
Pewnie już jesteście znudzeni moimi recenzjami masek w płachcie, ale uzbierało się już trochę za dużo zdjęć. Tym razem będzie to Peptide Recharging Hydrogel Mask SOQU, czyli hydrożelowa maska z peptydami. Lubię takie maski szczególnie wtedy, gdy moja skóra jest przesuszona i potrzebuje szybkiego zastrzyku nawilżenia, ale jednocześnie oczekuję od pielęgnacji czegoś więcej niż tylko chwilowego efektu. Tym razem postanowiłam sprawdzić, jak ta maska sprawdzi się na mojej skórze i czy rzeczywiście daje efekt, którego można oczekiwać po tak rozbudowanej formule.
Składniki aktywne:

Lubię maski w płachcie przede wszystkim wtedy, kiedy nie obiecują cudów, tylko potrafią zrobić to, czego od nich oczekuję, czyli dobrze nawilżyć, zmiękczyć i poprawić wygląd skóry. Do tego typu należy właśnie koreańska Maska w płachcie Avocado Botanical Mask.
Saszetka przyciąga wzrok intensywnymi barwami owoców awokado. Na opakowaniu znalazło się również wiele ważnych informacji dotyczących maski jak i samego producenta. Nie brakuje tu również instrukcji użycia, jest opis, oraz skład maski.
Maska wykonana jest z naturalnego materiału i ma klasyczny kształt dopasowany do twarzy. Kształt można zobaczyć w innych maskach tej samej serii na moim blogu l. Płachta jest mocno nasączona esencją (23 ml). Można zauważyć, że po wyjęciu z saszetki pozostaje jej jeszcze sporo. To zdecydowanie jedna z tych masek, w których szkoda byłoby wyrzucić pozostałą esencję. Można wykorzystać ją na szyję i dekolt, ale również zastosować pozostałą resztę jako serum.
Esencja ma lekką, wodnisto-żelową formułę. Nie jest to ciężka, tłusta maska, dlatego dobrze sprawdza się również wtedy, gdy zależy nam przede wszystkim na nawodnieniu skóry. Zapach jest delikatny i charakterystyczny dla tej formuły. Nie jest typowo słodki ani intensywnie owocowy. Producent opisuje go jako naturalny zapach związany z botanicznym charakterem serii.
Avocado Botanical Mask MBeauty to odżywcza i odmładzająca maska w płachcie z awokado, która doskonale dopasowuje się do konturów twarzy. Ekstrakt z awokado oraz bogactwo zawartych tu składników roślinne pomagają zmniejszyć widoczność zmarszczek, odżywiają, odmładzają i nawilżają komórki skóry. Maska pomaga zachować elastyczność skóry. Naturalny zapach sprawi nam poczucie relaksu i odprężenia.
Formuła jest oparta przede wszystkim na składnikach nawilżających i pielęgnujących. Znajdziemy w niej m.in. glicerynę, panthenol, niacynamid, hialuronian sodu, adenozynę, witaminę E w postaci Tocopheryl Acetate oraz ekstrakt z awokado. Obecne są również ekstrakty z papai, mango, ogórka, aloesu, zielonej herbaty i rozmarynu.
Składniki aktywne
Ekstrakt z awokado – składnik charakterystyczny dla tej maski, ceniony za właściwości pielęgnujące i wspierające komfort suchej skóry.
Gliceryna i hialuronian sodu – pomagają wiązać wodę w skórze i zapewniają efekt nawilżenia.
Panthenol – działa nawilżająco i pomaga utrzymać skórę w dobrej kondycji.
Niacynamid – wspiera barierę skóry i poprawia jej ogólny wygląd.
Adenozyna – składnik stosowany w pielęgnacji, szczególnie w produktach nastawionych na wygładzenie skóry.
Tocopheryl Acetate (witamina E) – działa antyoksydacyjnie.
Sposób użycia:
Maskę pozostawiamy na twarzy 15–20 minut, a po zdjęciu pozostałą esencję delikatnie wklepujemy w skórę. Maska nie wymaga spłukiwania.
Po zastosowaniu skóra jest przede wszystkim dobrze nawilżona, miękka i przyjemnie wygładzona. Maska daje też efekt odświeżenia i sprawia, że cera wygląda na bardziej wypoczętą. Określenie „anti-aging” traktowałabym jednak jako element długofalowej pielęgnacji, a nie obietnicę natychmiastowego odmłodzenia. Jednorazowa maska może poprawić nawilżenie, wygładzenie i wygląd skóry, ale oczywiście nie usunie zmarszczek.
Avocado Botanical Mask MBeauty to przyjemna, klasyczna maska w płachcie dla skóry, która potrzebuje przede wszystkim nawilżenia, zmiękczenia i odżywienia. Najbardziej przekonuje mnie tutaj połączenie dobrze nasączonej płachty z lekką esencją i całkiem konkretną bazą składników pielęgnacyjnych. Nie oczekiwałabym po niej spektakularnego efektu liftingu czy „odmłodzenia” po jednym użyciu. Za to jako szybki zabieg poprawiający komfort skóry suchej i odwodnionej sprawdza się znacznie bardziej przekonująco. To po prostu solidna maska na wieczór, dzień po bardziej wymagającej pielęgnacji albo wtedy, kiedy skóra potrzebuje szybkiego zastrzyku nawilżenia.
Pozdrawiam! ☀️

Lubię maski w płachcie, szczególnie wtedy, kiedy skóra jest przesuszona i zamiast kolejnego skomplikowanego kosmetyku potrzebuje po prostu porządnej dawki nawilżenia oraz komfortu. Medacassoside Essential Mask Mediheal zainteresowała mnie przede wszystkim obecnością madekasozydu – składnika kojarzonego z pielęgnacją skóry wymagającej ukojenia.
Medacassoside Essential Mask zamknięta jest w pojedynczej saszetce. Szata graficzna charakterystyczna dla marki Mediheal jak zawsze jest przejrzysta, jak również skoncentrowana na przedstawieniu najważniejszych informacji dotyczących produktu. Na opakowaniu od razu zwraca uwagę nazwa Medacassoside oraz informacje dotyczące składnika aktywnego. Nie jest to opakowanie, które próbuje przyciągnąć uwagę nadmiarem ozdobników. Wygląda raczej jak kosmetyk nastawiony na konkretną pielęgnację.
Po otwarciu saszetki płachta jest sowicie nasączona esencją (24 ml), a mimo to esencja nie spływa po szyi podczas nakładania. Materiał jest cienki i miękki, dobrze ponacinany, dzięki czemu łatwo dopasowuje się do twarzy. Po przyłożeniu do skóry dobrze się układa i przylega, co pozwala na spokojny relaks podczas zabiegu.
Dla mnie jest to ważne, bo dobra maska w płachcie powinna być przede wszystkim wygodna. Nie mam ochoty co kilka minut poprawiać jej na twarzy.
Esencja jest lekka, płynna i dobrze rozprowadza się po skórze. Płachta pozostaje wilgotna przez cały czas aplikacji, a po jej zdjęciu na twarzy zostaje jeszcze trochę esencji, którą można delikatnie wklepać. Zapach jest subtelny i nie przytłacza.
Madekasozyd (madecassoside – 50 ppm, 98% czystości) składnik pozyskiwany z wąkrotki azjatyckiej (Centella asiatica). Jest ceniony ze względu na właściwości kojące i wspierające naturalne procesy regeneracyjne skóry. To właśnie obecność tego składnika sprawia, że maska jest ciekawą propozycją dla skóry, która potrzebuje przede wszystkim wyciszenia i poprawy komfortu.
Niacynamid – wzmacnia barierę skóry, pomaga ograniczyć utratę wody i poprawia jej wygląd.
Niskocząsteczkowy kwas hialuronowy – intensywnie nawilża, pomaga również utrzymać wodę w skórze.
Ekstrakt z wąkroty azjatyckiej (Centella asiatica) – działa kojąco, wspiera regenerację, poprawia komfort skóry.
Woda morska – dostarcza skórze składników mineralnych i wspiera jej nawilżenie.
Hydrolat z róży damasceńskiej – odświeża, nawilża i działa łagodząco.
Ekstrakt z melona – pomaga nawilżać i chronić skórę przed działaniem wolnych rodników.
Po zdjęciu płachty skóra jest wyraźnie bardziej nawilżona, miękka i przyjemna w dotyku. Zmniejsza się uczucie suchości i ściągnięcia, a twarz wygląda na bardziej wypoczętą.Nie jest to oczywiście efekt, którego można oczekiwać po jednym użyciu produktu regenerującego skórę na dłuższą metę. To przede wszystkim szybki zabieg pielęgnacyjny, który daje skórze porcję nawilżenia i poprawia jej komfort.Podoba mi się również to, że po zastosowaniu nie pozostaje na skórze ciężka, lepka warstwa. Pozostałą esencję można spokojnie wklepać i kontynuować pielęgnację.
Czy warto ją wypróbować?
Tak, szczególnie jeśli lubicie maski w płachcie i szukacie produktu nastawionego na nawilżenie oraz ukojenie skóry.
Medacassoside Essential Mask Mediheal jest wygodna w użyciu, dobrze nasączona, przyjemnie przylega do twarzy, a po zastosowaniu skóra jest miękka, nawilżona czuje się bardziej komfortowo. Dla mnie to przede wszystkim prosty sposób na chwilę pielęgnacji wtedy, gdy skóra domaga się dodatkowego nawilżenia i ukojenia. Bez wielkich obietnic i bez komplikowania codziennej rutyny. Jest to po prostu przyjemny zabieg, który przywraca komfort zmęczonej, podrażnionej, przesuszonej skórze.
Pozdrawiam ✨
Maseczki w płachcie Mediheal od dawna cieszą się popularnością, natomiast E.G.T. Derma Ampoule Mask to maska nastawiona przede wszystkim na nawilżenie, wygładzenie, ale również poprawę wyglądu skóry pozbawionej jędrności. Jak sprawdziła się na mojej skórze?
Saszetka ma bardzo charakterystyczny dla Mediheal wygląd. W tym przypadku dominuje intensywny róż, który mocno kontrastuje z białym tłem. Duży napis na przedniej stronie maski E.G.T. informuje o rodzaju maski, jest też nazwa producenta. Na odwrocie opakowania jak zawsze znajduje się mnóstwo informacji na temat maski, instrukcji obsługi, oraz skład.
Nazwa E.G.T. oznacza Enriched Glowing Tension™. Producent łączy tę linię z pielęgnacją ukierunkowaną na wygląd jędrności, elastyczności i „sprężystości” skóry. W przypadku tej maski wskazuje również na E.G.T. Liposome 5000 ppm.
Wewnątrz saszety znajduje się 26 ml bezbarwnej esencji o lekkiej, żelowej konsystencji. Jest ona przyjemna, nie lepi się na skórze, można wyczuć bardzo subtelny, ale przyjemny zapach. Płachta jest odpowiednio powycinana, czyli pasuje do kształtu twarzy.
Ujędrniająca maska w płachcie z kompleksem E.G.T Liposome (Enriched Glowing Tension™) jest odpowiednia dla wszystkich typów skóry, także dla skóry bardzo suchej i wrażliwej. Dzięki zawartości w swoim składzie składników aktywnych takich jak kolagen, retinol oraz kompleks 5 rodzajów peptydów, wygładza drobne zmarszczki, nadając skórze młodszy i bardziej promienny wygląd, intensywnie nawilża, odżywia i poprawia napięcie skóry.
Składniki aktywne:
Niacynamid – wspiera funkcjonowanie bariery skóry, pomaga poprawić jej wygląd i wyrównać koloryt.
Gliceryna i Glycereth-26 – składniki nawilżające, pomagające wiązać wodę w naskórku.Kwas hialuronowy (Sodium Hyaluronate) – pomaga zwiększyć nawilżenie skóry.
Adenozyna – składnik stosowany w pielęgnacji skóry dojrzałej, wspierający działanie wygładzające.
Hydrolizowany kolagen – działa przede wszystkim jako składnik kondycjonujący i nawilżający.
Peptydy – w formule znajdziemy m.in.
Ekstrakt z liści pachnotki i ekstrakt z korzenia mniszka lekarskiego – składniki roślinne uzupełniające formułę.
Skład INCI:
Water, Glycerin, Glycereth-26, Niacinamide, 12-Hexanediol, Butylene Glycol, Hydroxyacetophenone, Arginine, Carbomer, Aminobutyric Acid, Xanthan Gum, Adenosine, Polyglyceryl-10 L Laurate, Dipropylene Glycol Polyglyceryl-4 Laurate, Disodium EDTA,Sodium Hyaluronate, Glyceryl Citrate/Lactate/Linoleate/Oleate, Lavandula Angustifolia (Lavender) Lavender) Oil, Glycine, Glutamic Acid, Aspartic Acci Hydrogenated Lecithin, Polyglyceryl-10 Myristate, Sodium Polyacrylate, Perilla Frutescens Leaf Extract, Taraxacum Officinale (Dandelion) Rhizome Root Extract, Sodium Chloride, Hydrolyzed Collagen, Fragrance, Cyperus RotundusRoot Extract, Histidine, Serine, Alanine, Proline, Threonine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Magnesium Chloride, Calcium Chloride, Acetyl Hexapeptide-8, Copper Tripeptide-1 Hexapeptide-9, Palmitoyl Pentapeptide-4. Retinal, Tripeptide-1
Oczyszczanie twarzy jest podstawą pielęgnacji, ale przy suchej i wrażliwej skórze nie chodzi o to, żeby po umyciu czuć nieprzyjemne ściągnięcie i przesuszenie. Dlatego bardzo chętnie sięgnęłam po nawilżająco-łagodzący żel do mycia twarzy Cleaning Me Softly poznanej już mi wcześniej, i ulubionej marki Veoli Botanica.
Cleaning Me Softly Veoli Botanica to żel przeznaczony do codziennego oczyszczania, który według producenta usuwa zanieczyszczenia, nadmiar sebum i resztki makijażu, jednocześnie dbając o komfort skóry i jej naturalną barierę ochronną. Żel może być stosowany rano samodzielnie, natomiast wieczorem do oczyszczania skóry z resztek makijażu.
Produkt znajduje się w minimalistycznej butelce z bezbarwnego szkła o pojemności 190 ml, zaopatrzonej w pompkę. Opakowanie utrzymane jest w charakterystycznym dla Veoli Botanica prostym, eleganckim stylu. Nie ma tu przesadnej ilości ozdobników – całość jest estetyczna i sprawia wrażenie produktu dopracowanego.
Pompka jest bardzo praktyczna podczas codziennego stosowania, ponieważ pozwala łatwo dozować odpowiednią ilość kosmetyku. Sama butelka jest solidna, choć przez szklane opakowanie warto zachować ostrożność przy umywalce.
Oprócz szklanej butelki mamy tu dodatkowo kartonik z prostą szatą graficzną, dzięki której poznamy wszystkie przydatne mam informacje.
Cleaning Me Softly ma żelową konsystencję i dobrze rozprowadza się na wilgotnej skórze. Podczas mycia tworzy delikatną, miękką pianę, dzięki czemu oczyszczanie jest niezwykle przyjemne i nie wymaga mocnego pocierania skóry.
Ten żel stosuję również podczas wieczornego oczyszczania. Przy moim codziennym makijażu dobrze radzi sobie samodzielnie, natomiast przy mocniejszym wcześniej stosuję również mleczko do demakijażu.
Po spłukaniu już żelu wodą skóra jest oczyszczona, ale nie pozostawia charakterystycznego uczucia „skrzypiącej” czystości, co jest bardzo słuszne, ponieważ zwłaszcza sucha i dojrzała skóra tego nie potrzebuje, natomiast odczucie takie jest wołaniem skóry o ratunek przy zniszczonej barierze hydrolipidowej. Zanim opowiem dalsze odczucia co do używania tego żelu, wspomnijmy jeszcze słowa producenta.
Co znajdziemy w składzie?
Formuła jest oparta na łagodnych substancjach myjących, a dodatkowo zawiera składniki, które mają wspierać nawilżenie, ukojenie i równowagę mikrobiomu skóry. Producent podaje, że 99% składników jest pochodzenia naturalnego, natomiast sam produkt jest wegański.
Naturalny prebiotyk - pozyskiwany z korzenia cykorii, wspiera równowagę mikrobioty.
Postbiotyk - wpływa na stymulację procesów odnowy, poprawia stan skóry.
Naturalna betaina – pochodna aminokwasu, otrzymywana z buraków cukrowych. Poprzez nawilżenie spowalnia proces starzenia się skóry.
Ekstrakt z wąkroty azjatyckiej – łagodzi i ogranicza występowanie podrażnień skóry.
Hydrolat z liści zielonej herbaty – działa antyoksydacyjnie, zapobiegając przedwczesnemu starzeniu się skóry. Zielona odmiana herbaty nie podlega procesowi fermentacji, dzięki czemu pozostaje w niej bogactwo polifenoli
Wąkrota azjatycka – znany składnik o właściwościach łagodzących. Pomaga zmniejszyć dyskomfort skóry oraz wspiera jej regenerację.
Skład INCI:
Aqua, Decyl Glucoside, Glycerin, Disodium Cocoyl Glutamate, Polyglyceryl-3 Caprate, Betaine, Camellia Sinensis Leaf Water, Inulin, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Lactococcus Ferment Lysate, Centella Asiatica Extract, Xanthan Gum, Citric Acid, Lactic Acid, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum.
Cleaning Me Softly Veoli Botanica to jeden z tych produktów do oczyszczania, przy których naprawdę doceniam prostą rzecz: robi to, co powinien, bez niepotrzebnego przesuszania skóry.
Podoba mi się łagodna formuła i to, że po umyciu twarz nie jest napięta ani nieprzyjemnie ściągnięta. Żel dobrze sprawdza się zarówno podczas porannego odświeżenia, jak i wieczorem, podczas oczyszczania skóry z makijażu. Na plus zaliczam również skład – mamy tutaj nie tylko substancje myjące, ale także betainę, wąkrotę azjatycką, zieloną herbatę, a także prebiotyki jak również postbiotyk.
Dla mnie największą zaletą jest właśnie połączenie skutecznego oczyszczania z delikatnością. Przy suchej, dojrzałej skórze nie potrzebuję kosmetyku, który będzie ją dodatkowo wysuszał. Potrzebuję dobrego oczyszczenia i zachowania komfortu. I w tym przypadku Cleaning Me Softly sprawdza się bardzo dobrze.
Czy warto wypróbować? Tak, szczególnie jeśli szukacie łagodnego żelu do codziennego oczyszczania i macie skórę suchą, wrażliwą lub skłonną do uczucia ściągnięcia po myciu.
To nie jest kosmetyk, który obiecuje spektakularne efekty pielęgnacyjne. I dobrze. Jego zadaniem jest przede wszystkim delikatnie, ale skutecznie oczyścić skórę i nie pogorszyć jej kondycji. Moim zdaniem właśnie z tego zadania wywiązuje się bardzo dobrze. Żel ten polecam każdemu, komu zależy na delikatnym oczyszczaniu skóry.
Pozdrawiam ☀️
Tonik to jeden z tych kosmetyków, które zawsze są stałym elementem pielęgnacji, ale czasem się słyszy, że jest zbędnym produktem, wymysłem marketingowym i takie tam. Miałam okazję stosować różne toniki, miałam też okazję przez długie tygodnie nie stosować żadnego. Algotonic mikrobiotyczny Sensum Mare to propozycja dla osób, które po oczyszczeniu skóry chcą nie tylko ją odświeżyć, ale również zapewnić jej dodatkową porcję nawilżenia oraz składników pielęgnacyjnych.
Tonik znajduje się w plastikowej butelce i jest dostępny w dwóch pojemnościach. Do pierwszego przetestowania wybrałam mniejszą pojemności 100 ml. Smukłe opakowanie wykonane z tworzywa wyposażone zostało w atomizer, dzięki czemu nie muszę używać płatków kosmetycznych. Delikatna mgiełka bez trudu dotrze do każdej części twarzy szyi i dekoltu.
Producent zaleca aplikację z odległości około 30 cm na oczyszczoną skórę. Tonik można również nanieść na płatek kosmetyczny i przetrzeć nim twarz. W ciepłe dni może być stosowany także w ciągu dnia, również na makijaż, aby odświeżyć i nawilżyć skórę.
Szata graficzna jest taka sama dla wszystkich toników Sensum Mare, wyróżnia je tylko kolor etykiety. Nie brak tu wyczerpujących informacji na temat producenta, produktu, jest także podany pełen skład.
Zapomniałabym jeszcze dodać, że tonik wyróżnia dodatkowo przyjemny, jakby kwiatowy zapach, który nie jest intensywny, nie powinien przeszkadzać, ale substancja zapachowa jest.
Tonik mikrobiotyczny Sensum Mare przeznaczony jest przede wszystkim do codziennej pielęgnacji skóry wymagającej nawilżenia i odżywienia. Producent deklaruje, że kosmetyk:
Producent podaje również wyniki badania konsumenckiego:
100% badanych potwierdziło efekt ukojenia, łagodzenie podrażnień i nawilżenie skóry; 93% zauważyło efekt odżywienia skóry, a 93% redukcję dyskomfortu wywołanego jej suchością. 86% badanych potwierdziło wsparcie regeneracji skóry. Są to wyniki badania konsumenckiego przeprowadzonego na grupie ochotników, więc warto traktować je jako deklaracje dotyczące odczuć uczestników badania, a nie jako gwarancję identycznego efektu u każdej osoby.
Składniki aktywne
Najciekawszym elementem receptury jest kompleks mikrobiomowy, na który składają się prebiotyki i postbiotyki. Połączenie to wspiera barierę mikrobiologiczną skóry, pomaga łagodzić podrażnienia i dodatkowo nawilża.
Drugą ważną grupę stanowią składniki pochodzące z wąkroty azjatyckiej: kwas madekasowy, madekasozyd, azjatykozyd i kwas azjatykowy – wykazują one działanie regenerujące, łagodzące, zmniejszające zaczerwienienie oraz przeciwzmarszczkowe.
W składzie znajduje się także niskocząsteczkowy kwas hialuronowy, który działa jako humektant oraz intensywnie nawilża skórę.
Uzupełnieniem formuły jest kompleks pięciu alg morskich: Enteromorpha compressa, Fucus vesiculosus, Lithothamnion calcareum, Porphyra umbilicalis i Undaria pinnatifida. Mają one właściwości pielęgnujące i wspierające łagodzenie podrażnień.
W formule znajduje się również woda z lodowca norweskiego uznawana za wyjątkowo czystą i cenną dla skóry.
Jak stosować?
Tonik można stosować rano i wieczorem, po oczyszczeniu skóry. Producent zaleca rozpylanie go z odległości około 30 cm od twarzy.
Można go również reaplikować w ciągu dnia, aby odświeżyć i ukoić skórę. To praktyczne rozwiązanie szczególnie wtedy, gdy skóra w ciągu dnia zaczyna dawać oznaki przesuszenia lub dyskomfortu.
Mikrobiotyczny Algotonic to kosmetyk, którego głównym kierunkiem działania jest ukojenie, nawilżenie i wsparcie równowagi mikrobiomu skóry. Nie jest to po prostu taki zwykły tonik nawilżający. Wyróżnia go kompleks pre- i postbiotyków, uzupełniony o składniki aktywne pochodzące z wąkroty azjatyckiej, kwas hialuronowy oraz pięć alg morskich.
Na plus zdecydowanie można zaliczyć również wygodną formę aplikacji. Atomizer pozwala szybko nanieść produkt bez używania płatka kosmetycznego, natomiast możliwość stosowania go w ciągu dnia, zwłaszcza podczas gorących dni to jego dodatkowa zaleta.
W pielęgnacji skóry suchej i wrażliwej liczy się nie tylko dostarczenie jej wilgoci. Równie ważne jest ograniczenie uczucia dyskomfortu i dbanie o jej naturalną równowagę. I właśnie na tym skupia się Algotonic mikrobiotyczny Sensum Mare.
To propozycja dla osób, które od toniku oczekują czegoś więcej niż odświeżenia. Oczekują również nawilżenia, ukojenia i pielęgnacji ukierunkowanej na mikrobiom skóry. Polecam!
Pozdrowienia! ☀️

Maski w płachcie stały się moją stałą rutyną pielęgnacyjną, latem stosuję je jeszcze częściej, niż wcześniej. Ostatnio podczas promocji w Hebe trafiły mi w ręce dwie, jedna z nich, to Hydrożelowa maska regenerująca PDRN SOQU. Jeśli jesteście ciekawi jak się u mnie sprawdziła, to zapraszam.
Opakowanie niczym specjalnym nie różni się od innych masek w płachcie.jak zwykle jest to saszeta z folii aluminiowej z przyjemną i łagodną dla oka grafiką, oraz wszystkimi przydatnymi dla nas informacjami. Nie brakuje też instrukcji oraz składu. Wewnątrz znajduje się 34 g bezbarwnej przezroczystej esencji o lekkiej konsystencji i delikatnym, ale bardzo przyjemnym aromacie, oraz dwóch części maski zabezpieczonych folią.
Oprócz tych dwóch głównych części maski, umieszczone są jeszcze płatki na powieki i usta. Płaty przykrywają wszystkie części twarzy, są dość dobrze dopasowane i po nałożeniu dają przyjemne uczucie relaksu. Nie jest to jednak maska,w której da się cokolwiek zrobić, o nie. Nie pozwoli nawet obejrzeć ulubionego serialu, ani porozmawiać, ponieważ oczy i usta są przykryte. Według producenta należy ją trzymać na twarzy 30-60 minut, więc najlepiej wysłać wszystkich domowników w tym czasie na spacer.
Maska Ginseng PDRN Regenerating Hydrogel Mask SOQU polecana jest do skóry suchej, odwodnionej, zmęczonej, poszarzałej, o nierównym kolorycie, z utratą blasku oraz pierwszymi oznakami starzenia. Sprawdzi się także jako pielęgnacja regenerująca po intensywnym dniu, przed ważnym wyjściem lub jako element wieczornej rutyny pielęgnacyjnej. Jest to intensywnie pielęgnująca maska hydrożelowa wzbogacona o składniki aktywne takie jak PDRN, wąkrotka azjatycka, niacynamid oraz ferment z korzenia żeń-szenia, dzięki czemu maska zapewnia ukierunkowaną pielęgnację skóry zmęczonej, poszarzałej i pozbawionej świeżości. Jej hydrożelowa struktura dobrze przylega do twarzy, stopniowo oddając składniki pielęgnujące. W miarę działania maska stopniowo staje się transparentna, co świadczy o tym, że esencja jest wchłaniana.
Składniki aktywne:
Skład INCI:
Aqua, Glycerin, Cetyl Ethylhexanoate, Niacinamide, Ceratonia Siliqua (Carob) Gum, Lactobacillus/Panax Ginseng Root Ferment Filtrate, Dipropylene Glycol, Chondrus Crispus Extract, 1,2-Hexanediol, Chondrus Crispus Powder, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Sucrose, Panthenol, Hydroxyacetophenone, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Potassium Chloride, Caprylic/Capric Triglyceride, Sodium Polyacrylate, Allantoin, Polysorbate 60, Hydrogenated Polydecene, Butylene Glycol, Adenosine, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Disodium EDTA, Caprylyl Glycol, Parfum,Dipotassium Glycyrrhizate, Trideceth-6, Collagen Extract, Centella Asiatica Extract, Sodium Hyaluronate, C11-13 Isoalkane, Polyglyceryl-4 Caprate, Hydrogenated Lecithin, Tocopherol, Madecassoside,Madecassoside, Stearic Acid, Asiaticoside,Ethylhexylglycerin, Sodium DNA.
Sposób użycia: