do twarzy Ultimune Power Infusing Concentrate Shiseido to jedynie miniaturka oraz dwie próbki tego serum wystarczyły mi na ponad miesiąc, co cudownie wpłynęło na moją skórę. Ktoś będzie może krytykował skład, ale sam stosuje z dużo gorszym i chwali dla współpracy, ja nie muszę tu nic udawać.



Maskę w płachcie Rossman niestety zaliczam do nieudanych, spowodowała wysyp na moje twarzy. Czasami Rossman rozdaje takie rzeczy, komuś innemu może odpowiadać.

Maska w płachcie Pure Essence Mask Sheet Pearl Holika Holika nawilżyła i ukoiła moją skórę, miło ją wspominam, chętnie ponowię zakup.



Pasta do zębów Biorepair ostatnio kupuję cały czas.


Kredka do brwi Crayon Sourcils Chanel musiała się skończyć akurat nie w porę, ale wystarczyła na ponad pół roku. Byłam bardzo zadowolona, chętnie kupię ponownie.

Tusz do rzęs Noir Allure Chanel (miniaturka) wystarczyła na 3 miesiące, sprawdzając się idealnie. Chętnie powrócę, jednak wolę brązowy kolor. 



Krem Nivea Family Care używałam do ciała. Krem dobrze dość nawilża, odżywia, przyjemnie pachnie, dobrze się wchłania. Do niego wracam najczęściej.

Krem do rąk i paznokci Very Rose Nuxe również został moim ulubieńcem. Dba o skórę dłoni i paznokcie. Pozostawia piękny zapach.




Mydło w kostce DOVE jest w każdym moim denku, nie potrzeba nic więcej mówić.


Szampon rozświetlająco wzmacniający do włosów blond Davines oprócz tego, że likwidował żółte odcienie moich farbowanych jeszcze końcówek, sprawiał, że wyglądały na zadbane, błyszczące. Szampon nie wysuszał moich włosów, nie obciążał, pięknie pachniał. Był bardzo wydajny. W tej chwili po farbowanym blondzie już nie ma śladu, dlatego wybiorę inny tej marki.

Serum do włosów Invati Ultra Advanced Aveda wystarczyło mi na ponad miesiąc, sprawiając, że moje włosy przestały wypadać w niepokojącej ilości. Po jego użyciu czułam głębokie odświeżenie skóry głowy.  Chętnie ponowię zakup.


Przyszedł czas na próbki. Z nimi jest tak, że niektóre wystarczą zaledwo na raz i szybko się zapomina. Są też takie, które wystarczą na kilka dni, a nawet i dłużej. Niektóre z nich miałam już pełnowymiarowe wersje, ale jeśli są, to chętnie zużyję.


Chyba już to wszystko u mnie było.


Tu tak samo, sami ulubieńcy.




Liftingujące serum pod oczy Rivoli Geneve Le Regard 2.0 te próbki wystarczyły mi na dłużej, bardzo zachęcają do zakupu, cena mniej, ale nigdy nie mówię nigdy. 



Nawilżający krem pod oczy Skinovage Babor już nie tak drogi jak poprzedni. Próbki niesamowicie wydajne, efekt bardzo skuteczny, chętnie sprawię sobie w wersji pełnowymiarowej.




Tonik do twarzy Centella Adriatica - próbka wystarczyła zaledwie na raz. Bardzo skąpo, że aż wstyd. Nie kupię.



Krem do rąk Reve de Miel Nuxe znam i lubię.

Emulsja nawilżająca do ciała Black Rose Sisley została użyta do szyi i dekoltu. Cena zabójcza, ale jak powyżej, nigdy nie mówię nigdy, zawsze trzeba być dobrej myśli.




Szampon do włosów Hair Prodigieux Nuxe znam i lubię. 



Znam i lubię też kosmetyki do włosów Redken.




Polubiłam też te podkłady do twarzy.



No i uwielbiam zapachy Chloe, także Atelier des Fleurs Cedrus. Paris Paris Chanel również mi się bardzo podoba, Aqua Allegoria Floralbloom Guerlain nie zrobił na mnie wrażenia, po prostu nie mój.

Denko moje dobiegło już końca, dziękuję za cierpliwość, jeśli wytrzymaliście do samego końca. Jestem ciekawa, co najbardziej Was zainteresowało.

Pozdrowienia! ✨

Wrzesień i październik 2025 - Denko




 
                   Rzadko kiedy tak długo trzymam puste opakowania, ale tym razem zwyciężyła choroba. Przeziębione przeziębienie pociągnęło za sobą skutki i do dziś przypomina o sobie stanem podgorączkowym, powikłaniami, no i dużym osłabieniem. Nie przyszłam tu jednak mówić o chorobach, ale pokazać swoje zużycia, które mi zalegają w pudełku. Zapraszam.

Najwięcej  miejsca zajęła jak prawie zawsze pielęgnacja twarzy. Widać, gdzie przykładam najwięcej uwagi. Kremy jednak zużywałam dłużej.


Krem na dzień i na noc Nuxuriance Ultra był moim drugim, pierwszy otrzymałam do testowania od Wizaz.pl, drugi kupiłam sama. Krem spełniał moje oczekiwania w każdej dziedzinie i nadal chętnie będę do niego wracać .

Nawilżający krem pod oczy Alma K również kolejny po testowaniu z Wizaz.pl kupiłam sama. Lubiłam go bardzo za porządne nawilżanie i redukowanie skutków zmęczenia. Nie wątpię, że znowu po niego sięgnę.


Krem na dzień Agenity Prolift i krem na noc Agenity Retivine Dr Irena Eris były przyjemne w używaniu, nieźle nawilżały, ale o niebo wolę działanie kremów Nuxe, są bardziej skuteczne, jeśli chodzi o moją skórę.





Hydrożelowe płatki pod oczy Luxury Gold 24K Bergamo spełniały swoje zadanie, ale nie były jakieś ponadprzeciętne, do tego spójrzcie na szatę graficzną. Rozpłynęła się od samego stania w lodówce. Jak na tą cenę, oczekiwałam czegoś więcej.

Płyn micelarny Very Rose Nuxe wzięłam z półki przez pomyłkę zamiast toniku i nie żałuję, bo jak na tego rodzaju produkt przerósł moje oczekiwania. W tej chwili mam piankę  micelarną, ale na pewno kupię ponownie.



Krem ochronny The Ritual od Karma SPF 30 Rituals idealnie sprawdza się na mojej skórze, jeśli chodzi o aplikację, współpracę z makijażem, świetnie się sprawdzał także nakładany samodzielnie, chętnie wrócę ponownie. Link prowadzi co prawda do recenzji kremu z SPF 50, ale są bardzo podobne. 





Maska w płachcie Mediheal Madekasozyd i witamina C ukoiła moją wymęczoną chorobą skórę, porządnie ją nawilżyła, chętnie kupię ponownie.

Płatki pod oczy marki własnej Rossman wydawały się tak niepozorne, a dobrze odświeżyły, ukoiły i nawilżyły moją skórę pod oczami. Nie wiem czy są dostępne w sprzedaży, otrzymałam je do zakupów. 







Neonail Strong Repair jako peeling do paznokci był przyjemny w użyciu, pięknie pachniał, ale jakiejś znaczącej różnicy nie zauważyłam. Można wypróbować, ale nie jest on niezbędny.


Odżywka do paznokci Semilac Care 10 w 1 działa, chroni  paznokcie, nadaje ładny połysk, kupiłam podobną.

Lakier do paznokci Sally Hansen Therapy (różowy) używałam na paznokcie stóp. Z czasem mam wrażenie, że zmienił, zaostrzył kolor. Raczej nie wrócę.

Lakier do paznokci Miracle Gel Sally Hansen (jasny róż) nie był zbyt trwały, połysk też słaby, będę szukała czegoś lepszego.




Szampon rozświetlający i odżywka do włosów nadająca połysk Hair Prodigieux Nuxe - używałam około roku, aż mi się znudziły. Jak się stęsknię, wrócę ponownie, bardzo lubię ich działanie.






Mydła w kostce Dove jeszcze mi się nie znudziły, kupuję od nie pamiętam kiedy.



Krem do ciała Nivea Family Care również jest ze mną od dawna, nie wiem, kiedy mi się znudzi.



I na koniec ulubiony zapach Libre Flower & Flames YSL - zostało kilka ostatnich kropelek, już tęsknię. 




Zużyłam jeszcze te próbki, ale wybaczcie, nie będę ich opisywać. Nie opisuję czegoś, co nie ma odpowiedniej pojemności. 


To wszystko na dwumiesięczne zużycie, ciekawa jestem, co Was najbardziej zainteresowało.

Pozdrowienia! ✨

Dziękuję za każdą kawę ☕

instagram

Copyright © W Blasku Marzeń.