Rzadko kiedy tak długo trzymam puste opakowania, ale tym razem zwyciężyła choroba. Przeziębione przeziębienie pociągnęło za sobą skutki i do dziś przypomina o sobie stanem podgorączkowym, powikłaniami, no i dużym osłabieniem. Nie przyszłam tu jednak mówić o chorobach, ale pokazać swoje zużycia, które mi zalegają w pudełku. Zapraszam.
Najwięcej miejsca zajęła jak prawie zawsze pielęgnacja twarzy. Widać, gdzie przykładam najwięcej uwagi. Kremy jednak zużywałam dłużej.
Płyn micelarny Very Rose Nuxe wzięłam z półki przez pomyłkę zamiast toniku i nie żałuję, bo jak na tego rodzaju produkt przerósł moje oczekiwania. W tej chwili mam piankę micelarną, ale na pewno kupię ponownie.
Krem ochronny The Ritual od Karma SPF 30 Rituals idealnie sprawdza się na mojej skórze, jeśli chodzi o aplikację, współpracę z makijażem, świetnie się sprawdzał także nakładany samodzielnie, chętnie wrócę ponownie. Link prowadzi co prawda do recenzji kremu z SPF 50, ale są bardzo podobne.
Płatki pod oczy marki własnej Rossman wydawały się tak niepozorne, a dobrze odświeżyły, ukoiły i nawilżyły moją skórę pod oczami. Nie wiem czy są dostępne w sprzedaży, otrzymałam je do zakupów.
Neonail Strong Repair jako peeling do paznokci był przyjemny w użyciu, pięknie pachniał, ale jakiejś znaczącej różnicy nie zauważyłam. Można wypróbować, ale nie jest on niezbędny.
Mydła w kostce Dove jeszcze mi się nie znudziły, kupuję od nie pamiętam kiedy.
Zużyłam jeszcze te próbki, ale wybaczcie, nie będę ich opisywać. Nie opisuję czegoś, co nie ma odpowiedniej pojemności.
To wszystko na dwumiesięczne zużycie, ciekawa jestem, co Was najbardziej zainteresowało.