Chcesz dostawać powiadomienia o nowych postach?

Pokręcony Blogmas 1



              Wreszcie mamy wyczekany grudzień i odliczamy dni do najpiękniejszych świąt, jakim jest Boże Narodzenie czy jak kto woli inaczej, nadszedł też czas na blogmasowe posty. Z braku czasu nie szukałam, według jakich zasad je piszecie, moje będą trochę pomieszane i pewnie nie zawsze regularne. Zapraszam. 

Nie pisałam też podsumowania listopada, bo też nie było o czym pisać. Listopad rozpoczął się moją chorobą, zakończył covidem u Ani. Poza kilkoma awariami nic się u mnie nie wydarzyło, nie ma też co wspominać. Ania na szczęście już się dobrze czuje, jednak początek był hardkorowy. Nie dało się przejść przez to bez emocji, tym bardziej że była sama z dzieckiem, daleko ode mnie, sama nie mogłam jej w niczym pomóc. Jak słyszę lub czytam czasami głupie komentarze korona sceptyków, to nóż mi się w kieszeni otwiera, więc nawet lepiej tematu ze mną nie zaczynać. Z grypą to ona jeździła do pracy, covid potrafi zwalić z nóg nawet tak młodą, wysportowaną osobę. Na szczęście już jest dobrze, za tydzień wraca do pracy, wnusia do przedszkola a ja do blogowania.


Wracając do grudnia, mamy w końcu śnieg. Nie, żebym cieszyła się zimą, ale co to za święta bez śniegu. Wnuczka w końcu skorzysta z sanek, koty zamiast wzajemnie się naparzać i wyprowadzać mnie z równowagi mają rozrywkę patrząc przez okno, co być może przyniesie mi trochę spokoju. Jeśli chodzi o święta, nie będą u mnie jakieś szczególne, o ile w ogóle będą. Mam nadzieję że nie będę musiała być sama, bo wtedy wszystko straci sens, nie będzie się chciało nawet nic przyrządzać. Nie inwestuję w nowe ozdoby, bo mam jeszcze stare, a nawet nie wszystkie wyciągnę przez dwa młode zwariowane kocury. Mała sztuczna choinka pewnie będzie częściej leżała jak stała, może nawet wędrowała po mieszkaniu, a koty będą miały niezliczoną radochę kradnąc, co tylko się na niej znajdzie. Na pewno będzie wesoło, byle nie było strasznie.



Mimo wszystko, mimo kilku awarii w domu nie daję się zwariować. Pocieszając się kupionymi w lidlowej promocji malinami i ulubioną herbatką staram się to wszystko jakoś godnie przetrwać. Czasem, ale nie za często, żeby nie przytyć zjem coś słodkiego. Od czasu do czasu przy małym kieliszku nalewki na odkażeniej estem doradczynią sąsiadki w internetowych zakupach. Śmiejemy się wtedy, że wędrujemy po galerii. 

Z obawy przed zakażeniem wychodzę jak najrzadziej. Od czasu do czasu zrobię mani, pomaluję starszej pani sąsiadce paznokcie, żeby poczuła się trochę młodziej. Dziś zwróciła mi uwagę, że mam pomalować swoje, a jak lakier się sciera, to myć gary w rękawiczkach, żeby ich nie zepsuć. Pani ma 91 lat i chociaż jest po niedawnej operacji kolana, nie pozwala sobie na zaniedbanie, zawsze ma nienaganną fryzurę i lekki makijaż. Nigdy jej nie widziałam przygarbionej, a kiedy się zapomnę, to potrafi i mi zwrócić uwagę. Bo kobieta ma być kobietą, choćby miała i 150 lat. Tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejszy wpis. Resztę zostawiam na kolejne dni oczekiwania na święta,  na wiosnę, na kolejne urodziny, i na moją pierwszą emeryturę 😄


Jak spędzacie swoje dni przed świętami? Cieszą Was bardziej święta czy to, że wiosna coraz bliżej?


Trzymajcie się ciepło! ❤️

Komentarze

  1. Dla mnie to okres wyczekiwania już mam posprzątane choinka uprana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję Agnieszko :) To choinkę można uprać? ;))

      Usuń
  2. Dziś u Bydgoszczy też spadł śnieg i co najważniejsze nie zamienił się w błotko, tylko ładnie rozbiegła wszystko dookoła. Moje wnusie przywitały go okrzykami radości i wyciągnęły mnie na spacer do parku. Dobrze byłoby ,żeby tak było na święta.Święta coraz bliżej i czas pomyśleć o prezentach. Podobnie jak Ty odwiedzam internetowa galerię i kupuję prezenty. W najbliższą sobotę planuję z wnuczkami pieczenie pierniczków. Lubię te przedświąteczne klimaty, przestaję wtedy patrzeć jak ponuro jest za oknem, bo myślę o świątecznych przygotowaniach. ZPozdrawiam cieplutko ☀️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi czytać Twój komentarz, też cieszę się że dzieci mają radochę, chociaż moja najmłodsza wnuczka jeszcze ma kilka dni kwarantanny. Bardzo lubię tematy świąteczne, biel za oknami i robienie prezentów :) Również Cię serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Ja na śnieg czekam z utęsknieniem, ale niestety jeszcze nie spadł u mnie nawet jeden płatek. 😔

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie mieć taką nietypową sąsiadkę. Ja zawsze podziwiam takie starsze Panie ( bo ciężko powiedzieć o nich babcia). Mam nadzieję, że ten miesiąc będzie dla Ciebie lepszym i życzę świąt w dobrej przyjemnej atmosferze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię takich ludzi, niech żyje jak najdłużej w zdrowiu ta pani <3

      Usuń
  5. Ale super, mam nadzieję, ze będziesz kontynuowała serię świąteczną :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Koty mają wszystko gdzieś - bądź jak kot ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre, zapamiętam :D Mój siostrzeniec jeszcze jako dzieciak kiedyś powiedział, że jestem jak kot, chociaż z wiekiem mam coraz bardziej na wszystko wyrąbane :D

      Usuń
  7. Ja jeszcze kompletnie nie czuję klimatu świąt ;( Musze koniecznie kupić jakieś świąteczne ozdoby do domu. Ja w listopadzie też miałam koronę razem z moim facetem i rodzicami i wszyscy przeszliśmy ją bardzo łagodnie. Fajnie, że sąsiadka pomimo wieku tak o siebie dba :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uwielbiam święta i ten czas przygotowań! Dekorowanie mieszkania, ubieranie choinki, pieczenie ciast. Im jestem starsza tym większą frajdę mi to sprawia :)) A i zapomniałam, bardzo lubię pakować prezenty :))

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas też spadł śnieg! Ale było radochy! :)
    Niesamowitą masz sąsiadkę. Tylko podziwiać takich ludzi. My młodzi możemy z takich osób brać przykład i starać się trzymać formę, zamiast się nad sobą użalać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Snowing in Scotland too. Cats look happy :-D

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję za przyjemny wpis. Od razu poczułam się lepiej. Ach z tym manicure w końcu trzeba coś. Nie maluję prawie paznokci. A to prawda zdrowie jest najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie jak i w roku ubieglym Siweta na spokojnie, ale wiem ze wielu nam bedzie brakowalo bliskich i ich obecnosci :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

☆ Jest mi bardzo miło, kiedy odwiedzasz to miejsce i zostawiasz swój ślad. Jednak pamiętaj!

☆ KOMENTARZE ZAWIERAJĄCE LINKI, ADRESY BLOGA LUB REKLAMY NIE SĄ AKCEPTOWANE I TRAFIAJĄ DO SPAMU!

☆ Nie widzisz swojego komentarza? Prawdopodobnie pozostawiłaś w nim link. Zgodnie z obietnicą trafił do spamu. Szanuj cudzą pracę! Mam alergię na cwaniactwo.

instagram

Copyright © W Blasku Marzeń.