13 października 2015

IV Jesienne, kosmetyczne harce nad morzem. Secrets Of Beauty 2015


    Nie pamiętam czy wspominałam, ale miałam zaszczyt być na kolejnym IV nierutynowym spotkaniu blogerów urodowych nad morzem, organizowanym przez Michała. Tym razem spotkanie odbyło się w Ostrowie, w dniach 2-4.10.2015r. Ponieważ bez przygód się nie obyło, mój post będzie nieco dłuższy, będę starała się jednak go nie przeciągać. Przez to, że pomyliłam pociągi, czyli że pierwszy mój  pociąg Intercity wiózł mnie w odwrotnym kierunku, czyli zamiast do Gdyni to do Wrocławia, moja podróż trwała kilka godzin dłużej. A było to tak... 

PODRÓŻ I PIERWSZA NOC 02.10.2015.

Może gdybym myślami była na peronie w Lesznie, a nie w domu przy kotach, gdyby pani zapowiadając ten pociąg mówiła wyraźnie.. Ale ja ledwo ją słyszałam. Usłyszałam tylko słowa "zmiana planów" i pognałam z walizą na inny peron. Wsiadłam szybko w wyznaczony wagon, odnalazłam miejsce i... o nie! Miejsce było zajęte przez starszą panią, ale nie dało mi to nic do myślenia.. No cóż, pani miała na bilecie to samo miejsce. Usiadłam za nią nawet nie dyskutując. Cieszyłam się, że jadę. Problem się zaczął, kiedy pociąg ruszył w innym kierunku. Mocno zdziwiona, najpierw zaczęłam dopytywać współpasażerki, następnie zaczepiłam nadchodzącego konduktora.. Po krótkiej konsultacji z panem konduktorem wysiadłam w Rawiczu. Wściekła, zrozpaczona usiadłam na ławce i nie wiedząc czy śmiać się czy płakać, zastanawiałam się, czy nie wrócić do domu. O swojej podróży informowałam na bieżąco na Fb oraz na Instagramie.

Dziewczyny jednak gorąco namawiały, żebym wsiadała w pociąg i jechała do Gdyni. Tak też zrobiłam. W Rawiczu kupiłam kolejny bilet z przesiadką w Poznaniu, biletu internetowego jednak nie mogłam zwrócić w kasie. :/ 


W Gdyni byłam tuż  przed 19tą. Prosto z pociągu wyszłam na przystanek PKS. Najbliższy autobus, niestety miał być dopiero za godzinę, a komórka się rozładowuje. Wracam do dworca, korzystam z łazienki, kontaktu i po godzinie znów gnam na PKS. Autobus jedzie tylko do Jastrzębiej Góry. Wracam z powrotem na dworzec, szukam knajpki, gdzie bez problemu podładuję komórkę. Wchodzę do Subway, zamawiam kawę i rozkoszując się nią ładuję komórkę. O 20.45  mam chyba przedostatni autobus, udało się! Yes! Wsiadam z walizką i jadę. :)


Jestem zmęczona, ale miła pogawędka z uroczą panią ze wschodnim akcentem pobudziła mnie do życia. Później, wysiadam już w Ostrowie z młodym mężczyzną, pytam go o drogę, pan bez problemów mnie prowadzi do celu. Rozmawiamy sobie i okazuje się, że pan pochodzi z mojego Głogowa. Jaki ten świat mały! :) Tak pięknie opowiadał o tym Ostrowie, o życiu nad morzem, o leśnym kościółku. No, ale pan wracał do żony i do synka, a ja spieszyłam do Parku Natura. Hmmm. zamknięty? Czarna rozpacz, telefon znów na ostatnim dechu, ośrodek zamknięty, a ja szukam wejścia. Na szczęście ochrona nie śpi, dzięki czemu nie przyszło mi szukać niższego płotu, ewentualnie tajemnego przejścia czyli dziury w płocie. Po zameldowaniu poszłam pomieszkać do jedyneczki z Margeritą i z Moniką. Bardzo miłe i pomocne dziewczyny. Zostałam zaprowadzona do swojej sypialni, a tam.. 
To piękne łóżko było tylko moje, cały pokój był mój. :)


NATURA PARK

Ośrodek Natura Park  to przepiękny ośrodek, położony w lesie. To naprawdę urocze miejsce, gdzie wyrastają drewniane. nowocześnie i wspaniale wyposażone domki. Domki pachną nowością i świeżym drewnem, po prostu bajka. Jak tam się spało! Nie mogę sobie darować, że mój pobyt trwał tam tak krótko. 

Ponieważ dotarłam bardzo późno, ominęły mnie warsztaty z Pierre Rene, chlip, nad czym bardzo ubolewam. Otrzymałam upominki w postaci  malowideł: tusz do rzęs, sypkie cienie oraz balsam do ust, ale i tak zazdroszczę, tym którzy tam byli. Wszakże po wiedzę tam pojechałam.. 


Ominęła mnie również plaża i morze, nad czym też ubolewam, ale tak naprawdę zależało mi na czym innym. Nad morze można pojechać zawsze, ale takie warsztaty, spotkanie z blogerami to jest to. O tym się myśli i przygotowuje psychicznie przez kolejne pół roku.



SOBOTA 03.10.2015. WARSZTATY I SZALEŃSTWO ZMYSŁÓW. 

W sobotę obudził mnie słoneczny poranek i nadmorskie, rześkie powietrze. Po przepysznym śniadaniu rozpoczął się dzień pełen nowych, kosmetycznych niespodzianek, pozytywnych, wspaniałych wrażeń.

Warsztaty rozpoczęła pani Ania Rolf, która reprezentowała Dermo Future Precision. Opowiedziała nam o pielęgnacji z zastosowaniem mezorollera, o zastosowaniu techniki mikronakłuć. Pani Ania opowiadała też o zawartych w kosmetykach kwasie hialuronowym oraz witaminie C. Na końcu opowiedziała o profesjonalnych zabiegach Spa Vintage Body Oil. Przekazała nam oprócz serum, cukrowy, obłędnie pachnący peeling. Już go testuję, jest czego zazdrościć. :)



Pani Magda Aleksandrowicz, przedstawiła nam swoje prawdziwie naturalne produkty ILUA, które nie leżą i nie czekają miesiącami na półkach, ale są robione na zamówienie i zaopatrzone w spersonalizowany liścik. Kremy te, niby są drogie, ale to tylko pozory, aczkolwiek nie trzeba kupować osobno kremu pod oczy, a kremy są bardzo, bardzo wydajne, i kiedy należycie je przechowujemy, mamy przyjemność myziać się nimi nawet kilka miesięcy! 
Te kosmetyki są naprawdę wspaniałe, moja skóra je uwielbia, a piękne, unikatowe opakowanie z ciemnego szkła cieszy najbardziej wybredne oko. Polecam! :)





Zaraz po tej prezentacji pani Ewa opowiadała nam o właściwościach glinki kambryjskiej zawartej w kosmetykach Dermaglin. Glinki te znajdują się w każdej maseczce i w połączeniu ze składnikami aktywnymi działają na każdy problem naszej skóry oraz włosów. Brakowało nam jednak dogłębnych i fachowych informacji samych przedstawicieli tej marki. 


W przerwie pomiędzy kolejno następującymi warsztatami baraszkowałyśmy  w swoich kosmetycznych skarbach, które każda przywiozła na wymiankę. Byłyśmy w swoim żywiole! :) Interesuje Was, co przywiozłam? Pokażę przy najbliższym haulu.




Kolejną kosmetyczną markę Plus Dla Skóry zaprezentowała nam Roksana. Jest to marka apteczna, dla której tworzą między innymi Ziaja, Delia, FLOSLEK, Oceanic


Roksana na koniec zachęcała nas do zrobienia z produktów kuchennych peeling do ust. Nie zdążyłam. Wszystko działo się tak szybko, a ja chwilami zawieszona byłam myślami o kocie.



Później pan Jacek, przedstawiciel Fabryka Świec Light z niezwykłą pasją opowiedział nam o tworzeniu świec, o duszy płomienia. Pan Jacek przed spotkaniem z nami dokładnie zapoznał się z blogiem każdego z nas, sprawiając nam tym ogromną przyjemność. Przesympatyczna osobowość i ogromne serce do tego, co tworzy nie da o sobie zapomnieć. Świece pana Jacka są bardzo wydajne, przy tym nie kosztują fortuny, przy tym wcale nie są gorsze od znanych nam Yanke Candle. Różnorodność zapachów, kolorów, także opakowań wprawiała nas w oczopląs i zapachową euforię.



Pan Jacek i jego świece  towarzyszyły nam przez całe warsztaty, także przy urodzinowym grillu tworząc magiczny, niepowtarzalny klimat..


Mogliśmy też zrobić z wybranych olejków po dwa woski dla siebie. 




Pan Jacek zadbał też o naszych czytelników. Aż do 30.11.2015 będzie można zrobić zakupy z 10% rabatem w sklepie Polskie Świece.





Na zakończenie warsztatów Michał przygotował dla nas świetną zabawę. Dał nam do testowania kremy w neutralnym opakowaniu, żebyśmy nie sugerowali się marką, czy ceną, i każda z nas miała go ocenić i wycenić. W efekcie, najwyższą notę zebrał krem za około 8 zł. Został wyceniony na około 80zł. :)


Przez całe warsztaty oprócz świec pana Jacka towarzyszyły nam przepyszne muffinki Michała. Chciałam zjeść je wszystkie, niestety nie zdążyłam. ;) O nasze kubki smakowe zadbała również firma MIESZKO.



Nie zabrakło też naszej Marysi, najważniejszej osoby na tym spotkaniu. :)



Ale to nie koniec, wieczorem mieliśmy przyjemność uczestniczyć w urodzinowym grillu. Swoje urodziny świętowali Margareta oraz Michał. Na samą myśl, co tam było robię się głodna. Były sałatki, kiełbaski, kaszanka, były ogniste napoje, nie zabrakło też projektu "Denko".




Było świetliście, smacznie i wesoło. Był też zarąbisty tort. Smaczny do bólu, niestety, szybko zniknął. Na samo wspomnienie dostaję ślinotoku. Impreza trwała do rana, ja około drugiej padłam ze zmęczenia. Wiek niestety robi swoje. ;)

NIEDZIELA I POŻEGNANIE

Kiedy jest miło i przyjemnie, czas goni jak szalony. Po śniadaniu przyszedł czas na słowa pożegnania, wspólne zdjęcia i ostatnie upominki. 


Sylveco - mój pierwszy kontakt z tą marką.


HARMONIQUE - to pierwsze spotkanie z tą marką, liczę że będzie udane.



NOREL dr Wilsz - już testuję. Ciekawi Was moja opinia? :)





Z Ostrowa wyjechałam około południa, w domu byłam po 22giej pełna pozytywnych wrażeń, bogatsza o nową wiedzę, także doświadczenia. 

Bardzo dziękuję Michałowi za super spotkanie, warsztaty, wspaniałą organizację, właścicielom ośrodka za wspaniałe ugoszczenie, sponsorom za poszerzenie naszej wiedzy oraz za upominki. Naszemu fotografowi i kamerzyście w jednej osobie za uwiecznienie tego wydarzenia, no i Wam wszystkim za super zabawę oraz za udostępnienie zdjęć.. :) 

Nie obyło się bez przygód w drodze powrotnej. W Poznaniu ledwo zdążyłam zobaczyć swój uciekający Intercity w kierunku Leszna. "Aż" 5 minut na przesiadkę, na innym peronie, kluchy w gębie pani zapowiadającej pociąg, do tego zatłoczone perony i przejścia nie są dobrym wyjściem. Nie każdy podróżny jest sprinterem, nie wszyscy w przyrodzie fruwają. Do tego pierwszy i ostatni raz kupiłam bilet przez internet... 

Wytrzymaliście? Gratuluję! 

Pozdrowienia! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA