Featured

18 listopada 2013

Krótki, listopadowy przegląd denkowy.


     Minęła zaledwie połowa listopada, a ja postanowiłam umieścić już post o denku. Czeka mnie remont i nie uśmiecha mi się chomikowanie pustych opakowań. Postanowiłam więc trochę przyspieszyć z denkowym postem.

12 listopada 2013

Nowa przesyłka, co w niej znalazłam?


Parę dni temu zaproszono mnie do współpracy ze sklepem http://iwos.pl/
Parę dni później miły pan zaproponował mi krem do testowania.  
Organiczny przeciwzmarszczkowy krem na dzień z serii ORGANIX CosmetiX.  
Krem ma bardzo miły skład i z chęcią go przetestuję. Jako miły dodatek, otrzymałam też kilka próbek. :)
 Krem na pewno się przyda próbki też. Bardzo się cieszę. :) Ale, ale!

Poszłam po zakupy, zostawiłam kopertę na kanapie, wracam z zakupów, a tu co widzę?

No tak, typowa kobietka. Szukała czegoś dla siebie a tu nic. Pusta koperta. Trzeba było się więc zdrzemnąć. :)
A może sama chciała mi zrobić niespodziankę? Zamienić się w krem otulajacy jak Pat&Rub na przykład. ;)

A Wy co o tym myślicie? ;)

Dziękuję za tak liczne komentarze i miłe komplementy, :) Jesteście niesamowici, idę poodwiedzać Wasze blogi, może to wreszcie jakoś ogarnę. :)

Miłego tygodnia. :)

5 listopada 2013

Październik, miesiącem maseczek - Podsumowanie.


Akcja z maseczkami była bardzo udana, zachęcała nas do szczególnego dbania o swoją cerę. Październik, jako wyznaczony miesiąc do tej akcji szybko się skończył, ale zmobilizował nas do używania maseczki częściej niż raz kiedyś.

Przyszedł też czas na podsumowanie. U mnie nie będzie ono jakieś wielkie bo maseczek miałam  niewiele. Wszystkie maseczki wystarczyły na co najmniej dwa razy i nie widziałam potrzeby kupowania ich więcej. Miałam nawet jedną próbkę, też na dwa razy ale starym zwyczajem
o próbkach recenzji nie piszę.

Zacznę od maseczek L'Biotica, Dermomask, było ich aż trzy.

1. Maseczka odmładzająca: Recenzja Nic specjalnego, ohydny zapach i zero działania. Użyłam ją na twarz raz, a reszta wylądowała na piętach. Też nie skorzystały, trudno się mówi. Na błędach się uczymy.

2. Redukcja przebarwień:  Recenzja. Wydajna i przyjemna, choć na efekty trzeba zaczekać. Działa doraźnie na kilka godzin jako dobry nawilżacz. Została mi jeszcze na raz i może do niej wrócę.

3. Efektywna regeneracja: Recenzja. Wystarczyła na trzy razy. Przyjemna, efekty nawet zauważalne na cały dzień. Pewnie jeszcze skorzystam.

4. Thalgo, Freshness Exfoliator: Recenzja. Nieduża ale bardzo wydajna tubka. Świetnie czyści, wygładza, odświeża i dotlenia. Różnie u mnie jest, moja cera jest kapryśna ale tą akurat lubi.
Jeszcze mi wystarczy na długo, ale później pewnie jeszcze do niej wrócę.
 
5. Montagne Jeunesse, Chocolate Mud Masque (maseczka czekoladowa): Recenzja. Kusi apetycznym zapachem czekolady. Działa na węch i na apetyt, nic poza tym. Żadnego zbawiennego efektu nie zauważyłam poza chwilą relaksu. Do tego dużo zachodu z myciem, usuwaniem resztek
z włosów i dekoltu, najlepiej ją nałożyć przed prysznicem i myciem głowy. Czekoladę wolę spożyć wewnętrznie, co najwyżej zemdli a relaks zapewnię sobie w inny sposób. Maseczki wystarczyło na dwa razy i wystarczy, więcej nie kupię.

6. Maseczka odżywcza Clarins, Multi-Intensive: Recenzji nie było bo miałam tylko próbkę na dwa razy, jak większość maseczek w saszetkach. Mimo niewielkiej ilości, sprawdziła się najlepiej ze wszystkich, Efekty było widać od razu i to nie byle jakie. Było widać twarz gładką jak po długim relaksie. Nakładało się bez problemu, wsiąkała jak krem, resztę można było zmyć lub zetrzeć chusteczką i robić makijaż. Muszę ją mieć. Wcześniej czy później sobie ją sprawię.

To wszystko co dotyczyło moich październikowych maseczek. Pamiętam jeszcze inne które miło wspominam, ale chciałam poznać też nowe.

A jak Wasze podsumowania? Polubiłyście swoje maseczki?

3 listopada 2013

Post niedzielny i niekosmetyczny.


Dziś nie będzie recenzji ani kosmetyków. Przedstawiam Wam naszą nową lokatorkę, Gryzeldę.
Gryzeldę bo gryzie, co znajdzie na swej drodze, w nocy także mój nos i moje ucho.

Przywiozła mi ją wnusia, ich kotka została mamą.
Tu wygląda na niewiniątko, ale w rzeczywistości to jest mały szaleniec. 
Opanowała mój laptop, ze mnie zrobiła drabinę do wspinania..
A teraz odsypia. Ciekawa jestem jak długo to potrwa.

 Póki co, pozdrowienia dla wszystkich i życzymy miłej niedzieli. :)

1 listopada 2013

Guerlain, Meteorites Perles Iluminating Powder 03 - Puder w kulkach


Puder w kuleczkach Guerlain, Meteorites Perles Iluminating Powder 03 kupiłamm już dawno temu, nie pamiętam dokładnie kiedy. Kuleczki są bardzo wydajne i na początku wspominałam
o nich, ale to nie była jeszcze recenzja. Ostatnio kiedy pokazywałam swoich kosmetycznych ulubieńców, prosiłyście mnie o recenzję więc zapraszam do czytania..
Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA