Chcesz dostawać powiadomienia o nowych postach?

Mini denko i krótkie podsumowanie grudnia

 

              Mija ostatni miesiąc tego roku, co mnie bardzo cieszy, choć może cieszyć nie powinno, bo kończy się też piątka z przodu. Nie mam zamiaru jednak się zamartwiać, bo przecież chodzę o własnych siłach, a nawet zdobyłam nowy zawód. Na początek zacznę jednak od minidenka.

Mogłabym sobie darować te 3 puste opakowania, zostawić na kolejny miesiąc, ale nie. Nie lubię zostawiać sobie śmieci, tym bardziej ze starego roku, dlatego szybko tu o nim zaraz napiszę.



Krem do rąk muszę mieć zawsze przy sobie, dlatego nie bardzo mi było po drodze ze szklanym słoiczkiem tego kremu, ale był tak cudowny, że kupiłabym go nawet w słoiku po musztardzie. Krem został zdenkowany wczoraj, co przyprawiło mnie o smutne chwile, kiedy wylizywałam ostatnie jego resztki. Krem ten na pewno trafi do moich ulubieńców, nie tylko ze względu na zapach.

Pasta do zębów BLANX Med

Pasta ta, to u mnie norma. Dla odmiany zmieniam tylko serię.


Ten balsam jest chyba najlepszym jakie miałam w tym roku. Pięknie pachnie, nie wysusza dodatkowo mojej skóry. Mam kolejny i będę kupować do znudzenia.

Zapomniałam dodać próbeczki 🤦

W oczekiwaniu na wiosnę...


Grudzień był miesiącem wyjątkowo leniwym, chociaż nie. Było kilka dni w tym lenistwie, kiedy ogarnęło mnie wariactwo zakupów i szykowania Wigilii, bo ze sprzątaniem  sobie darowałam na po świętach. Baletów nie będzie, bo znów nas pozamykali, za to gdzieś te poświąteczne kalorie trzeba będzie zrzucić. Drobne porządki robię systematycznie, więc nikt od kurzu jeszcze  nie umarł. Okna w tym roku też były myte. Po świętach na zmianę jem i śpię. Robię to z przerwami na blog i media społecznościowe. Tak naprawdę powinnam się zabrać za powtórki do egzaminów. Co prawda szkoła skończona, kosmetyczką już jestem,  za pół roku emerytura,  ale certyfikat się przyda. Choćby dla własnej satysfakcji.

Choinka dotychczas tylko raz zemdlała, chociaż kotełki co pewien czas do niej podchodzą, wąchają i oblizują bombki. Bombki są ciasno przywiązane do gałązek, więc może ten rok uda im się przeżyć.


Koty tak samo czekają na wiosnę. Oprócz spania i żarcia regularnie podnoszą mi ciśnienie, zwłaszcza Maurycy, który uaktywnia się grubo po północy. Do wiosny może znajdzie się ktoś naiwny zwiedziony urokiem cudownego kotecka. 


Pod choinkę dostałam śliczny pasek Gino Rossi, dzięki czemu nie będę gubić spodni. Muszę jednak wybrać się do szewca, żeby zrobił dodatkowe dziurki.

Było jeszcze kilka prezentów od siebie samej jak na przykład szczotka do rozczesywania włosów Olivia Garden.  Sprawiłam sobie jeszcze w podobnym kolorze futerkowe kapcie. Być może też je pokażę.


Wyjadłam wszystkie pierniczki, jabłecznik, dojadam sałatki. Wędlinę pomogły  mi zjeść koty, jeszcze czekają na mnie pierogi z grzybami w zamrażarce,  na które patrzeć już nie mogę i kupione na święta pieczywo. Na co ja je w ogóle kupiłam?

Poza tym moja stylizacja to albo dres, albo piżama, dla wprawy lekki makijaż. Niezależnie czy kwarantanna jest czy nie ma, u mnie nic się nie zmienia. Wszystko jednak do czasu, bo mam kilka cichych planów, od których nikt mnie nie powstrzyma. Co działo się u Was? 

Pozdrawiam cieplutko 🙂

Komentarze

  1. To znaczy, że jesteś z rocznika mojej mamy:) Ona podobnie jak Ty jest pełna energii, więc niestraszna jej metryka:)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie Dni Swiateczne tez minely leniwie, na kanapie z ksiazka, choc w Wigilie jeszcze pracowalam. Ale juz od 26.12 mamy Tier4 i kwarantanne regionalna wiec wszystko znowy pozamykane.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zacznę od tego, że bardzo fajna zmiana na blogu ;) co do świątecznych dni to minęły one w ekspresowym tempie, staram się jednak teraz dużo odpoczywać bo 3 trymestr ciąży jednak daje mi się trochę we znaki. Mam nadzieję, że zrealizujesz swoje wszystkie plany i trzymam za to mocno kciuki 😉

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przesadzam przed świętami ale jednak trochę pracy było, bo Wigilia u mnie. Nie szykowałam za dużo, bo nie lubię marnować jedzenia a i tak było za dużo i "ciężka" jestem po świętach😜. Nawet było fajnie choć w mniejszym gronie. Kremy do rąk to u mnie konieczność i to parę razy w ciągu dnia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Grunt to luz:D Od odrobiny kurzu jeszcze nikt nie umarł:D
    Tiger też bombki oblizuje :D
    WSzystkiego dobrego w Nowym Roku Dorotka!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Podsumowanie bardzo mi się podoba. Lubię twój lekki i humorystyczny sposób pisania. A kotki z przyjemnością oglądam też na twoim FB. Pozdrawiam i do miłego zaczytania w Nowym roku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Że mu tak wygodnie spać :D u mnie też czasem są tak malutkie denka. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

☆ Jest mi bardzo miło, kiedy odwiedzasz to miejsce i zostawiasz swój ślad. Jednak pamiętaj!

☆ KOMENTARZE ZAWIERAJĄCE LINKI, ADRESY BLOGA LUB REKLAMY NIE SĄ AKCEPTOWANE I TRAFIAJĄ DO SPAMU!

☆ Nie widzisz swojego komentarza? Prawdopodobnie pozostawiłaś w nim link. Zgodnie z obietnicą trafił do spamu. Szanuj cudzą pracę! Mam alergię na cwaniactwo.
☆ Zanim napiszesz komentarz, poświęć chwilę i przeczytaj cały post. Chyba, że lubisz się kompromitować.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

instagram

Copyright © W Blasku Marzeń.